fot. Showtime

Why didn’t you love me, dad? (The Borgias, S03E09)

Artykuł zawiera spoilery.

Ależ emocjonalnie nam się zrobiło, do tego w wielu wątkach naraz. Aż strach pomyśleć, co się będzie działo w finale.

Micheletto po zeszłotygodniowych zawirowaniach uczuciowych staje przed trudnym zadaniem wysłania na tamten świat swojego ukochanego Pascala. Nie waha się jednak zbyt długo przed tym i tak, jednemu krwawią przeguby, a drugiemu serce. Pascal jeszcze przed owym aktem wypisuje na podłodze „Goodbye” (chociaż nie do końca wiem, komu), a następnie obaj w romantycznych okolicznościach – półnago, umazani krwią i w swoich ramionach nawzajem – pozwalają dziełu się dokończyć. Po czym Micheletto znika do końca odcinka i nikt nie wie, co się z nim stało. Mam tylko nadzieję, że potrzebował chwili dla siebie i szukał jakiejś swojej Fortecy Samotności i w finale powróci, bo jeśli nie, będzie to naprawdę niechlujne ze strony scenarzystów.

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

Lukrecja tymczasem ucieka z Neapolu ze swoim szanownym małżonkiem po uprzednim uśpieniu całego miasta i cudownym zbiegiem okoliczności natrafia na środku gościńca na ukochanego brata. Już całkowicie nie bacząc na konwenanse, witają się wylewnie, może nawet zbyt wylewnie. Alfonso zaczyna coś podejrzewać, chociaż wydaje się, że bez komentarza pobliskiego jeźdźca i to by mu się nie udało. Tak czy inaczej, po dostaniu się do Rzymu dochodzi do szermierki z Cesare, zarówno prawdziwej (choć treningowej), jak i słownej. Borgia naturalnie nie potwierdza szkalujących plotek, jakoby coś go łączyło z siostrą, a jednak jeszcze tak nie iskrzyło pomiędzy nimi. Ale to głównie dlatego, że Alfonso dotychczas się na wszystko zgadzał i siedział pokornie.

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

Powyższe dwa wątki to jednakże błahostka w The Gunpowder Plot, bowiem odcinek ten był teatrem dwóch aktorów – ojca i syna. Pierwszy wpada na tytułowy prochowy spisek, a mianowicie na zmonopolizowanie handlu siarką. Pierwiastek ten jako niezbędny do wytworzenia prochu strzelniczego stanowi istotną rolę w uzbrojeniu armii, a zatem ten, kto ma dostęp do złóż siarki, może de facto kontrolować wojnę, a dzięki temu stać się najpotężniejszym graczem w rejonie. A do tego przecież dąży Rodrigo od początku swojego pontyfikatu.

Cesare natomiast, zaniepokojony nagłym brakiem siarki, wysyła swoich ludzi (tych samych, których podebrał Caterinie Sforzy), aby odkryli, co się za tym kryje. Wprawdzie nie udaje się tego dowiedzieć bezpośrednio, ale przedstawiciel papieża (znany już zresztą Żyd od włóczni świętego Longina) obiecuje, że może umówić spotkanie swojego pracodawcy z młodym Borgią. W międzyczasie z kolei Cesare pokazuje się jako badass, podpalając swojego, wytarzanego w siarce, nielojalnego człowieka. W finale odcinka dochodzi wreszcie do konfrontacji słownej pomiędzy ojcem i synem. Wszystkie chowane głęboko urazy ze strony Cesare wychodzą na jaw, u Rodrigo natomiast po początkowym gwałtownym początku rozmowy coś pęka i okazuje się, że widzi siebie w swoim dziecku. Na uwagę, że Cesare go przypomina, padają zresztą emocjonalne słowa „He IS me!”.

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

Ostatecznie jesteśmy świadkami pojednania pomiędzy zwaśnionymi stronami, zaś cała końcowa scena to popis obydwu aktorów. Chwalenie Jeremy’ego Ironsa to oczywiście truizm, szczególnie w tym serialu, ale François Arnaud wcale mu nie ustępuje pola tym razem. Obaj idealnie oddali skomplikowane relacje, jakie panują pomiędzy ich bohaterami – przemieszanie miłości, szacunku, złości, strachu, rozczarowania. Dla Ironsa zresztą, mam wrażenie, to obok odcinka po śmierci Juana najbardziej uczuciowy występ w The Borgias. Już dawno aż tak mocno nie uzewnętrzniał tego, co tkwi głęboko w Rodrigo (nawet porzucił papieskie „we” na „I”) i jak zwykle genialnie operuje głosem, który stanowi najlepszy przekaźnik jego emocji.

W kontekście ostatniego akapitu dość przeciętnie prezentuje się The Gunpowder Plot jako całość. Właściwie nie miałem wrażenia, że to tylko jeden odcinek przed wielkim finałem i gdyby przypadł na początek sezonu, nazwałbym go dobrym, a tak jest tylko niezły. Ostatnie kilka minut bowiem nie może przesądzić o całości. Micheletto znika w niewyjaśnionych okolicznościach (co staje się już normą w tym serialu – della Rovere, Giulia Farnese, Joffre, żona Cesare – wszyscy jakby trafili do uniwersum Doktora i zniknęli z pamięci wszystkich przez pęknięcie czasoprzestrzeni), Lukrecja właściwie bez większych problemów ucieka z Neapolu w środku nocy, Cesare próbuje ją odbić w całe pięć osób, a dowiedzenie się, gdzie tajemniczy kupiec przechowuje siarkę, wymaga zdolności dedukcyjnych i orientacyjnych na poziomie Jasia i Małgosi wracających do domu za okruszkami chleba. Takie drobnostki towarzyszą The Borgias oczywiście od samego początku, niemniej w przedostatnim epizodzie spodziewałem się większego dynamizmu, jakiegoś zaskoczenia, może nawet lekkiego szoku. Dostałem natomiast zaledwie poprawny produkt, który, owszem, podobał mi się, ale na tym etapie produkcji liczy się po prostu na coś więcej. Może w finale będzie lepiej.

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

Fot. Showtime via voluptuaire.tumblr.com

The Borgias
S03E09: The Gunpowder Plot
emisja: 09.06.2013

Piotr ‘Ramzes’ Mrowiec
Kiedyś marzył o byciu astronomem, dzisiaj już nie marzy, tylko jest filologiem. Humanista z wyboru, umysł ścisły w sercu. Zawsze z milionem pomysłów do napisania czegoś i zbyt rozwiniętym leniem, by faktycznie to zrobić. Na oglądaniu seriali spędza zdecydowanie zbyt dużo czasu, ale już nauczył się z tym żyć i przyznawać do tego. Ideałem dla niego byłyby podróże po świecie i opisywanie swoich doświadczeń.

Piotr "Ramzes" Mrowiec

Kiedyś marzył o byciu astronomem, dzisiaj już nie marzy, tylko jest filologiem. Humanista z wyboru, umysł ścisły w sercu. Zawsze z milionem pomysłów do napisania czegoś i zbyt rozwiniętym leniem, by faktycznie to zrobić. Na oglądaniu seriali spędza zdecydowanie zbyt dużo czasu, ale już nauczył się z tym żyć i przyznawać do tego. Ideałem dla niego byłyby podróże po świecie i opisywanie swoich doświadczeń.