A gdy się zejdą raz i drugi... (Dates, S01)

A gdy się zejdą raz i drugi… (Dates, S01)

Artykuł zawiera niewielkie spoilery.

Zaczęło się od Internetu. Tak się to chyba zwykle teraz zaczyna. Brytyjski serial, dziewięć odcinków – zwięźle i z klasą,to lubię. Już parę dni później doszło do pierwszego spotkania, a potem błyskawicznie do kolejnych. Spędziliśmy razem intensywne trzy tygodnie, tyle mogę napisać od razu. Coś więcej? No dobra. Oto, jak wyglądały moje rendez-vousDates.

Stephen

Fot. Channel 4 via hypable.com

Pierwsze wrażenia

– były raczej pozytywne. Dates to serial o ludziach szukających miłości on-line i ich pierwszych zetknięciach z wybranymi partnerami. Znamy te klimaty, prawda? Samotność w sieci, spotkania z – w gruncie rzeczy – nieznajomymi ludźmi, z którymi być może coś nas połączy, być może nie. Ryzyko. Gra. W tle światła wielkiego miasta. Ona i on. Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością. Rzadziej ona i ona albo on i on.

Format też wydaje się przystępny. Dziewięć odcinków, każdy liczący sobie niecałe pół godziny – długość komediowa, nastrajająca na coś lekkiego, błyskotliwego i dowcipnego. A każdy odcinek to historia kolejnej pary, więc trudno oczekiwać zawikłanych wątków i skomplikowanych relacji, prawda? Przez krótki czas będziemy podglądać jedną parę, a potem, następnego wieczoru, przysiądziemy się do innego stolika.

Celeste

Fot. Channel 4 via hypable.com

Szybko jednak – już w pierwszym odcinku, już na samym początku – pojawiają się komplikacje, zapowiedź przyszłych kłopotów. I dobrze. Lubię historie, w których ludzie spotykają się i rozmawiają, ale dokładnie ten sam schemat powtórzony dziewięć razy? Tak się nie da. Twórcy Dates świetnie to rozumieją i dbają  o to, żeby po pierwsze scenariusze spotkań nieco się różniły, po drugie, żeby między bohaterami zawsze iskrzyło, nie zawsze jednak w dobrym tego słowa znaczeniu. Niewiele brakowało, by pierwsza randka, w której biorą udział Mia (Oona Chaplin) i David (Will Mellor), w ogóle się nie odbyła. I chociaż ostatecznie ona dosiada się do jego stolika, to jeszcze parokrotnie wydaje się, że lada chwila jedno z nich podniesie się (z opcjonalnym trzaśnięciem w stół) i wyjdzie. Ona jego – prostolinijnego kierowcę ciężarówki z Północy – irytuje. On ją – zjawiskowo piękną kobietę sukcesu, czarującą pięknym uśmiechem i wodzącą mężczyzn za nos – napełnia obawą. A jednak coś trzyma ich razem, choć nie wiadomo na jak długo. A otwarte zakończenie wcale nie przesądza, co będzie dalej. Na kolejne spotkania trzeba w końcu zachować szczyptę tajemnicy – widzowie, tak jak randkowicze, to kapryśne ryby, i po złapaniu na haczyk trzeba ich jeszcze wyciągnąć na brzeg. Randkom się udało.

David

Fot. Channel 4 via hypable.com

Kolejne spotkania

Szybko okazuje się, że serial jednak nie będzie zbiorem całkowicie od siebie oderwanych epizodów. Choć każda randka jest rzeczywiście w pewnym sensie osobną opowieścią – historią spotkania tej konkretnej dwójki ludzi – to na scenę powracają znajome twarze, czasem w dość nieoczekiwanych okolicznościach. Twórcy bawią się formułą i wprowadzają kilka niespodzianek, choć niezmiennie skupiają się na tym samym: rozmowie dwojga ludzi.

