Dziewczyna, która wiedziała za dużo (Teen Wolf, S03E06–09)

Dziewczyna, która wiedziała za dużo (Teen Wolf, S03E06–09)

Artykuł zawiera spoilery.

Chyba trafiłam na mój ulubiony odcinek serii i obwieszczam to z pełną świadomością; mniejsza, co wydarzy się później.

Chodzi o odcinek szósty, czyli przygodę z noclegiem szkolnej wycieczki w starym, prowincjonalnym motelu, którego jedyną atrakcją jest najwyższy wskaźnik samobójstw w regionie.  Ten epizod to w zasadzie konwencja stand alone, chwila oddechu od perypetii w Beacon Hills. Jakby mało było komplikacji z druidami i watahą skorych do bitki Alf, bohaterowie musieli się wpakować w zupełnie randomowe (a może nie?) tarapaty na wyjeździe. W kabałę rodem z klasycznego, nieco staroświeckiego horroru.

Teen Wolf

Fot. MTV

Bo oczywiście motel jest przeklęty, a duchy samobójców nadal w nim mieszkają, czego można się spodziewać już od pierwszej sceny, potwierdzić podejrzenia, a potem zwyczajnie się tym delektować. Otrzymujemy doskonałą zabawę kliszami. Wspaniały jest setting: przykurzone, wyblakłe, duszne wnętrza. Na drewnianych ścianach słoje przypominające rozdarte w krzyku usta, zewsząd napierają brzydkie korytarze, obskurne łazienki, migoczące światła, szpetota bliska jest poezji. Zaserwowano wszystkie klasyczne motywy. Użyto każdego rekwizytu z rekwizytorni. Mrowiący wściekle telewizor. Radio, które się nagle włącza, przytaczając rozmowę sprzed lat. Wycinki pożółkłych gazet w hotelowej Biblii. Obowiązkowa scena prysznicowa, przecież nadzy lub śpiący jesteśmy najbardziej bezbronni. Na dokładkę scena w wannie. Dziękuję Wam, twórcy Teen Wolfa!

Gwiazdą tego odcinka, a także dwóch kolejnych, jest nadwrażliwa, rozedrgana Lydia, obdarzona wyrazistą mimiką, balansująca między stereotypem high-schoolowej mean girl a etykietką lunatycznego szaleńca. Dzielny Stiles depcze jej po piętach, srebrny medal za występ, w ostatnim akcie dramatu potrafi uspokoić swojego przyjaciela, nazwać go bratem, zaryzykować własne życie i powstrzymać Scotta przed samobójstwem z (duchowym) wspomaganiem. Brawo!

Teen Wolf

Fot. MTV

Po rozbiciu piñaty z przysmakami – bo czymś takim był dla mnie odcinek motelowy, smakołykiem i zmysłową fiestą – w kolejnych epizodach powracamy do metaplotu, choć tak naprawdę wykonujemy krok wstecz, poznając bliżej Dereka, i w cieniu jego rodzącej się miłości do delikatnej panny Blake wspominamy dawną, szkolną miłość, dziewczynę imieniem Paige, oraz straszliwy tejże miłości (i dziewczyny)  koniec.

Następuje, można rzecz, pogłębienie kontekstu. Dowiadujemy się, iż wujek Peter już wtedy występował w roli diabełka nad lewym ramieniem, wyszeptując młodzikowi złe porady, namawiając ufnego chłopca do czynów z góry skazanych na niepowodzenie, niszcząc go pod pozorem przyjaźni i „mentorowania”. Widzimy wyraźnie, że panna Blake to reinkarnacja ukochanej z dziecięcych lat, romansu nigdy nie skonsumowanego, na zawsze utraconego, mitycznego i bolesnego, definiującego kierunek, w jakim poszedł młody wilk. To dodaje gatunkowego ciężaru całej sytuacji, jest niezbędne, by mogło nastąpić i w pełni wybrzmieć tąpnięcie, jakie nas czeka w odcinku numer dziewięć.

Równocześnie, w pół drogi między wierszami miłosnymi a duchami zmarłych, widzimy, jak spoista dotąd i jednomyślna wataha Alf rozwarstwia się, gdy jeden z braci bliźniaków, Ethan, zaczyna się kumplować ze Scottem i Dannym oraz generalnie wciągać w szkolne życie. Życie szkolne jako zakazany owoc, pomyślcie! Bracia wydają się słabym punktem grupy, a może, patrząc inaczej, jedynymi, którzy nie przeszli całkowitego prania mózgu i mają jeszcze szansę na ocalenie.

Teen Wolf

Fot. MTV

Odcinki przywracają też równowagę serii, która potrzebowała porządnego villaina, skoro temat efemerycznego druida chyba nie tylko mnie wydaje się „mydleniem oczu”, a wataha Deucaliona, choć kłopotliwa, nijak nie zasługuje na miano Głównego Złego. To przecież banda pozerów! Potrzebowałam postaci elektryzującej i złożonej i tu na całe szczęście powrócił antagonista z poprzedniego sezonu, czyli dziadziuś Allison. Gerard pokazuje się nam w zaskakująco dobrej formie zważywszy na to, co go ostatnio spotkało. A starzy znajomi, jak Peter, którego knowania poznajemy we wspomnianej retrospekcji, trzymają się mocno i być może będą jeszcze w fabule srogo mieszać (oby!).

