You had one job! (Game of Thrones, premiera: S03E01)

You had one job! (Game of Thrones, premiera: S03E01)

Artykuł zawiera spoilery.

Jedno musicie o mnie wiedzieć: jestem z tych, co nie czytali. Nie wiem, co czeka Westeros w trzeciej części najbardziej epickiego serialu ostatnich lat. I nie nadążam za fabułą!

Fot. HBO via strollingonadaydream.tumblr

Fot. HBO via strollingonadaydream.tumblr

Był taki czas, że nie mogłam opędzić się od tematu: jak to, nie oglądałaś? Żartujesz. Obejrzyj! Ale zanim obejrzysz, koniecznie przeczytaj, bez czytania to nie ma najmniejszego sensu. Nie czytałaś?

Nauczona doświadczeniem oglądania wielu, wielu ekranizacji, które bez wcześniejszego zapoznania się z książką na pewno spisałabym na straty, bo nie miałyby większego sensu, wpadłam w limbo „nie obejrzę bez czytania – nie mam czasu przeczytać”. Któregoś wieczora machnęłam więc – jak nie ja! – ręką na kwestię lektury pierwowzoru i po prostu włączyłam pierwszy odcinek. A że brakowało epickości w moim życiu, Westeros wchłonęło mnie całkowicie, bez reszty jak wielu nieszczęśników przede mną. Po obejrzeniu pierwszych dwóch sezonów czytanie książek straciło sens (wiem, bo próbowałam, ale utknęłam w pierwszym tomie, gdzie pożarł mnie problem: „za dobrze wiem z telewizji, co dzieje się w pierwszych dwóch tomach, żebym mogła przebrnąć przez tego tasiemca, bo nic nie trzyma mnie w napięciu, a jednocześnie pedanteria nie pozwala mi po prostu zacząć od trzeciej części”).

Fot. HBO via chelsri.tumblr

Fot. HBO via chelsri.tumblr

Przyznam od razu, że choćbym i nie dała się ubiegłego lata wciągnąć w fandom Gry o Tron, tegoroczna wszechobecność kampanii promocyjnej przed premierą trzeciego sezonu pewnie skłoniłaby mnie do nadrobienia zaległości (i nie mówię nawet o tym wielkanocnym śniegu, bohaterze najpopularniejszego suchara minionego weekendu). Szczęśliwie jednak miałam datę już od jakiegoś czasu zanotowaną w kalendarzu, jak miliony fanów na całym świecie zasiadłam więc przed ekranem i obejrzałam Valar Dohaeris.

Początek na dalekiej, zimnej północy miał nas, rozumiem, wprowadzić w klimat przez idealne wpasowanie się w aurę za oknem. Nie sposób nie identyfikować się z biednym, pędzącym przez śniegi Samem. Ja też spodziewam się ataku zombie zawsze, kiedy mijam większą zaspę. Okazuje się, że w jakichś niepojętych okolicznościach, których zupełnie nie pamiętam Ekipa W Czerni wdała się w bójkę, a nieporadny Sam nie zdołał wysłać do nikogo kruków z wieścią o niebezpieczeństwie. To pewnie dlatego mam wrażenie, że w ogóle nie znam tego wątku.

Fot. HBO via frequentchemicals.tumblr

Fot. HBO via frequentchemicals.tumblr

Jak dobrze, że chociaż Jon ‘You Know Nothing’ Snow dotarł do jakiegoś obozowiska, gdzie ma szanse na ciepło i jedzenie (to daje mi nadzieję w dobie bezwiośnia). Bohaterowie w książce są młodsi niż wyglądają w ekranizacji, prawda? To by wyjaśniało przerażoną mordkę Jona, kiedy dzieciaki rzucają w niego kamyczkami, a on kuli się, krzywi, płacze i ucieka, jakby trafił w środek bitwy i krył się przed płonącymi strzałami. Ygritte to ma jednak dziwny gust.

