fot. E4 via hannahsmoon.tumblr

We’re waiting for our lives to start (Skins Redux: Pure – S07E03–04)

Artykuł zawiera spoilery.

Fot. E4 via malikissme.tumblr

Fot. E4 via malikissme.tumblr

Leniwie mi płyną te sierpniowe wakacje, jak pewnie widzą ci, co jakimś trafem śledzą (być może z większym zaangażowaniem) te same letnie produkcje, co ja. Ale ze Skins sprawa z niespiesznym oglądaniem kolejnych odcinków ma źródło też w tym, że wcale nie cieszę się, że się kończą (choć rozum podpowiada, że to najlepszy ku temu i moment, i sposób).

Nie mam też wielkiej ochoty zaglądać w dorosłe, pełne bałaganu życie Cooka, odkładam więc Rise i odkładam. Część historii poświęcona Cassie była zaś tak spokojna, że przy pierwszym seansie myślałam sobie, że napiszę potem: nudna. A jednak z perspektywy kilku dni mam w głowie tylko obrazy plaży, latarni, spokojnych, kawiarnianych dni.

Fot. E4 via dangerugh.tumblr

Fot. E4 via dangerugh.tumblr

Skupienie twórców na oprawie wizualno-dźwiękowej zakończenia serialu jest dla mnie czymś fascynującym. Myślałam, że kadry w Fire zasługują na pochwały (to w końcu Londyn, a jak ja mogłabym powstrzymać się od chwalenia Londynu), ale trzeba było wietrznej, pustej plaży gdzieś w Walii i zagraconego, walącego się domku tuż przy morzu, żeby zaparło mi dech. Bardziej też niż w otwierającym dyptyku zwracała uwagę muzyka, pewnie też przez akcentowanie, że oto Cassie słucha muzyki (bo ma na uszach duże słuchawki i tańczy przy niezasłoniętym oknie).

W mojej głowie jednak akurat historia Cassie (w przeciwieństwie do Effy; nie mogę się opędzić od ciągłego porównywania) nie domagała się rozpaczliwie domknięcia. Podobała mi się jej ucieczka do Nowego Jorku, moment oczyszczenia w mieszkaniu Adama, praca w kawiarni. Poszukujący jej w finale drugiej serii Sid, tak blisko celu, a tak daleko; sugestia dalszych losów tej pary była dla mnie długo jednym z lepszych zakończeń wątków nie tylko w Skins, ale w ogóle w telewizji.

W Pure po Sidzie nie ma śladu. Padają aluzje, kojarzące się fanom zupełnie jednoznacznie, jednak żadne z wypowiedzianych przez Cassie słów nie pozwala z całkowitą pewnością nakreślić, co stało się z nią czy z Sidem, odkąd ich ostatni raz widzieliśmy. Zaskoczenie? I tak, i nie. Z jednej strony Fire zapowiedziało zerwanie z zakorzenieniem w przeszłości i opowiadało całkiem nową historię; ale przecież równie silna była pokazana do samego końca historia Emily i Naomi. Wątek Cassie obywa się bez tego (w końcu ojca i brata nie znamy z pierwszych serii zbyt dobrze) i migawek z przeszłości prawie nie ma. Zresztą, teraźniejszość – po śmierci mamy, w trakcie choroby alkoholowej ojca i w zawieszeniu na początku dorosłego życia – prędko tę przeszłość musiała przysłonić.

Cassie nie bierze już narkotyków, nie pije alkoholu. Jest czysta, stara się jak może być tak szara, jak jej kawiarniana koszulka. Wykonuje pracę prostą i trudną jednocześnie (pod tym względem Cassie tkwi w tym samym miejscu, w którym ją ostatnio widzieliśmy), a kiedy chłopcy zwracają na nią uwagę, szybko odwraca wzrok. Myśl o tym, że ktoś robi jej zdjęcia z ukrycia, jest przerażająca, nie fascynująca, a odkrycie podglądacza wywołuje tylko złość, choć przecież internauci na fotografie Jakoba reagują entuzjastycznie. Zgoda na pozowanie przychodzi powoli i musi się dla Cassie wiązać z rozwojem bliskiej relacji ze śledzącym ją fotografem. Nie ma dobrego zdjęcia bez miłości do obiektu, albo bez miłości obiektu do ręki trzymającej obiektyw, można westchnąć i szukać tego piękna w surowych kadrach Jakoba.

