Wody trupie, płaz w skorupie (Doctor Who, S07E08)

Wody trupie, płaz w skorupie (Doctor Who, S07E08)

Artykuł zawiera spoilery.

Aldonna: TARDIS zawsze wie, kiedy zniknąć…

Artur: Najwyraźniej! Zresztą sposoby usuwania TARDIS z zasięgu Doktora to materiał na cały osobny artykuł, zazwyczaj udaje się tego dokonać w miarę dyskretnie, tutaj nie bardzo jest jak, bo w końcu mamy do czynienia z ciasną, zamkniętą przestrzenią. Trzeba więc wyparować TARDIS w sposób zdecydowanie zwracający uwagę, ale Gatiss rozwiązuje chyba problem całkiem gładko. Ja zwrócę jeszcze uwagę, że utrata śrubokręta już nie tylko Doktorowi grozi, ale na sporą część odcinka faktycznie gubi on swoje ulubione narzędzie. What’s up with that?!

Aldonna: Przyznam się od razu, że takie ustawienie warunków dla Doktora, jakie mamy w tym odcinku – brak TARDIS i przez pewien czas śrubokrętu – podoba mi się najbardziej. Brak możliwości skorzystania z technologii Władców Czasu jeszcze silniej na pierwszy plan wyciąga osobowość Doktora, jego nieogarnialną wiedzę i umiejętności negocjacyjno–dyplomatyczne.
Nie wiem, czy podzielacie moje wrażenie, ale mnie się zdawało, że Doktor jest tym razem w kryzysowej sytuacji całkiem zagubiony i nie bardzo wie, jak z niej zgrabnie wybrnąć. Jasne, wszyscy wiemy, że improwizacja to jego podstawowa metoda działania, ale jednak tym razem poważnie bałam się przez chwilę, że tego wyjścia nikt nie znajdzie!
Zauważcie też, że na zagubioną sonic Doktor zareagował zupełnie inaczej niż chociażby w The Eleventh Hour. Żadnego szukania, żadnej paniki, w zasadzie w ogóle straty nie zarejestrował.

Fot. BBC Via nickmiller.tumblr

Fot. BBC Via nickmiller.tumblr

Przemek: Bo śrubokręt to surowiec odnawialny – parę się ich już na ekranie zniszczyło, a TARDIS zawsze ochoczo produkuje kolejny, więc może Doktor się nie przejmuje, bo wie, że nie ma czym? Już bardziej mnie uderzyło to, o czym wspominasz, Aldonno – że tym razem naprawdę można było pomyśleć, że Doktor wyjścia z kryzysu nie znajdzie. Ba, powiedziałbym nawet, że faktycznie go nie znalazł. Przecież jego i Clary rola w fabule sprowadziła się do zagadania Skaldaka na czas wystarczająco długi, by zdążyli przybyć Ice Warriors Ex Machina. Miło było popatrzeć, jak nasz nieustraszony Władca Czasu w starciu z jaszczurzym herosem jąka się i plącze, bo jedyne, co może zrobić, to akcentować honor wojownika i liczyć, że to wystarczy. No właśnie, jak wam się podobała główna mrożonka odcinka? Bo na mnie Skaldak zrobił ogromne wrażenie i czekam tylko, aż Lodowi Wojownicy pojawią się znowu.

Fot. BBC via predatorofthedaleks.tumblr

Fot. BBC via predatorofthedaleks.tumblr

Aldonna: Przeraźliwie ludzka postać. Do tego fakt, że bardzo długo jest tylko przemykającym przez ekran cieniem, pobrzmiewającym w tle syczeniem, okazjonalnie wyłaniającymi się spoza kadru zielonymi palcami! Jak w starym, sowieckim horrorze.