Fot. HBO via wesleyaccola.tumblr

Fot. HBO via wesleyaccola.tumblr

Fot. HBO via wesleyaccola.tumblr

Fot. HBO via wesleyaccola.tumblr

Żeby zrozumieć cokolwiek ze sceny w namiocie musiałam zajrzeć do streszczenia odcinka w Wikipedii. Nie ufam mej nędznej pamięci, więc zdaje mi się, że za to zagubienie mogę winić wyłącznie własne problemy z odnalezieniem się pośród rozlicznych (i nieodświeżanych od wakacji) wątków. Przez cały czas myślałam, że śmiech po zwróceniu się do rudzielca per your grace wynika z użycia tego tytułu w społeczności, która się nimi nie posługuje i ich nie uznaje – a tu Wikipedia uświadamia mi, że biedny Jon nie dość, że daje się dręczyć gromadce dzieci, to jeszcze nie odróżnia szefa od przybocznego. Ot, ciekawostka.

(W tym momencie zaczęłam sobie mniej więcej przypominać, co działo się w poprzednim sezonie.)

Na szczęście to by było na tyle tym razem wieści z krainy śniegu i mrozu. Magią telewizji przenosimy się do gorącego King’s Landing (i któż nie wydał westchnienia tęsknoty na widok tego pięknego zachodzącego słońca). Tu trzy historie: z jednej strony upadek Tyriona Lannistera: z przeciętą wpół twarzą, zelżonego przez ojca po żądaniu obrania we władanie opuszczonego teraz przez Lannisterów Casterly Rock (not good enough!), sprowadzonego więc na ziemię z krainy zadufania i zmuszonego do zdwojenia płacy swego przybocznego rębajły; a jednak nadal błyskotliwego złośliwca, którego intryg boi się starsza siostra (czyli wszystko po staremu).

hollyannesdamage.tumblr

hollyannesdamage.tumblr

Z drugiej – Sansa z tęsknotą oglądająca odpływające w dal statki, snująca fantazje o ich losie, prosząca Littlefingera, żeby zabrał ją ze stolicy i uniósł gdzieś daleko od marzenia o życiu królowej, które stało się koszmarem. Z trzeciej zaś Margaery, która niczym księżniczka z filmu Disneya wbiega radośnie do sierocińca, gdzie z przesłodkim jak to Anna Boleyn uśmiechem pociesza dzieci, które straciły ojców w niedawnej bitwie. A Cersei nie lubi aspirującego do roli Dobrej Królowej Promyczka (i trudno jej się dziwić).

Fot. HBO via panelpanopticon.tumblr

Fot. HBO via panelpanopticon.tumblr

(A w tym momencie znów zupełnie straciłam wątek.)

Kimże jest rozbitek stojący na skale, którego twarz skądś kojarzę, ale nie umiem jej niczemu przypisać? Któremuż królowi służy? Stannisowi! Więc najwyraźniej i rudej czarownicy; o, wreszcie bohaterowie, których kojarzę. Wygląda na to, że po porażce Baratheon liże rany z widokiem na bezmiar wód, pogrążony w melancholii nie dopuszcza do siebie nikogo bez wiedzy i obecności królowej demonów. Innowiercy płoną w ogniu, a niedoszły król patrzy na to obojętnie. Oczywiście, kiedy nasz rozbitek w rozmowie z piratem-wybawcą optymistycznie ogłasza, że przemówi królowi do rozsądku, wszyscy wiedzą, że naiwniak skończy w celi po tym, jak natnie się na Melisandrę. Mogło być gorzej (tym niech się pocieszy).

Z kolei w jeszcze innej części kraju drużyna Króla Północy dociera do ruin zamku, gdzie znajduje setki zarżniętych (mieszkańców? żołnierzy? więźniów? któż to wie?). Wszystkich ten widok ogromnie porusza. Jasne, kogo by coś podobnego nie poruszyło; bez względu na to, czyich, jakich ludzi w tym zamku spotkał smutny koniec. Mam jednak nieodparte wrażenie, że w swym zamyśle powinna mnie ta scena zaszokować czymś innym, bardziej tożsamością ofiar niż samym poziomem brutalności. Ale nie wiem, szukam w pamięci i nic, nie znajduję powodu dla bezbrzeżnego przerażenia na twarzach bohaterów. I właśnie ten moment scenarzyści wybierają, aby przypomnieć mi, że Catelyn nie jest już najjaśniejszą z postaci, bo oto własny syn wtrąca ją w tym zamku do celi. Dobry Boże, naprawdę nie pamiętam, co się wydarzyło wcześniej.

