Prawda was wyzwoli (Homeland, S01–02)

Prawda was wyzwoli (Homeland, S01–02)

Uwaga! Tekst zdradza wiele najważniejszych zwrotów fabuły serialu Homeland.

Nie lubię polityki ani wojny, bo obie wiążą się z władzą i przemocą – która jest najbardziej prymitywnym sposobem tejże władzy egzekwowania. Obie wylewają się strumieniami z telewizji, prasy, internetu. Za dużo ich w życiu, żebym miał ochotę obcować z nimi jeszcze w fikcji. Dlatego też, jeśli już sięgam po seriale polityczne, to szukam w nich czegoś innego. Na przykład aktorów, których lubię (patrz: niemal wszystko, co brytyjskie). Skomplikowanych postaci wrzuconych w trudne moralnie sytuacje (zdobywanie władzy dla posiadania władzy zupełnie mnie nie interesuje, dlatego do polecanego również na naszych łamach i ponoć rewelacyjnego House of Cards nawet się nie zbliżam).

Nie zapowiadało się, że Homeland może mnie wciągnąć. Nie zapowiadało się, że w ogóle po ten serial sięgnę, mimo ogromnej sympatii do Claire Danes i Damiana Lewisa. Ale, jak mówią, okazja czyni widza. Napatoczyło się w telewizji – to usiadłem.

I wsiąkłem.

Carrie i Brody

Fot. Showtime

***

Na wstępie uczynię jedno zastrzeżenie: Homeland to przede wszystkim serial o Wojnie z Terrorem, która jest doświadczeniem głównie amerykańskim – a dla mnie na tyle odległym, że chociaż jestem w stanie zrozumieć tę koncepcję, choć jestem w stanie zgadzać się lub nie zgadzać z niektórymi założeniami lub działaniami amerykańskiego rządu, to mam poczucie emocjonalnego dystansu, które nie pozwala mi się wypowiadać na ten temat swobodnie i z pełnym zaangażowaniem. Wspomnę co nieco o tym, jaką strategię przyjmuje serial w prezentowaniu terroryzmu i tych, którzy z nim walczą – ale skupię się na bohaterach, bo to oni są dla mnie tutaj najważniejsi.

***

Jest rok 2011. W wyniku akcji żołnierzy amerykańskich odbity z rąk Al-Ka’idy zostaje Nicholas Brody, członek korpusu piechoty morskiej, przebywający w niewoli od ośmiu lat. Okrzyknięty bohaterem wojennym wraca do domu i rodziny: żony Jessiki, nastoletniej córki Dany i syna Chrisa, który urodził się już po jego wyjeździe. Szybko staje się jasne, że z Bliskiego Wschodu powrócił inny człowiek. Niezdolny do bliskości, zamknięty w sobie, mający problemy z agresją i nękany przez koszmary. Pierwszych parę odcinków to poruszające studium zespołu stresu pourazowego: przeżywający napady lęku Brody (nawet żona mówi do niego po nazwisku, więc ja też będę) nie potrafi wyjść z domu, w nocy krzyczy i miota się, stanowiąc zagrożenie dla swojej rodziny. Uspokaja się dopiero, gdy kupuje dywanik modlitewny. Tak, z Bliskiego Wschodu powrócił inny człowiek.

Terrorysta.

(Powinienem teoretycznie opatrzyć to słowo znakiem zapytania. Przejście na islam, zdolność do oszukania wykrywacza kłamstw, całe jego zachowanie po powrocie – to tylko poszlaki, potwierdzenie otrzymujemy dopiero w jedenastym odcinku pierwszego sezonu. Ale nie oszukujmy się, to jest ta możliwość narracyjna, która daje najciekawsze możliwości, a więc w pewnym sensie jedyna możliwa.)

Brody przemawia do żołnierzy

Fot. Showtime

Homeland próbuje pokazać ludzką twarz terroryzmu – to wyróżniające się podejście w sytuacji, gdy masową wyobraźnią zawładnął typ terrorysty-nihilisty, który nie posiada zrozumiałych pobudek, którego jedynym celem jest zniszczenie „naszej” cywilizacji. Uproszczone podziały lubimy oczywiście od dawna – wystarczy prześledzić długą historię filmów akcji – ale mam poczucie, że w ostatnich latach osiągnęły jakiś wyższy, niemal metafizyczny wymiar; najdobitniejszym, źródłowym być może przykładem jest Joker z Mrocznego Rycerza.