Artur: Skaldak – fantastyczny; przemykał się rzeczywiście bardzo nastrojowo, motyw z pozostawieniem pustego kombinezonu – rewelacja, ale to w ogóle był świetnie napisany bohater. I bardzo moralnie niejednoznaczny, czego ogromnie mi w tym sezonie brakuje. Może to kwestia przyjętej konwencji filmu akcji, ale dawno nie mieliśmy tak trudnej sytuacji, jeśli nie liczyć nieudanego moim zdaniem A Town Called Mercy.
Tylko w rozwiązaniu konfliktu trochę za dużo dla mnie było tego ex machina. Przemek słusznie podkreśla bezradność Doktora w tej sytuacji, gdzie niemal wszystko, co mogło pójść źle, poszło źle, ale jednak brakowało mi jakiegoś ostatniego zagrania ze strony Doktora, argumentu, który odwoływałby się do czegoś naprawdę ważnego dla Skaldaka. Może mechanizmy konfrontacji społecznych w Wolsungu wyżarły mi mózg, ale finał trącił wg mnie antyklimaksem. A przecież mógł Doktor wspomnieć o swojej „córce” (będącej jednocześnie obiektem szczeniackiego zauroczenia, ale spuśćmy na to zasłonę milczenia), która też w środku akcji (a przynajmniej TAKIEJ akcji, drastycznej, z ofiarami) znalazła się po raz pierwszy – i w ten sposób wywołać w Skaldaku uczucia. No a skoro o wilku mowa, to co myślimy o Clarze w tym odcinku?

 

Fot. BBC

Fot. BBC

Fot. BBC

Fot. BBC

Aldonna: Najsilniej chyba przykuła mnie do ekranu. Nieporadny Doktor to jedno – ale autentycznie przerażona towarzyszka to zupełnie inna liga. W końcu podstawowy opis Clary do tej pory zaczynał się od stwierdzenia, że to ogromnie odważna dziewczyna: bez wahania wspina się po drabinie za Doktorem, wskakuje za nim do TARDIS i nie mrugnie okiem, kiedy przychodzi do opanowania spadającego samolotu. Ale wrzucona w prawdziwie przerażającą sytuację traci rezon; zwłaszcza, że ogarnięty gorączkowym poszukiwaniem wybrnięcia z sytuacji Doktor przestaje na nią zwracać uwagę, zakładając, że, jak to on, wybrał sobie na towarzyszkę dziewczę o określonych cechach charakteru (jak na przykład patologiczne nieprzestrzeganie poleceń). Tymczasem nieoczekiwanie Clara wcale nie ma ochoty wbrew zakazowi podążać za Doktorem po schodach, bo zamiast pędzić naprzód w przygodzie potrzebuje zatrzymać się i przetworzyć dotychczasowe wydarzenia. Woli więc zostać w miejscu ze starszym profesorem, który troszczy się o jej samopoczucie.
Pokazuje trochę inną twarz: zresztą motyw córki jest w Cold War stale przywoływany (i już słyszę tych teoretyzujących, który głośno wołają, że Clara to Jenny; coś czuję, że w każdym odcinku twórcy będą dokładać drew pod każdą z teorii).

Fot. BBC via misteroswald.tumblr

Fot. BBC via misteroswald.tumblr

Przemek: O, to ciekawe, co mówisz, bo mnie właśnie Clara w tym odcinku wydała się nieciekawa. Nie dlatego, że się bała (to wszak ludzkie!), ale ponieważ zagrane to zostało jak na mój gust zbyt oszczędnie. Jakoś nie pasowało mi to do nerwowej, napiętej atmosfery odcinka. Już bardziej podobała mi się podchodząca do skutego Skaldaka z mieszaniną fascynacji i strachu: urocze na swój sposób było jej pytanie “Jak mi poszło?”! Widać, że podróżuje z Doktorem od niedawna i twarda realność tego, z czym przychodzi im się mierzyć, nie przeważyła jeszcze dla Clary nad duchem beztroskiej przygody. Sporo było scen napisanych ewidentnie pod nowych widzów, w których Doktor wyjaśnia swojej towarzyszce, że TARDIS tłumaczy dla nich języki, a historię można zmienić. Parę osób w Sieci zwracało już uwagę na liczne podobieństwa między Cold War a odcinkiem Dalek. Pierwsza naprawdę groźna sytuacja dla Rose… Czy piosenka o złym wilku i blond laleczka w kieszeni Doktora to tylko mrugnięcia okiem do fanów? Kto wie…

