Fot. The CW

Chelsea Hotel (The Carrie Diaries, S01E09)

Artykuł zawiera spoilery.

Po ekscesach poprzedniego odcinka Carrie odrabia kilka tygodni „szlabanu” – i choć każdej nocy śni o Manhattanie, jej codzienność stanowi typowe życie nastolatki. Na osłodę zostaje relacja z Sebastianem, już zauważalna przez innych uczniów do tego stopnia, że powstał zlepek nazwisk: „Kyddshaw”. Póki co możemy więc pooglądać Carrie bez Nowego Jorku i dla odmiany skupić się na szkolnych perypetiach. Wiadomo przecież, że zastój nie potrwa długo.

Fot. The CW

Fot. The CW

Sebastian przy bliższym poznaniu okazuje się tak doskonały, uważny i czuły, że nasza bohaterka zaczyna się obawiać swojego coraz głębszego uczuciowego zaangażowania. To uczucie trochę ją przeraża, a na pewno w danym momencie – przerasta. Istnieje przecież ryzyko zranienia i złamanego serca! Wcześniej wszystko działo się w pośpiechu i nie było czasu na refleksję. Teraz Carrie – mistrzyni martwienia się na zapas – jest zagubiona, ma wiele pytań, na które nie znajduje odpowiedzi. Mouse doradza jej, aby nie traktowała całej sprawy zbyt poważnie i bawiła się najlepiej jak potrafi. Carrie próbuje zastosować się do tej porady, lecz nie idzie jej za dobrze, ponieważ bezrefleksyjna zabawa ludźmi nie jest zachowaniem w jej stylu.

Fot. The CW

Fot. The CW

W odcinku nie dzieje się nic spektakularnego, tempo narracji wyraźnie zwalnia. Daje to jednak sporo miejsca na smakowite kąski, czyli rozwinięcie pobocznych wątków.

Pierwszy kąsek to dynamiczna i zabawnie przedstawiona rywalizacja West–Mouse. Przyjaciółka Carrie zdaje sobie sprawę, że romans z Sethem pogorszył jej wyniki i że teraz jest numerem dwa w klasowym rankingu. Na podium wskoczył West, czarnoskóry chłopak, który oprócz świetnych stopni może pochwalić się także talentem sportowym. Dlatego para umawia się na oficjalny pojedynek w ikonicznej 80-sowej dyscyplinie, czyli kostce Rubika. Mouse wygrywa walkę, ale na pewno nie wojnę. „I’m like a college admissions unicorn” – wyznaje z rozbrajającą szczerością West, czarny atleta wychowywany przez samotną matkę. Ciężko będzie przebić wynikające z tego imponującego „kombosa” punkty.

Drugi to związek Donny i Walta, którzy tworzą zadziwiająco dobraną parę. Ona nie musi nikogo udawać, on akceptuje ją taką, jaka jest. Umawiają się na wspólne zakupy, oglądają razem Terminatora na video…problem pojawia się dopiero, gdy Donna chce skonsumować związek. Walt nie wydaje się na to gotowy i próbuje się wymigać, dziewczyna usiłuje go uwieść (świetna scena!), wreszcie zadaje znaczące pytanie: „Are you even interested in girls?” Walt przyznaje, że nie jest zainteresowany, a w każdym razie, że nie wie, czego chce i kim jest. Donna proponuje zatem, by wrócili do bycia przyjaciółmi i obiecuje, że nie wyjawi jego sekretu. Za bardzo lubi seks by fingować związek z gejem. Wyznaje też, że jej starszy brat „woli chłopców”, choć w obawie przed rodzicami nigdy oficjalnie się do tego nie przyznał.

Trzeci wątek to cudownie zakłopotany Tom. Konserwatywny tatuś, przyzwyczajony już do roli zgorzkniałego, pruderyjnego wdowca, podczas przygotowań do udziału w turnieju tenisowym zostaje znienacka poderwany przez bardzo… hmm… rozciągniętą i wyzwoloną instruktorkę aerobiku imieniem Misty. To nowoczesna kobieta, doskonale wiedząca czego chce, a jej zachowanie nie pozostanie bez wpływu na światopogląd ojca Carrie.

