Back to Stonem (Skins Redux: Fire, pt.1 – S07E01)

Back to Stonem (Skins Redux: Fire, pt.1 – S07E01)

Artykuł zawiera spoilery.

Przyznać się, kto tęsknił? Bo ja tęskniłam bardzo.

Fot. E4 via octopussoir-.tumblr

Fot. E4 via octopussoir-.tumblr

Jakże się cieszę, że na pierwszy ogień poszła historia Effy! Co prawda od początku jestem rozdarta między miłością do młodszej siostry Tony’ego i bezgranicznym uwielbieniem Cassie, jednak wygląda na to, że ostatni sezon Skins dostarczy mi – nieoczekiwanie – chwil z jedną i z drugą bohaterką. Nim jednak o Effy, parę słów o tym, jak Brian Elsley wstrząsa znanym nam dobrze Skinsowym gruntem.

Przeprowadzka

Nie wiecie nawet, jak zatrzepotało we mnie serce z radości na widok londyńskich krajobrazów. Tak, Skins wyprowadziło się z sennego, pustawego Bristolu, akcja nowej serii rozłoży się między stolicę Wielkiej Brytanii, Manchester i – w jakimś stopniu może – Nowy Jork. Interesujący jest ten ruch. Dotąd siłą kolejnych generacji było trzymanie się wspólnego tła: jednego college’u, tych samych nauczycieli, podobnych osiedli. Zmieniały się twarze, dynamika grup; ale punkt odniesienia pozostawał wspólny.

Już w trzeciej generacji (S05–06) czuć było, że ta formuła powoli się wyczerpuje. Problemy bohaterów, choć nowe, nie zajmowały już tak, jak dramaty postaci z pierwszych dwóch (dla niektórych znajomych widzów – tylko pierwszej) serii. W serii Skins Redux obserwujemy przesunięcie środka ciężkości: tu bohatera znamy dobrze, za to okoliczności są nowe i wymagają odkrywania. Otwierające się dzięki temu przed autorami możliwości są ogromne, zupełnie inna jest też historia, którą opowiadają; czy może raczej znanej historii epilog.

Back to Stonem

Rozpoczęcie powrotu do przeszłości od Effy Stonem wydaje się ruchem najzupełniej uzasadnionym; lepsze byłoby może tylko wykorzystanie tej części epilogu do zamknięcia części ostatniej (znać z tych słów w autorce niniejszego wywodu zwolenniczkę uporządkowanych konstrukcji fabularnych). W końcu to bohaterka wyjątkowa: jedyna, która przetrwała więcej niż jedną generację, przy tym intrygująca jako postać (z tych słów znać z kolei sentyment autorki do sezonów trzeciego i czwartego). Cieszę więc oczy zjawiskową urodą Kayi Scodelario, zastanawiam się, jaka droga zaprowadziła ją za ladę recepcji firmy maklerskiej w City i co zmyło mocny makijaż z jej twarzy.

Zdaniem masterminds stojących za koncepcją ostatniej odsłony brytyjskiej serii – czas.

Zagubiona, pogrążona pod koniec czwartego sezonu w depresji Effy pozostaje teraz w Londynie równie nieprzenikniona dla widzów, co wcześniej dla rówieśników w bristolskim koledżu. Fani chętnie zresztą dopisują przy gifach z pierwszego odcinka narzucające się, niepadające na ekranie komentarze:

Fot. E4 via love-kilsslowly.tumblr

Fot. E4 via love-kilsslowly.tumblr

Za Effy snuje się – na wzór Pandory – mniej rozgarnięta, rozgadana koleżanka. Durzy się w głównej bohaterce przypadek iście beznadziejny, ona zaś nie ma oporów przed wykorzystywaniem jego słabości, wiedząc, ile zdziała jednym uśmiechem (do złudzenia przypominającym uśmieszki starszego brata). Niedostępny mężczyzna staje się magnesem. Sposobem na zdenerwowanie jest noc w klubie, która nie pozostawia rano na twarzy bohaterki ani śladu, do tego stopnia, że zastanawiam się, czy wydarzyła się naprawdę. Czy to nie przypominam wam Effy z początku trzeciej serii?

