Przypowieść familijna (Peaky Blinders, S01)

Przypowieść familijna (Peaky Blinders, S01)

Artykuł zawiera nieznaczne spoilery.

Nastała ostatnio taka moda, że każdy ma swojego ulubionego Brytyjczyka. Każdy wielbi, wytrwale śledzi i starannie podziwia wyselekcjonowanego amanta reprezentującego w jego przekonaniu najlepsze cechy przypisywane wiernym poddanym Królowej.

Peaky Blinders

Fot. BBC

Sentymentalistki wzdychają więc do bohaterów romantycznych w wieku średnim: Hugh Granta, Colina Firtha czy Jude’a Lawa, rozgłaszając wszem i wobec, że oto jest ideał i zarazem prototyp. Ogromną popularnością cieszą się kolejne wcielenia Doktora z Doctora Who, bo cóż może być bardziej angielskiego? Chyba tylko Bond! A więc mamy zaprzysięgłych wyznawców Tennanta, Ecclestona, Smitha. Fanki i fanów Daniela Craiga oraz Seana Connery’ego. Ogromną estymą darzony jest pan o smoczym głosie, będący równolegle Sherlockiem, Benedict Cumberbatch, a co najmniej tyle samo rozmiłowanych w każdym słowie i geście fanów zdaje się posiadać przewrotny Loki, czyli Tom Hiddleston.

Przykłady można mnożyć, gdyż idole rekrutują się zarówno spośród nazwisk znanych globalnie, jak i wśród artystów mocno off-owych, wśród panów w młodym, średnim i w podeszłym wieku. Tym, co odróżnia ich zarówno od angielskich kolegów, jak i hollywoodzkiej konkurencji, jest charyzma, urok osobisty oraz uroda daleka od amerykańskiej gładkości i dzięki temu cokolwiek niepokorna. Dość powiedzieć, że większość wzmiankowanych tu idoli kiepsko wychodzi na zdjęciach, szczególnie tych strzelonych z zaskoczenia, wystarczy jednak obejrzeć kilkuminutowy klip, na którym aktor ów porusza się, mówi, uśmiecha się i – dusza sprzedana! Oddech zbiorowej inteligencji emocjonalnej Internetu wstrzymują co jakiś czas fotki uczynione herosowi spotkanemu a to w londyńskim metrze, a to w knajpce na rogu, a to za kulisami szekspirowskiego teatru. Ulubieni Brytyjczycy są mili dla swoich fanów, przystępni, w pozytywnym tego słowa znaczeniu zwyczajni i pozostają osobowościami także pozaekranowo.

Peaky Blinders

Fot. BBC

Po tym przydługim wstępie przejdę do meritum, czyli do dumnego wyznania: moim ulubionym Brytyjczykiem jest i bezsprzecznie pozostaje Cillian Murphy. Jak dla mnie jest on jednym z najbardziej przykuwających uwagę młodych aktorów, a mam tu na myśli sposób tak samo nieoczywisty jak choćby w przypadku rozsławionego Hannibalem Madsa M. Nie jest to zatem typowy wymuskany przystojniaczek, ale twarz, która coś wyraża, sylwetka, którą rozpoznajemy z daleka. Brzydko-ładny, niepokojący typ. Jego lodowatym, błękitnym oczom poświęcono całe internetowe strony.  Z rzeczy mainstreamowych widzieliśmy go w Batmanie i w Incepcji. Ale najbardziej jest mu do twarzy w kaszkiecie (co udowodnił choćby w filmie Wiatr buszujący w jęczmieniu/ The Wind That Shakes the Barley) i w historycznym kostiumie. Tu docieramy do Peaky Blinders, serialowego objawienia jesieni.

1919, Birmingham. Muzyka Nicka Cave’a (Red Right Hand) i angielskie slumsy. A w nich charyzmatyczny mężczyzna na koniu. Innymi słowy, ten serial można pokochać od pierwszej minuty. Jeśli uwielbia się Cave’a, Waitsa i opowieści pełne nostalgicznego, staroświeckiego czaru, zachwyt produkcją BBC jest gwarantowany. Dostajemy opowieść gangsterską, ale wysnutą w taki sposób, z taką dawką patosu i napięcia, że czujemy, iż jest to historia uniwersalna i o wymowie rodem z biblijnej przypowieści. Z tym właśnie słowem całość kojarzy mi się najmocniej, nie ze słowem serial, a przypowieść. Emocje są tłumione, lecz silne, konflikty wyraziste, prawdziwe, dotyczą samej esencji udręczonego człowieczeństwa. A wszystko sfilmowane w przydymionym świetle, zabrudzonych kolorach, półmroku, poetyckiej nędzy i stylowej rozpaczy. Podobało Wam się Lawless?

Peaky Blinders

Fot. BBC

Tu mamy coś bardzo podobnego, sagę rodzinną pełną dramatów i przemocy, opowiadającą o losach prawdziwego – historycznego – gangu Peaky Blinders, prowadzonego przez barwną postać – Thomasa Shelby (Murphy) i o ich zmaganiach na lokalnej arenie, próbach zbudowania legalnego biznesu, przetrwania starć z policją, o trudnych relacjach z komunistami, z brokerami, z właścicielami pubów. Gang, jak można się spodziewać, zajmuje się sprzedażą broni, nielegalnymi zakładami, praniem brudnych pieniędzy, rywalizacją z innymi gangami, okazjonalnym mordowaniem niewygodnych świadków, a przekupywaniem tych „wygodnych” i przydatnych w dalszych interesach. Nic, czego byśmy nie widzieli i nie znali z innych seriali, a jednak pokazane jest to w sposób burzliwy, namiętny, wiarygodny.

