Hipsterołak (Teen Wolf, S01–02)

Hipsterołak (Teen Wolf, S01–02)

Artykuł zawiera spoilery.

Najważniejsza rzecz, jaką musicie wiedzieć: Teen Wolf to serial o wilkołakach. Nie o wampirach, nie o zombich, nie o całej feerii magicznych stworzeń stłoczonych w jakimś fikcyjnym, amerykańskim miasteczku i prowadzących tam epickie walki o przetrwanie, ale o wilkołakach i ich codziennym życiu. Wilkołaki są na pierwszym planie.

Fot. MTV

Fot. MTV

Zastanówcie się przez chwilę i przypomnijcie sobie wszystko, co wiecie o tym gatunku i jego dotychczasowej obecności w popkulturze, w serialach. Pokazywane zwykle jako antyteza dla krwiopijców, eleganckich bystrzaków w świetnie skrojonych garniturach, zgodnie z zasadą kontrastu mieszkają w byle jakich norach, przyczepach kempingowych czy podejrzanych, peryferyjnych dzielnicach, a bliskość natury oznacza, zdaniem twórców seriali, także brak dbałości o higienę i mało wyrafinowany styl. Wilkołaki noszą koszule w kratę, mają przydługie, tłustawe włosy, a ich gniewne oblicza zdobią krzaczaste brwi i malowniczo rozchełstane brody. Trzymają się w grupach, charakteryzuje je niski iloraz inteligencji i to, że wszelkie konflikty rozwiązują siłowo.

Dla fabuły (i dla pierwszoplanowych wampirów) stanowią zwykle pomoc w sytuacjach wymagających zastosowania siły fizycznej (wilkołak jako incydentalny side-kick) albo wcielają się w rolę odwiecznego,  lecz nigdy kluczowego wroga (są zbyt łatwe do pokonania lub zdominowania przy pomocy sił intelektu i nacisku cywilizacyjno-technologicznego, by mogły stać się rywalem z prawdziwego zdarzenia). Nie słyną ze zdolności do dedukcji, nie miewają bogatego życia wewnętrznego, nie rozwijają się. To nie one zdobywają serca głównych bohaterek. Nie one odjeżdżają w ostatnim odcinku w stronę krwawo zachodzącego słońca.

Fot. MTV

Fot. MTV

Ale do czasu. W Nastoletnim wilkołaku, luźno opartym na filmie z lat 80-tych, wilczki znalazły dla siebie nowe, wyeksponowane miejsce. Nie w staroświeckim blasku księżyca, lecz ostrym świetle reflektorów i stroboskopów, czyniącym je stworzeniami pożądanymi. Miejscem, które przygarnęło wilkołaki i wyczesało ich zaniedbane, futrzaste grzbiety na wysoki połysk, jest… MTV. Młodzieżowe seriale tej stacji święcą ostatnio prawdziwe triumfy, dość przypomnieć Awkward i Skins. Charakteryzują się śmiałymi pomysłami, swobodną zabawą z konwencją, odwagą obyczajową, ciętym dowcipem i rzadką w erze opracowywanych z inżynieryjną precyzją, nakierowanych na zysk seriali – lekkością. Dwa sezony okazały się dużym hitem, sezon trzeci za pasem, a oglądalność bije kolejne rekordy, rosnąc z odcinka na odcinek. Co jest kluczem do sukcesu? Przepisana na nowo legenda, świetna muzyka, dopracowany w szczegółach i dobrze przemyślany wilkołaczy image, nowoczesny vibe. Dostajemy jeden wielki i naprawdę fajny teledysk. Wilkołak po make-overze to nie jest indiański chłopiec zamieszkały w rezerwacie (wybacz, Jacob), lecz uber-przystojny boyfriend z plakatu.

W serialu nie ma słodkiego crapu i rzucania komunałami, tego pseudofilozoficznego tiu tiu dręczącego uszy widzów The Vampire Diaries. Rozmawiania przy herbatce o istocie człowieczeństwa, rozkmin egzystencjalnych na poziomie dla początkujących. 200 lat nie-życia to przecież za mało, by przyswoić koncepcje Kierkegaarda czy Heideggera, a nawet klasyków starożytności lub modnych Nietzschego czy Sartre’a. Pamięć przodków nigdy nie była tak banalna jak w produkcjach dla nastolatków. A tymczasem w Teen Wolfie nikt się nie wygłupia z ontologią dla naiwnych. Nie ma absurdu i slapsticku jak w True Blood. Nie ma też mitycznej powagi i ciężaru Hemlock Grove. Są świetne stylizacje, ostre laski, szybkie akcje, doskonała muzyka, ani chwili na oddech czy wygodniejsze umoszczenie się w fotelu. Wszystko na czasie, lśniące i świeże, tip-top.

