Clara Oswald for the win... Oswin! (Doctor Who, premiera: S07E06)

Clara Oswald for the win… Oswin! (Doctor Who, premiera: S07E06)

Artykuł zawiera spoilery.

Korzystając z dobrodziejstw sieci, spotkaliśmy się w świąteczne przedpołudnie z Arturem w przestrzeni wirtualnej i wpasowując się, w mym odczuciu, doskonale w tematykę ostatniego spotkania z Władcą Czasu, pogawędziliśmy przyjemnie na temat wczorajszego odcinka. Zapraszam więc w imieniu swoim i Artura do lektury pierwszego Pulpozaurowego wielogłosu!

Fot. BBC via rosetylear.tumblr

Fot. BBC via rosetylear.tumblr

Artur: Steven Moffat po raz kolejny próbuje nas przestraszyć czymś, z czym stykamy się na co dzień. Czy po obejrzeniu The Bells of St. John masz dreszcze, łącząc się z Wi-Fi?

Aldonna: Ciężko by mi było w życiu, biorąc pod uwagę, jak wiele czasu spędzam połączona z siecią. O to zresztą, jak sądzę, Moffatowi chodziło: żeby pokazać, że czy intryga obcych, czy nie, i tak już wpadliśmy w te sidła (i ani nam w głowie się z nich wydostawać).
Wyjaśnij mi, o co chodziło z Dzwonami Świętego Jana? Nie mogę pozbyć się wrażenia, że poza jedną wzmianką w roku 1207 nie miały większego znaczenia dla fabuły.

Artur: W pierwszej chwili skojarzyły mi się z angielską rymowanką Oranges and Lemons, w której wymieniane są londyńskie kościoły. „Oranges and lemons, / Say the bells of St. Clemen’s. / You owe me five farthings, / Say the bells of St. Martin’s” – i tak dalej (cytowano ją zresztą już w The God Complex). Jest tam również fragment o kościele św. Jana w Southwark, na południowym brzegu Tamizy, gdzie ulokowane jest również the Shard. Tak więc wygląda na to, że jest to nawiązanie do miejsca, w którym toczy się akcja, choć teraz ciągle zastanawiam się, czy kryje się w tym jeszcze jakieś głębsze znaczenie…

Aldonna: Myślę, że rozstrzygnięcia możemy się spodziewać w podobnym momencie, co fabularnego komentarza do miejsca mniszego odosobnienia Doktora.
Właśnie: to znów powracający motyw, o którym wspomniałeś w tekście porównującym Moffata z Daviesem: Doktor legendarny, Doktor mityczny, Doktor ukrywający się w głuszy przed czyimkolwiek zainteresowaniem (tu: w miejscu najsilniej bodaj w kulturze europejskiej wiązanym z usuwaniem się w cień i kontemplacją).

Fot. BBC via rtargaryen.tumblr

Fot. BBC via rtargaryen.tumblr

Doktor, do którego dzwoni telefon, choć nie powinien. Co myślisz o postaci głównego bohatera? Wyczuwam pogłębienie tego rysu osobowości, który widzieliśmy w odcinku świątecznym.

Artur: Czyli wierzymy, że to nie było zupełnie przypadkowe, a nawet przeciwnie, że wszystko jest elementem planu? Cóż, pokolenie LOST, chyba tak już mamy i mieć będziemy.
Jeśli chodzi o głównego bohatera to tak, zdecydowane pogłębienie – i chyba niewiele więcej. Zaczynamy tak samo jak w The Snowmen, Doktorem w odosobnieniu, i kończymy też tak samo, na „Let’s find out who you are” (aż się ciśnie na usta: „Clara who?”). Odcinek świąteczny był rozgrzewką, a teraz pora na bieg właściwy – osadzamy relację Doktora i Clary we współczesnym kontekście i zaczynamy od początku. Oczywiście było to konieczne, musieliśmy zobaczyć, że nad nową towarzyszką ciąży fatum cyklicznej śmierci (i mamy też, zdaje się, głównego złego w tym sezonie, ale do tego jeszcze dojdziemy). I teraz, po trzech odcinkach, chyba znamy ją już na tyle, żeby zastanawiać się, jaka ona jest i jak wygląda jej relacja z Doktorem. Jak to widzisz? Kolejny special snowflake?

