Trzy miliony srebrników (Doctor Who, S07E12)

Trzy miliony srebrników (Doctor Who, S07E12)

Artykuł zawiera spoilery.

Przemek: Wiedziałem, że Gaiman nie zawiedzie!

Artur: Podobno misją powierzoną Gaimanowi przez Moffata było „uczynić Cybermanów na nowo strasznymi”. Dla mnie Cybermani raczej w ogóle nie są kandydatami na wybitnie strasznych przeciwników, ale przyznać trzeba, że mieli w tym odcinku sporo ciekawych momentów – pancerz nawiązujący do Turka, odczepianie kończyn, Cybermite’y, ciągłe usprawnianie, usuwające kolejne słabości. Transhumanizm w mrocznym zwierciadle. No i Doktor częściowo przekonwertowany na Cyber-Plannera – jeden z lepszych motywów w odcinku pełnym dobrych motywów, a przy okazji świetny popis aktorski ze strony Matta, czyż nie?

Fot. BBC via ninastark.tumblr

Fot. BBC via ninastark.tumblr

Aldonna: Prawda! A jeśli dodać do znakomitego scenariusza fenomenalną grę aktorską Matta, mieszanka wychodzi z tego iście wybuchowa. Słyszałam narzekania, że wewnętrzna walka Doktora, zajmująca sporą przecież część odcinka, była w istocie zbyt długa, ale jak dla mnie to właśnie w tym motywie tkwiło sedno epickości historii. To tempo wymiany ripost, sama konwencja gry w szachy…!

Przemek: Tak, ja też się przyłączę do pochwał. Walka w umyśle to motyw starszy niż wieża Babel, a jednak tu zadziałał znakomicie. Bardzo mi zaimponował i sposób na skłonienie przeciwników do walki (regeneracja użyta jako narzędzie szantażu – mocne!), i to, że żaden z nich nie grał fair (bo i po co?). W rezultacie dostaliśmy pojedynek szachowy pełen niespodzianek, w którym wodzenie się wzajem za nos okazało się najlepszą strategią. Ten moment, gdy Doktor jednym celnym blefem skłania Pana Mądralińskiego do wstrzymania w pół kroku armii Cybermanów…!

No właśnie, Cybermani. Zgadzam się z tobą, Arturze, że może nikt się przed srebrnymi robotami chować za sofą nie będzie, ale dostaliśmy w tym odcinku wystarczająco dużo smakowitych sztuczek, by z niepokoju zadygotać. Podoba mi się, że ktoś wreszcie uświadomił sobie, jak ogromne możliwości bojowe powinni posiadać cybernetyczni wojownicy. Bo niby czemu zdolna do samoulepszeń rasa miałaby zatrzymać się na poziomie ociężałych humanoidów, których słychać z kilometra? Nightmare in Silver dało nam i błyskawiczną konwersję przy użyciu roboczków (tak, tak je będę nazywał), i przypominające inteligentny kombinezon Iron Mana segmentowane ciało, którego każda część może działać niezależnie od pozostałych, i zdolność do błyskawicznego ruchu. Oceany potencjału! Chyba po raz pierwszy uwierzyłem, że Cyberczłeki są w stanie komukolwiek zagrozić.

źródło: BBC, ale stworzył youngtitan213.tumblr

źródło: BBC, ale stworzył youngtitan213.tumblr

Aldonna: To ja może o Cybermanach powiem odwrotnie: mnie właśnie przerażali i do tej pory wyraźnym rysem niezniszczalności (choćby w Doomsday). Przeciwnik, z którym nie da się wygrać, bo żadna kula nie przebije pancerza? Dlatego pojawienie się broni skutecznie sobie z nimi radzących początkowo nieco mnie rozczarowało. Natomiast bardzo ładnie zrównoważyły to nowe, czyniące ich niezwyciężonymi cechy, o których wspominacie: szczególnie wybieg z rozdzielaniem głowy od korpusu, dotąd zdarzający się chyba częściej w slapstickowych horrorach, tu zjeżył mi trochę włos na karku; nie mówiąc już o samobiegającej rąsi.