Fot. MTV

Fot. MTV

Witajcie w Bacon Hills High School. Można posługiwać się kliszami inteligentnie i subtelnie, czyniąc je na powrót ważnymi symbolami (patrz: Hemlock Grove), a można je posunąć do absurdu, przerysować tak, by się stały efekciarskie i cool (jak w Teen Wolfie). Wilkołaki poruszają się tu w slow motion lub na fast forwardzie, zawsze przy dźwiękach głośniej muzyki. Loki falują, skórzane kurtki miękko układają się na wyprężonych muskułach, makijaże pozostają matowe i nietknięte do końca, nawet krew ma kolor jak z próbnika pantone.

Fot. http://mushypeasontoast.blogspot.com

Fot. http://mushypeasontoast.blogspot.com

Wilkołaki bardzo się tu różnią między sobą. Niektóre, na przykład Derek, pozostają staroświeckie, są bucowatymi, nadętymi, prymitywnymi kolesiami, mają swoje głupie cele i zagrywki, nie budzą sympatii. Inne są złożone i nowoczesne, jak nasz tytułowy bohater, Scott (Tyler Posey), który jest odszczepieńcem, nie chce należeć do wilczego stada. Woli ludzi, szczególnie że od momentu pierwszej przemiany staje się całkiem popularny w szkole. Kapitan drużyny lacrosse, wybranek dziewczyny najsłodszej w całym miasteczku. Jego najlepszym kumplem jest Stiles, synek szeryfa, a ukochaną… no właśnie, tu wkraczamy w klasyczną dla tego typu fabuł konwencję Romea i Julii. Ukochaną jest córka zaciekłego łowcy wilkołaków i wszelkich nadnaturalnych stworzeń, pochodząca zresztą z rodu łowców: zostanie jednym z nich jest jej życiowym przeznaczeniem. To zakazana miłość, i jak wszystkie takie miłości – epicka.

Fot. MTV

Fot. MTV

Piękna łuczniczka Allison to zresztą jedna z najtragiczniejszych postaci w serii, nie chciałabym być w jej skórze. Nieustannie miażdżona jest przez zderzające się ze sobą, konkurencyjne światopoglądy, poddawana presji. A jej rodzina to familia naprawdę nieprzyjemna, żeby nie rzec patologiczna. Wyznawane przez nich zasady są czarno-białe, czego apogeum wydaje się dramatyczna historia z sezonu numer dwa, kiedy mama Allison popełnia samobójstwo po tym, jak zostaje ugryziona przez „bestię”, opuszczając męża i osierocając córkę, gdyż istnieje ryzyko, że stanie się wilkołakiem. Od razu po ugryzieniu, czyli po odniesieniu rany w walce, rodzina zaczyna traktować kobietę jak rzecz i bacznie pilnuje, by samobójstwo nastąpiło szybko i sprawnie: w innym wypadku „tą rzecz” trzeba będzie bez zbędnych emocji usunąć.

A tymczasem „świat przedstawiony” nie jest jednoznaczny. Wśród bytów nadnaturalnych zdarzają się czuli i wrażliwi herosi, a najgorszym potworem sezonu drugiego okazuje się zwyczajny człowiek, uczeń o imieniu Matt. W końcówce serii dowiadujemy się zresztą że nawet rodzina Allison nie stanowi monolitu: upiorny dziadziuś nie jest tak oddany polowaniom na wilki, jak to oficjalnie twierdził.

Fot. MTV

Fot. MTV

Wróćmy jednak do prezentacji postaci dramatu. Na początek: Derek. Kiedyś był uczniem szkoły, jej królem, a teraz jest nikim, no, poza tym, że wilkołakiem i alfą swojego głupawego, wciąż wpadającego w tarapaty „packu”. Lubi się popisywać, z natury porywczy, nie myśli zbyt wiele. W zasadzie regułą jest, że najpierw działa, a potem się bezrefleksyjnie dziwi, że znowu coś mu nie wyszło. Spędza w szkole i jej pobliżu irracjonalnie dużą ilość czasu. To smutne. Ta postać powiela najgorsze stereotypy. Gdy na niego patrzę, żal walczy z irytacją. No ale wygląda nieźle, przynajmniej jak na bezrobotnego absolwenta prowincjonalnej szkoły.

