Fot. BBC

Upadek Lata (czyli „Summer Falls” autorstwa Amelii Williams)

Artykuł zawiera spoilery z książki i serialu.

Summer Falls to książka Amelii Pond, wydana, jak podano na obwolucie, w 1954 roku, choć dla porządku muszę napisać, że prawa autorskie należą do niejakiego Jamesa Gossa. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o niej w odcinku The Bells of Saint John, gdzie tomik w twardej oprawie stanowił ulubioną lekturę tak Clary, jak i będących pod jej opieką dzieci. Nie zapominając o wadze i ciężarze detektywistycznej powieści Melody Malone z The Angels Take Manhattan (krew nie woda, jak widać), przystąpiłam do uważnej lektury.

Fot. BBC

Fot. BBC

Z czym mamy do czynienia tym razem? Upadek Lata jest przeznaczoną dla dzieci i napisaną w prostym, obrazowym stylu historyjką o mrożącej krew w żyłach przygodzie, która spotkała niejaką Kate Webster (imię jak ze słownika). O czym opowiada i co może z niej wynieść wierny sympatyk Doctora Who?

Kim jest Kate?

Kate Webster to dziewczynka, która wraz z (nieobecną duchem, nieodpowiedzialną) mamą sprowadza się do niewielkiego nadmorskiego miasteczka, by już za tydzień rozpocząć rok szkolny w nowym miejscu. O charakterze Kate musicie wiedzieć przede wszystkim to, że jest  ciekawska i samodzielna, a na dodatek podejrzanie zwyczajna. Nie wiemy zbyt dużo o jej wyglądzie zewnętrznym, choć w jednej ze scen nosi czerwone rękawiczki. Najbardziej symptomatyczna jest rzucona jakby mimochodem uwaga, że w młodym wieku, by wyręczyć w pracach domowych (wiecznie drzemiącą i nieogarniętą życiowo) mamę, Kate nauczyła się przyrządzać doskonałe pieczenie, omlety i swój sztandarowy wyrób – suflet!

Fot. BBC

Fot. BBC

Przyglądamy się, jak w sklepiku ze starociami dziewczynka nabywa dziwny obraz przedstawiający ezoteryczne treści (namalowany przez lokalnego artystę wiele lat temu), śledzimy ją, gdy pomaga chłopcu z sąsiedztwa naprawić popsuty rower (zdolnościami manualnymi wykaże się nie raz), ale przede wszystkim emocjonujemy się świeżutką znajomością Kate z bardzo, bardzo dziwnym sąsiadem – oraz z jego gadającym kotem.

Who are you?

Sąsiad jest wysoki, chudy i ma rozwichrzoną fryzurkę. Na pytanie „Who are you?” odpowiada wymijająco: „I am between names at the moment”, dlatego dziewczynka postanawia nadać mu tymczasowe imię: Barnaba. Sąsiad z rozmysłem smakuje to imię, testuje je i przyznaje, że tak nikt go dotąd tak nie nazywał. („Never tried that one. Let’s give it a whirl!”) Czymkolwiek Barnaba zajmuje się w prawdziwym życiu, zrobił sobie od tego (techniczną) przerwę. W ogrodzie swojego domu rozstawił tajemniczy namiot, tłumacząc dziewczynce, iż w środku znajduje się jego „szopa”, która wymaga remontu, jest bowiem nieszczęśliwie popsuta (i z opisu do złudzenia przypomina TARDIS-w-przebraniu, która zresztą w odcinku z Charlesem Dickensem określana była jako „shed”).

Sącząc w towarzystwie Kate popołudniową herbatkę, nowy znajomy wypytuje dziewczynkę o to, jak się jej żyje w latach 50-tych, które on sam uważa za interesujący okres w historii ludzkości („The 1950s aren’t that bad”). Zaprasza ją do muzeum w miasteczku, które prowadzi w zastępstwie nieobecnego kolegi. No i jest też kot – od razu napiszę, że to najlepsza postać tej opowieści, nie ustępująca charyzmą i osobowością Kotu z Cheshire, Krzywołapowi, Kotu w Butach, kotom T.S. Eliota (sławnym z musicalu Koty) czy innym fikcyjnym mruczkom. Kocie zachowania i reakcje, od ciekawości przez psotność i pragnienie pieszczot po lenistwo i waleczność, opisane zostały z imponującą trafnością.

Fot. BBC

Fot. BBC

Nagle wszyscy zaczynają się interesować znaleziskiem Kate. Enigmatyczny opis na ramie obrazu sugeruje, iż po upadku Lata nadejdzie Władca Zimy, a jego śladem podąży Zimna Pani, którą przybycie Władcy przebudzi z uśpienia. Wkrótce okazuje się, że tajemniczy obraz stanowi mapę prowadzącą do kilku przedmiotów takich jak klucz i pierścień oraz do znaczącego miejsca, jakim jest Latarnia Morska. Te trzy elementy wydają się doskonałym i wystarczającym orężem do walki ze złem. Zgromadzenie ich razem może mieć poważne konsekwencje. Samo poszukiwanie porusza świat w posadach, o czym Kate przekonuje się już następnego dnia, gdy budzi się, po nocy pełnej koszmarów, w mieście skutym lodem i mimo pełni kalendarzowego lata zasypanym śniegiem, a przede wszystkim – bezludnym. Nie ma (somnambulicznej, niemrawej) mamy, nie ma Barnaby, pań z miasteczka, sklepikarzy. Zniknęli – co do jednego – dorośli. Tylko syn sąsiadów, Armand, ocalał, i snuje się zdezorientowany, rozmazany, płaczliwy. Pojawia się też kot, bo koty nic sobie nie robią z dziwacznych zdarzeń. Na brzegu zamarzniętego morza para „rozbitków” odnajduje trzecie dziecko, chłopca imieniem Milo, właściciela straszliwego psa.