Podobną reakcję wywołują we mnie takie właśnie elektroniczne robaczki – natychmiastowe skojarzenie z Matriksem jest nieuniknione, a i tam był to chyba najbardziej obrzydliwy jak dla mnie z motywów. Może to przez tę wrażliwość na podobne chwyty odebrałam na nowo w zasadzie stworzonych Cybermanów tak mocno. Nie mówiąc już o transhumanizmie, który przeraża mnie w każdej postaci! (I tak oto dorobię się łatki konserwatystki).

Dowiedzieliśmy się też w Nightmare in Silver, że Cybermani pojęli lekcję o nieograniczonym potencjale ludzkiego… przepraszam, dziecięcego umysłu. Nie pierwszy raz słyszymy w tym sezonie o nieskończonych możliwościach.

Artur: Też zwróciłem uwagę na wzmiankę o nieograniczonym potencjale, to kolejna po The Rings of Akhaten. Czyżby jakaś wyjątkowo subtelna wskazówka odnośnie czegoś? Może wiąże się z The Great Intelligence? Nie wiem, ciekawe to, tym bardziej, że pojawiło się tylko w dwóch odcinkach do tej pory.

Fot. BBC via walkingonfire.tumblr

Fot. BBC via walkingonfire.tumblr

Ale skoro przy tym jesteśmy, parę słów o nowych pasażerach w TARDIS. Obecność dwojga Pondów przez półtorej sezonu chyba nieco mnie odzwyczaiła od czasów, kiedy mieliśmy na pokładzie jedną towarzyszkę i ostatnimi czasy mimo fajności Clary bywało pustawo. Artie obdarzony dziecięcym entuzjazmem i znudzona Angie (w dodatku nieco obrażona na Clarę o próby zastępowania matki, co jest o tyle ciekawe, że nie widzieliśmy tego zupełnie w The Bells of Saint John, niestety już chyba nie będzie zbyt wiele czasu, by tę relację pogłębić, przynajmniej w tym sezonie) nieco zmienili nastrój i relacje panujące na pokładzie niebieskiej budki, nawet mimo ich ograniczonej roli w fabule. Zastanawia mnie to nazywanie Doktora „chłopakiem Clary” – wydaje Wam się, że powinniśmy wyczuwać między nimi Nierozładowane Napięcie Seksualne?

Aldonna: Boże uchowaj!

Przemek: Jezu, nie. Dla mnie Jedenasty jest absolutnie aseksualny, więc… nie. Co do dzieciaków, mnie rozdrażniły, bo raz, że grały w sposób dość drewniany, a dwa, że przykre było ich zblazowanie. Podróż na inną planetę – nuda, komórka nie ma zasięgu! Już wolałem zachowanie Clary, która znów okazała się osobą niezwykle praktyczną, co bardzo dobrze pokazało gładkie wejście w rolę dowódcy wojsk. Gdyby nie jej zdrowy rozsądek, pewnie mało kto by ten odcinek przeżył.

Aldonna: No to wygląda na to, że ciebie po prostu drażni dzisiejsza młodzież ;). Angie jest po prostu w takim wieku, zblazowanie jest chyba wpisane w wiek nastoletni i trzeba się z tym pogodzić; trudno natomiast nie docenić jej zmysłu obserwatora, w końcu jako jedyna bez wysiłku odgadła tożsamość Owsianki. Nie nazwałabym też Artiego zblazowanym, przeciwnie – miał w oku ten błysk przyszłego naukowca, co zawsze bardzo lubię u młodych bohaterów. Moja znajoma wyrażała głośną obawę przed wprowadzeniem aż dwójki dzieciaków do TARDIS, twierdząc, że to tylko zepsuje cały odcinek. Moje wrażenia są dokładnie odwrotne: obniżenie średniej wieku wśród ekipy przynajmniej na chwilę odmłodziło okropnie starego (momentami nawet zdziadziałego) Doktora z tej połówki sezonu.

Może to właśnie dlatego tak bardzo podobało nam się to, jak zagrał Matt? Może czekaliśmy, aż w jednym odcinku pokaże cały swój aktorski repertuar, od dziadka do najmłodszego z Doktorów?

Fot. BBC via kayleesfrye.tumblr

Fot. BBC via kayleesfrye.tumblr

Artur: Zgadzam się z Tobą – nie mam wątpliwości, że Artie zostanie w przyszłości naukowcem, to taki typ dziecka, które w filmach często zostają naukowcami (bystrość + zdolności analityczne sygnalizowane grą w szachy).

