Trup się ściele (Spartacus, premiera: S03E01)

Trup się ściele (Spartacus, premiera: S03E01)

Artykuł zawiera spoilery.

Spartacusa ogląda się dla dwóch rzeczy: niezwykle malarskiej, przesyconej patosem estetyki – i cycków.

Cycków rozumianych, rzecz jasna, szeroko, jako pars pro toto, bo łaknący widz znajdzie w tym serialu wszystkie interesujące go części, od krągłych po dyndające. Fanservice w Spartacusie to rzecz całkiem jawna, uprawiana bez fałszywego wstydu: tu nikt nie udaje, że czasem nie lubi sobie popatrzeć. Szczere to, a przy tym do cna sprawiedliwe, popatrzeć bowiem mają na co Panowie i Panie wszelkich orientacji.

Grzeszna przyjemność intelektualisty? Chyba tylko wymuskanego kłamczucha, który na wzmiankę o rozrywkach niższych niż Proust przytyka perfumowaną chusteczkę do nosa. Spartacus nie może mu obiecać nic ponad pot, krew i łzy – i bardzo dobrze.

[Spartacus]

Każdy, kto choć raz nie nawiał z historii, wie, że obecny (ostatni już) sezon nie skończy się dla tytułowego bohatera dobrze, póki co jednak poczyna on sobie nader dzielnie. Otwierająca odcinek bitwa ma przyjemny rozmach, do jakiego rzadko pretenduje ten serial. To zresztą zaleta – Spartacus to opowieść o gladiatorach i na swoje wyżyny wspina się, gdy ma szansę to pokazać, jak w wielce satysfakcjonującej scenie wdarcia się małego oddziałku „naszych” do rzymskiej willi. Głowy fruwają, trup spływa posoką i nieważne, że wkrótce to wielki Spartacus będzie gryzł piach – przynajmniej wcześniej jego miecz posmakuje solidnie rzymskich flaków.

[Spartacus]

Rzymianie biorą odwet w aktorskim boju. Na tym polu odcinek bez dwóch zdań należy do nich, a prym wiedzie nowy antagonista, hipnotyzujący Marcus Crassus (w tej roli Simon Merrells). Scenarzyści Spartacusa od zawsze umieli tworzyć świetnych, pełnokrwistych villainów, których tyleż się nienawidzi, co uwielbia. Silny, władczy Crassus, rzymski do bólu, a jednak ceniący umiejętności nad pozycję (boski wątek pobierania nauk od niewolnika i jego poruszające rozwiązanie) jest godnym następcą Quintusa Batiatusa. Dość spojrzeć w przenikliwe oczy wodza, by pojąć: tak, to jest człowiek zdolny złamać rebelię – i mimo kibicowania „naszym” trudno nie czuć szacunku.

Na tym tle dość blado, niestety, wypada syn Crassusa (Christian Antidormi jako Tiberius Licinius), do którego na domiar złego trudno czuć sympatię. Tiberius, młodzian o rozdętym ego, pochłonięty obsesją wykazania się przed ojcem, spędza większość odcinka, na przemian marudząc i wychodząc na kretyna, co bywa nawet zabawne, nie dość jednak, by zrównoważyć straty moralne poczynione przez obecność ww. na ekranie. Pozostaje nadzieja, że w kolejnych odcinkach przejawi jeszcze inne talenta – na przykład umrze.

[Spartacus]

Mimo wrażeń na ogół pozytywnych, muszę przyznać, że jako otwierający odcinek sezonu Enemies of Rome wypada ciut blado. Znacznie trudniej na przestrzeni czterdziestu pięciu minut pokazać rozszalałą niż rodzącą się dopiero rebelię. Na szczęście końcowa deklaracja Spartacusa („Only a city would hold us now”) obiecuje większe fajerwerki i sugeruje, że skoro rozstawiono figury, wnet rozpocznie się właściwa gra – na co czekając, za życzliwą pamięć dziękuje i pozdrowienia śle Twój na zawsze, czytelniczko/czytelniku

Przemek Zańko

Spartacus: War of the Damned
S03E01: Enemies of Rome
emisja: 25.01.2013

Przemek Zańko: czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.

Następny odcinek →

Przemek Zańko

Czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.