Druid? Jasne, działa dalej. Get it over with, already! Tym razem składa ofiary z uzdrowicieli. Ziewam, niecierpliwie zerkając na zegarek.

I tu następuje odcinek numer dziewięć, kulminacja pierwszej połowy sezonu. Gdzie miałby się wydarzyć mroczny druidzki rytuał, jak nie w szkole? One zawsze dzieją się w szkole! Patrz: Buffy: The Vampire Slayer, patrz: The Vampire Diaries. Patrz: jakakolwiek teen drama z fantastycznym skrzywieniem. Nie ma miejsca wyraźniej ogniskującego rozległą, nadnaturalną symbolikę i silniejszej metafory okresu dorastania. W odcinku, oprócz afery celtyckiej, rozjaśnić ma się jedna z najważniejszych, pan-sezonowych tajemnic – kim właściwie jest Lydia?

Teen Wolf

Fot. MTV

Rytuał to wisienka na torcie, kumulacja dzieła, do którego wiodło kilka zestawów ofiar. Przypomnijmy: dziewice, wojownicy, uzdrowiciele i filozofowie. A na koniec – strażnicy.

Z tej okazji – nareszcie! Ileż można! Nie wierzę, że tyle czekaliście! – Stiles wyznaje prawdę ojcu (wiesz, tato, moi kumple to wilkołaki), Alisson zaś myśli (biedactwo…), że to jej ojciec jest niesławnym druidem.

Ale druidem okazuje się… panna Blake. To bardzo mocny twist i choć miałam młodą nauczycielkę na swojej liście podejrzeń (jak wszystkie nowe i stare drugoplanowe postacie dramatu), akurat na nią nie chciałam stawiać i zaskoczyło mnie wybrane przez scenarzystów rozwiązanie. Jasne, wiele wskazywało na miss Blake (któż oprócz niej – i mnie – lubuje się w angielskich klasykach? To alarmujące! Niezdrowe!), ale byłam zaślepiona współczuciem i szczególnie po wycieczce do czasów Paige liczyłam na odrobinę szczęścia in stock dla udręczonego Dereka. Liczyłam na mocną (fabularnie, nie fizycznie czy psychicznie) kobiecą postać spoza kręgu nastoletniego (jedna mama Scotta wiosny nie czyni). Postać, która zostanie z nami na dłużej (hellou, w tej szkole uczą prawie sami mężczyźni, a jeśli już pojawiają się kobiety nauczycielki, zawsze są zagrożeniem i mają swoje złowieszcze, ukryte cele, vide Victoria i Maran). Niestety, niestety, Jennifer Blake nie stanęła w obronie dobrego imienia nauczycielek z Beacon High. Nie przywróciła mi wiary w serialowe równouprawnienie płci. W etykę tego zawodu publicznej odpowiedzialności. Potwierdziła feralny wzorzec. Kobiety z Teen Wolfa nie powinny uczyć w szkole.  Ani zbliżać się do dzieci. Team Finstock, cóż innego pozostaje? Chyba zrobię sobie koszulkę z dowolną złotą myślą wspaniałego trenera lacrosse. Ponieważ on po prostu rządzi!

Teen Wolf

Fot. MTV

I na deser drugi pseudo-twist: Lydia ze swoim firmowym krzykiem wprost z horroru jest Banshee. Nowy potwór w talii supernaturali zostaje nareszcie nazwany, ale to przecież nic, czego byśmy nie wiedzieli wcześniej, przynajmniej ja. Byłam tylko ciekawa, czy twórcy sięgną po celtycką i mainstreamową Banshee (sięgnęli!), czy może po amerykańską La Lloronę (byłoby im bliżej geograficznie, ale cóż, poruszamy się w stylistyce pop). Lydia nie raz, nie dwa i nie trzy opłakiwała już zmarłych, a raczej obwieszczała ich zejście z tego padołu łez wspaniałym, niepohamowanym wrzaskiem. Czyniła to nieświadoma, zaplątana w domysłach, skonfundowana. Może teraz odzyska spokój ducha?

Odcinek kończy się zawieszką, czyli cliffhangerem. Chór i orkiestra szkolna w czasie recitalu wyśpiewują i grają, opętane melodią. Pęknięta struna… garota… śmierć nauczyciela, śmierć na scenie, ostatnia z tych wymaganych recepturą. Wszystko miło się składa, tak, by szkolny ryt mógł się dopełnić. Kurtyna opada.

Ulubiona bohaterka: Niezawodna i oczytana panna Blake. „Czy wiesz, jak wielu bohaterów wykorzystało udawaną śmierć na własną korzyść? Czytałeś Nędzników? Opowieść o dwóch miastach? Romea i Julię?”, mówi Derekowi, uwodząc go, lecząc siłą swojej miłości. Dopiero później dowiadujemy się, że jest niegrzeczną dziewczynką, a miłość najpewniej także została sfałszowana. Chociaż: kto wie?

Wstydliwe wyznanie: śmierć Boyda skwitowałam radosnym „nareszcie!”. Bez Eriki nie miał zupełnie żadnego fabularnego sensu ani celu.

Dojmujący niedobór: Isaaca. Za mało, za mało. Cierpię.

Teen Wolf

Fot. MTV

Teen Wolf
S03E06, Motel California, emisja: 08.07.2013
S03E07, Currents, emisja: 15.07.2013
S03E08, Visionary, emisja: 22.07.2013
S03E09, The Girl Who Knew Too Much, emisja: 29.07.2013

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na naKrypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.