Fot. BBC

Fot. BBC

Obserwujemy liczne perypetie i zwroty akcji, z czego najciekawszym zdaje się moment, gdy na stacjonarny telefon w muzeum (pamiętajmy, to lata 50-te) dzwoni Barnaba, którego dziwny czar wyrzucił poza granice miasteczka, czyli spotkał go los taki sam jak wszystkich dorosłych. Mężczyzna rozmawia z Kate, obiecując, że pomoc (czyli on sam) jest już w drodze. W tle słychać hałas maszynerii i Kate podejrzewa – choć jest to zdumiewające podejrzenie –  że sąsiad rozmawia z nią przez telefon, jadąc samochodem. Oczywiście, komunikowanie się w ruchu nie jest fizycznie możliwe…

W trakcie przygody mamy dużo biegania i sporo czekania. Koniec końców okazuje się, że Milo to tak naprawdę dorosły człowiek, który przed laty wszedł w układ z Władcą Zimy i odtąd obsesyjnie próbuje go przywołać, by spełniło się jego przyobiecane, dziecinne marzenie. To on jest autorem odnalezionego przez Kate obrazu, namalowanego, jak się okazuje, na „tarczy”, będącej artefaktem niezbędnym, by wezwać Pana Śniegu. Milo okazuje się też postacią skorumpowaną i złowrogą, mającą na swoim koncie kilka potajemnych morderstw, a jego pies, no cóż, jest co najmniej tak samo diabelski.

Fot. BBC

Fot. BBC

Czy przy jedenastym wypłakuje się oczy?

Och, tak. W rozdziale jedenastym umiera kot, którego zdążyliśmy pokochać. W finałowej, arturiańskiej nieledwie scenie walki psa z kotem – oba zwierzaki giną. Zło zostaje przepędzone, a Barnabas znika na zawsze. Kot resztką sił broni Kate. Jego ostatnie chwile i scena konania są zbyt smutne, bym mogła to tutaj wnikliwie opisać. Dlatego od razu przeskoczę do wniosków.

Jakie są najważniejsze tropy?

Wszystko wskazuje na to, że opowieść Amy jest jedną z alternatywnych historii Doktora i Clary lub dziewczynki do złudzenia do niej podobnej i pana niezwykle przypominającego Jego. Jest też opowieścią o Złu nie tak całkiem nowym dla fanów uniwersum.

Chcecie więcej dowodów? Gdy Barnaba się zasępia, „wydaje się znacznie starszy, niż jest”. Na początku rzuca uwagami z repertuaru urodzonego trendsettera w stylu: „Magic is cool”, ale gdy po chwili stara się wyjaśnić Kate sens tego, co się wokół nich dzieje, używa terminologii „Doktorowej” („We’re dealing with a psycho-temporal entity manifesting through a critical mass of its sentient shell.”)

Mamy odniesienia do dziewiątego Doktora (TARDIS jako „shed”) i do dziesiątego („I love a little shoppe – with an e.”)

Fot. BBC

Fot. BBC

Kate z kolei świetnie radzi sobie z dziećmi, opiekując się parką zagubionych chłopców, jest też za pan brat z technologią i mechanizmami oraz ma kilka pomysłów na nowoczesne wynalazki, usprawniające komunikację. O sufletach już pisałam, prawda?

„Główny zły” to postać podobna do znanych nam przeciwników (warto przemyśleć ostatnie wyczyny The Great Intelligence). Zawładnął duszą małego chłopca, więżąc go w tej chłopięcości, utrwalając dziecinny, egoistyczny impuls zatrzymania świata na zawsze w jednym, utopijnie doskonałym momencie zabawy – bez towarzystwa dorosłych. Jego postać to Zima, podróżuje wraz ze śniegiem i lodem, zdaniem Barnaby stanowi „wspomnienie o czymś starym i potężnym, czego nie powinno tu wcale być”. Komunikuje się z dziećmi i przez dzieci. Musi zostać wezwany, ale jeśli już raz przybędzie, radzi sobie całkiem nieźle. W pewnym sensie dowiadujemy się tutaj także, jak wroga pokonać i jakie artefakty oraz metody mogą być przydatne. Matt Smith wspominał ponoć (witajcie w Krainie Spojlerów) że w odcinku jubileuszowym pojawią się jakieś obrazy (paintings). Może wtedy dowiemy się, co to wszystko tak naprawdę znaczyło? I czy skoro Clara czytała książkę…będzie umiała tym samym pokonać Wielką Inteligencję?

Fot. BBC

Fot. BBC

Pozostaje jeszcze kwestia kota (szloch, z nutką nadziei, zakrzywioną jak koci ogon znikający za ostatnią deską parkanu). Otóż kot przemówił ludzkim językiem (a w każdym razie językiem zrozumiałym dla ludzi) w momencie, gdy zaprzyjaźnił się z Barnabą i zaczął z nim podróżować. Jako że angielskie „cat” nie determinuje płci, można tu odważnie zasugerować, iż urocza, dzielna kotka była przez czas jakiś Towarzyszką „Doktora”. Bo kto powiedział, że towarzysze muszą być ludźmi?

Doctor Who

Summer Falls
A Story by Amelia Williams
1954 (2013)

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na naKrypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.