Fot. Ch4

Take a peek (Black Mirror)

Artykuł nie zawiera spoilerów.

Mój idol, Derren Brown, zrobił kilka lat temu eksperyment. Sfingował stworzenie nowego show w BBC do którego zaprosił tysiąc osób jako publiczność i dał im identyczne białe maski. Następnie przedstawił im Chrisa. Chris to miała być ofiara tego odcinka. Mężczyzna, który siedzi gdzieś w barze i nie ma pojęcia o tym, że jest filmowany. Przez cały wieczór śledzili go aktorzy wypełniający polecenia podane im przez prowadzącego. To, co mu się przydarzyło, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

W każdej scenie na wielkim telebimie pojawiały się dwie opcje odnośnie tego, co tym razem spotka Chrisa. Jedna za każdym razem zwiastowała jakąś przyjemność  („dziewczyna zacznie z nim flirtować”), a druga wręcz przeciwnie (dziewczyna oskarży go o klepnięcie jej w pośladek i naśle na niego chłopaka).  Każdy na widowni miał pilota, którym mógł wybrać jedną z wersji i ta wersja, która zebrała więcej głosów, była wprowadzana w życie przez aktorów wokół Chrisa. O ile na początku chodziło raczej o błahe sprawy, to sytuacja powoli robiła się coraz poważniejsza.

[Black Mirror]

W końcu dzięki wyborom uśmianej widowni Chris został oblany drinkiem, oskarżony o kradzież w sklepie i aresztowany, dostał telefon od swojej przyjaciółki, że w poniedziałek zostanie zwolniony z pracy, w domu zastał telewizor  i Xboxa w kawałkach, zniszczone kijem golfowym i w końcu ZOSTAŁ PORWANY (!).  Za każdym razem, kiedy pojawiały się opcje, głosujący wybierali tę niekorzystną dla Chrisa.

Kiedy program się zakończył, Derren wytłumaczył widowni, o czym tak na prawdę był program i zapadła cisza. Ludzie na widowni siedzieli ze zwieszonymi głowami. Prowadzący opuścił studio bez braw.

Jak zachowuje się motłoch? Jak zachowa się jednostka w tłumie, kiedy dasz jej swobodę wyboru i anonimowość? Dokąd zmierza nasz gatunek? Na te i podobne do tych pytania starał się odpowiedzieć Derren Brown, a niedługo po nim – autorzy serialu Black Mirror.

[Black Mirror]

Każdy odcinek  opowiada historię osób żyjących w innych czasach i różnych okolicznościach. Przekaz  jest prosty – twórcy próbują przybliżyć widzom, jak postąpi  jednostka w trudnej sytuacji, kiedy da się jej odpowiednie narzędzia. Zagłębiając się w tę tematykę da się wyciągnąć dalej idące wnioski – co w ostateczności jest dla człowieka najważniejsze? Czy potrafi porzucić swoje przekonania dla poprawienia czegoś tak błahego jak komfort życia? Jak wielką rolę w życiu każdego z nas pełni pragnienie spokoju, którego tematyka tylko sporadycznie pojawia się w kulturze? Jaką decyzję podejmie premier, kiedy będzie musiał wybierać między życiem księżniczki a uprawianiem seksu ze świnią na oczach całego świata?

Pierwszy sezon produkcji ma trzy odcinki. Pilotowy mówi o wcześniej wspomnianym premierze, drugi o beznadziejnym świecie przyszłości, w którym ludzie żyją tylko po to, aby oglądać telewizję, trzeci – jak wyglądałby świat w którym dzięki wszczepce mózgowej możesz w dowolnym momencie pokazać innym swoje wspomnienia lub samemu oglądać je jak filmy.

[Black Mirror]

Pomyślicie sobie: „Łał! Ludzie faktycznie są potworni, kiedy mają przyzwolenie. Jak można być tak okrutnym?” To prawda. Macie rację.  Ale nie zapominajcie, że  każda z osób, które uprzykrzały wieczór Chrisowi, stwierdziłaby dokładnie to samo. To my jesteśmy tłumem. To ty nim jesteś.  Wszystko, czego ci trzeba, żeby niewinnemu uprzykrzyć życie, to przyzwolenie i  gwarancja nietykalności.

[Black Mirror]

„Człowiek w ekstremalnych okolicznościach poznaje prawdę o sobie” – taki był temat mojej pracy maturalnej. Ach, gdybym tylko wiedział wtedy to, czego nauczyłem się od Derrena Browna, Mariny Abramovic i to, co wyniosłem z serialu Black Mirror – powaliłbym komisję na kolana.

Black Mirror
science fiction
Channel 4, UK, 2011–

William Fine
Czyli Avada – z łaciny – „ten, co dobrze składa”. Chłopak nigdzie, chłopak znikąd. Nie ma serialu, o jakim nie słyszał, a jeszcze mniej jest takich, których nie widział. Od niedawna odkrywa świat amerykańskich superbohaterów i rapu. Lubi gotować i powinien być nauczycielem historii. Zawieszony między chęcią posiadania wiedzy a niechęcią do jej pozyskiwania.

William Fine

Czyli Avada – z łaciny – „ten, co dobrze składa”. Chłopak nigdzie, chłopak znikąd. Nie ma serialu, o jakim nie słyszał, a jeszcze mniej jest takich, których nie widział. Od niedawna odkrywa świat amerykańskich superbohaterów i rapu. Lubi gotować i powinien być nauczycielem historii. Zawieszony między chęcią posiadania wiedzy a niechęcią do jej pozyskiwania.