Fot. HBO via bitches-of-westeros.tumblr

Fot. HBO via bitches-of-westeros.tumblr

Dobrze, że tę jasną twarzyczkę znam i jej historię pamiętam! Tu opowieść toczy się dalej tym samym torem, zmierzając nieuchronnie z trzema młodymi smoczkami w stronę niepodejrzewających niebezpieczeństwa siedmiu królestw. Niesamowite jest to, że Dothraki wsiedli za nią na statek (gdyby przez myśl im przeszło, czym jest choroba morska, pewnie nie byliby do tego tacy szybcy).

Na brzegu Matka Smoczątek postanawia kupić sobie armię, jednak pokaz niezłomności kupnych żołnierzy w obliczu groźby odcięcia sutka (no właśnie, przecież mężczyźni nie potrzebują sutków) zamiast przekonać ją do zakupu, sprawia, że wrażliwa Khaleesi musi się namyślić. Skoro więc namyśla się tak bardzo, że aż nie słucha ani słowa z tego, co mówi do niej Ser Jorah i daje się zupełnie rozproszyć biegającej wkoło dziewczynce…

Fot. HBO via puraspokeweas.tumblr

Fot. HBO via puraspokeweas.tumblr

… to prosta recepta na stanie się ofiarą zabójstwa. No, Daenerys, musisz się jeszcze sporo nauczyć o byciu aspirującą królową. Cersei Lannister mogłaby Ci dawać korepetycje. Dobrze, że tym razem Strażnik w Kapturze zdążył wyrwać się Ser Jorahowi i trafnie skierować ostrze, zabijając skorpiona tuż przed nosem Khaleesi. Phew.

Fot. HBO via basuraandtv.tumblr

Fot. HBO via basuraandtv.tumblr

Hej, zauważyliście, że na dobrą sprawę nie było w tym odcinku ani jednej sceny seksu?

Game of Thrones
S03E01: Valar Dohaeris
emisja: 31.03.2013

Aldonna Pikul
Człowiek–organizacja. Chy­ba wy­na­la­zła spo­sób na na­gię­cie cza­so­prze­strze­ni i jej do­ba na pew­no nie ma 24 go­dzin. Po­za pra­cą i stu­dia­mi ba­wi się w pi­sa­nie tek­stów w in­ter­ne­tach, ga­pi się w mo­ni­tor częś­ciej niż za o­kno. Z du­cha re­da­ktor­ka i tłumacz-amator, ży­cio­wo czło­wiek od wszy­stkie­go, niespełniony programista, nie znaj­du­je więk­sze­go szczę­ścia niż z pa­rą dru­tów w rę­kach, mot­kiem weł­ny i do­brą dra­mą w tle.

Aldonna Pikul

Człowiek–organizacja, technokracja i spełnianie życzeń! Chy­ba wy­na­la­zła spo­sób na na­gię­cie cza­so­prze­strze­ni i jej do­ba na pew­no nie ma 24 go­dzin. Po­za pra­cą i stu­dia­mi ba­wi się w pi­sa­nie tek­stów w in­ter­ne­tach, mar­nu­je mło­dość czy­ta­jąc fej­sa i rssa, ga­pi się w mo­ni­tor częś­ciej niż za o­kno. Z du­cha re­da­ktor­ka i tłumacz-amator, ży­cio­wo czło­wiek od wszy­stkie­go, niespełniony programista, nie znaj­du­je więk­sze­go szczę­ścia niż z pa­rą dru­tów w rę­kach, mot­kiem weł­ny i do­brą dra­mą w tle.