Fot. The CW

Crappy Birthday (The Carrie Diaries, S01E10)

Artykuł zawiera spoilery.

Nie ma serialu dla nastolatków bez tego tematu. Urodziny. Moment podsumowań, refleksji, wyrażania życzeń na przyszłość, czasem także podejmowania spontanicznych decyzji. Dzień, który z definicji powinien być wyjątkowy. Carrie rozpoczyna więc planowanie, zdając sobie sprawę, że znajduje się we wspaniałym momencie swojego życia. Dlatego jedyne, czego chce, to spędzić dzień urodzin w idealnej harmonii, ucztując z całą grupą swoich przyjaciół. Domaga się obowiązkowych słodkości („Gotta have cupcakes!”), a oprócz tego nie potrzebuje nic – ma już przyjaciół, chłopaka, wymarzoną pracę i usta spękane od zbyt długiego całowania. Ewentualną listę życzeń podkręca rozmowa z przyjaciółkami, ta o seksie – urodziny stanowią bowiem dobry moment na długo wyczekiwany „pierwszy raz”. Niestety, jak to w urodzinowych odcinkach bywa, prosty plan zaczyna się sypać, a każdy z bohaterów ma inną ważną sprawę do załatwienia w piątkowy wieczór.

Fot. The CW

Fot. The CW

Plusem odcinka jest powrót Maggie. To poważna postać z poważnymi problemami i jej obecność, jej rozterki równoważą bajkowy do granic prawdopodobieństwa świat Carrie. Maggie jest gotowa skonfrontować się z Waltem, a ich rozmowa okazuje się zaskakująco miła. Walt przeprasza i bierze na siebie część winy za zaistniałą sytuację, zostawiając Maggie w przekonaniu, że do siebie wrócą. Jednak dla Walta to raczej powrót przyjaźni. Punkty dla tego bohatera za próbę łagodnego uświadomienia Maggie, że choć ją kocha i zawsze będzie, to tylko jako przyjaciółkę. Nie każdy chłopak potrafi być równie taktowny, delikatny i wrażliwy.

W odcinku mamy dwa wątki komediowe. W pierwszym z nich na powrót zabawna Donna wysyła swoje „minionki” w poszukiwaniu wymarzonej torebki. Od początku domyślamy się, że jeśli chodzi o gadżety z najnowszych kolekcji, ekspertem będzie Carrie. Zresztą Donna też na to wpada i pyta Carrie, czy ta nie byłaby skłonna pomóc. Pyta w charakterystyczny, niezbyt uprzejmy sposób i jest potem bardzo zaskoczona, gdy rzeczywiście otrzymuje w prezencie modną torebkę – dla Carrie uzyskanie jej w redakcji „Interview” jest dziecinnie proste. Donna wydaje się zszokowana tak miłym gestem ze strony „wroga”, ale pragnienie posiadania torebki jest silniejsze niż obawy i przyjmuje podarunek. Innymi słowy: z okazji urodzin Carrie nie tylko dostaje rzeczy, ale też dzieli się nimi ze światem!

Fot. The CW

Fot. The CW

W wątku drugim Mouse spotyka się z absolwentką Harvardu, która niegdyś chodziła do tej samej szkoły. Nasza prymuska chce oczywiście iść w jej ślady  – w starszej koleżance rozpoznaje samą siebie „z przyszłości”. Niestety, znany nam z poprzedniego odcinka Thomas „Captain Hook” West podrywa słodką Azjatkę, a ta mu ulega. To przykra prawda dla Mouse i początkowo dziewczyna jest zdołowana, gdy słyszy z ust mentorki, że „smart Asian girl” to już nie jest wystarczająca etykietka, by się dostać na Harvard. Widząc jednak, jak zaproszona do szkoły absolwentka podlizuje się popularnym dzieciakom młodszym od niej o dekadę, Mouse odzyskuje rezon i robi wykład mentorce – to, że inteligentnych Azjatek jest wiele, nie znaczy, że nie są fajne i godne uwagi. Płaszczenie się przed popularnymi dzieciakami nie jest cool. Absolwentka powinna cenić się bardziej, skoro skończyła Harvard! Zaraz potem, na fali emocji, Mouse ustawia do pionu szkolną drużynę baseballa, drugą połowę rzucając na kolana, brawurowo radząc sobie z bandą chłopaków w uniformach i tak świetnie sobie poczynając, że zostaje managerem drużyny.