Fot. MTV

Fot. MTV

I jest Scott, aktualny król hipsterów, nasz główny bohater. To uroda raczej niszowa. Bo żeby być hipsterem nie trzeba, a może nawet nie należy być ładnym. Warto natomiast być oryginalnym i dobrze „zrobionym” a takie są właśnie postacie Nastoletniego wilkołaka. Twarze, które zapamiętujemy. Tyler Posey nie jest idealnie przystojny ani Crystal Reed bosko piękna, ale ona ma dołeczki w policzkach, jej włosy są zawsze nieprawdopodobnie nawilżone, sprężyste, a on ma spojrzenie, od którego miękną nogi i jego fryzurka nigdy nie traci luzu. Oboje są tak cool, jak to tylko możliwe. Scott i Allison, cooler than cool. Nie trzeba urody, starczy wyrazisty charakter. Każdy chciałby być nimi. Ja też.

Fot. MTV

Fot. MTV

Jest Stiles, przyjaciel Scotta, żywy, ironiczny komentarz do wszystkiego, co się dzieje na ekranie. W pewnym sensie jest też narratorem opowieści i postacią kluczową. Dzięki niemu widzimy rozgrywające się na ekranie przygody z ludzkiej perspektywy. Stiles chroni cały format od zboczenia w stronę przeintelektualizowanego wydumania i od zagrożenia kiczem, niebezpiecznego przerostu formy nad treścią.

Fot. MTV

Fot. MTV

Jest Lydia, rudowłosa królowa szkoły, która stopniowo zatraca się w szaleństwie, stając się jedną z najciekawszych postaci. Decyzją twórców serialu niewrażliwa na magiczne i nadnaturalne moce, nie dostała jednak do kompletu odpornej na „dziwność” psychiki. Lunatyczna piękność, ciągle przytrafiają się jej najbardziej oniryczne i drastyczne z przygód. Przyciąga nadnaturalne ćmy niczym płomień. Porusza się w niewidzialnej, ochronnej bańce, w większości przypadków nieświadoma zagrożenia, bezpieczna w oku cyklonu. Mistrzyni wyparcia. Jak mówi Stiles: „Death doesn’t happen to you, Lydia, it happens to everyone around you”.

Fot. MTV

Fot. MTV

W drużynie wilkołaków jest jeszcze Isaac, byroniczno-Austenowski bohater, ze zwichrowaną fryzurką i zranioną duszą, i jest Erica, zrazu nieśmiała oraz wycofana dziewczyna cierpiąca na epilepsję, po przemianie: głośna i stylowa, ubierająca się i zachowująca tak odważnie, że aż wyzywająco.

Po okolicy kręci się popaprany villain z sezonu numer jeden, czyli wilkołak Peter, który powraca z martwych w sezonie drugim. A w tle krążą sprzyjający watasze pomocnicy: tajemniczy weterynarz i jego prześliczna córeczka. Są nauczyciele, rodzice, inni uczniowie szkoły.

Fot. MTV

Fot. MTV

Na deser zostaje nam zagubiony chłopiec, Jackson, który, choć ładny i ambitny, w szkolnej drużynie nigdy nie będzie kapitanem. Jest na to zbyt pusty i za prosty. Ma ambicję, brak mu odwagi. Od początku widać, że to śliski gość, chce być kimś więcej, motywuje go zawiść, i stąd okrucieństwo, bezwzględne egoistyczne zachowania i  pragnienia. Za wszelką cenę usiłuje stać się silniejszy, lepszy, najlepszy – i zaczyna nam go być żal, bo w tym świecie z odcinka na odcinek coraz więcej osób transformuje się w superpotężne istoty. Szeregowy chłopiec z sąsiedztwa zostaje z tyłu. Chce być wilkołakiem, jak koledzy, ale się na niego nie nadaje. Nie ma odpowiednich cech charakteru, cech lidera. Nawet po ugryzieniu, gdy wymusza spełnienie swojego marzenia, zamiast bestią w ludzkiej skórze staje się odpowiednikiem Renfielda z Draculi. czyli typowego, wykonującego cudze polecenia ghoula.

