W pogoni za kością (Mad Dogs, S01–02)

W pogoni za kością (Mad Dogs, S01–02)

Artykuł zawiera spoilery.

W znanej bajce Ezopa pies, zdobywszy smakowitą kość, wędruje nad brzeg rzeki, żeby w spokoju ją ogryźć. W wodzie dostrzega jednak swoje odbicie, które bierze za drugiego psa. Próbując odebrać tamtemu kość, otwiera pysk, a wtedy ta, którą trzymał, wpada do rzeki i odpływa. Próbując zdobyć więcej, niż miał, traci wszystko. Podobnie bohaterowie serialu (nomen omen) Mad Dogs, choć w ich przypadku bajka ma ciąg dalszy: w pogoni za kością rzucają się do rzeki i znów próbują zacisnąć na niej zęby, myśląc, że to deska ratunkowa, choć równie dobrze może to być kamień, który pociągnie ich na dno.

Ale zacznijmy od początku, bo początek nie zapowiada jeszcze ani kości, ani rzeki.  Na początku jest lotnisko, oślepiające słońce Majorki i szerokie uśmiechy, którymi witają się czterej przyjaciele z dawnych lat: Quinn (Philip Glenister), Baxter (John Simm), Rick (Marc Warren) i Woody (Max Beesley). Cała czwórka przyjechała, by uczcić emeryturę Alvo (Ben Chaplin), piątego członka grupy. Alvo ma wszystko – czyli dużą willę, basen, ogród, kort tenisowy i mnóstwo pieniędzy – pozostali, jak wynika z kolejnych rozmów, mają niewiele, głównie borykają się z długami, rozwodami, alkoholizmem. Ta mieszanka problemów ma komunikować jedno: życie bohaterów jest całkowicie, dokumentnie rozpieprzone.

Przyjazd na wyspę to szansa na odpoczynek, chwilową ucieczkę od problemów. Przejście w inny świat, staje się kompletne w scenie, w której Alvo zabiera telefony całej grupy i zamyka je w sejfie. Dopiero od tego momentu można naprawdę poudawać, że żyje się innym życiem.

To życie, uosabiane przez Alvo, wydaje się oszałamiające, o wiele lepsze od ich własnego. On sam, początkowo serdeczny, później zaczyna to podkreślać, wypytując przyjaciół o to, czy są szczęśliwi, wywlekając na światło dzienne różne brudy: konflikty z przeszłości, porażki, niepowodzenia. Dawną miłość Quinna do obecnej żony Ricka, rezygnację Baxtera z kariery prawniczej na rzecz o wiele mniej dochodowego handlu antykami, samobójstwo partnerki Woody’ego. Każde jego słowo zdaje się podkreślać: „Ja mam wszystko, wy nie macie nic”. I trudno odmówić mu racji, choć, jak słusznie zauważa Quinn w końcowej scenie pierwszego odcinka, jego prowokacje mają zamaskować fakt, że Alvo jest tak samo nieszczęśliwy, jak oni. W dodatku jego świat, choć oferuje wielkie bogactwo, to grozi także rozlicznymi niebezpieczeństwami, o czym przekonują się wszyscy w finale pierwszego odcinka i zdecydowanie jednym z najlepszych momentów serialu, kiedy na scenę wkracza nasłany przez mafię zabójca w masce Tony’ego Blaira.

Oto rzeka, ale pojawia się też kość: zdobyte przypadkiem 3 miliony euro, które stają się dla wszystkich nadzieją na lepsze życie, i to mimo znanego nam z 90% filmów gangsterskich ryzyka, jakie wiąże się z przywłaszczaniem mafijnych pieniędzy. Od tego momentu historia czwórki przyjaciół staje się opowieścią o tym, jak daleko jest w stanie zabrnąć człowiek, który nie ma nic, a dostaje nagle szansę na (w swoim mniemaniu) wszystko.

Pierwszy sezon, którego akcja toczy się niemal wyłącznie w willi i jej okolicach, dokłada do tego klaustrofobiczną atmosferę, poczucie wyobcowania i osaczenia. Idylliczne słońce szybko zaczyna niemiłosiernie przypiekać. W takich warunkach, gdy paranoja i napięcie stopniowo narastają, o eksplozję nietrudno. Grupa zaczyna powoli rozchodzić się w szwach, na wierzch wychodzą wszystkie zadawnione urazy, każdy odcinek to przynajmniej jedna kłótnia i kilka gorzkich wyrzutów. A jednocześnie wszyscy zdają sobie sprawę, że tylko razem, wspólnie, mogą udowodnić, że jeszcze na coś ich stać, o przetrwaniu nie wspominając.

W drugim sezonie akcja przenosi się na Ibizę, a całość zamienia się raczej w film drogi, napięcie wywołane konfliktem charakterów nieco siada, zastępują je kolejne zwroty akcji i próby zorientowania się, o co tak naprawdę chodzi, komu bohaterowie nadepnęli na odcisk i jak się z całej afery wyplątać. Szalona sfora nie wie już, gdzie wodospad, a gdzie brzeg, skąd uciekać i dokąd. Pozostaje tylko przebierać łapami coraz szybciej, żeby płynąć z nurtem i utrzymać się na powierzchni. A przy tym oczywiście nie wypuścić kości z zaciśniętych kurczowo szczęk i tylko z rzadka patrzeć na to, co się mija – jak Baxter, który na Ibizie zakochał się z wzajemnością w pięknej Carmen, by później dać się pociągnąć za kolegami uciekającymi z pieniędzmi. Bros before hoes, jak mówią. Pozostaje żal i pieniądze na osłodę.

Gdzieś w tym wszystkim zaczyna majaczyć problem: czy będą w ogóle w stanie wrócić do starego życia, by uczynić je nowym? Raczej nie należy się spodziewać morału w stylu: „Musisz nauczyć się doceniać to, co masz” , bo wyraźnie widać, że niektórzy nie mają nic. Jednak pod koniec drugiej serii wcześniejsze pytanie: „Co zrobicie po powrocie?” zostaje zastąpione przez: „Zamierzacie wracać?” – i zaczynają je sobie zadawać nawet ci, którzy, tak jak Woody, teoretycznie mają do czego wrócić. Może więc będzie tak, że nurt poniesie ich za daleko? A może szalone psy zaczną się czuć jak ryba w wodzie? Przekonamy się już wkrótce, trzeci sezon zobaczymy w kwietniu, a zdjęcia do czwartego właśnie się skończyły. Przygoda jeszcze trochę potrwa, a gdzie się skończy – na razie wiedzą tylko twórcy.

Mad Dogs
thriller, drama
Sky1, UK, 2011–

Artur Nowrot: czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na Wysznupanych. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).

Artur Nowrot

Czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na blogu Wysznupane. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).