Hannibal kontra Hannibal

Hannibal kontra Hannibal

Artykuł nie zawiera spoilerów.

Można sobie powtarzać, że to osobne dzieło, że nie ma nic wspólnego z filmem, że powinno być rozpatrywane jako twór zupełnie autonomiczny – to na nic. Jeśli chodzi o bohaterów tak kultowych jak Hannibal, nie da się uniknąć pewnych porównań – podobnie jak nie uniknął ich Heath Ledger odtwarzający w nolanowskiej wizji Batmana rolę Jokera i porównywany z tego powodu bezustannie z Jackiem Nicholsonem. Czasami jednak może się okazać, że pod pewnymi względami uczeń przerósł mistrza i z pozoru zamknięta kreacja wciąż daje możliwość interpretacji – Mads Mikkelsen zmierzył się z legendą i wbrew czarnym proroctwom sceptyków udało mu się wyjść cało z tego starcia. Szkoda, że nie dotyczy to całego serialu.

Fot. NBC

Fot. NBC

Bohaterów serialu spotykamy – gdyby odnieść się do filmowej serii – jeszcze przed Czerwonym smokiem. Hannibal Lecter dopiero rozpoczyna współpracę z FBI i (prawie) nikt nie podejrzewa, co kryje się pod maską wyrafinowanego smakosza. Oczywiście widz jest doskonale świadomy tego, kto tak naprawdę rozdaje tu karty, a pojawiające się tu i ówdzie sugestywne obrazy nie pozostawiają cienia wątpliwości co do ulubionych rozrywek wybitnego psychiatry. Z uwagi na fakt, że zdecydowana większość odbiorców od samego początku wie doskonale, jak skończy się ta historia, mogłoby się wydawać, że nie ma tu miejsca na nic nowego, przynajmniej w warstwie fabularnej. Twórcy serialu skupili się więc nie na tym ktokogo i kiedy, ale na formie przekazu. I pod kątem tej właśnie formy warto przyjrzeć się dwóm wizjom Hannibala – tej realizowanej w trylogii Milczenie owiecHannibalCzerwony smok (film Hannibal – po drugiej stronie maski proponuję pominąć z uwagi na czas wydarzeń znacznie poprzedzający akcję pozostałych produkcji) oraz kreacji serialowej. Niezależnie od tego, czy potraktujemy te dwa obrazy jako całkowicie odrębne interpretacje bohatera, czy spojrzymy na nie w ujęciu chronologicznym i po prostu uzupełnimy życiorys oraz proces kształtowania psychiki mordercy o wydarzenia zawarte w serialu, ich zestawienie jest na pewno interesujące.

Sam Hannibal Lecter jest siłą destrukcyjną – psychopatą wolnym od moralności, który funkcjonuje według własnego systemu opartego na estetyce i wyrafinowaniu. To koneser, który z taką samą fascynacją wsłuchuje się w libretto opery oraz rozkłada człowieka na czynniki pierwsze – dosłownie i w przenośni. Jego ciekawość badacza wydaje się najbardziej ludzką z posiadanych przezeń cech – momentami sprawia wrażenie kogoś, kto z przyjemnością rozkręciłby mechanizm świata na czynniki pierwsze tylko po to, żeby zrozumieć, jak to wszystko działa. Ten analityczny umysł połączony z perfekcjonizmem Mikkelsen włączył w strukturę swojego bohatera równie naturalnie jak kiedyś Hopkins – prowadzone przez serialowego Lectera dialogi przypominają szachowe rozgrywki, gdzie stawką jest absolutny wgląd w duszę przeciwnika. O ile jednak pełnometrażowy Hannibal odsłonił słabą stronę psychopaty (scena z odcięciem dłoni) i zasugerował, że być może ma on w sobie jakieś resztki człowieczeństwa, o tyle serial – przynajmniej jak dotąd – nie sugeruje niczego podobnego. Bohater Madsa jest pogodzony ze sobą, pozbawiony jakiegokolwiek poczucia winy – poza faktem, że jest niezaprzeczalnie psychopatą, wydaje się całkowicie zdrów na umyśle, bez śladu wewnętrznego konfliktu. Nawet gdy mimochodem wspomina o swojej przeszłości, robi to w sposób pozbawiony jakiegokolwiek ładunku emocjonalnego. Nie oznacza to jednak, że staje się nudny – wręcz przeciwnie. Podobnie jak w wersji filmowej, jest najmocniejszą stroną całej produkcji, tworząc szokujący kontrapunkt dla tego, co normalne. Pomimo że dopuszcza się aktów przemocy, nigdy nie okazuje gniewu, nie wpada w szał – trudno wyobrazić go sobie rzucającego się z zębami ku twarzy przeciwnika, wychodzącego ze swojej roli opanowanego dżentelmena serwującego na obiad pasztet z gęsich (przynajmniej teoretycznie) wątróbek przy dźwiękach muzyki klasycznej. W tej scenie ma ani jednego pęknięcia – kanibal pozostaje perfekcyjnie opanowany, a ze swojego okrucieństwa czyni sztukę. Przeraża, ale jednocześnie fascynuje – i chwilami naprawdę trudno stwierdzić, które wrażenie jest dominujące.