Może Londyn rzeczywiście jest tabula rasa, choć życie Effy Stonem nie jest wolne od wspomnień z (pozwolę sobie tak powiedzieć) domu.

Co się stało z naszą klasą

Emily mieszka w Nowym Jorku. Naomi – z Effy w wynajmowanym mieszkaniu (jak na znane mi warunki londyńskie, dodam, całkiem przestronnym). W tych dwóch zdaniach mieści się wszystko, czego z pierwszego epizodu dowiadujemy się o innych bohaterach.

Naomi może i nie jest główną bohaterką opowieści, ale nazwać ją elementem tła byłoby wielkim niedopatrzeniem. O ile u Effy bodaj nic nie zaskakuje (można roztrząsać, czy jej zachowania świadczą o powrocie do zdrowia, czy przeciwnie, o nawrocie), o tyle Naomi wygląda na o wiele bardziej zmienioną osobę niż ta, którą znaliśmy z Bristolu.

Fot. E4 via bestmatesforlife.tumblr

Fot. E4 via bestmatesforlife.tumblr

I jeśli kiedykolwiek niepokoiliście się o bliską osobę, która zaczęła dryfować w niebiezpieczną stronę, to zrozumiecie moją reakcję na suche dowcipy Naomi na temat Borysa i rowerów Barclay, jej niezdolność do zapłacenia czynszu, zupełny brak pomysłu na zajęcie się czymkolwiek – a wydawało się, że jej przyszłość jest bezpieczna. Może w tym, że nie najlepszy z niej komik pobrzmiewa echo dawnych ambicji? A może to jednak tylko znak, jak źle się z nią dzieje?

Takie są moje pierwsze impresje. Tempo odcinka jest dość leniwe, ale nie czuję się tym rozczarowana, przeciwnie: to daje mi czas, żeby się zastanowić nad tym, co widzę. Jestem ciekawa drugiej połowy londyńskiego wątku. I czekam.

Skins Redux
S07E01: Fire pt. 1
emisja: 1.07.2013

Aldonna Pikulczłowiek–organizacja, technokracja i spełnianie życzeń! Chy­ba wy­na­la­zła spo­sób na na­gię­cie cza­so­prze­strze­ni i jej do­ba na pew­no nie ma 24 go­dzin. Po­za pra­cą i stu­dia­mi ba­wi się w pi­sa­nie tek­stów w in­ter­ne­tach, mar­nu­je mło­dość czy­ta­jąc fej­sa i rssa, ga­pi się w mo­ni­tor częś­ciej niż za o­kno. Z du­cha re­da­ktor­ka i tłumacz-amator, ży­cio­wo czło­wiek od wszy­stkie­go, niespełniony programista, nie znaj­du­je więk­sze­go szczę­ścia niż z pa­rą dru­tów w rę­kach, mot­kiem weł­ny i do­brą dra­mą w tle.

Następny odcinek →

Aldonna Pikul

Człowiek–organizacja, technokracja i spełnianie życzeń! Chy­ba wy­na­la­zła spo­sób na na­gię­cie cza­so­prze­strze­ni i jej do­ba na pew­no nie ma 24 go­dzin. Po­za pra­cą i stu­dia­mi ba­wi się w pi­sa­nie tek­stów w in­ter­ne­tach, mar­nu­je mło­dość czy­ta­jąc fej­sa i rssa, ga­pi się w mo­ni­tor częś­ciej niż za o­kno. Z du­cha re­da­ktor­ka i tłumacz-amator, ży­cio­wo czło­wiek od wszy­stkie­go, niespełniony programista, nie znaj­du­je więk­sze­go szczę­ścia niż z pa­rą dru­tów w rę­kach, mot­kiem weł­ny i do­brą dra­mą w tle.