Jedzą, piją, lulki palą... (Spartacus, S03E03)

Jedzą, piją, lulki palą… (Spartacus, S03E03)

Artykuł zawiera spoilery.

Zaczynając od końca: jest wiele rzeczy, z którymi podmiotowi autorskiemu niniejszego tekstu Spartacus się kojarzy. Niektóre z tych rzeczy są cenzuralne (jak historia, Gladiator, Xena), inne nie (przykłady dostępne po godzinie 22.00). Co poniektóre to skojarzenia dość odległe, ale wciąż uprawnione, jak choćby pan Freud. Istnieje jednak również pewien zbiór zjawisk, z którymi wyżej podpisany Spartacusa nie skojarzyłby nigdy.

No cóż, nigdy nie mów nigdy. Ostatnia scena najnowszego odcinka Spartacusa – brudni, głodni Rzymianie, stłoczeni w jakiejś piwnicy, przerażeni, że ktoś ich odnajdzie – skojarzyła mi się z Holocaustem.

Jest bowiem coś nieprzyjemnie znajomego w tym, co spotyka niedobitki mieszkańców opanowanego przez byłych niewolników miasta. Ci, którym udało się ukryć, mogą się uważać za szczęśliwców – na resztę spada los nie do pozazdroszczenia. Zmuszeni do walki na śmierć i życie o chleb, poniżani, ranieni, Rzymianie na własnej skórze przekonują się, jak to jest znaleźć się na odwrotnym końcu łańcucha pokarmowego. Men of Honor jest odcinkiem, który prezentuje starą prawdę, że rewolucja nigdy nie jest cywilizowana.

[Spartacus]

Mimo tak ponurych skojarzeń, pobyt armii Spartacusa w mieście przypomina zasadniczo wielką imprezę w domu studenckim. Po krótkiej przerwie w odcinku poprzednim na pierwszy plan triumfalnie powracają cycki et al., wypełniając ekran duchem bachtinowskiego karnawału. Dla spragnionych mocnych wrażeń twórcy przyszykowali specjalnego gościa w postaci pierwszego w tym sezonie fallusa. Jego dość nietrzeźwy właściciel obwieszcza przybycie z dawna wyglądanego celebryty słowami My cock is magic! – zaiste, magiczny to moment. Mniej wygłodniali koneserzy aktu nacieszyć mogą oczy, wedle gustu, bądź to wątkiem młodej niewolnicy, pragnącej podziękować Gannicusowi za wyzwolenie z kajdan, bądź też namiętną sceną erotyczną pomiędzy główną serialową parą, Nasirem i Agronem. Dla każdego coś miłego.

Spełniły się bowiem nieśmiałe nadzieje podmiotu czynności twórczych tej recenzji: wprowadziwszy odpowiednią dawkę humoru i napięcia dzięki postaciom piratów, z którymi Spartacus stara się zawrzeć handlową umowę, scenarzyści skupili się na wątkach osobistych bohaterów. Gannicus (Dustin Clare), w sytuacji ze wspomnianą już młodą niewolnicą, po raz kolejny okazuje się człowiekiem honoru, który w całą tę rebelię zaplątał się właściwie przypadkiem. Crixus i Naevia (Manu Bennett i Cynthia Addai-Robinson), od zeszłego sezonu wreszcie w (dość) szczęśliwym związku, nie zaskakują co prawda niczym nowym – ona zagrywa kartę „trauma”, on wykłada na stół „uleczyłbym cię, gdybym mógł” – niemniej jednak miło się dowiedzieć, co tam u nich. Naevia ma zresztą do zagrania większą rolę, demaskując i karząc rzymskiego zdrajcę w efektownej scenie walki w kuźni. Serce rośnie, gdy się pomyśli, jak sprawnie wyewoluowała z zalęknionej ofiary w prawdziwą action girl.

[Spartacus]

Tymczasem u Rzymian też jest ciekawie. Poza dość dziwną zagadką, dlaczego Crassus nie pozwala Julkowi zgolić brody, małoletni Tiberius wreszcie nabiera kolorów, zmuszony rywalizować o przywództwo z Cezarem Cezarem – co owocuje smakowitą sceną z posłańcem i lekkomyślną decyzją młodziana, aby bez wsparcia zaatakować układający się z piratami poza miastem oddziałek Spartacusa. Bitwa, która z tego wynika, jest ogromnie satysfakcjonująca – zwłaszcza, gdy na spanikowanych legionistów poczyna spadać deszcz ognia – i osiąga kulminację w rozkosznym akcie zadania Tiberiusowi rany. Nie jest to, co prawda, pełny, porządny zgon poświadczony pogrzebem, niemniej: trzeba docenić starania. A nuż do kolejnego odcinka się wykrwawi?

Sam Spartacus w całym tym zamęcie stara się pozostać czysty i nieskażony, co nie za bardzo mu wychodzi. Jedna Rzymianka wzięta pod opiekę wiosny nie czyni – mimo moralnego oburzenia nic nie robi, by powstrzymać swych ludzi przed znęcaniem się nad jeńcami. Nie bierze też udziału w zabawie i, jak się zdaje, w pełni przemienił się już w anioła zemsty, dla którego niczem ziemskie rozkosze – śpiew jego miecza uciszyć może tylko rzymska krew.

[Spartacus]

W odczuciu niesłusznie nazywanego „autorem” narratora tej recenzji, Men of Honor to póki co najlepszy odcinek obecnego sezonu Spartacusa – nie tylko dlatego, że skupia się na swoich barwnych postaciach, ale też z racji lepszej niż uprzednio równowagi między akcją a polityką. Napięcie narasta tu na wielu frontach i zapewne niebawem eksploduje jak smok wawelski. Czekamy!

Spartacus: War of the Damned
S03E03: Men of Honor
emisja: 08.02.2013

Przemek Zańko: czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.

← Poprzedni odcinek
Następny odcinek →

Przemek Zańko

Czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.