Hu, hu, ha, nasza zima zła (Spartacus, S03E07)

Hu, hu, ha, nasza zima zła (Spartacus, S03E07)

Artykuł zawiera spoilery.

Biednemu zawsze wiatr w oczy. A jeśli ma wyjątkowego pecha, to nawet wiatr ze śniegiem. W najnowszym odcinku Spartacusa mróz bije z ekranu – lecz na szczęście jest to kwestia scenografii, nie braku emocji. Zima, która powstrzyma kiedyś i Napoleona, i Hitlera, zwala się  teraz na głowy naszym przyczajonym wśród gór milusińskim i hula, aż niemiło.

Crassus ze swą armią nie spieszy się nazbyt z wyłuskaniem swych tłustych sumów z saka. Schwytani w pułapkę między murem legionów a najzupełniej dosłownym murem blokującym zejście ze szczytu, rebelianci nie mają żadnej drogi ucieczki, cóż więc zaszkodzi pozwolić, by podziębili się nieco? Sfrustrowani buntownicy siedzą więc w kucki, tracąc czucie w nogach i dorabiając się sopelków u nosa, i zerkają tylko z nienawiścią na patrolujące mur legiony.

[Spartacus]

Gdy aura nie sprzyja, trudno, aby dopisywał humor – nic więc dziwnego, że poczynają się w obozie niesnaski. Crixus bije Spartacusa za Naevię, nasi dokuczają ocalałemu piratowi, Agron złości się na Nasira i odwrotnie, a Gannicus, jak to on, rusza za dzierlatką w zamieć i udowadnia, że dla chcącego nic trudnego, a miłości -40° C niestraszne, w zasypanym śniegiem furgonie pozbawiając ją wianka. Co ciekawe, po drugiej stronie barykady wcale nie jest lepiej. Tiberius, żałosna kreatura, czubi się z Cezarem, jak czupurny kogucik gdacząc o swej wyższości – co skłania tego ostatniego do wysłuchania racji Kore. Niestety, ich wyprawa do Crassusa, by otworzyć mu oczy na matactwa syna, spełza na niczym – zręczny polityk i mistrz taktycznej iluzji tym razem sam pada ofiarą ułudy i nie dość, że szubrawca przejrzeć nie chce, to jeszcze skazuje ukochaną Kore na długie lata służby pod Tiberiusem. Poszedłszy więc po rozum do głowy, Miss Fanservice ucieka nierozpoznana do rebeliantów i Jowisz jeden raczy wiedzieć, co teraz ją spotka.

Jedno jest pewne – odmrożenia. Wygłaszana od początku odcinka z częstotliwością godną G.R.R. Martina fraza the storm is coming wreszcie się sprawdza i wichura atakuje, przewracając namioty oraz wdzierając się pod okrycia. Ofiarą zadymki pada blisko tysiąc rebeliantów – i nawet próby wykorzystania tej pogody dla zamaskowania dywersji na nic się zdają, bo cwany Crassus zastawia pułapkę, z której nasze ananasy ledwie uchodzą z życiem. Centralny element tej pułapki, ukrzyżowane w namiocie ciało nieszczęsnego Donara z wyrytym w poprzek piersi złowrogim hasłem „Śmierć oszukać się nie da”, to w wojnie psychologicznej silny cios – i nasi umykają ze złamanym nieco duchem.

[Spartacus]

Na szczęście jednak Spartacusowi nie brak oleju w głowie nawet wtedy, gdy ten olej cokolwiek od zimna zgęstnieje. Zainspirowany widokiem martwych ciał (cóż, wena dziwnymi kroczy ścieżkami), odkrywa, że za broniącym im przystępu murem nie kryje się potężna armia, lecz kilkuset zaledwie redshirtów – zaraz więc usypuje z trupów schody i w ten sposób wydostaje się z sideł. Wielce przyjemna to scena, gdy zza palisady na szczycie wału to nasi ciskają włóczniami w Crassusa, nie odwrotnie. Coś za dużo tych sukcesów: tym boleśniej będzie patrzeć na upadek Spartacusa. Póki co jednakowoż, dopóki w zgrabiałych palcach wciąż utrzymać daje radę miecz, nasz Ukochany Przywódca ducha nie traci – i kończy odcinek miną ogromnie bojową.

Jedyne, na co można ponarzekać, to fakt, że znów cały odcinek strawiono na od dawna znaną (i w Spartacusie do cna wyeksploatowaną) prawdę, że bezczynnośc gorsza od faszyzmu i najgorsze czyny rodzi. Mordobicia za mało, krwi za mało, a cycków to już w ogóle jak na lekarstwo – poprawcie się no, panowie scenarzyści, rozgrzejcie widzom serca, bo inaczej z walecznej drużyny zrobicie wieczną zmarzlinę i co się wtedy będzie dziać na ekranie? Lepienie bałwanków?

[Spartacus]

Spartacus: War of the Damned
S03E07: Mors Indecepta
emisja: 15.03.2013

Przemek Zańko: czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.

← Poprzedni odcinek
Następny odcinek →

Przemek Zańko

Czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.