Vamp camp (True Blood, S06E05–06)

Vamp camp (True Blood, S06E05–06)

Artykuł zawiera spoilery.

Spełnia się prorocza wizja wampira Billa: krwiopijcy z Luizjany, drodzy naszym sercom nieumarli bohaterowie trafiają do obozu koncentracyjnego, w którym traktowani są jak zwierzęta i prowadzi się na nich eksperymenty, a ostatecznym celem jest zagłada. Szykuje się wampirzy Holocaust. Boicie się?

Fot. HBO

Fot. HBO

Sytuacja pokazana została jako wyjątkowo groźna. Wiem, że mówimy o jednym gubernatorze, jednym stanie i że placówka „korekcyjna” jest odrobinę nielegalna, ale nie przekonuje mnie tak szybka eskalacja konfliktu ludzie – wampiry. Nie wierzę, że nie ma środowisk po obu stronach, które starałyby się stanąć w obronie pokoju międzygatunkowego. To wszystko dzieje się – jak dla mnie – zbyt prędko. Ciężko mi pojąć, że kilka incydentów pokazanych w telewizji równoważy całą rozsądnie budowaną propagandową strukturę i że nie ma czuwających nad pozytywnym PR-em prastarych wampirów, czarujących Billów Comptonów jak z pierwszego sezonu Czystej krwi, bez trudu duszących w zarodku wszelkie niepokoje w imię dobra swojej „rasy” i korzystnego dla wszystkich pokoju. Dżentelmenów pociągających za niewidzialne sznurki. Nie sądzę, żeby ktoś był lepszym ekspertem od ludzkiej psychiki i mechaniki tłumu niż wampiry z kilkusetletnim doświadczeniem. Moim zdaniem nie dopuściłyby do takiego zaostrzenia stosunków. Ten obrót spraw uwłacza ich inteligencji.

Fot. HBO

Fot. HBO

Dlatego na sceny rozgrywające się w placówce patrzyłam z przymrużeniem oka. I byłam absolutnie pewna, że nic złego nie może się stać. Ludzie: strażnicy, gubernator, wydawali się igrać z ogniem, badając coś, czego prawdziwej siły nie umieli nawet oszacować. Martwiłam się raczej o śmiertelników niż o tak zwanych „osadzonych”. Zamieszanie z gettem dla wampirów skwitować mogę tylko klasycznym „wiele hałasu o nic.”

O wiele ciekawszym wątkiem jest dla mnie w szóstym sezonie historia Sookie i jej nowego chłopaka.

W tej opowieści błyszczy Lafayette – nareszcie! Podoba mi się wszystko: rewelacje na temat rodziców Sookie, stawiające Warlowa w zupełnie innym świetle, wywracające nasze przypuszczenia i domysły do góry nogami. Za sukcesem (czyli ciężarem gatunkowym) sceny, w której L próbuje utopić S, stoją sezony ich bliskich relacji, ich przyjaźń, wspólna praca, wzajemne wspieranie. Takiego tła nie da się podrobić, wrzucając nową postać do fabuły znienacka (choćby Wróżkowego Dziadka, którego zniknięcie mało nas obeszło). Największą przyjemność sprawił mi moment, dość przejmujący, gdy wampir Bill instynktownie reaguje na niebezpieczeństwo grożące Sookie. Nieważne, jak wiele nieprzyjemnych słów padło między nimi i ilu zdradliwych czynów się dopuścili. W najgłębszej warstwie – a te warstwy są najsmaczniejsze, i dobrze, że twórcy po nie sięgają – więź między dawnymi kochankami przetrwała. Niektórych rzeczy nie da się wykasować za pomocą kwiecistych deklaracji, są zbyt organiczne i esencjonalne. Nie dają się ubrać w słowa. Bardzo dobrze!

