Viewer discretion advised (Hannibal, S01)

Viewer discretion advised (Hannibal, S01)

Artykuł zawiera spoilery.

Wiosenny sezon serialowy za nami, lato zaczyna się już rozkręcać nowymi tytułami. Tymczasem od paru miesięcy obiecuję sobie, żeby napisać parę słów o świetnych Vikings, odkrytych niespodziewanie Freaks and Geeks czy zbliżającym się ostatnim sezonie Breaking Bad. Pomiędzy tym wypadałoby zmierzyć się z wrażeniami z kończonych właśnie siedmiu sezonów Shielda. Tyle dobrze, że GoT był regularnie obśmiewany na fejsach i w memach i nie trzeba się nad nim dodatkowo znęcać.

Gdzieś wśród tego nie powinien przepaść jednak Hannibal, na pewno jedna z najciekawszych premier roku.

Ten tekst będzie składał się z ostrzeżeń.

Ostrzeżenie #1

Jeśli nie znacie książek Thomasa Harrisa i filmów, które powstały na ich podstawie, nie czytajcie dalej. Popsujecie sobie przyjemność ze śledzenia serialowej intrygi. Ryzykujecie co prawda, że nie zostaniecie ostrzeżeni przed stężeniem makabry dość rzadkim nawet jak na obecne serialowe czasy… W sumie – decyzja należy do was.

Ostrzeżenie #2

To tylko trzynaście odcinków, więc ryzykujecie „zaledwie” jakieś 475 minut swojego życia (mniej więcej jak cały LoTR w zwykłej wersji), ale to nie jest serial z kryminalnym dochodzeniem w stylu Milczenia owiec. Epokowy film z Foster i Hopkinsem odcisnął ogromne piętno na thrillerze jako gatunku filmowym.

Fot. NBC

Fot. NBC

Widzowie serialu zastanawiali się, w którą stronę pójdą scenarzyści, bo Will Graham od samego początku był robiony jako anty-Clarice Sterling. Postać grana przez Jodie Foster kierowała się chłodną logiką, pasującą do powierzchowności i dopiero spotkanie z Lecterem pokazało jej bardziej ludzką, zranioną i wrażliwą stronę. Hugh Dancy, czyli człowiek, który – w oficjalnej storylinii – złapał Hannibala, stanowi jej przeciwieństwo. Nie tylko dlatego, że jest wycofany, neurotyczny i delikatny, ale głównie ze względu na specjalne zdolności, które pozwalają mu „wczuwać się” w morderców.

To spora zmiana w stosunku do tego, co proponował w swoich książkach Harris. Przekłada się ona na narrację, montaż, nastrój, na wszystko. To jest historia o wyprawie w głąb psychiki detektywa, który wpada w pułapkę zastawioną przez mordercę. To nie jest wada, lecz cecha, ale warto mieć to w pamięci, by uniknąć zawodu.

Ostrzeżenie #3

Ten serial jest brutalny, czy raczej – makabrycznie odrażający i to w bardzo wysmakowany, często przeestetyzowany sposób. Opowieść kręci się wokół Hannibala, który morduje ludzi i serwuje ich ciała swoim gościom w wykwintny sposób, zamaskowane pod postacią wybornych dań. Atmosfera jest gęsta od samego początku, a sceny posiłków to jedne z najmocniejszych w całym sezonie.

Moje prywatne ostrzeżenie brzmi: zastanówcie się dwa razy, czy oglądać ten serial do obiadu. Nie wszyscy dobrze znoszą wcinanie papu do widoku totemu z ludzkich ciał lub zwłok, na których ktoś hodował grzyby.

Ostrzeżenie #4

Wciągając się w Hannibala, trzeba uważać na obsadę, bo sam jej skład może uzależnić. Wielkie nazwiska w serialach to już norma i nikt przy zdrowych zmysłach nie planuje wielkiej produkcji bez przynajmniej jednej czy dwóch gwiazd. Te role wzięli na siebie Laurence Fishburne jako Jack Crawford (który na potrzeby serii zmienił kolor skóry) oraz Mads Mikkelsen w tytułowej kreacji. Fishburne to klasa sama w sobie, ale najbardziej przekonujący jest w odcinkach, w których dowiadujemy się więcej o jego sytuacji rodzinnej oraz dawnych, nierozwiązanych sprawach.

Fot. NBC

Fot. NBC

Mikkelsen miał niepomiernie trudniejsze zadanie: zmierzyć się z legendą Sir Anthony’ego Hopkinsa. I może nie dokonał tego, co Heath Ledger, miażdżąc swoim Jokerem błazna granego przez Jacka Nicholsona, ale zdołał znaleźć własny pomysł na tę postać. Skandynawski akcent i chłód z pewnością nie zaszkodziły.