Brody nie jest po prostu „tym złym” – człowiekiem poddanym gruntownemu praniu mózgu, ofiarą syndromu sztokholmskiego. Nie do końca, choć te czynniki również odgrywają swoją rolę i nie można ich bagatelizować. Zmuszony do zabicia (a przynajmniej wiary w zabójstwo) przyjaciela, wtrącony na długie lata do ciemnej celi – zostaje z niej wyciągnięty aktem boskiej niemal interwencji i kiedy otwiera oczy, widzi nas sobą spokojną, łagodną, mądrą twarz: twarz Abu Nazira, przywódcy terrorystów. Zostaje umyty i ostrzyżony: pierwszy przejaw ludzkiego traktowania po kto wie jak długim czasie. To na pewno wywarło na Brody’ego wpływ. Ale najważniejsze przyszło dopiero później.

Brody i Abu Nazir

Fot. Showtime

Wydarzeniem przełomowym staje się śmierć Issy – syna Abu Nazira, którego Brody ma nauczyć angielskiego – i kilkudziesięciu innych dzieci w wyniku ataku drona bojowego. Ich śmierć zostaje zatuszowana przez Williama Waldena, wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, który zlecił atak. Bezpośrednie doświadczenie śmierci niewinnego dziecka wywołuje w Brodym całkowicie ludzki odczucia: gniew i chęć zemsty. Jak wskazuje nagranie wideo przygotowane przed planowanym (i ostatecznie niezrealizowanym) zamachem, nie czuje się terrorystą. Czuje się patriotą i chce wymierzyć sprawiedliwość tym, którzy w jego rozumieniu zdradzają kraj, postępując nieetycznie. To czyni z niego przynajmniej antyłotra, jeśli nie antybohatera.

Niejednoznaczność utrzymuje się również na wyższych szczeblach władzy. Kiedy pewnego dnia zapytano mnie: „Kto jest zły w Homeland?”, najwłaściwszą odpowiedzą wydało mi się: „przywódca terrorystów oraz wiceprezydent Stanów Zjednoczonych”. Abu Nazira nie można nazwać dobrym, a jednak żałoba po śmierci syna stanowi rys ludzki i częściowe przynajmniej wyjaśnienie jego późniejszej działalności. Walden natomiast i zlecony przez niego atak każe nam się zastanowić nad tym, jak daleko można się posunąć w walce z terroryzmem i ciągle być „tym dobrym”, jakie ryzyko dla osób postronnych można podjąć w celu eliminacji zagrożenia, wreszcie: czy akcje takie, jak zaprezentowana w serialu, nie powodują tylko pogorszenia problemu. (Wiceprezydent jest poza tym jowialny, pewny siebie, łasy na władzę i pozbawione skrupułów – kiedy zginął, wcale nie było mi go żal).

Nagranie Brody'ego

By the time you watch this, you’ll have heard a lot about me…” | Fot. Showtime

Być może wobec tego linia oddzielająca dobro od zła nie dzieli wcale świata Homeland na Wschód i Zachód, tylko na górę i dół? Tych u władzy, którzy nie ponoszą kosztów walki, za to muszą uważnie kalkulować kapitał polityczny, oraz tych walczących, którzy na własnej skórze odczuwają ból i cierpienie wywołane walką, i którzy w służbie Sprawy płacą najwyższą cenę?

***

W historii Brody’ego najbardziej fascynuje mnie dramat rodzinny. Mężczyzna wraca do rodziny, która nie ma pojęcia (i nigdy nie będzie sobie w stanie wyobrazić), co się z nim działo. Jego żona zdążyła już pokochać innego (Mike’a – najlepszego przyjaciela Brody’ego), a mimo to wraca do męża. W dużej mierze „bo tak wypada” (co sprawia, że trudno mi Jessikę polubić, choć jednocześnie szanują ją i jest mi jej żal), ale z miłości chyba też. Co czyni rzecz jeszcze bardziej tragiczną, bo jest to związek od początku serialu skazany na porażkę.

