Fot. The CW

Koniec sekretów (The Carrie Diaries, S01E08)

Artykuł zawiera spoilery.

Kłamstwo ma krótkie nogi, i całe szczęście. Stresująca intryga skopiowana z Jane by Design rozwiązała się w najnowszym odcinku i w kolejnych będzie już tylko pieśnią przeszłości. Niezdrowe napięcie, towarzyszące mi od zeszłego tygodnia, opadło. Jaka ulga…

Ale odcinek zaczyna się jeszcze od matni spiętrzonych tajemnic. Carrie udaje przed ojcem, że odbywa staż w firmie prawniczej („bitchy Barbara” zgodziła się ją kryć), a równocześnie wciela się w rolę pełnoletniej praktykantki w redakcji magazynu Interview. Czuje się tam dosłownie jak Kopciuszek, i to taki szykujący się właśnie na bal, czyli na redakcyjny wypad do modnego nocnego klubu Limelight. Nawiązań do klasycznej bajki mamy zresztą w Hush hush co niemiara. W centralnej scenie Carrie jest Kopciuszkiem w połyskliwej sukni i w złotych trzewiczkach Manolo Blahnika, otrzymanych w prezencie od dobrej wróżki – Larissy, ale tak jak w oryginalnej historii czar nie może potrwać długo. Idealna przykrywka dla troskliwego ojca – równolegle w szkole odbywa się nocny Lock-in, co daje szesnastolatce pretekst do przebywania poza domem – okazuje się nieskuteczna.

Fot. The CW

Fot. The CW

Stres narasta. Jedna noc na Manhattanie, tata i córka bawią się w różnych miejscach, ale ich spotkanie jest nieuniknione, a tym samym nie do obejścia jest demaskacja sekretu Carrie – i jej oszustwa. Przez cały odcinek zdajemy sobie sprawę, że konfrontacja nastąpi i dlatego nie da się oglądać spokojnie, przynajmniej mnie stres skutecznie zatruwał przyjemność. Scena, w której sekret wreszcie się sypie przyniosła mi taką ulgę, że już po chwili byłam w stanie zachwycić się popisami lekko wstawionej Larissy. A końcówka odcinka była moim ulubionym jego fragmentem. Sama Carrie (grzeczna dziewczynka!) na koniec też wyznaje, że wyjaśnienie wszystkich niecnych sprawek naprawdę jej ulżyło.

Miło było zobaczyć tatę Carrie poza domowymi pieleszami, na ulicach Manhattanu, w wielkim mieście, na zewnątrz, a nawet na randce. Zgadzam się z wyrażoną przez nowo zapoznaną blind date opinią, że na randce Tom jest cute. Niemiło było za to myśleć przez cały czas trwania owej randki, że już za momencik tak przyjemny wieczór zostanie dla niego niechybnie zrujnowany. Zresztą w tej brzydkiej, stresującej sytuacji ojciec jest wcieleniem doskonałości. Reakcja na wyskok Carrie, słowa, które wypowiada, ani o jeden ton za wiele, dowodzą kunsztu zarówno scenarzystów, jak i aktora. To nie jest rodzic przerysowany, widz zaczyna doskonale rozumieć jego podejście i jego złość, empatyzować ze wszystkim, co mówi. Swoją drogą, gdybym usłyszała podobną reprymendę od rodzica, bez względu na to, jak cudowna byłaby impreza w Wielkim Jabłku… poczułabym na pewno, że niepokój i troska ojca roztrzaskują moje serce na milion małych kawałeczków. Miałabym ochotę natychmiast się rozpłakać. Karą za kłamstwa jest kończący rozmowę zakaz – Carrie, jako dziewczyna nieodpowiedzialna i niegodna zaufania ma już nigdy nie zobaczyć Manhattanu.

Fot. The CW

Fot. The CW

W międzyczasie obserwujemy szkolne roszady i przetasowania. Sebastian zrywa z Donną (dla Donny to bolesny „pierwszy raz”) i nadal chodzi po szkolnych korytarzach, we właściwym sobie zwolnionym tempie. Jestem ciekawa, jak on to robi: wyłania się zza zakrętu korytarza i nagle: puff! Muzyka w tle i tryb slow motion. Za każdym razem. Amazing, that Kydd!

Pod wpływem namów troskliwych koleżanek głównej bohaterki Sebastian postanawia wykonać epicki gest, by odzyskać jej względy.  W towarzystwie przeuroczej Mouse wybiera się do Wielkiego Miasta, do wspomnianego Limelight. Równolegle, na szkolnym „zamknięciu” Maggie szuka Walta, by w końcu wyznać mu prawdę o zdradzie, ale okazuje się, że Donna już to zrobiła, realizując groźbę z poprzedniego odcinka. Oszukany Walt zrywa z Maggie. Maggie przeżywa to naprawdę mocno – miała nadzieję na uratowanie związku, ponownie „wychodzi z niej” mała dziewczynka, idealistycznie nastawiona do świata i bardzo wrażliwa na ciosy.