A jeśli chodzi o Doktora, też może być tak, jak mówisz – Jedenasty był przecież kiedyś bardzo radosny, ale ostatnio mało widzieliśmy tę część jego osobowości. Tutaj zgorzknienie i chytrość zostały przelane na Cyber-Plannera i doprawione szczyptą złośliwej uciechy, za to sam Doktor odzyskał sporo swojej dawnej energii. W sam raz na finał sezonu.

Aldonna: Skoro o finale sezonu, wróćmy na sekundę jeszcze do Clary. Otóż usłyszałam w sobotę zaraz po wyemitowaniu Nightmare in Silver, że oto ten odcinek objawił nam tożsamość Clary. Myślicie, że przypadkiem nacięłam się na spoiler przedwcześnie przesłanego fanom finałowego odcinka, czy może rzeczywiście było coś takiego w 7×12, jakaś wskazówka, którą zupełnie przegapiłam? Bo, prawdę mówiąc, już raczej w tym tygodniu miałam wrażenie, że zagadka Clary schodzi na dalszy plan (wiem, „why are you thinking about her so much”, ale poza tym…) niż w ubiegłym.

Przemek: Hm… może ktoś się nadmiernie podekscytował zwiastunem kolejnego odcinka? Ja też żadnych nowych wskazówek nie dostrzegłem, a że nie wiemy, co wyciekło, trudno ocenić prawdziwość różnych plotek.

Artur: Nawiążę jeszcze do tego, co Przemek napisał o Clarze: że „znów widzimy ją jako osobę niezwykle praktyczną”. Zastanowiło mnie to, bo takiej Clary jak w tym odcinku, chyba jeszcze nie widzieliśmy: owszem, znaliśmy ją jako osobę, która potrafi postawić na swoim w rozmowach z Doktorem, ale w Nightmare in Silver dostaje funkcję o wiele ważniejszą, niż we wcześniejszych odcinkach, i świetnie się z niej wywiązuje – potrafi wzbudzić posłuch u żołnierzy, stawić opór dowodzącej, przygotować plan działania. Mocno nabiera kolorów w tym odcinku i ogromnie mi się to podoba. Też zauważyliście taką różnicę?

Fot. BBC via arthurdarvll.tumblr

Fot. BBC via arthurdarvll.tumblr

Aldonna: Znów przypomniała mi się Clara z samego początku: rzeczywiście odważna, podejmująca wyzwania i decyzje, kiedy trzeba – ostra i stanowcza. Może to obecność dzieci tak na nią wpływa, z powrotem wciela się w rolę opiekunki? Pasowałoby to do dotychczas nakreślanych cech jej osobowości; na niekonsekwencję na tym polu już wcześniej narzekaliśmy. Podoba mi się taki przedsmak Trenzalore!

Ekipa Pulpozaura informuje czytających nasz serwis Whovian, że nie zamierza oglądać finałowego The Name of the Doctor przed planowaną przez BBC emisją 18 maja. Będziemy wdzięczni za powstrzymanie się od komentarzy zawierających spoilery dotyczące wydarzeń z ostatniego odcinka serii, jak i zachęcamy do poniechania poszukiwań The Name of the Doctor w internecie i obejrzenia go w sobotę! Powodzenia w unikaniu spoilerów!

Doctor Who
S07E12: Nightmare in Silver
emisja: 11.05.2013

Aldonna Pikul: człowiek–organizacja, technokracja i spełnianie życzeń! Chy­ba wy­na­la­zła spo­sób na na­gię­cie cza­so­prze­strze­ni i jej do­ba na pew­no nie ma 24 go­dzin. Po­za pra­cą i stu­dia­mi ba­wi się w pi­sa­nie tek­stów w in­ter­ne­tach, mar­nu­je mło­dość czy­ta­jąc fej­sa i rssa, ga­pi się w mo­ni­tor częś­ciej niż za o­kno. Z du­cha re­da­ktor­ka i tłumaczka, ży­cio­wo czło­wiek od wszy­stkie­go, niespełniony programista, nie znaj­du­je więk­sze­go szczę­ścia niż z pa­rą dru­tów w rę­kach, mot­kiem weł­ny i do­brą dra­mą w tle.

Artur Nowrot: czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na Wysznupanych. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).

Przemek Zańko: czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.

← Poprzedni odcinek
Następny odcinek →

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)