Thomas i pokojówki (Downton Abbey, S04E02)

Thomas i pokojówki (Downton Abbey, S04E02)

Artykuł zawiera spoilery.

W drugim odcinku w zasadzie niewiele się dzieje, nothing of substance, ale to dobrze, bo tęskniliśmy za bohaterami Downton Abbey i chcemy po uszy zanurzyć się w ich codzienności.

Mamy więc sporo uroczych scenek z życia służby, kuchenne romanse i mało subtelne podchody, starzy versus młodzi, ploteczki i przekomarzania. Ku mojej uciesze do akcji powraca Thomas, który widzi w Ednie, awansowanej na pokojówkę pani domu, bratnią duszę tudzież kolejną szansę na awans w lokalnej hierarchii. Nie tylko ja zauważyłam zresztą jego słabość do pokojówek…

Downton Abbey

Fot. ITV

Piszczę z radości, widząc, że zaczynają się charakterystyczne dla tego bohatera gierki. Niewiele jest widoków sprawiających mi taką przyjemność jak dumna i niewinna minka pana Barrowa, gdy rozmawia z Lady, wkradając się w jej łaski (to mina kota, który skonsumował właśnie spodeczek tłustej śmietanki, ale nigdy w życiu się nie przyzna do tego, jak bardzo, bardzo mu smakowało). Niewiele rzeczy porusza mnie bardziej niż krzywy, wzgardliwy uśmieszek, kryjący więcej niż jeden sekret, a przeznaczony dla tych, których Barrow uważa za niższych od siebie. Nie zaprzeczę, że Thomas to moja ulubiona postać Downton, i cały czas mam nadzieję, że wróci na swoją Trickterską ścieżkę; będzie knuł, intrygował, mącił, ryzykował i pokazywał się nam z wielu różnych stron, czyli że okazjonalnie pokusi się o starannie wykalkulowany heroizm.

Downton Abbey

Fot. filmreviewonline.com

Osią fabularną odcinka są dwa wydarzenia: pozagrobowa wiadomość od zmarłego dziedzica i szaleństwa panny Rose. List od Matthew absorbuje przede wszystkim salony, stając ością w gardle pana domu. Lord Grantham, choć nie bardzo się do tego przyznaje sam przed sobą (kolejny!), z przyjemnością pełni obowiązki niepodzielnego władcy.

Jest tak nieznośny w swoim wołaniu „Moje, moje, nie oddam, nie podzielę się!”, że w jednej z najzabawniejszych scen mama Lorda, Lady Violet, strofuje synka, grożąc, iż w tej sytuacji niania powinna go za karę położyć spać bez kolacji! Po jednej stronie owego łagodnego w gruncie rzeczy konfliktu znajduje się więc tatuś, któremu spodobało się, że jest znowu przy władzy, a po drugiej budząca się ze snu, owdowiała królowa śniegu, czyli Lady Mary. Jako że ta para kocha się na zabój, to mimo przeróżnych tarć sytuacja się wyjaśnia, list zostaje odczytany, a Mary staje się współwłaścicielką majątku i zaczyna interesować się jego losem oraz dobrobytem, przyjmując rolę wytyczoną dla niej przez zmarłego męża. Trudno nazwać powyższą opowieść sensacyjną, ot, wątek, który pozwala ruszyć nowy sezon do przodu, zbudować jakieś fabularne tło, uwypuklić, nasycić je światłocieniem.

Downton Abbey

Fot. ITV

W równoległym wątku panienka Rose namawia Annę, żeby ta poszła z nią na tańce, i nie chodzi o wystawny bal, lecz o gminną potańcówkę w pubie. Rose spontanicznie zaczyna udawać, że jest kimś innym, niż w rzeczywistości, czyli służącą w Downton, i z wrodzonym urokiem nastoletniej femme fatale podrywa lokalnych młodzieńców, momentalnie zawracając im w głowach. Od razu też wiadomo, że oczekiwać należy kłopotów (Rose jest niezawodna, jeśli chodzi o generowanie problemów) i że pod względem akcji będzie to highlight odcinka. Bijatyka w pubie wydaje się w zasadzie obligatoryjna. Bo ileż można patrzeć na arystokratów debatujących o „ostatniej woli” dziedzica nad filiżankami z herbatą?

Molesley po porażce z poprzedniego odcinka znalazł pracę przy rozlewaniu asfaltu, drastyczny upadek bohatera mobilizuje zarówno tych, co na górze, jak i tych, którzy są na dole. Wszyscy chcą pomóc mężczyźnie, który znalazł się w trudnej sytuacji życiowej oraz finansowej i jednoczą się, by wspomóc dyskretnie, nie narażając honoru samego poszkodowanego. W związku z tym wątkiem, jak i w ogóle w odcinku, mamy rzadką okazję poobserwować niestandardowe relacje, czyli rozmowy duetów nietypowych i dotąd nie eksplorowanych, takich jak Anna i Molesley, Lady Violet i Bates, pani Crawley i Carson, Mary i Branson, panienka Rose i Jimmy.

Downton Abbey

Fot. filmreviewonline.com

I tu dochodzimy do tego, co dzieje się w odcinku podskórnie, abstrahując od właściwej fabuły. Mianowicie pokazuje się nam, jak zacierają się granice między arystokratami na salonach a prostaczkami schowanymi w kuchni. Ukazana zostaje wzajemna troska właściwa ludziom będącym w gruncie rzeczy jedną wielką rodziną (przeurocza konspiracja mająca na celu ratowanie Molesleya); w pomaganie Carsonowi także uwikłanych jest kilka różnych osób. Uwagę zwraca narastająca niemożność wymuszenia czegokolwiek na tych na dole przez tych na górze. Carson grzecznie odmawia szanownej Lady, proponującej mu gotowe rozwiązanie problemu, a sama Violet zmuszona zostaje, by tytułować Bransona per „Tom”. Przełamaniem konwencji jest wreszcie Rose na wiejskiej potańcówce i śledzący ją Jimmy, ich zdawkowe, ale jednak partnerskie rozmowy i nadbudowująca się relacja.

Downton Abbey

Fot. ITV

Mam wrażenie, że oglądamy tak zwane „perypetie”: pogłębianie pewnych wątków, kontekstów, charakterologicznych rysów postaci, ale główny dramat, główny plot sezonu jeszcze się nie rozpoczął.

Jest spokojnie, może nawet sielankowo. Świat Downton regeneruje się po ciosie, jakim była tragiczna śmierć Matthew. W korytarzach i w ogrodzie słychać dziecięcy śmiech. Jest angielsko i na wskroś dystyngowanie. Mimo – spodziewanej, wpisanej w konwencję – burdy na wiejskiej imprezie.

Najlepsza postać: histeryzujący (na swój sposób) Lord Grantham.

Najlepsze bon moty: niezawodna Lady Violet – cięta, złota myśl zawsze na podorędziu.

Najlepsza scena: przebieranka Rose i rozmowa z absztyfikantem w ogrodzie po zmroku.

Nadzieja odcinka: Thomas Barrow. Oby jego intrygi rozkręciły się już za tydzień!

Downton Abbey
S04E02: Episode Two
Emisja: 29.09.2013

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.