Ogniem i mieczem (Spartacus, S03E06)

Ogniem i mieczem (Spartacus, S03E06)

Artykuł zawiera spoilery.

Źle się dzieje w państwie rzymskim.

A w każdym razie źle dla naszych bohaterów, którym rzymskie państwo w osobie Marcusa Crassusa i jego legionów wchodzi z butami do miasta. Nie pomaga krzyczenie w slow motion ani sok z gumijagód, który gladiatorzy muszą między odcinkami pijać, bo skaczą wielce uciesznie – Sinuessa jest stracona i pora dać nogę.

[Spartacus]

Nie wszystkim jednak idzie to tak samo sprawnie i kilka nóg zostaje w tyle – a konkretnie nogi Gannicusa, który, miast ginąć, jak mu to wróżyłem, spędza większą część odcinka, błąkając się po mieście z dzierlatką, którą kilka przygód wcześniej w sposób gwałtowny pozbawił właściciela. Wątek to niestety dość słaby: gdybym nad życie pragnął scen, w których zmęczony życiem mężczyzna i zapatrzona weń nieletnia ukrywają się przed światem, rozmawiając o życiu, obejrzałbym Sarę z Bogusławem Lindą. W toku akcji wątek ten dość niespodziewanie krzyżuje miecze z historią Rzymianki Laety, którą Crassus, ten Diablo wcielony, przehandlował cudownie ocalałemu kapitanowi piratów. Nagrodzony za swe zdradzieckie łajdactwa kapitan najpierw obiecuje Laecie królowanie na morzu, a potem rozżarzonym żelazem wypala jej na ręku niewolnicze piętno – typowy mężczyzna. Na szczęście, nim mija czasu mało-wiele, na scenę wpada nasz Gannicus i wywiązuje się bitka, w wyniku której to samo gorące żelazo robi piratowi amatorską tracheotomię (o dziwo, ze skutkiem śmiertelnym). Nasz Leon Zawodowiec ze swą Natalie Portman i Laetą w roli roślinki wydostają się w końcu z miasta, i to dość widowiskowo, bo konno, a wcześniej biegają trochę po dachach i walczą z Juliuszem Cezarem – jest więc sporo atrakcji, szkoda tylko, że to raczej poziom karuzeli z konikami niż diabelskiego młyna.

[Spartacus]

Tymczasem Cezar wreszcie się ogolił i wygląda teraz jak 70% Brada Pitta, więc jeszcze ciężej jest go nienawidzić. Gdy zazdrosny o sukcesy Julka Tiberius (pies nędzny) próbuje sprowokować go słowami, i Cezia, i widza pusty śmiech bierze – bo gdzie Rzym, gdzie Krym? Nasz rzymski padalec postanawia zatem zemścić się inaczej, lecz i ten plan pali na panewce. Raz dlatego, że skłonienie do walki z rannym gladiatorem człowieka, który chwilę temu pokroił w plasterki i zapakował Crassusowi jakieś 60000000000000 deko szynki z buntownika, najlepszym pomysłem nie było. Dwa dlatego, że Crassus, mistrz polityki, czuwa nad całym widowiskiem i umie nawet rany i klęski przekuć w propagandowy sukces. Nawet to, że pokonany niewolnik odmawia Cezarowi satysfakcji z dobicia, przebijając się własnym mieczem, staje się pochwałą – i mocny gest nieszczęśnika idzie na marne.

[Spartacus]

Nad szantażem Tiberiusa wobec Kory i dziwnym losem Laety rozwodzić się nie będę, bo i nie bardzo jest nad czym. Wolę już wspomnieć o Spartacusie, który wreszcie staje twarzą w twarz z Crassusem – na moment jeno, bo zaraz jak Indiana Jones daje dyla pod bramą. A skoro już o Jonesach mowa – wódz nasz udać się będzie musiał w pogoń za rozumem, bowiem, jak ujawnia zakończenie odcinka, armia Spartacusa całkiem dosłownie przyparta została do muru. Jak się z tego wykaraska? Zobaczymy. Może nijak i dednie? Odcinków do finału niewiele – a gdy koniec bliski, wszystko może się zdarzyć.

Spartacus: War of the Damned
S03E06: Spoils of War
emisja: 8.03.2013

Przemek Zańko: czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.

← Poprzedni odcinek
Następny odcinek →

Przemek Zańko

Czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.