Żeby była jasność: Hannibal nie jest serialem, w którym aktorzy mogą sobie poszaleć, zmierzyć się z trudnymi scenami i wyzwaniami sprawdzającymi ich kunszt. To nie Mad Men. Wynika to jednak głównie z faktu, że niemal wszyscy bohaterowie muszą zachować dystans, chłód i spokój. Jedni dlatego, że są agentami FBI, inni dlatego, że są psychopatycznymi mordercami, a wszyscy razem dlatego, że taki jest nastrój serialu. I z tym zadaniem radzą sobie perfekcyjnie.

Fanów Millenium z pewnością ucieszy też epizodyczny występ Lance’a Henriksena. Ale to jeszcze nie koniec, bo…

 

Ostrzeżenie #5

…bo w tym serialu gra Gillian Anderson. Pojawia się w bodajże czterech czy pięciu epizodach, w każdym z nich na góra dwie, trzy sceny. Niezapomniana Dana Scully została tym razem obsadzona w roli psychoterapeutki Lectera. Posunięcie z gatunku genialnych, na poziomie Craiga jako Blomkvista w Dziewczynie z tatuażem. Te kilka scen sam na sam z Lecterem wywołują więcej pytań niż większość dochodzeń, które toczyły się w trakcie poszczególnych odcinków. Wydaje się, że pani doktor wie, kim jest Hannibal, ale relacja ich łącząca jest niedookreślona i tym bardziej wciągająca.

Gwiazdy dwóch wielkich seriali lat 90. nie zostały obsadzone w Hannibalu przez przypadek. Jest w tym mrugnięcie okiem do fanów, ale także pomysłowe granie z wizerunkiem i wynikającymi z niego skojarzeniami.

Fot. NBC

Fot. NBC

Ostrzeżenie #6

To nie jest serial, w którym intryga i pojedynek umysłów stoją na pierwszym planie. Nie w sensie rozgrywki, w której przesuwane są figury, a tropy mylone w odpowiedzi na akcje przeciwnika. Ważniejsze są same toksyczne, niejednoznaczne relacje między bohaterami i efekt, jaki wywierają na Willu Grahamie, który jest nieświadom machinacji Lectera.

Od początku wiemy, kto jest kim i obserwujemy proces manipulowania Grahamem przez Lectera, który ma za zadanie czuwać nad nim jako osobisty psycholog. W pierwszych odcinkach mamy jeszcze do czynienia ze znanym z filmów modelem współpracy psychiatry z detektywem. Z czasem jednak pojedyncze sprawy schodzą na dalszy plan, a tematem stają się pogłębiające problemy Grahama z samym sobą i z zachowaniem kontaktu z rzeczywistością. Lecter, choć zafascynowany swoim „przyjacielem”, równocześnie potęguje jego problemy. Można wręcz odnieść wrażenie, że Hannibal eksperymentuje, ale i sam pakuje się w sytuacje, które czynią go elementem eksperymentu.

Jaki będzie jego koniec – dowiemy się pewnie za kolejnych trzynaście odcinków. Finał pierwszego sezonu nie zawodzi. Fani filmów kinowych pewnie nawet się uśmiechnęli, widząc inteligentne odwrócenie ról.

Będzie kolejny sezon. To dobrze. Tymczasem, o ile się skusiliście, życzę smacznego.

A na deser obrazek, który podrzucił mi Jakub Syty. Jak widać, panowie Mikkelsen i Dancy już się kiedyś spotkali na planie. Na szczęście tym razem występują w nieporównywalnie lepszym filmie.

Fot. NBC

Fot. NBC

Hannibal
Thriller/police procedural
NBC, USA, 2013–

Maciej ‘Repek’ Reputakowski
Rednacz serwisu polter.pl. W wolnych chwilach serialożerca. Zaczęło się od Najlepszego Serialu Wszechczasów (czytaj: Przystanku Alaska) i powróciło ze zdwojoną siłą w epoce Losta. Gleek Breaking Mad.

Maciej "Repek" Reputakowski

Rednacz serwisu polter.pl. W wolnych chwilach serialożerca. Zaczęło się od Najlepszego Serialu Wszechczasów (czytaj: Przystanku Alaska) i powróciło ze zdwojoną siłą w epoce Losta. Gleek Breaking Mad.

Latest posts by Maciej "Repek" Reputakowski (see all)