True Blood

Fot. HBO

W dokładnie tym samym duchu odnieść się mogę do nieustannie mnie fascynującej ewolucji Jasona. Bywa głupi i nadal pakuje się w tarapaty. Czasem myśli przy pomocy swojej… innej części niż mózg ;) i często reaguje naiwnie, daje się podejść. Ale coraz rzadziej. Nie można mu zarzucić braku odwagi, a ostatnio także pewnej przebiegłości. Plan odbicia przyjaciół uwięzionych w placówce dla wampirów bardzo mi się spodobał. Jason to bohater, na którego „wielcy tego świata” nigdy nie stawiają, nie biorą go pod uwagę w swoich masterplanach. A jednak to on raz za razem ratuje sytuację, przechyla szale. Jest piórkiem, które opada w dół, wprost na nagromadzone z trudem po obu stronach ciężarki, i sprawia, że niepewny wynik krystalizuje się, przeważa jedna z mocarnych sił.

Może zabrzmi to nieco bezdusznie, ale w najnowszych odcinkach podobała mi się zarówno smutna sytuacja z Terry’m Bellefleurem, jak i historia szeryfa i jego pozostałej przy życiu córeczki numer cztery. Mimo tragizmu wydarzeń rozkoszowałam się każdą chwilą tych wątków, ponieważ przyniosły mi smak dawnych, lokalnych przygód w Bon Temps, mocno naznaczonych absurdem. Dramatyczne wydarzenia dotyczące zwykłych ludzi w miasteczku działają na mnie mocniej niż perypetie postaci mniej zakorzenionych w serialu. Nie wzruszyła mnie, na przykład, siostrzyczka Erica, Nora, torturowana na jego oczach. Zero emocji. Chyba że do emocji zaliczymy senność. Ziewałam, oglądając.

Fot. HBO

Fot. HBO

A skoro już jesteśmy przy braku pozytywnych uczuć, wątek wilkołaków i shifterów nadal mnie nuży Mam nadzieję, że to już koniec tego tematu? Jak myślicie? Dadzą biednemu Samowi odetchnąć?

Podsumowując, bywa lepiej, bywa gorzej, ale bieżący sezon nie należy do najlepszych w historii serialu. Światełkiem w tunelu wydaje się deklaracja rzucona na tegorocznym Comic Conie. Twórcy zapowiadają mianowicie powrót do korzeni, ograniczenie wątków i skupienie się na Bon Temps. Oby!

Fot. HBO

Fot. HBO

Najlepsza scena: Interwencja wampira Billa. Sprawiła, że znów polubiłam nieco mdłego w tym sezonie bohatera. Oczywiście akcja Erica także przypadła mi do gustu. Wymagała znacznie większego sprytu, ponieważ dzielny szeryf startował z gorszej pozycji i korzystał z mniejszych zasobów. No i strategiczne odkrycie, którego dokonał, podczas gdy Bill popisywał się nadnaturalną siłą, imponuje. Ci dwaj powinni działać razem: są wtedy niepokonani.

Najlepsza scena numer dwa: krok za zwycięzcami znajduje się Sookie, przejmująca inicjatywę w relacji z Warlowem, świadoma swoich pragnień i potrzeb. Alegoria triumfującej kobiecości :)

Najlepszy look: nie wiem, czy najlepszy, ale na pewno mój ulubiony. Niebieski, welurowy dresik Arlene. Klasyka gatunku. Awww…

Fot. HBO

Fot. HBO

Intrygujące postacie: Sarah i Willa. Pierwsza kręci się po okolicy od dawna, ale mam wrażenie, że nie przejrzeliśmy jej „na wylot”, że nadal potrafi zaskoczyć. Drugą znamy króciutko, ale mamy ochotę na więcej. To jedyna z nowych postaci, która mnie ciekawi. W „Czystej krwi” najlepiej sprawdzają się bohaterki niejednoznaczne.

Najsprytniejszy pomysł fabularny: Bill, jako awatar Lilith może wydawać rozkazy wampirom, ponieważ wszyscy są teraz jego potomkami! Świetnie pomyślane!

True Blood
S06E05 „Fuck the Pain Away”, emisja: 14.7.2013
S06E06 „Don’t You Feel Me?”, emisja: 21.7.2013

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na naKrypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.