Fot. E4 via dangerugh.tumblr

Fot. E4 via dangerugh.tumblr

W emocjonalną relację między modelką i fotografem – której nie potrzeba przecież żadnych widzów, żadnych fanów – zgrzytliwie wkracza świat komercyjnego modelingu. Zdjęcia Cassie w magazynie pokazują zupełnie inną dziewczynę i choć bez trudu wchodzi ona w tę rolę (przyjmując ją bez zastanowienia, ale i bez emocji, bez szczególnego do niej stosunku, po prostu – bo się nadarzyła), nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zupełnie to do niej nie pasuje. Jeden ruch za to potrafi zniszczyć delikatną (choć toksyczną) przyjaźń, czy może już miłość?, między Cassie i Jakobem. Przy okazji targa się nieokreślona relacja z Yanivem, ale chyba wszystkie sygnały od początku opowieści wskazywały na to, że szczęśliwe zakończenie nie jest możliwe.

Cassie nie ma w sobie tego głodu mężczyzny, jakim kipi Effy. Związki zacieśniają się bez jej woli, bez jej szczególnego udziału i są prawie całkowicie jednostronne. W tym jednym się nie zmieniła: daje się ponieść prądowi, nie dbając szczególnie o to, gdzie ją to zaprowadzi. Jedna, jedyna ważna więź w jej życiu to bliskość z młodszym bratem, tak silnie przeżywającym przecież śmierć matki i nieporadność ojca, że kraje się serce. I nie czarujmy się, obserwowanie interakcji Cassie z rodziną jest ciekawsze, bardziej angażujące, bardziej wzruszające nawet, niż całe to relationship drama, w które uparcie usiłują ją wtłoczyć otaczający chłopcy. Jakie to szczęście, że Cassie nie dała z siebie zrobić Manic Pixie Dream Girl! (W ten oto średnio zręczny sposób polecam wam pod linkiem bardzo dobrze uargumentowany artykuł na temat kreacji tej postaci w Pure).

Fot. E4 via curious-teen-life.tumblr

Fot. E4 via curious-teen-life.tumblr

Nie wiem, czy uznać zamknięcie historii Cassie (mam teraz na myśli całe dwa odcinki, nie samą – uroczą – scenkę z postrzyżynami) za satysfakcjonujące. Raczej przyjęłam bez szczególnej krytyki, że tak właśnie potoczyło się jej życie, nie inaczej, choćbyśmy sobie nie wiadomo co wyobrażali na temat jej związku z Sidem. Przeczytałam dziś na tumblrze zresztą trafną bardzo na ich temat opinię : they were never on the same page. O, tak. Idę o zakład, że Cassie jest o wiele długości stadionu dalej niż Sid (nawet jeśli ciągle pracuje jako kelnerka).

Skins Redux
S07E03–04: Pure
emisja: 15.07.2013, 22.07.2013

Aldonna Pikulczłowiek–organizacja, technokracja i spełnianie życzeń! Chy­ba wy­na­la­zła spo­sób na na­gię­cie cza­so­prze­strze­ni i jej do­ba na pew­no nie ma 24 go­dzin. Po­za pra­cą i stu­dia­mi ba­wi się w pi­sa­nie tek­stów w in­ter­ne­tach, mar­nu­je mło­dość czy­ta­jąc fej­sa i rssa, ga­pi się w mo­ni­tor częś­ciej niż za o­kno. Z du­cha re­da­ktor­ka i tłumacz-amator, ży­cio­wo czło­wiek od wszy­stkie­go, niespełniony programista, nie znaj­du­je więk­sze­go szczę­ścia niż z pa­rą dru­tów w rę­kach, mot­kiem weł­ny i do­brą dra­mą w tle.

← Poprzedni odcinek

Aldonna Pikul

Człowiek–organizacja, technokracja i spełnianie życzeń! Chy­ba wy­na­la­zła spo­sób na na­gię­cie cza­so­prze­strze­ni i jej do­ba na pew­no nie ma 24 go­dzin. Po­za pra­cą i stu­dia­mi ba­wi się w pi­sa­nie tek­stów w in­ter­ne­tach, mar­nu­je mło­dość czy­ta­jąc fej­sa i rssa, ga­pi się w mo­ni­tor częś­ciej niż za o­kno. Z du­cha re­da­ktor­ka i tłumacz-amator, ży­cio­wo czło­wiek od wszy­stkie­go, niespełniony programista, nie znaj­du­je więk­sze­go szczę­ścia niż z pa­rą dru­tów w rę­kach, mot­kiem weł­ny i do­brą dra­mą w tle.