Aldonna: Kiedy w odpowiedzi na propozycję dołączenia do niego w TARDIS Clara powiedziała Doktorowi, żeby wrócił jutro i wtedy zadał jej to samo pytanie, nie mogłam się powstrzymać od skojarzenia z The Eleventh Hour. Wiemy przecież, że Doktor nie jest mistrzem świata w zjawianiu się o umówionej godzinie.
Interesująca była reakcja Doktora na pierwszy widok Clary: ten zachwyt w oczach zalatywał czymś więcej niż tylko zauroczeniem niezwykłością tajemnicy Girl Twice Dead. Pierwsza perypetia skojarzyła mi się z tropem Damsel in Distress, zresztą Doktor zaliczył w tym odcinku przynajmniej jeden okropnie szowinistycznie brzmiący tekst, co tym dziwniejsze, że jak dotąd Clara ze swoją aktywnością niezbyt się w ten trop wpisywała.

Fot. BBC via rtargaryen.tumblr

Fot. BBC via rtargaryen.tumblr

Fot. BBC via rtargaryen.tumblr

Fot. BBC via rtargaryen.tumblr

No i ten zachwycony nią Doktor stojący na straży jej spokoju, snu, służący asystą w odbieraniu telefonu i zajmujący się jej domem. Gdzieś obiły mi się o uszy zapowiedzi powrotu River Song i wynikłego stąd podobno trójkąta, co, przyznam, trochę mnie niepokoi, ale to tak na marginesie.
Wracając do samej Clary: zwróciłeś pewnie uwagę, jak w tym odcinku obserwujemy nabywanie przez nią umiejętności, które znamy z Asylum of the Daleks? „Oswin”, przypadkowo zyskany geniusz informatyczny… Skrzył się ten odcinek od podobnych odniesień (zauważyłeś rzecz jasna, kto był autorem czytanej przez Clarę książki?)

Artur: Hihi, Clara miałaby się z pyszna, gdyby Doktor wrócił na przykład 12 lat później. Ale może jak chce, to potrafi.
Dziwna jest ta ich relacja – Doktor jest trochę jak stalker, trochę jak ojciec, trochę jak zakochany nastolatek i w efekcie ta relacja zaczyna trochę przypominać znajomość z River. Szkoda – już w Asylum of the Daleks widać było pewne podobieństwa w sposobie pisania obu bohaterek, mam nadzieję, że Clara nie stanie się zupełną kalką.
Wspominasz o tropie „damy w opałach”, zupełnie zresztą słusznie… ale – mnie się wydaje, że ten trop właściwie od samego początku gra tutaj dużą rolę. W całym wątku Clary chodzi przecież o to, żeby uratować tę, która raz za razem umiera (a przy okazji dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi). Być może zakończenie nada mu inny wydźwięk, ale zarówno Asylum of the Daleks, jak i The Snowmen mocno grały na bohaterskim kompleksie Doktora, nakazującym mu uratować dziewczynę. Trochę wbrew realizacjom tego schematu w popkulturze Oswin jest silną psychicznie (co niestety jakoś znika, kiedy zostaje „uploadowana”), kompetentną osobą (kiedy już nabywa haxxorz skillz). Ale potrzeba uratowania cały czas majaczy gdzieś w tle.

1 2 3 4

Nawiązań rzeczywiście jest sporo. Zwróciłem uwagę na Amelię Williams (czy tylko ja chciałbym przeczytać jej książkę?) – bardzo miło, że mimo definitywności ich odejścia serial o nich nie zapomina, może faktycznie jest szansa na pojawienie się Williamsów na 50. rocznicę? Z kolei początkowy filmik, w którym jeden z uploadowanych wyjaśnia, jak działa tajemnicza sieć bardzo mocno skojarzył mi się z Blink. Moffat ma trochę swoich ulubionych tropów, od takich właśnie drobnych zagrań, po sposoby konstruowania postaci – pytanie, czy to jeszcze przejaw osobistych fascynacji, widocznych przecież u każdego twórcy, czy może początek gonienia w piętkę?