Fot. The CW

Fot. The CW

Tata i Dorritt planują coś specjalnego dla urodzinowej Carrie. Tom chce jej podarować kartę kredytową – to spory akt wiary, biorąc pod uwagę niedawne kryzysy zaufania. Dorritt skrupulatnie wylicza ojcu wszystkie głupstwa i kłamstwa, jakie starsza córka popełniła i stawia siebie samą w roli tej bardziej odpowiedzialnej. Niestety, czyny szybko przeczą zapewnieniom. W sklepie muzycznym, do którego Dorritt udaje się szukając prezentu dla siostry, dziewczynka nie może się powstrzymać i próbuje wykraść kilka kaset magnetofonowych, ale robi to tak niewprawnie, że zostaje złapana. Przystojny sprzedawca zamyka ją na zapleczu, strasząc wezwaniem policji, lecz potem wypuszcza tłumacząc, że chciał tylko dać nauczkę. Skompromitowana Dorritt wybiega ze sklepu w pośpiechu, zapominając o kupionej płycie. Musi jednak wrócić, bo z kolei Tom oskarża ją o kłamstwo, sądząc, że nic nie kupiła siostrze. Dorritt konfrontuje się ze sprzedawcą, który okazuje się bardzo fajnym chłopakiem i najwyraźniej nią zainteresowanym. Tak więc w dniu urodzin Carrie Dorritt przeżywa swój pierwszy pocałunek, a my dostajemy zupełnie inny styl romansu niż w przypadku światowej starszej siostry. Nasuwa się refleksja, że gdyby nie realistyczne postacie jak Maggie i Dorritt, serial byłby jednowymiarowy i bardzo możliwe, że nie do zniesienia.

Jak już wspomniałam na początku, sytuacja się komplikuje. Larissa wymusza na Carrie, by stażystka w piątek wieczorem wzięła udział w evencie promowanym przez „Interview”. Czyli znów gramy kartą „konieczność wyboru”. Sebastian nie może się pojawić, więc na imprezę Carrie zabiera Walta. Sam temat wydarzenia jest czymś więcej niż fabularnym tłem – to spotkania z pisarzami, którzy zasłynęli, pisząc powieści o ludziach młodych, nastolatkach, książki często oparte na własnych doświadczeniach ze szkoły. W większości przypadków są to osoby o zaledwie pięć lat starsze od Carrie, przed naszą bohaterką otwiera się zatem doskonała okazja poznania środowiska i podpatrzenia wzorów do naśladowania. Cóż, wychodzi na to, że nie tylko Mouse spotyka w odcinku „przyszłą siebie”. Larissa sprytnie zapoznaje Carrie z łowcą literackich talentów. Początkowo zakłopotana, Carrie odnajduje się w nowej sytuacji i opowiada garstce nowo poznanych, zaciekawionych osób o swoim pomyśle na książkę – ma to być opowieść o nastoletniej dziewicy, którą bardziej doświadczeni przyjaciele chcą nauczyć czegoś o seksie. „Sex is like putting a hot dog in a keyhole” – mówi Carrie, rozbawiając towarzystwo. Ale w momencie gdy „łowca głów” jest już gotów porozmawiać z dziewczyną o konkretach i wprost deklaruje, że widzi w niej „najmłodszą autorkę w swojej stajni”, na scenę wkracza spóźniony Sebastian, który jednak dotarł na przyjęcie. Urodziny, gdy tylko zaczęły zamieniać się w przyjemne wydarzenie towarzyskie, znów się psują. Agent traci zainteresowanie nastolatką i odchodzi. Sebastian jest drażliwy, skonfundowany, w dziwnym nastroju. Sączy alkohol, jest za głośny i trudny do opanowania – wcześniej mówił o planowanym na wieczór spotkaniu z matką, tą samą, która zostawiła go własnemu losowi na święta. Teraz nie mówi nic.