Brody wraca jako ktoś inny. Izolują go traumatyczne przeżycia wojenne, odmienna wiara, wreszcie: zamiar wysadzenia się w powietrze razem z grupą najwyżej postawionych osób w państwie. O żadnej z tych rzeczy nie może porozmawiać z rodziną, co więcej, musi udawać – przed nimi i przed całym krajem.

Brody rozmawia z Daną przez telefon

Fot. Showtime

Początkowo z łatwością wchodzi w rolę, motywowany zadaniem, jakie przed nim stoi. A właściwie role, bo Brody-ojciec i Brody-polityk to również dwie osoby o nie zawsze zbieżnych celach (nieco niepotrzebny i często krytykowany wątek wypadku samochodowego tutaj może posłużyć za doskonałą ilustrację tego faktu: z jednej strony mężczyzna powinien wesprzeć córkę, która chce się przyznać do współudziału, z drugiej zaś musi siedzieć cicho ze względu na interesy polityczne Waldena). Próby pogodzenia bohaterów też są źródłem napięć.

Pierwszy punkt kulminacyjny, kiedy wiadomo, że nie uda mu się dłużej oszukiwać wszystkich dookoła i będzie musiał zdecydować, kim jest, to finał pierwszego sezonu – moment, gdy Brody ma dokonać zamachu i dzwoni do niego córka. Tu już brak miejsca na kłamstwo (całą energię Brody wkłada w zachowanie zimnej krwi i naprawę bomby po nieudanej detonacji), ale przyznanie się przed Daną do planów samobójczego zamachu okazuje się zbyt trudne, w związku z czym terrorysta umiera samotnie. Ojciec wychodzi ze schronu żywy razem z niedoszłymi ofiarami.

Przesłuchanie Brody'ego

Wouldn’t it be a relief to stop lying?” | Fot. Showtime

Ale to nie koniec problemów i dylematów, przeciwnie. Brody być może nie czuje się już terrorystą, ale Abu Nazir ma na niego haka – nagranie, w którym Amerykanin przyznaje się do przeprowadzenia zamachu. Groźba zdemaskowania wymusza posłuszeństwo, wtłacza na powrót w rolę, która już Brody’emu nie pasuje. Próby pogodzenia wszystkich wcieleń Nicholasa Brody’ego i zaspokojenia oczekiwań, jakie żywią wobec niego różne grupy, rodzą kolejne perypetie (momentami żywcem wyjęte z wyjątkowo pokręconego sitcomu – transport krawca z Gettysburga, anyone?). Początek drugiego sezonu to zapis powolnego rozpadu, kiedy Brody nie jest w stanie dłużej kłamać: brakuje motywacji, którą zapewniała wybuchowa kamizelka, przeważa zmęczenie. Mężczyzna w końcu musi się załamać.

W przekroczeniu punktu granicznego pomaga mu Carrie, agentka CIA – od początku serialu osoba, która najlepiej zna Brody’ego (czy raczej wyczuwa i przypuszcza, kim jest naprawdę), z którą nawet wtedy, gdy nie może jeszcze zagrać w otwarte karty, nawiązuje porozumienie. Przy Carrie (która też ma swoje sekrety) Brody nie musi być tą samą osobą, co przed wojną ani też jeńcem/terrorystą. Może stać się na moment zwykłym człowiekiem – sobą. Dziwnym nie jest, że para nawiązuje romans (i nawet spędza sielankowy weekend w domku w lesie). Romans burzliwy, bo przecież Carrie dąży do tego, by Brody’ego zdekonspirować, on sam zaś nie zamierza się zdradzać – i dla obrony swoich sekretów doprowadza do wyrzucenia kobiety z CIA oraz (w konsekwencji) podjęcia przez nią leczenia elektrowstrząsami.

Carrie poddaje się terapii elektrowstrząsami

Fot. Showtime

Ostatecznie jednak to ona jest świadkiem jego przyznania się do współpracy z Al-Ka’idą w odcinku Q&A, uznawanym za jeden z najlepszych momentów serialu (o czym zaświadczyć mogą nominacje do nagrody Emmy dla reżysera, Damiana Lewisa i Ruperta Frienda oraz statuetki dla scenarzysty i Claire Danes). Podczas pełnego napięcia przesłuchania oboje mogą wreszcie powiedzieć prawdę o sobie i tym, co czują. Dla obojga jest to moment oswobodzenia. Zdanie: „Prawda was wyzwoli” również w tym kontekście wydaje się trafne.