Fot. BBC via predatorofthedaleks.tumblr

Fot. BBC via predatorofthedaleks.tumblr

Artur: Nie my, niestety. Ale podobieństwo do Daleka rzeczywiście jest bardzo silne. Tylko tutaj Dalek nie jest zły i w związku z tym cała historia może się zakończyć bardziej optymistycznie. Miałem też zresztą dużo innych skojarzeń, kiedy próbowałem zrozumieć, kim właściwie są Ice Warriors. Mniej faszystowskimi Judoon? Marsjańskimi kuzynami Sylurian? Nieśmiesznymi Sontaranami? Chyba to ostatnie skojarzenie jest najtrafniejsze (przynajmniej w odniesieniu do Cold War, bo z tego, co wyczytałem, Ice Warriors mają długą i ciekawą historię), skoro Skaldak uważa, że właściwym odwetem za próbę ataku (choć właściwie to on zaatakował pierwszy) jest wysadzenie planety. Zastanawiałem się – w kontekście Zimnej Wojny, która jest tutaj obecna nie tylko jako element świata przedstawionego – czy mamy tutaj do czynienia z dylematem więźnia, ale jednak nie; dylemat więźnia ma zastosowanie w wyścigu zbrojeń, ale już nie w sytuacji, kiedy obie strony czekają z palcem na Wielkim Czerwonym Przycisku. Wtedy znaczenie ma już tylko, czy jedna z tych osób nie jest przypadkiem ogarnięta morderczą manią (jak pierwszy oficer) i to chyba główny argument przeciw wyścigowi zbrojeń, jaki tu znajdziemy.

Przemek: Prawda. Uczynienie tłem tego odcinka Zimnej Wojny fantastycznie zbudowało poczucie zagrożenia dla całej Ziemi, co w Doctorze Who nie zawsze wychodzi. Dodam jeszcze na zakończenie, że bardzo mi się podobał neutralny, a nawet sympatyczny sposób ukazania Sowietów. Ot, zwykli ludzie, marynarze, którzy wcale nie pałają żądzą zniszczenia świata, a nawet gotowi są poświęcić się dla jego ocalenia. Dwie dekady temu taki obraz Rosjan byłby nie do pomyślenia. Oby tak dalej, szanowni twórcy. Oby tak dalej. A za tydzień – duchy!

Fot. BBC via stapletoothtiger.tumblr

Fot. BBC via stapletoothtiger.tumblr

Doctor Who
S07E08: Cold War
emisja: 13.04.2013

Aldonna Pikul: człowiek–organizacja, technokracja i spełnianie życzeń! Chy­ba wy­na­la­zła spo­sób na na­gię­cie cza­so­prze­strze­ni i jej do­ba na pew­no nie ma 24 go­dzin. Po­za pra­cą i stu­dia­mi ba­wi się w pi­sa­nie tek­stów w in­ter­ne­tach, mar­nu­je mło­dość czy­ta­jąc fej­sa i rssa, ga­pi się w mo­ni­tor częś­ciej niż za o­kno. Z du­cha re­da­ktor­ka i tłumaczka, ży­cio­wo czło­wiek od wszy­stkie­go, niespełniony programista, nie znaj­du­je więk­sze­go szczę­ścia niż z pa­rą dru­tów w rę­kach, mot­kiem weł­ny i do­brą dra­mą w tle.

Artur Nowrot: czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na Wysznupanych. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).

← Poprzedni odcinek (Aldonna i Artur)
← Poprzedni odcinek (Pirjo i Przemek)
Następny odcinek (Aldonna, Artur i Przemek) →

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)