To nie są wampiry, których szukacie (Kindred: The Embraced)

To nie są wampiry, których szukacie (Kindred: The Embraced)

Artykuł nie zawiera spoilerów.

Wampir: Maskarada jest jedną z gier fabularnych, osadzonych w Świecie Mroku – ponurym uniwersum, zamieszkanym przez różnego rodzaju istoty nadprzyrodzone. Gracze wcielają się w niej w role krwiopijców, dzieci Kaina, działające we współczesnym świecie. Wampiry dzielą się tam na klany posiadające unikalne cechy, oraz na zwalczające się frakcje i koterie. Oprócz starć wewnątrz swojej rasy, postacie graczy muszą uważać na niebezpieczne wilkołaki, potężnych magów oraz łowców, chroniących ludzkość przez wynaturzeniami. To właśnie z obawy przed tymi ostatnimi utrzymują Maskaradę – zbiór zasad zapobiegających ujawnieniu śmiertelnikom istnienia wampirów. Do tego cały czas toczą walkę z wewnętrzną Bestią, samą istotą wampiryzmu, która gdy zwycięży, zmieni kainitę w oszalałe żądzą krwi zwierzę.

Fot. Fox

Fot. Fox

Bogate, klimatyczne uniwersum jest, zdawałoby się, idealną podstawą do produkcji serialu. I owszem, pewne motywy występujące w Czystej krwi  są zaczerpnięte właśnie stamtąd. Mało osób pamięta jednak o serialu Więzy krwi (Kindred: The Embraced), który w założeniu miał być wiernym przeniesieniem systemu na ekrany telewizorów. Miał być. Parafrazując Wiktora Czernomyrdina: „Chcieli dobrze, wyszło jak zwykle”.

Główny bohater serialu to Frank Kohanek – twardy glina, starający się doprowadzić do skazania Juliana Lunę, domniemanego szefa kryminalnego podziemia San Francisco. W trakcie śledztwa policjant odkrywa, że ścigany przez niego gangster jest wampirem. Podobnie jak jego partner. Oraz kochanka. Ponadto dowiaduje się, że Luna to nie jakiś podrzędny don, a książę, odpowiadający za całą krwiopijczą społeczność miasta. Frank nawiązuje z nim  (chłodne) stosunki, pomaga mu rozwiązywać niektóre problemy na linii Spokrewnieni-śmiertelnicy i zaczyna powoli poznawać wampirzy półświatek.

Fot. Fox

Fot. Fox

Wydaje mi się, że twórcy nie do końca zrozumieli o co w Wampirze chodzi. Wzięli samą otoczkę, nazwy klanów i pomysł na rywalizację kainitów o wpływy w półświatku przestępczym, rezygnując niemal zupełnie z mroczniejszych i bardziej pesymistycznych aspektów tego świata. Skupiając się na watkach sensacyjnych, zagubiono gdzieś posępny klimat Świata Mroku. Nie ma tego przenikającego uczucia beznadziei i zagubienia, a występujące w Więzach krwi wampiry to w gruncie rzeczy równe chłopaki (i dziewczyny) – owszem mają swoje za uszami, ale fakt istnienia wewnętrznej Bestii został bardzo słabo zarysowany.

Fot. Fox

Fot. Fox

Pojawiali się wprawdzie Spokrewnieni, których ten aspekt nie-życia doprowadził do szaleństwa, ale nie można było odczuć, że przypadłość może dotknąć każdego wampira – główni bohaterowie zdają się być wolni od niej. W serialu nie uświadczy się też większych tajemnic, konfliktów trwających od zarania, dziwacznych proroctw – to po prostu historia o gangsterach z dodatkiem wątków nadnaturalnych.

Zmiany wprowadzono również  w przedstawieniu niektórych wampirzych klanów. Najbardziej ucierpieli Brujah i Gangrele. Ci pierwsi – Krzykacze i Anarchiści – w serialu pokazani są jako niezbyt bystrzy włoscy mafiozi. Znani ze swojego związku z naturą Gangrele, tutaj wożą się na motorach i bujają po centrum miasta. Z kolei pomiędzy kainitami z rodów Ventrue i Toreador trudno zauważyć jakąś znaczniejszą różnicę.

Fot. Fox

Fot. Fox

Budżet serialu nie był zbyt wysoki i to niestety widać. Efekty specjalne i charakteryzacje bohaterów wyglądają niezbyt przekonywująco, by nie powiedzieć tandetnie. Aktorzy zatrudnieni w tej produkcji to solidni rzemieślnicy, czasami prezentując coś więcej niż telewizyjny standard lat ‘90. Ciekawostka: w serialu wystąpiło kilku aktorów, którzy później mieli znaczące role w innych produkcjach – starszego kainitę Archona zagrał Patrick Baucha (Ernst Lodz z Carnivale), w krwiopijcę gliniarza wcielił się Erik King (sierżant Doakes z Dextera), a wampirza kochanka głównego bohatera to Kate Vernon (Ellen Tigh – Battlestar Galactica).

Serial został skasowany po wyemitowaniu ośmiu odcinków. Może to i lepiej. Połowa lat 90. to nie był dobry czas na robienie tego typu widowiska. Produkcji wyraźnie brakowało pieniędzy, a twórcom wiary w dojrzałość widza. W rezultacie wyszło dzieło, które wywołuje zażenowanie, ewentualnie nerwowy chichot.

Fot. Fox

Fot. Fox

Przeniesienie na ekran Wampira (bądź innej produkcji ze Świata Mroku) miałoby o wiele więcej sensu w dzisiejszych czasach. Publiczność, przyzwyczajona do przemocy, erotyki oraz poważniejszego podejścia do fantastyki i horroru lepiej przyjęłaby depresyjne, nihilistyczne przedstawienie dzieci nocy. Bardziej byłaby też skłonna zaakceptować bohaterów, z którymi nijak nie można się utożsamiać.

Kindred: The Embraced
horror, drama
Fox, USA, 1996

Jerzy Łanuszewski
Ponownie student. Mimo ukończenia prestiżowego liceum z tradycjami, nie osiągnął sukcesu w życiu. Jeszcze. Może kiedyś mu się uda. Dąży do wielkości absorbując książki, komiksy i ruchome obrazki. A czasami (bardzo czasami) prowadzi bloga: dziwne-eony.blogspot.com.

Jerzy Łanuszewski

Ponownie student. Mimo ukończenia prestiżowego liceum z tradycjami, nie osiągnął sukcesu w życiu. Jeszcze. Może kiedyś mu się uda. Dąży do wielkości absorbując książki, komiksy i ruchome obrazki. A czasami (bardzo czasami) prowadzi bloga: dziwne-eony.blogspot.com.

Latest posts by Jerzy Łanuszewski (see all)