A jeśli nie przekonuje Was ani Cillian, ani sączący się do ucha Nick Cave, to już po kwadransie z przyjemnością zauważycie, że oponentem hardego młodzika jest nie kto inny, a Sam Neill, pamiętny Merlin, pamiętny kardynał Wolsey, aktor charakterystyczny i niezastąpiony w wielu horrorach. Tym razem oglądamy go w roli tajnego agenta Campbella, wykonującego w Birmingham ważną misję z polecenia samego Churchilla. Panowie dotrzymują sobie nawzajem kroku, odbywając co jakiś czas – jak na romantycznych antagonistów przystało – filozoficzne dysputy, słowne próby sił. Na dokładkę jeszcze, żeby opowieść nie zrobiła się zbyt męska ani zbyt monotematyczna, na ekranie oglądać możemy mocno zarysowaną w roli „matriarchy” rodu Helen McCrory i urzekająco wcielającą się w kobietę szpiega Annabelle Wallis.

Peaky Blinders

Fot. BBC

Centralną postacią dramatu jest jednak Thomas Shelby. Młodzieniec równocześnie wrażliwy i twardy. Thomas myśli schematami i strategiami wyniesionymi z wojska, nie boi się nikogo i niczego, ma głowę na karku, ale i skłonność do ryzyka, do szaleństw. Odwaga to przecież obosieczna broń. Dzięki niej otrzymał na wojnie dwa medale, a po wojnie jest niepisaną głową rodziny i rodzinnego gangu. Ma dobre serce, lecz złe skłonności. Po nocach nieustannie śnią mu się koszmary, prześladują demony przeszłości, na barkach spoczywa mu ogromna odpowiedzialność. Takiego bohatera potrzebowaliśmy!

Esencją serialu pozostają jednak nie bohaterowie, a poetyckie sceny, filmowane często w zwolnionym tempie, z ogromnym szacunkiem dla detalu. Barmanka śpiewająca irlandzką piosenkę, Thomas uspokajający narowistego konia, gang maszerujący ulicą w pełnym rynsztunku, by się zmierzyć z przeciwnikiem. Muzyka, która towarzyszy tym pięknym obrazom, to nowa klasyka z nutką vintage. Nick Cave, The White Stripes, The Racounters, Tom Waits, Jack White. Czasem takie zabiegi jak wklejenie współczesnej ścieżki dźwiękowej w historyczny kostium są kuriozalne, ale nie w tym przypadku. W Peaky Blinders zabieg się udał i wzmógł jeszcze iście mityczny charakter całości.

Peaky Blinders

Fot. BBC

Kulminacyjnym punktem serii, przeważającym szale, jest odcinek trzeci, traktujący o konnych wyścigach, będących także metaforą męsko-damskich relacji.  Równoległe ukazane są sceny, w których Grace i Tommy ubierają się i przygotowują do drogi, a potem cały czas, etapami, rozgrywa się ich pierwsza niby-randka, spinająca odcinek od początku do końca. Jej czerwona sukienka, starannie ułożone loki, łatwo zgadnąć, dla kogo się tak ubrała. Jego skupienie i chłód, maskujący ekscytację. Z pozoru chodzi tylko o interesy, a Tommy chce być twardzielem i sprzedać dziewczynę w zamian za względy człowieka zarządzającego światkiem zakładów bukmacherskich, ale koniec końców nie jest w stanie jej poświęcić i dociera do niego, że pragnie dziewczyny dla siebie. Dzięki irracjonalnej reakcji bohatera widzimy, że Grace już w tym momencie ma nad Tommym władzę i możemy się domyślać dalszego obrotu spraw – obrotu, który znacząco i destruktywnie wpłynie na losy wszystkich uwikłanych w intrygę postaci, uwięzionych po obu stronach prawa. Nie ma to jak miłość, potępiona i niemożliwa, z góry skazana na porażkę!

Peaky Blinders

Fot. BBC

Dla kogo jest ten serial? Dla fanów Boardwalk Empire, którzy chcieliby zobaczyć twardszą, mądrzejszą wersję Jimmiego, przejmującą kontrolę nad półświatkiem, dla widzów Deadwood, Ripper Street czy Coppera, lubiących wysmakowane opowieści o barwnych, choć szemranych społecznościach; strzelaniny, walki w barach i pubach. Jest to też historia o rodzinie, która za wszelką cenę trzyma się razem, historia, która ma w sobie coś z klimatu dawnych westernów i klasycznych, epickich melodramatów.

Na zakończenie napiszę może, że jest to drugi i jak na razie ostatni serial tego roku, który skradł mi serce i do którego będę wracała. Pierwszym było Hemlock Grove. Jeżeli moja rekomendacja Was przekonuje, to zapraszam do oglądania. Sezon numer jeden stanowi spójną i zamkniętą opowieść, ale Peaky Blinders okazało się takim hitem brytyjskiej telewizji, że szykowany jest już kolejny cykl. Może w nowych odcinkach Tommy Shelby zazna trochę spokoju ducha i  nareszcie będzie miał szczęście w miłości?

Peaky Blinders

Fot. BBC

Peaky Blinders
historical fiction, crime drama
BBC, UK, 2013–

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.