Niech o doskonałym wyczuciu dramatyzmu twórców świadczy ponowne pojawienie się wyznania Brody’ego w finale drugiego sezonu. Sielanka nie może trwać długo; nagranie – stworzone przez dawnego Brody’ego, terrorystę, którego wszyscy mieli za bohatera – pogrąża nowego Brody’ego, podwójnego agenta pracującego dla CIA.

***

Carrie to najbardziej kontrowersyjna postać w serialu. Z jednej strony uznanie krytyków (wspomniana już nagroda Emmy za Q&A), z drugiej – otwarta niechęć fanów, którzy marzą o tym, by „blondyna” zniknęła z ekranu. Dla mnie jest to bohaterka być może nie tak wielopłaszczyznowa jak Brody, ale równie fascynująca, ta, której najbardziej kibicuję.

Płacząca Carrie

Jeśli chcecie zacząć oglądać Homeland, musicie przywyknąć do podkówki. | Fot. Showtime

Carrie jest Fachowcem. O postaci Fachowca sporo już napisał Przemek i, patrząc na Carrie, odnajdziemy wiele znajomych cech. Nie jest co prawda certyfikowanym geniuszem, ale nigdy jak do tej pory się nie pomyliła; nie ma życia poza pracą, co staje się przyczyną cierpienia. Podejmuje ryzykowne działania, które na dłuższą metę okazują się tymi właściwymi. Jej emocjonalne zaangażowanie (często nadmierne, wywołane zaburzeniami dwubiegunowymi) to przekleństwo – choć również błogosławieństwo, bo to emocje, zdolność do budzenia zaufania, dzikie skoki intuicji podczas epizodów manii, są jej największym atutem. A fundamentalną (i moim zdaniem mocno wpływającą na postrzeganie bohaterki przez widzów) różnicą jest płeć.

Historia Carrie to pod wieloma względami typowa historia Fachowca z domieszką Cowboy Copa. Niepokorna agentka, która ma na pieńku z przełożonymi, wpada na trop sprawy, w którą nie wierzy nikt poza nią. Pozbawiona wsparcia, musi naginać zasady, aby odkryć prawdę. Nieustannie jednak odnoszę wrażenie, że ma o wiele ciężej, niż tak często widywani na ekranie męscy Fachowcy. Wynika to po części z tego, że szukający dramatyzmu twórcy lubią, gdy działania bohaterów wywołują komplikacje. Ale Carrie musi nie tylko zmagać się z niewiarą przełożonych czy różnymi metodami dyscyplinowania; często spotyka ją także lekceważenie i upokorzenia, których źródłem przynajmniej po części jest osobista niechęć (z przełożonym łączył ją w przeszłości romans). Irytować może jej wybujała emocjonalność – to chyba główny argument przeciwników bohaterki, zwłaszcza w zestawieniu z bardzo naturalistycznym stylem gry Claire Danes (tu nie ma miejsca na piękne, hollywoodzkie łzy) – ale osobiście nie jestem pewien, czy tak bardzo odbiega pod tym względem od Fachowców-mężczyzn, których też często ponoszą emocje, tyle że łzy wściekłości nie przystoją prawdziwym facetom, więc się ich nie pokazuje. Ta refleksja nie pozwala mi jej hejtować, dużo częściej towarzyszy mi secondhand embarassment.

Carrie i David Estes

Fot. Showtime

No i zaciskanie kciuków aż do bólu, bo kiedy Brody pnie się w pierwszym sezonie w górę, Carrie spada na sam dół – scena terapii elektrowstrząsami to moment ostatecznej porażki. Początek drugiego sezonu to triumf, który nie trwa jednak długo. Na początku trzeciego sezonu Carrie znowu stanie sama przeciw światu, a ja z obawą będę się zastanawiał, jaką cenę tym razem przyjdzie jej zapłacić za odkrycie prawdy.

Carrie przesłuchuje Brody'ego

Fot. Showtime

Homeland
drama/thriller
Showtime, USA, 2011–

Artur Nowrot: czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na Wysznupanych. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).

Artur Nowrot

Czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na blogu Wysznupane. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).