Fot. Strong Heart/Demme Production, Orion Pictures Corporation

Fot. Strong Heart/Demme Production, Orion Pictures Corporation

Filmowa kreacja mordercy oparta została na kontraście Hannibal – reszta świata. Nieliczne wyróżniające się jednostki naznaczone były traumą (Clarice) lub wyjątkową umiejętnością (Will Graham – w wersji filmowej Edward Norton), jednak w nie mogły stanowić godnej konkurencji dla psychopaty – ani pod względem inteligencji bohaterów, ani ich wyrazistości. Filmów z Hopkinsem nie oglądamy dla fabuły, ale dla charyzmatycznej głównej postaci – to w rzeczywistości teatr jednego aktora, któremu partnerują mniej interesujące twarze. Nawet gdy Hannibal pozostaje na drugim planie zdarzeń, wpływa na nie zza kulis, w jakimś sensie prześladuje swoje ofiary zza krat więzienia. Serial wprowadza w tej kwestii zmianę – postać Willa Grahama (Hugh Dancy) została rozwinięta o całe spectrum nerwic, wewnętrznych napięć oraz nie do końca jasno określonych zaburzeń psychicznych, których objawy obserwujemy właściwie bezustannie. To już nie tylko myślenie ejdetyczne, które omawia Lecter w Czerwonym smoku, to cały kompleks wyobrażeń i halucynacji odbieranych przez bohatera w sposób niemalże fizyczny.

Will Byana Fullera to człowiek na skraju załamania, bezustannie popychany ku krawędzi przez palec wyraźnie zaintrygowanego nim Hannibala. Śledzenie ich zmagań – a także walki Grahama z samym sobą – przypomina nieco obserwowanie osoby drażniącej zaostrzonym kijem ranne zwierzę. Narastający stres zaczyna zauważalnie doprowadzać znerwicowanego bohatera do rozpadu tożsamości i poczucia zagubienia – wczuwając się zbyt mocno w sytuacje rozgrywające się na miejscu zbrodni tuż przed popełnieniem spektakularnych morderstw Will traci powoli kontakt z rzeczywistością, a manipulujący nim Lecter staje się paradoksalnie jego ostatnim łącznikiem ze światem realnym. Wyobrażenia stają się namacalne, sposób myślenia morderców wpływa na osąd Grahama i wywołuje wewnętrzny dysonans – ostatecznie nawet on sam nie wie już, czy uczucia, które żywi, należą do niego, czy są tylko projekcją myśli analizowanych zabójców. Hannibalowi wciąż jednak to nie wystarcza – ostatecznie zmusi swojego podopiecznego, aby ten przyznał przez samym sobą, że śmierć, którą z jego ręki poniósł jeden ze sprawców zbrodni, nie wywołuje w nim poczucia żalu. Wręcz przeciwnie – zalegający gdzieś na dnie duszy Willa mrok nada tym doświadczeniom przyjemny posmak, wywoła zaskakujące poczucie przyjemności, które nie będzie możliwe do pogodzenia z systemem moralnym bohatera. To początek końca. Nasilające się omamy, nocne mary, somnambuliczne spacery w nieznane i wyraźne zagubienie Grahama przyciągają go coraz bliżej Lectera, jak lecącą do ognia ćmę. W Czerwonym smoku Hannibal powie do tego wrażliwego młodego mężczyzny: Don’t you understand, Will? You caught me because we’re very much alike. Without our imagination… we’d be like all those other poor dullards – teraz, śledząc wydarzenia przedstawione w serialu, obserwujemy jednocześnie proces, który uprawni kanibala do takiego osądu.

