A kto umarł, ten nie żyje! (Spartacus, S03E09)

A kto umarł, ten nie żyje! (Spartacus, S03E09)

Artykuł zawiera spoilery.

Chwała! Chwała! Chwała! Ale komu? Tak zwycięzcom, jak i zwyciężonym, bo ani jednych, ani drugich w najnowszym odcinku Spartacusa nie brakuje, a wszyscy poczynają sobie tak zacnie, że epickość wiadrami wylewa się z ekranu. Czuć, że wielki finał tuż, tuż. U kresu serialu zatem i twórcy, i sam Spartacus robią to, co każda dobra opowieść winna zrobić u schyłku: powracają do początków.

Gdy w pierwszych minutach odcinka łobuzy spod sztandaru Spartacusa masakrowali posłów od rzymskiego dowódcy Pompejusza, obudził się we mnie lęk, że oto w bardzo złym stylu w przedostatnim akcie wprowadzony zostanie na scenę nowy, duży gracz. Na szczęście w tym akurat wypadku historii zagrano na nosie i wygląda na to, że choć armia Pompejusza istotnie odetnie drogę wyzwoleńcom, pierwsze skrzypce w walce z niepokornym gladiatorem grać będzie Crassus. Sam Pan Duże Pe przydaje się o tyle, że Spartacus dzięki jego pieczęci wabi w pułapkę Tiberiusa, wstrętne ścierwo. Nareszcie pyszałkowi powinęła się noga! Aby zaś Wódz miał motywację do odpowiednio krwawej na szczeniaku zemsty, Crixus, Niepokonany Gal, powraca wreszcie do swych ziomków nie z tarczą, lecz na tarczy – jako ucięta głowa w ramionach Naevii. Spartacus, co zrozumiałe, jest wstrząśnięty.

[Spartacus]

Aby uczcić pamięć przyjaciela i wszystkich innych poległych za jego sprawę, nasz heroiczny gagatek postanawia skorzystać z pojmanych rzymskich psów i wyprawić swym ludziom igrzyska. W ten oto przewrotny sposób, dzięki zmuszeniu Rzymian do walki na arenie ku uciesze niewolniczego motłochu, zaprowadzona zostaje sprawiedliwość dziejowa. Są to bez dwóch zdań najlepsze sceny odcinka i całego póki co sezonu. Choreografowie walk, korzystając z faktu, że nie idzie tym razem o jak najszybsze mordowanie, puścili wodze fantazji i dali nam pojedynki, jakich nie oglądaliśmy od czasów niewoli w ludus Batiatusa. Piękna, emocjonująca, z dawna wyczekiwana zemsta. Aż miło popatrzeć, jak harde rzymskie chłopy dostają bęcki od naszych! Śmietanka rebelii, odpicowana niczym stróż na Boże Ciało, siecze ich, dziurawi i zrzuca ze skały, przepełniona dziwną nostalgią, bo choć żaden z nich za kajdanami nie tęskni, to jednak łezka się w oku kręci na myśl o dawnych triumfach i sławie. Dotyczy to szczególnie Gannicusa, który wszak zręcznym wywijaniem mieczem wywalczył sobie kiedyś wolność.

[Spartacus]

Niestety, gdy już się zdaje, że całe igrzyska otrzymają wielce satysfakcjonujący finał w postaci egzekucji Tiberiusa przez Naevię, walka zostaje przerwana – bo Crassus i Cezar znów knują. Zwiedziawszy się o porwaniu syna, Imperator posyła Julka do rebelii z ofertą wymiany towarowej: pięciuset pojmanych jeńców, tym ukrzyżowany (również za nas?) Agron, za życie młodzika. Ogromną miałem nadzieję, że Spartacus plunie na takie brudne układy i po prostu zmiecie ścierwo z powierzchni ziemi, a potem w ramach deseru wypatroszy Cezara, ale nieee, musiało być grzecznie. Dochodzi więc do handlu, lecz cała rzecz kończy się niespodziewanie. Tiberius bowiem, tyle razy uprzednio zdobywszy przewagę, atakując od tyłu, sam od tyłu pchnięty zostaje – przez żądną zemsty Kore. Hurra! Cwaniara umyśliła sobie upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i udaje się to w stu procentach. Jej gwałciciel nie żyje, a ona w ramach dotrzymania umowy Crassusa ze Spartacusem powraca w objęcia Imperatora: idylla! W tym serialu mało kto kończy tak dobrze.

Pięciuset niewolników powraca do swoich i można zakończyć igrzyska uroczystym pogrzebem Crixusa. Scena, w której rebelianci wykrzykują imiona poległych jest bardzo wzruszająca – do tego stopnia, iż mam wrażenie, że twórcom udało się jakoś dokonać niemożliwego i tak osłodzić nieuniknioną klęskę Spartacusa, byśmy mogli ją przełknąć. A jeśli dodać do tego rysujące się nieśmiało od wielu odcinków uczucie między Wodzem a eks-Rzymianką Laetą i fakt, że historycznie ciała Spartacusa nie odnaleziono, może nawet słodycz przeważy nad goryczą?

[Spartacus]

Teraz, gdy koniec jest tak bliski, trochę szkoda, że odcinków nie będzie więcej. Myślę jednak, że twórcy Spartacusa bardzo dobrze wykorzystali czas, jaki był im dany. Długą drogę przebył nasz urwipołeć od najsłabszego z gladiatorów Batiatusa po wodza wielotysięcznej armii, któremu prawie się udało zdeptać potęgę Rzymu. Czekam więc niecierpliwie na ostatni odcinek, lękając się tylko, że poziom epickości znów przekroczy dziewięć tysięcy i znów się popłaczę przy Spartacusie. Co za wstyd.

Spartacus: War of the Damned
S03E09: Dead and the Dying
emisja: 5.04.2013

Przemek Zańko: czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.

← Poprzedni odcinek

Przemek Zańko

Czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.