Fot. The CW

Fot. The CW

Sednem odcinka jest jednak relacja między siostrami, pokazana w sposób nad wyraz trafny. Starsza opiekuje się młodszą, przygotowującą szkolną prezentację o najważniejszym w jej odczuciu wydarzeniu w historii, ale tak naprawdę nie interesuje się ani siostrą, ani jej zadaniem. Ojciec jest na treningu, więc nasza bohaterka miło spędza czas obściskując się z Sebastianem na kanapie w salonie, podczas gdy Dorritt, zdawałoby się, słucha głośnej muzyki pracując w swoim pokoju. Gdy muzyka zaczyna naprawdę działać na nerwy, Carrie idzie na górę zainterweniować i wtedy okazuje się, że siostra uciekła. Sebastian jako pierwszy wpada na pomysł, że ucieczka może mieć coś wspólnego z datą wybraną na szkolną prezentację. Szybko dedukuje, że Dorritt ma obsesję na punkcie Sex Pistols, najważniejszym dniem jest ten, w którym Sid Vicious zabił Nancy, a miejscem ucieczki młodocianej buntowniczki – kultowy nowojorski hotel Chelsea. Carrie jest zaszokowana i dochodzi do wniosku, że w ogóle nie zna swojej siostry. Skonfundowana, walczy między posłuszeństwem wobec ojca a koniecznością wybrania się na zakazany Manhattan, by odnaleźć rebeliantkę. Wściekła tak naprawdę na siebie oskarża Sebastiana, że ten ją rozprasza, w nieprzyjemny sposób spławia chłopaka i samodzielnie wyrusza na poszukiwania.

Fot. The CW

Fot. The CW

Carrie szuka więc Dorritt w legendarnym Chelsea Hotel. To piękne miejsce i świetnie tutaj pokazane. Siostry nareszcie mają okazję porozmawiać. Dla Dorritt historia tragicznych kochanków jest równie romantyczna jak Romeo i Julia. Dla Carrie uznanie zabójstwa pod wpływem narkotyków za romantyczne to rozumowanie z zupełnie innej planety i odmiennego poziomu wrażliwości. Ale koniec końców tak naprawdę to młodsza siostra daje starszej wartościową radę na kłopoty z Sebastianem: życie jest krótkie i nie warto go tracić na strach. Choroba i śmierć mamy pokazały Dorritt, że może nie być kolejnej szansy na szczęście i trzeba wykorzystywać wszystkie możliwości.

Czas na zwrot akcji – na treningu Toma pojawia się Larissa, która udziela zmiękczonemu nieco relacją z instruktorką aerobiku tatusiowi porad dotyczących współczesnych kobiet i spraw seksu. Rozmowa szybko zbacza na temat Carrie. Tom twierdzi, że zna swoją córkę: Carrie chce zostać prawnikiem, a Manhattan ją zepsuł. Larissa uważa, że Tom nie ma pojęcia, kim jest i czego pragnie pierworodna. Tom upiera się, że jego życiowym zadaniem jest zapewnienie córce bezpieczeństwa, Larissa się z tym nie zgadza. Rolą rodzica jest pomóc dziecku odnaleźć siebie i stać się tym, kim pragnie się stać. Czyż nie powinien pragnąć szczęścia swojej córki? Córki, która jest niezwykle utalentowana literacko i ma świetne pomysły, przydatne w pracy redakcji? W tej rozmowie poznajemy inną wersję Larissy, widzimy osobę, która jest kimś więcej niż ekspresyjną i entuzjastyczną party girl znaną z poprzednich odsłon. Zaczynamy rozumieć, dlaczego pracuje w takim a nie innym miejscu i na tak wysokiej pozycji. Larissa jest trendsetterką, kobietą uważnie obserwującą świat i czującą ducha swoich czasów. Jej entuzjazm to kreatywna siła.

Fot. The CW

Fot. The CW

Carrie, podbudowana rozmową z Dorritt, zdobywa się na wyjaśnienie spraw z Sebastianem, a ten wyznaje, że także obawia się ich nowego, mocnego związku. Słysząc o wątpliwościach ukochanego bohaterka uspokaja się. Wydaje się, że nic więcej nie trzeba jej do szczęścia, ale dzień ma w zanadrzu jeszcze jedną miłą niespodziankę. Tom wyznaje córce, że doznał „change of heart” odnośnie Manhattanu i magazynu Interview. Carrie może wrócić do centrum (miasta i wydarzeń) oraz podjąć staż w redakcji. Spokojne czekanie i odpuszczenie sobie zaprocentowało. Dobre rzeczy same przychodzą do Carrie. Odcinek kończy się więc dokładnie tak, jak się zaczął, tylko że tym razem kolorowy świat mody nie jest snem. Nie jest też ukrywaną przed wszystkimi tajemnicą. Jest twardą, stuprocentowo legalną rzeczywistością, którą można się bez wyrzutów sumienia – cieszyć.

Fot. The CW

Fot. The CW

Najzabawniejsza scena: montage w wykonaniu Mouse, w tle leci nieśmiertelne „Eye of the Tiger”.

Najsłodszy watek: klasyczny motyw z męską kurtką na zmarzniętych dziewczęcych ramionach. Cuteness overload.

Rozczarowanie: Całkowita nieobecność Maggie.

The Carrie Diaries
S01E09: The Great Unknown
emisja: 11.03.2013

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

← Poprzedni odcinek
Następny odcinek →

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.