Fot. Cartoon Network

Początek końca (Star Wars: The Clone Wars, S05E20)

Artykuł zawiera spoilery.

Fot. Cartoon Network

Fot. Cartoon Network

Twórcy serialu Clone Wars osadzonego w uniwersum Gwiezdnych Wojen w ciągu ostatnich kilku dni obiecywali, że w finale pokażą, coś czego jeszcze nie prezentowali, co będzie zarazem ekscytujące, satysfakcjonujące jak i niespodziewane dla fanów. Te słowa jedynie podgrzewały atmosferę przed zapowiadającym się szalenie interesująco odcinkiem. Ten zaś minął i cóż… nie do końca wiem, z której strony go ugryźć.
W The Wrong Jedi zamknięty zostaje czteroodcinkowy wątek zamachu na świątynię Jedi i wynikających z tego problemów Ahsoki, padawanki Anakina Skywalkera, która została uznana za głównego organizatora ataku. Poprzedni odcinek skończył się jej aresztowaniem, natomiast początek finału to proces – najpierw przed Radą Mistrzów Jedi, która pod naciskami oficera Tarkina (znanego nam ze starej trylogii) wyklucza Ahsokę z Zakonu, by ta mogła następnie odpowiadać jako cywil przed sądem Republiki. W międzyczasie Anakin na własną rękę próbuje dowieść niewinności swojej uczennicy, a jego śledztwo przynosi nieoczekiwane rezultaty, bowiem okazuje się, że za zamachem stoi Jedi Barriss Offee – przyjaciółka Ahsoki. Wszystko kończy się stosunkowo dobrze, bo padawanka Anakina zostaje oczywiście uniewinniona, a Rada Jedi chce ją przyjąć z powrotem do Zakonu. Tu jednak pojawia się niespodziewana na pozór reakcja bohaterki, która nie chce wracać i wybiera nowe, wolne od Zakonu życie. Sezon kończy się widokiem na odchodzącą od Anakina Ahsokę, co wyjaśnia jej nieobecność w Zemście Sithów.

Fot. Cartoon Network

Fot. Cartoon Network

Takie rozwiązanie było z pewnością całkiem satysfakcjonujące dla fanów, bo powody, dla których padawanka opuszcza Zakon są bardzo dobrze umotywowane, a przede wszystkim cechują się logiką wynikającą z niezwykle konsekwentnego prowadzenia postaci i jej stopniowej ewolucji przez pięć sezonów. Z drugiej strony zarzucanie twórcom zachowawczości przez zostawienie Ahsoki przy życiu wcale nie jest bezpodstawne. O ile bardziej dramatyczna byłaby jej śmierć na oczach Anakina! – ale wtedy z kolei autorzy balansowaliby na cienkiej linie i odrobina dezynwoltury sprawiłaby, że odcinek z dramatycznego przeistoczyłby się we własną parodię (finale Prison Break, we meet again). Przez to zresztą mam problemy z tym epizodem – nie podoba mi się, że młoda Jedi odchodzi z serialu (na to się zanosi, ale może się mylę), bo zdecydowanie była jednym z jego najciekawiej przedstawionych i najdynamiczniejszych bohaterów. Jednocześnie ogromnie cenię wspomnianą już konsekwencję scenarzystów i decyzje Ahsoki są po prostu rezultatem jej wcześniejszych doświadczeń, zwłaszcza z ostatnich trzech odcinków. Przyznać też muszę, że jej odejście, rozmowa z Anakinem o Zakonie oraz spotkanie Skywalkera z Asajj Ventress tworzą obiecujący grunt pod metamorfozę przyszłego Dartha Vadera.
To zresztą zabawne, bo jestem dużo bardziej skłonny już teraz w nią uwierzyć (świetna konfrontacja najpierw z Ventress, potem z Barriss i ujawnienie skrywanej ciemnej strony) niż kiedykolwiek byłem po obejrzeniu nowej trylogii. Z pewnością fakt, że podkładający głos pod Anakina Matt Lanter samą intonacją w dziesięć minut wyraża więcej emocji niż Hayden Christensen całym sobą w trzy godziny nie pozostaje bez znaczenia.

http://www.youtube.com/watch?v=h_9HifqsiL0

A skoro już o uwiarygodnieniu późniejszych wydarzeń mowa. W Zemście Sithów mamy scenę wykonania rozkazu 66, czyli likwidacji wszystkich Jedi i chyba padają słowa, że Palpatine w sumie czyta w myślach mieszkańcom Republiki, którzy są zmęczeni wojną i mają dość Zakonu (a przynajmniej tak to miało być uzasadnione). Problem w tym, że niechęci do Jedi nie widać. Mało tego, sam Zakon nie został przedstawiony jak instytucja, która ma jakiekolwiek problemy, w tym PR-owe. Tymczasem finał Clone Wars bardzo wyraźnie pokazuje, że wśród mieszkańców faktycznie wrzało, a Jedi nie są tak święci, jak kazał nam do tej pory wierzyć Lucas. Scena wykluczenia Ahsoki przez Radę jest rewelacyjna – nie tylko pokazuje Zakon jako tych, którzy zaczynają się oddalać od bieżących spraw (dystans między sądzoną a sądzącymi oraz lekko Kafkowski klimat wypadają porażająco), ale przede wszystkim jako coraz mniej autonomiczny organ, który robi to, czego wymaga od niego Republika, w tym przypadku w osobie Tarkina. Początek końca Jedi niezwykle sugestywny. Po tej scenie decyzja Ahsoki o braku powrotu na łono Zakonu wcale nie dziwi, podobnie rosnące rozczarowanie nim ze strony Anakina. Zapewne w następnym sezonie jego postać dalej będzie ewoluować, by przybliżyć nas do wydarzeń z Zemsty Sithów i czekam na to – już w tegorocznych odcinkach był niemal ciągle ponury i na stałe wyposażył swoją szafę w czarne ubrania (a jak wiadomo męskim Skywalkerom najlepiej w czerni), więc pozostaje mieć nadzieję, że autorom Clone Wars uda się nie zepsuć tego, co już udało im się mozolnie poprawić po pomysłach Lucasa z nowej trylogii.

Star Wars: The Clone Wars
S05E20: The Wrong Jedi
emisja: 2.03.2013

Piotr ‚Ramzes’ Mrowiec
Kiedyś marzył o byciu astronomem, dzisiaj już nie marzy, tylko jest filologiem. Humanista z wyboru, umysł ścisły w sercu. Zawsze z milionem pomysłów do napisania czegoś i zbyt rozwiniętym leniem, by faktycznie to zrobić. Na oglądaniu seriali spędza zdecydowanie zbyt dużo czasu, ale już nauczył się z tym żyć i przyznawać do tego. Ideałem dla niego byłyby podróże po świecie i opisywanie swoich doświadczeń.

Piotr "Ramzes" Mrowiec

Kiedyś marzył o byciu astronomem, dzisiaj już nie marzy, tylko jest filologiem. Humanista z wyboru, umysł ścisły w sercu. Zawsze z milionem pomysłów do napisania czegoś i zbyt rozwiniętym leniem, by faktycznie to zrobić. Na oglądaniu seriali spędza zdecydowanie zbyt dużo czasu, ale już nauczył się z tym żyć i przyznawać do tego. Ideałem dla niego byłyby podróże po świecie i opisywanie swoich doświadczeń.