Tymczasem Sebastian bezskutecznie szuka Carrie w Limelight – jak wiemy, dziewczyna już wyszła, razem z tatą. Wielki Gest pozostaje bez Wielkiego Finału, i chyba dobrze, dzięki temu serial nie zamienia się w feerię zbiegów okoliczności, a warstwa lukru – w podwójną warstwę z ekstra posypką.

Fot. The CW

Fot. The CW

To koniec czarów. Kłamliwy Kopciuszek wraca do domu, chowa „Blahniki” do pudełka, a pudełko głęboko w garderobie, by nie kusiło. Trochę za późno, ale bohaterka zdobywa się na poważną rozmowę z tatą, który przecież koniec końców chce dla niej jak najlepiej. Opowiada mu o tym, jak widzi swoje życie, swoją przyszłość i co czuła pracując przez moment w Interview. Używa rozsądnych argumentów, więc jestem pewna, że tak samo jak w temacie Sebastiana tata da się przekonać.

Co jeszcze? W tym odcinku twórcy puszczają oko do fanek Seksu w Wielkim Mieście, lecz ciężko mi powiedzieć, czy dawne fanki w ogóle śledzą przygody młodej Carrie. Oprócz pierwszych „Blahników” mamy w odcinku Cosmopolitan, postawiony przez świeżo poznanego w barze przystojniaczka. To miłość od pierwszego wejrzenia! Oczywiście drink, nie chłopak. Oba te gadżety sprawiają, że z wielkim trudem mój mózg wykonuje operację odpamiętującą – ach, tak, rzeczywiście, blondynka na ekranie to ta sama Carrie Bradshaw. Ta sama, tylko młodsza i zupełnie, zupełnie inna…

W odcinku rzuca się w oczy także cały przekrój wiosennych trendów modowych Anno Domini… 2013. Lata 80-te zostały bardzo dogłębnie przefiltrowane przez współczesny sznyt, nie dostrzeżemy na ekranie nic nadmiernie kiczowatego. Nie zrani naszych oczu niedzisiejszy krój ubioru czy staroświecki zestaw kolorystyczny. Co zobaczymy w takim razie? Naszyjnik Carrie w kształcie plastikowych okularów. Okrycie Donny – ramoneskę w pastelowe kwiaty. A potem seledynowe spodnie. Neonowe ażury jej minionów. Pikowaną kurtkę Sebastiana. Nowoczesną biżuterię. Lista aktualności mogłaby być dłuższa, lecz zanudzanie Was nie jest moją intencją.

Fot. The CW

Fot. The CW

 Ulubione wątki drugoplanowe:

1. Na miejscu pierwszym bond Walta i Donny. Wydaje się, że to premierowa sytuacja, kiedy ktoś naprawdę ją rozumie i dzięki temu odkrywa przed nami jej ludzką stronę. Na to czekałam od dłuższego czasu; na pogłębienie tej postaci i odejście od stricte humorystycznej, przerysowanej pozy.

2. Na drugim Mouse w rozmowie z Sebastianem bezceremonialnie podsumowująca wydarzenia poprzedniego odcinka: „Gapiłeś się na nią przez całą potańcówkę jak psychopata”, „Nie każdy w tej szkole biega za tobą jak szczeniaczek”. Odbrązawianie dobrze robi każdemu idolowi ;).

Najsmutniejszy wątek: Na marginesie przygód Carrie, która zdaje się pod wpływem alkoholu i wrażeń świetnie sobie radzić nawet z kryzysem zaufania w związku z ojcem; na marginesie głównej historii cierpi zepchnięta, opuszczona przez wszystkich Maggie. Rozchwiana emocjonalnie po wydarzeniach ostatnich odcinków ona też pozbywa się wszystkich sekretów – ale cena, którą płaci jest wyższa niż w przypadku tytułowej bohaterki. Przez cały odcinek widzimy, jak biega z miejsca na miejsce, ucieka, nie może znaleźć sobie miejsca ani zaznać spokoju. Przykro na to patrzeć.

Gadżet odcinka: pudełkowe monitory i komputery na dyskietki. Rozbawiło mnie zadane od niechcenia pytanie: What’s a floppy disc? Oni jeszcze nie wiedzą, my już nie pamiętamy. To pobudza do refleksji.

The Carrie Diaries
S01E08: Hush hush
emisja: 04.03.2013

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

← Poprzedni odcinek
Następny odcinek →

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.