„Lekcja numer jeden: gdy spotkasz swoją przyszłość na przyjęciu – nie pozwól jej odejść bez ciebie” – myśli Carrie. I próbuje odnaleźć w tłumie świeżo zapoznanego mentora, podczas gdy porzucony Sebastian konsekwentnie upija się. W końcu Carrie podejmuje decyzję: woli wyprowadzić chłopaka z przyjęcia, unikając publicznej kompromitacji, niż brnąć w „chwytanie szansy” i „wielki przełom”. Ma siedemnaście lat, może poczekać na karierę i sławę.

Fot. The CW

Fot. The CW

W drodze powrotnej Sebastian wreszcie opowiada o prawdziwych przyczynach swojego chmurnego nastroju – w jego ocenie Carrie jest jedyną osoba, której na nim zależy. Stało się to, co zwykle – matce coś wypadło i nie znalazła czasu na spotkanie z synem, na które ten czekał i na które się cieszył. Sebastian zastanawia się, czy to jego wina, i roztrząsa, czym sobie zasłużył na chłodne traktowanie ze strony rodzicielki. Chłopak po raz pierwszy zaprasza Carrie do swojego domu – to prawdziwa rezydencja, choć przeraźliwie pusta. „What a crappy birthday for you” – smuci się, podchmielony i zdołowany, lecz nadal pociągający. Carrie ulega jego czarowi i podejmuje kolejną próbę ratowania urodzin – decyduje się zostać na noc. Pocałunki, które mogą wieść do wiadomych przełomowych dla bohaterki zdarzeń, przerywa jednak dzwonek do drzwi. Znów w chwili, gdy urodziny prawie „się naprawiły” – musiały się popsuć. To mama Sebastiana, którą Carrie – i my, widzowie – mamy okazję poznać. Jest to osoba na pierwszy rzut oka dziwna, egocentryczna i trudna do polubienia. Carrie postanawia zostawić skomplikowane relacje syn-matka i samotnie wrócić do domu. Pozostaje jej tylko zacytować wiersz Roberta Frosta: „Dwie drogi w żółtym lesie szły w dwie różne strony/ Żałując, że nie da się jechać dwiema naraz/ I być jednym podróżnym, stałem zapatrzony” –  i nie zgodzić się z klasykiem. Carrie, nawet gdy jest zmęczona i gdy świat nie działa zgodnie z założonym planem, chce mieć „obie drogi”. Chce tak pokierować swoim życiem, żeby zdobyć wszystko na raz.

Fot. The CW

Fot. The CW

Rano okazuje się , że znów to właśnie tata jest mężczyzną, na którego najbardziej można liczyć. Urodziny córki są dla niego priorytetem. Dziewczyna dostaje kartę kredytową, a od Dorritt – własnoręcznie wykonaną składankę z ulubionymi piosenkami zmarłej mamy. Ten prezent bardzo mocno wzrusza solenizantkę. Dzień „po urodzinach” okazuje się znacznie lepszy niż same urodziny, bo pozbawiony presji. Dzięki karcie kredytowej Carrie może zaprosić przyjaciół i siostrę na obiad w ulubionym dinerze. Wszystko jest na miejscu, także różowe kapkejki – i Carrie nareszcie cieszy się spotkaniem z przyjaciółmi, wszystkimi naraz, zgromadzonymi przy jednym stoliku. Jest idealnie. Tak, jak planowała.

Smaczek odcinka: Suche żarciki Maggie, w stylu: „Now we have time to kech-up!”

Wątek, któremu warto się przyglądnąć: Porzucony na nowojorskim przyjęciu Walt spotyka swojego idola, Bennetta. Najwyraźniej obaj pamiętają o pocałunku, który wymienili na Halloweenowej imprezie Larissy wiele odcinków temu. Między nimi wciąż iskrzy. Bennett opowiada młodszemu koledze o swojej trudnej ścieżce w stronę coming outu.

The Carrie Diaries
S01E10: The Long and Winding Road Not Taken
emisja: 18.03.2013

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

← Poprzedni odcinek
Następny odcinek →

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.