Aldonna: Tak, też zwróciłam uwagę na początkową sekwencję. Podobnie zresztą, jak na ogromnie podobny do Sherlocka sposób aranżacji tych scen, towarzyszyło mi gdzieś z tyłu głowy sherlockowe skojarzenie do samego końca. Chcieliśmy Moffata, mamy Moffata, chciałoby się powiedzieć. Rozpuścił nas jak dziadowski bicz i teraz będziemy narzekać na coś, co jeszcze niedawno zupełnie nas satysfakcjonowało.
Główna intryga trochę mnie rozczarowała. Sięgnięto po potencjalnie mocno przerażający motyw i nie dano odczuć jego wszechobecności (za Daviesa mielibyśmy panoramiczne widoki na całe pola nieprzytomniejących, zuploadowanych nieszczęśników) – rozumiem chęć skupienia się na wprowadzeniu postaci Clary, ale boję się, że ucierpiały na tym rozdwojeniu oba wątki. Żeby jednak nie pozostać beznadziejnie krytyczną: rozstrzygnięcie sprawy tajemniczej, kryjącej się w the Shard organizacji było jednym z bardziej przerażających momentów (kontrolująca pracowników niczym Simy głównodowodząca odzywająca się po odłączeniu od Great Intelligence głosem małej dziewczynki). No i UNIT wkracza do akcji! Myślisz, że będzie to pociągnięte w kolejnych historiach?

Fot. BBC via rosawithlie.tumblr

Fot. BBC via rosawithlie.tumblr

Artur: Scena z przywróceniem ustawień fabrycznych – bardzo fajna. I właśnie, zacząłem narzekanie na powtarzające się elementy, ale wygląda na to, że pojawiło się też trochę nowości. Legendy o Doktorze, Cisza, Pierwsze Pytanie, to wszystko na razie poszło w odstawkę, zamiast tego mamy the Great Intelligence i UNIT. To już drugie pojawienie się UNIT-u w tym sezonie i sądzę, że tak, możemy liczyć na więcej.
Ciekawi mnie, jak te wątki będą kontynuowane: czy wszystko splecie się w jedną całość? Czy może to skromniejsza intryga, która ma pozwolić widzom odetchnąć nieco od tajemnic trzymających w niepewności od poprzedniego sezonu? Tak czy inaczej, Moffatowy Doktor wrócił na Ziemię i muszę przyznać, że ogromnie mi się to podobało. Masz rację, że satyrze na współczesne uzależnienie od Wi-Fi zabrakło nieco tego Daviesowego spojrzenia, ale za to dostaliśmy dużo pięknych ujęć Londynu!
Zastanawiam się też nad tym, czego możemy się spodziewać po Great Intelligence. To, co udało mi się znaleźć w internecie, wykazuje, że głównymi jej zajęciami w starej serii było szukanie sobie ciała i próby pokonania Doktora. Takie to trochę… zwyczajne, więc może Moffat – który zazwyczaj woli wymyślać nowe potwory niż wykorzystywać stare – ma jakiś zupełnie inny pomysł?

Aldonna: Dowiemy się już niebawem. Tymczasem pozostaje cieszyć oczy współczesnym Londynem i szykować na kolejne przygody, jakkolwiek sucho by to nie brzmiało. Wolę nawet takie wolniejsze początki od mocnych uderzeń (jak w The Impossible Astronaut), jest czas zatrzymać się nad wszystkimi tymi drobnymi smaczkami i tropami – fałszywymi czy nie! – jak tajemnicza kobieta w sklepie, która rozdaje numer telefonu Doktora przypadkowym dziewczątkom, dialog Clary i Angie nad książką Amelii Williams („Eleven’s the best, you’ll cry your eyes out!”), szalik przypominający ten Czwartego Doktora, wiszący na ścianie pokoju Clary (tak, spędziłam zbyt wiele czasu na tumblrze).

Doctor Who
S07(b)E06: The Bells of Saint John
emisja: 31.03.2013

Aldonna Pikul: człowiek–organizacja, technokracja i spełnianie życzeń! Chy­ba wy­na­la­zła spo­sób na na­gię­cie cza­so­prze­strze­ni i jej do­ba na pew­no nie ma 24 go­dzin. Po­za pra­cą i stu­dia­mi ba­wi się w pi­sa­nie tek­stów w in­ter­ne­tach, mar­nu­je mło­dość czy­ta­jąc fej­sa i rssa, ga­pi się w mo­ni­tor częś­ciej niż za o­kno. Z du­cha re­da­ktor­ka i tłumaczka, ży­cio­wo czło­wiek od wszy­stkie­go, niespełniony programista, nie znaj­du­je więk­sze­go szczę­ścia niż z pa­rą dru­tów w rę­kach, mot­kiem weł­ny i do­brą dra­mą w tle.

Artur Nowrot: czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na Wysznupanych. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).

A teraz doczytaj, jakie zdanie na temat tego odcinka ma Marek!

Girls
S02E05: One Man’s Trash, emisja: 10.02.2013
S02E06: Boys, emisja: 17.02.2013

Następny odcinek (Aldonna i Artur) →
Następny odcinek (Pirjo i Przemek) →

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)