Fot. MTV

Fot. MTV

Podlizuje się swojemu panu, równocześnie jest sfrustrowany.  Przez dłuższy czas terminuje jako kukiełka w rękach władcy (zwanego tu, jakże by inaczej, „Masterem”), który nim dyryguje. Ta bezwzględna para: ukryty w cieniu Pan i przypominająca gada, oślizgła Kanima, stanowią główną atrakcję drugiego sezonu.

„Jackson is my fury” – mówi złowrogi władca, czyli pociągający za sznurki Matt. W podtekście leży grecki epos, wzmiankowany jest Orestes, ale tylko hasłowo, bo nie o studiowanie mitów tu chodzi, lecz o lęk człowieka, strach powodujący ostrą i agresywną reakcję, bunt wymierzony w złowrogi świat. Matt zawiódł się na ludziach: gdy był dzieckiem, starsi chłopcy gnębili go i narazili na doświadczenie bliskie śmierci.

Fot. MTV

Fot. MTV

Oczywiście ten świat musi ekspandować, rozrastać się, wprowadzać nowe bestie. Granica między tym, co naturalne, a tym, co nadnaturalne, zaciera się, postacie zmieniają strony. Allison radykalizuje się, a jej tata – mięknie. Chory na raka dziadziuś nie waha się zabijać i knuć, bo zamiast jak dotąd bez zastanowienia zwalczać potwory, nagle sam chce stać się bestią, wierząc, iż magiczne moce go ocalą – wilki posiadają wszak niezwykłą zdolność samoleczenia. W obliczu choroby, powodowany lękiem przed śmiercią, przechodzi konwersję. Do miasteczka zbliża się nowa wataha, składająca się z samych „alf”. Tak, to odświeżające widzieć serię, która mimo wprowadzania nowinek obraca się jednak w całości wokół wilkołactwa, rehabilitując je.

MTV to konwencja teledysku, kluczowa jest kondensacja sensu bliska treściom reklamowym, ważne są pięknie skomponowane obrazki: „gadołak” w gejowskim klubie polujący na kolegę z klasy. Klasowa piękność lunatykująca nago po głównych ulicach miasteczka i poprzez szkolne boisko.

Fot. MTV

Fot. MTV

Efekty specjalne są nieco pulpowe, to stylistyka komiksu. Miłość pokazywana poprzez seks, bo pocałunki to dziś za mało. „Are you having sex with my daughter?” – pyta biednego Scotta łowczyni, sugestywnie wsuwając ołówek do elektrycznej temperówki. Lęk kastracyjny w pigułce? Czemu nie.

Ale w przeciwieństwie do takiego The Vampire Diaries zasady są jasne, fabuła spójna w obrębie serii, nie ma żadnych przegadanych wątków czy zbędnych postaci. Rzecz dzieje się szybko i nuda nikomu się nie przydarzy. Prawdziwa miłość może z potwora zrobić człowieka, no a przynajmniej monstrum znacznie mniej oślizgłe, familiarne, ale tylko w kulminacji serii. Człowieczeństwo, choć jest bohaterskie i wspaniałe, to wyłącznie w finałach, nie za każdym razem. Proporcje między eposem a highschoolową komedią zostają zachowane.

Fot. MTV

Fot. MTV

Groza: zero procent. Filozoficzna głębia, rozmowy o duszy, o człowieczeństwie? Brak. Emocje? Całe spektrum dostępnych odcieni, a napięcie rośnie. Akcja gna o przodu bez ustanku i bez dłużyzn. Pierwszy sezon jeszcze był troszkę niepewny, szukający swojej formuły, ale w drugim Nastoletni wilkołak mocno stanął na nogi, co docenili widzowie. To są wilkołaki na czasie, wilkołaki glamour. Towarzyszy im muzyka. Nowoczesna, żadnych łzawych kawałków, bezpiecznych rozwiązań w stylu kowery starych hitów i aktualne przeboje z list. Muzyka jest oryginalna, klubowa, alternatywna, w przeważającej części szybka, w końcu to MTV.

Summa summarum, wilkołactwo jest tu bowiem metaforą bycia nastolatkiem. Shiftujesz w to, do czego najbardziej jesteś podobny w rzeczywistości. Reszta jest milczeniem. Bo jak coś jest cool, to nie trzeba nic więcej mówić. Wystarczy oglądać. No to oglądamy! Trzeci sezon właśnie się rozpoczął.

Teen Wolf
Teen drama, Supernatural drama
MTV, 2011–

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na naKrypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.