Pomimo interesującej relacji na płaszczyźnie psychologicznej, sama koncepcja serialu może wydawać się nieco przesadzona – wizje Grahama wprowadzają tak dużą ilość elementu onirycznego, że momentami trudno odróżnić prawdę od fikcji. Ze strony krytyków pojawiają się głosy o „przeintelektualizowaniu” i „przekombinowaniu formy”, z którymi trudno się nie zgodzić. W rzeczywistości wszystko zależy od tego, z jakim nastawieniem widz zasiądzie przed ekranem – usatysfakcjonowani będą Ci, którzy w wersji filmowej czuli niedosyt wątku psychologicznego, mentalnej rozgrywki między Hannibalem i Clarice oraz między Hannibalem a Willem. Osoby oczekujące standardowego thrillera mogą poczuć się rozczarowane i zniechęcone faktem, że oko reżysera skupiło się nie na rozwiązywaniu zagadek kolejnych zbrodni, ale na dynamice wzajemnych relacji głównego duetu.

Fot. NBC

Fot. NBC

Właściwie tylko dla przyzwoitości warto wspomnieć o pozostałych bohaterach serialu – postać Jacka Crawforda (Laurence Fishburne) została tu pogłębiona o małżeńskie problemy oraz nieznoszący najmniejszego sprzeciwu charakter (ta cecha została zaznaczona o wiele silniej niż w wersji filmowej), znany również z Czerwonego smoka otyły dziennikarz Freddy Lounds (Philip Seymour Hoffman) stał się ponętną, rudowłosą blogerką Freddie Lounds (Lara Jean Chorostecki), płeć zmienił także doktor Alan Bloom (pojawiający się jedynie w literackim pierwowzorze), przeobrażając się w atrakcyjną doktor Alanę (Caroline Dhavernas). Interesująca jest natomiast sylwetka Abigail Hobbs (fanów ukrytych aluzji zainteresuje być może fakt, że jest to nazwisko 14-latki oskarżonej, skazanej i ostatecznie ułaskawionej w procesie o czarostwo w Salem w XVII wieku), intrygującej postaci, której udział w przyszłych wydarzeniach nie jest do końca pewny. Póki co obserwujemy jednak wianuszek mniej lub bardziej wyrazistych twarzy otaczających niewzruszonego Lectera i trudno oprzeć się wrażeniu, że w zalewie generowanych przez nie emocji, napięć, nerwic i paranoi to właśnie Hannibal jako jedyny żyje w zgodzie ze sobą, jest najbardziej normalny. Cokolwiek ta normalność oznacza.

Hannibal
Thriller/police procedural
NBC, USA, 2013–

Hannibal – filmy, książki
1991, 2001, 2002

tattwa
Dziecko internetu i popkultury. Zanim dostała komputer, zdążyła przeczytać kilka mądrych książek, na które była wówczas stanowczo za młoda i nieodwracalnie spaczyło jej to system wartości. W wieku 10 lat postanowiła, że zostanie wybitną pisarką i dostanie Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury – plan ten ciągle jest w fazie realizacji. Kiedy nie siedzi przed monitorem – śpi. Regularnie uprawia radosną megalomanię na tattwa.pl.

tattwa

Dziecko internetu i popkultury. Zanim dostała komputer, zdążyła przeczytać kilka mądrych książek, na które była wówczas stanowczo za młoda i nieodwracalnie spaczyło jej to system wartości. W wieku 10 lat postanowiła, że zostanie wybitną pisarką i dostanie Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury – plan ten ciągle jest w fazie realizacji. Kiedy nie siedzi przed monitorem – śpi. Regularnie uprawia radosną megalomanię na tattwa.pl.

Latest posts by tattwa (see all)