Jenny

Fot. Channel 4 via hypable.com

Ostatecznie w strukturze serialu da się wyodrębnić trzy wątki: Jenny – spokojnej, nieśmiałej nauczycielki, która nie ma zbyt wielkiego szczęścia w wyborze partnerów; Eriki, która ukrywa przed rodziną swoją orientację seksualną; oraz trójkąt miłosny złożony z Davida, Mii oraz Stephena (Ben Chaplin).

Dwa pierwsze mają prostą konstrukcję i nie jest to wada; najistotniejszym elementem serialu są pojedyncze spotkania, zderzenia dwóch, najczęściej całkowicie różnych, osobowości i obserwowanie, co z tego wyniknie. Być może dlatego najbardziej intrygują właśnie ci bohaterowie, których spotykamy tylko przelotnie: młoda, pełna energii Ellie (Montanna Thompson), która w nieoczekiwany sposób pomaga Davidowi; pewny siebie, sprawiający wrażenie grubiańskiego Callum (Greg McHugh); czy wreszcie Christian, grany przez Andrew Scotta, który tym razem (w przeciwieństwie do Blackout, gdzie ogromnie mnie niepokoił) przywodzi na myśl raczej Richarda Brooka niż Moriartyego.

Christian

Zainteresowania: dizajnerskie ciuchy, zbrodnia na skalę międzynarodową. | Fot. Channel 4 via hypable.com)

Wątkowi trzeciemu poświęcono najwięcej miejsca, i chyba słusznie, bo centralne miejsce zajmuje w nim największa tajemnica serialu: Mia, postać, którą bardzo trudno jest zrozumieć. Początkowo wydaje się pusta i wyrachowana, choć twierdzi, że szuka miłości, to bawi się zarówno Davidem, jak i Stephenem. Fascynuje (ich i nas), a jednocześnie trudno ją polubić. Może dlatego, że choć w obu relacjach to ona dyktuje warunki, tak naprawdę nie wie, czego chce. Czy pod koniec coś się w niej zmienia? Trudno powiedzieć. Twórcy Dates od początku do końca konsekwentnie operują niedomówieniem, rzucając tylko drobne aluzje, puszczając do widza oko, wysyłając czasem mniej, czasem bardziej czytelne sygnały co do tego, jak potoczą się losy bohaterów, gdy przestaniemy ich (p)o(d)glądać.

Czy chciał(a)byś kontynuować znajomość?

Dates to serial, który ma wiele do zaoferowania: żywe, naturalnie brzmiące dialogi, realistyczne sytuacje (sporo tutaj cringe, za to niewiele comedy – czujcie się ostrzeżeni). A także bohaterów: niedoskonałych, lecz mimo to wzbudzających sympatię. Po prostu ludzkich.

Erica

Fot. Channel 4 via hypable.com

Próbuję sobie odpowiedzieć na pytanie, czy historie opowiedziane w trakcie tych dziewięciu odcinków są bardziej cyniczne, czy może romantyczne. Nie ma tu na pewno tego cukierkowego romantyzmu, opowieści o znajdowaniu wielkiej, prawdziwej, jedynej miłości. To zbiór migawek pokazujących, jak żmudne jest poszukiwanie miłości w świecie, w którym mało kto już w nią wierzy, choć każdy jej pragnie. Z drugiej strony: każdy z trzech wątków kończy się w momencie o pozytywnym wydźwięku – pozostawiając ciąg dalszy wyobraźni widza. A bohaterowie, nawet, jeśli nie znajdują tego, czego szukają, to po kolejnych spotkaniach nie pozostają tacy sami: dzięki przelotnym spotkaniom z innymi uczą się czegoś o sobie.

Ogólnie: gdyby powstał drugi sezon… pewnie wyszykowałbym się na kolejne randki.

Dates
romantic drama
Channel 4, Wielka Brytania, 2013

Artur Nowrot
Czło­wiek-i­ma­gi­na­cja. U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na Wysznupanych. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).

Artur Nowrot

Czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na blogu Wysznupane. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).