Fot. ABC

Urodziny Deacona (Nashville, S01E14)

Artykuł zawiera spoilery.

Deacon jest bohaterem który łączy i spina w jeden łańcuszek wszystkie główne żeńskie postacie, czyli trzy wiodące wokalistki Nashville. To wujek Scarlett, największa miłość Rayny, mentor dla Juliet. I właśnie Juliet postanawia wyprawić Deaconowi niespodziankowe przyjęcie, mimo że wie, iż ten nie lubi obchodzić urodzin. Młoda diva upiera się przy tym, ponieważ, jak się dowiemy pod koniec odcinka, sama ma traumę z dzieciństwa związaną z urodzinami obiecanymi, a nigdy nie zrealizowanymi przez jej mamę. Namawia więc Scarlett (to pierwsze spotkanie tych postaci), by ta przyprowadziła wujka do Bluebird w określonym czasie, w zamian obiecując, że Scarlett i Gunnar mogą zaśpiewać na imprezie. Nie spodziewa się, oczywiście, jak dobrzy są Scarlett z Gunnarem w tym, co robią, i że skradną jej na wzmiankowanym party cały muzyczny spotlight. Jako prezent Juliet ofiarowuje Deaconowi ślicznego szczeniaczka – podarunek infantylny, i w domyśle taki, jaki sama pragnęła otrzymać, gdy była małą dziewczynką.

Fot. ABC

Fot. ABC

Z punktu widzenia dynamiki odcinek jest słodki, refleksyjny, odprężający. Przyjęcie okazuje się sukcesem, Deacon spotyka dawno nie widzianych przyjaciół, jest dużo muzyki, uśmiechów i ciepła. Pozytywna atmosfera usypia widza doprowadzając go do takiego stanu, że kończące odcinek „pierdolnięcie” działa naprawdę mocno.

W pierwszej, sennej części dryfujemy między rozproszonymi tematami. Jednym z nich jest szum medialny wokół rozwodu Rayny. Mamy tutaj sceny w supermarkecie i przed domem artystki; zestresowane obecnością dziennikarzy córeczki, a także opiekuńczą siostrę, która nareszcie pokazuje swoje łagodne oblicze i przestaje być tylko niecnym szpiegiem i prawą ręką ojca. Apodyktyczny „dziadziuś”, skoro o nim mowa, pojawia się od razu, by trzymać rękę na pulsie rodziny i bronić własnych interesów w szybko zmieniającym się środowisku. W narastającym konflikcie staje po stronie córki. Burmistrz zdobywa się na śmiałe – a może rozpaczliwe? – gesty, zatrudniając Peggy w swoim biurze, żeby być bliżej kochanki. Szukając taktycznego wsparcia, oferuje także pracę byłemu rywalowi. Chyba już zapomniał, komu zawdzięcza zwycięstwo w wyborach i posadę. Jestem przekonana, że przebudzenie nastąpi szybko i nie będzie przyjemne.

Fot. ABC

Fot. ABC

Rayna zjawia się na przyjęciu w ostatniej chwili. Nadal nie wie, jak rozmawiać z solenizantem, więc woli zaśpiewać dla niego piosenkę. Refren: „Pour me something stronger than me” wskazuje, iż czuje się zagubiona i potrzebuje opieki, a może także odrobiny zapomnienia. Natomiast ich późniejsza rozmowa i jej tekst: „chcę postąpić z tobą jak należy” sugerują, że niesie na swoich barkach odpowiedzialność za wszystkich, od kochającego ją gitarzysty po rozsypującą się rodzinę.

Fot. ABC

Fot. ABC

Inny wątek to niebezpieczny Jason, który ukrywa się w mieszkanku dzielonym przez Gunnara i Scarlett. Więź między braćmi jest skomplikowana. Scarlett wydaje się powoli akceptować obecność uciekiniera, ale zmienia zdanie, gdy w rzeczach Jasona lokatorzy znajdują naładowany pistolet. Scarlett nakazuje Gunnarowi, by pozbył się zarówno pistoletu, jak i brata, a ten posłusznie jej słucha. Podczas dramatycznej sceny na moście Gunnar przepędza Jasona, a pistolet wrzuca do rzeki, Jason natomiast wylewa wszystkie swoje pretensje i żale, wydaje się też przerażony utratą broni. Bracia rozstają się skłóceni.

Juliet po raz kolejny musi się zmierzyć z tematem odwyku swojej matki. Ich relacja to niekończące się pasmo bolesnych zderzeń, repulsywnych odrzuceń i trudnych powrotów. Przykro na to patrzeć, mam ogromne wrażenie statyczności, asekuracji, braku głębszych zmian. Na urodzinach Deacona matka kolejny raz zbacza ze ścieżki abstynencji i upija się, psując córce zabawę. Juliet niechętnie zgadza się na udział w rodzinnej terapii, podczas rozmowy wyznaje terapeucie, że gdy była dzieckiem, życzyła matce śmierci i miała nadzieję, iż ta nie obudzi się z którejś z kolejnych alkoholowych czy narkotycznych zapaści. Opowiada, że już jako dziecko uciekała z domu, by choć na chwilę stać się kimś innym.

Fot. ABC

Fot. ABC

Na trzecim planie Avery przeżywa klasyczny dylemat: komercja czy intuicja? Nie podoba mu się to, co znany hip-hopowy producent robi z jego piosenkami, choć niedawno sam pragnął kariery tak mocno, że bez skrupułów zniszczył wszystko i wszystkich wokół siebie. Stracił przyjaciół i dziewczynę, w Nashville jest wyrzutkiem, a na domiar złego zdradził siebie jako artystę, utracił przyjemność grania i nie rozpoznaje już nic znajomego w muzyce, którą tworzy.

W finale mamy tąpnięcie. Z samego serca imprezy Gunnara zgarnia policja. Zabierają go na posterunek, żeby okazać mu ciało jego brata, Jasona, zatłuczonego na śmierć przez nieznanych opryszków w bocznej uliczce miasta. Jason zginął bezbronny i bezdomny, Gunnar jest w szoku i obwinia siebie. Po całej nocy błąkania się po mieście wraca do mieszkanka, w którym czeka poważnie zaniepokojona Scarlett. Dziewczyna martwiła się o niego całą noc, niepokój zaczął się chwilę po tym, jak podczas romantycznej piosenki wyśpiewywanej przez Raynę na urodzinowym przyjęciu zaczęła szukać wzrokiem sylwetki Gunnara, pewna, że jak zwykle jest w pobliżu, jak zwykle skupiony właśnie na niej – i nie znalazła go. Ten dojmujący brak ją zaniepokoił i pokazał, jak ważny jest w życiu Scarlett dobry chłopiec na którym zawsze można polegać i który traktuje jasnowłosą bohaterkę jak królewnę. Śmierć Jasona zbliża parę do siebie, i nareszcie widzimy to, na co czekaliśmy od pierwszego odcinka serialu: magiczną bliskość osiągniętą nie tylko w trakcie wspólnego wykonywania piosenek.

Fot. ABC

Fot. ABC

Najsłodszy moment: Scarlett i instrukcja obsługi kapkejka.

Niespodzianka: Dan Auerbach  z The Black Keys i kilka gwiazd muzyki country jako goście przyjęcia.

Satysfakcja odcinka: Avery „you are not invited” Barkley oglądający występ Scarlett przez szybkę  klubu Bluebird.

Nashville
S01E14: Dear Brother
emisja: 27.02.2013

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

← Poprzedni odcinek
Następny odcinek →

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.