Imperatyw melodramatyczny (Downton Abbey, S04E06–08)

Imperatyw melodramatyczny (Downton Abbey, S04E06–08)

Artykuł zawiera spoilery.

Melodramat to klasyczna struktura narracyjna, osadzona w świecie pełnym raptownych zwrotów akcji i równie gwałtownej przemocy, świecie, który może wydawać się chaotyczny, brutalny, bezsensowny, ale w podskórnej warstwie steruje nim jasny, moralny wzorzec. Szkieletem opowieści jest zatem prosty i przejrzysty światopogląd, pisany pod wezwaniem happy endu; w imię zasad, ostatecznie nieomal „skazanych” na triumf.

Downton Abbey

Fot. ITV

Jest to więc fantazja o świecie, który ma sens. Fantazja hołubiąca tradycyjne przekonania o tym, co jest dobre, a co złe, co pożądane, a co niewłaściwe i naganne, fantazja mówiąca, że to, co słuszne, zostanie koniec końców uświęcone, porządek zaprowadzony, a historia skończy się pomyślnie, czyli „po naszej myśli”. I nawet jeśli czasem oznacza to cierpienie lub śmierć lubianych bohaterów, nie będzie to śmierć pozbawiona głębszego znaczenia i ostatecznie wyjdzie ona wszystkim „na dobre”. Melodramat zawierać przy tym powinien odpowiedni ładunek emocjonalny i odpowiednią dawkę sensacji. Jest też raczej wizją świata – świata mocno skomplikowanego i zatłoczonego – niż opowieścią o zmaganiach pojedynczego bohatera. Bohater jest tu zbiorowy, perspektywa szeroka. Nie interesują nas losy jednostek, lecz wspólnoty, podlegającej dyktatowi Moralnego Imperatywu i stanowiącej galerię właściwych danym czasom i kulturze postaw, tymże Imperatywem umocnionych.

Downton Abbey

Fot. ITV

Jak każdy dobry melodramat, Downton Abbey obficie stosuje wyżej zarysowaną metodę. Jeśli w społecznej tkance następuje rozdarcie, konflikt, szczególnie zaś wątpliwość natury moralnej, podejmowane będą kolejne działania, by problemowi zaradzić i tak długo go obracać, mielić w swoich trybach, aż uda się przywrócić pierwotny, doskonały porządek. Wtedy i tylko wtedy można będzie wątek porzucić, przeskakując do kolejnego tematu.

Wiadomo w związku z tym, że gwałt dokonany na Annie nie może pozostać zbrodnią bez kary, i szereg postaci aktywnie sympatyzuje z poszkodowaną bohaterką, współdziałając na rzecz wyjaśnienia sprawy. Ale wiadomo też, że czyn być może popełniony przez Batesa, nawet jeśli popełniony w dobrej wierze, zostanie wybaczony i usprawiedliwiony tylko jeśli prawda o nim wyjdzie na jaw. Wiadomo, że nieślubne dziecko panienki Edith jest palącą troską całej żeńskiej części rodziny i choć ten sekret próbuje się zmyślnie ukryć albo pokątnie rozwiązać, to w „głębi duszy” wiemy, że oddanie dziecka na wychowanie rodzinie lokalnego farmera lub do adopcji w dalekiej Szwajcarii nie jest rozwiązaniem ostatecznym, rozwiązaniem „na zawsze”; takim, które nas satysfakcjonuje i pozostaje w zgodzie oraz harmonii z Imperatywem. Wyznanie win, a potem rozgrzeszenie jest koniecznością. Trzymanie czegokolwiek zbyt długo w tajemnicy – jest fabularnie niemożliwe. Sekrety wychodzą na jaw, a strzelba pokazana w pierwszym akcie niewątpliwie użyta zostanie w trzecim.

Downton Abbey

Fot. ITV

Zdajemy sobie sprawę, że rozliczne imprezy, bale, urodziny, festyny służą niczemu innemu, jak obróceniu raz jeszcze Kołem Fortuny, by się mogły ze sobą przemieszać i zderzyć szanse oraz szczęśliwe trafy; by ci, co się spotkać mają, mogli się znów zobaczyć. By na jaw wyszły długo skrywane sprawy. By Branson raz jeszcze ujrzał charakterną nauczycielkę lokalnej szkoły. By Molesley mógł okrzepnąć w nowej roli człowieka pracującego i po trosze aspirującego amanta, a nade wszystko odzyskać nadwątloną pewność siebie. By Bates zdołał się domyślić, kto jest sprawcą okrutnego czynu popełnionego na małżonce. By Lady Mary miała szansę dokładnie obejrzeć i bliżej zapoznać konkurentów do swej chłodnej, otulonej aksamitną rękawiczką dłoni. Żebyśmy i my mogli wraz z Mary poobserwować i rozważyć, czy zerwane zaręczyny równają się nocnemu ratowaniu konających z pragnienia świń i jajecznicy konsumowanej cichaczem przy kuchennym stole? Czy chęć zwolnienia – bez żadnych dodatkowych wyjaśnień – ulubionego kamerdynera przebija moment, w którym Mr Blake bierze na ręce małego George’a, a Lady wpatruje się w ten obrazek niby urzeczona? Żebyśmy mogli w końcu wydać werdykt i powiedzieć raz na zawsze: ten jest godzien, by zastąpić Matthew! Z nim będzie szczęśliwa! Jego chcemy!

Downton Abbey

Fot. ITV

W ostatnich trzech odcinkach sezonu – Downton odwiedzimy ponownie dopiero na Gwiazdkę – akcja skacze do przodu i nawet wątki dotąd drętwe niczym panna niemrawo podpierająca ścianę nabierają rumieńców i z impetem ruszają do tańca.

Co za szczęście, że Lady Mary zdusiła w zarodku buntownicze skłonności panienki Rose, udaremniając jej małżeństwo z Jackiem, czarnoskórym szansonistą jazzowym! Nie dlatego, że jest czarny, lecz dlatego, jak zresztą stwierdziła przytomnie sama Mary, że Rose działała z niewłaściwych pobudek, czyli wyłącznie z przekory, pragnąc się odegrać na matce, marząc o szoku i wściekłości, jakie tak śmiały uczynek niewątpliwie by wywołał. A my wiemy, że zgodnie z zasadą melodramatu jedynym powodem dla trudnego, przekraczającego granice klasowe i rasowe małżeństwa jest prawdziwa miłość kwitnąca po obu stronach, tak jak to było w przypadku Bransona i Sybil. Rozumiemy, że ani poznany onegdaj w pubie młodzik z niższych sfer, ani ciemnoskóry muzyk nie są odpowiednią partią, ponieważ w żadnym z tych przypadków nie mieliśmy okazji obejrzeć porządnej historii miłosnej i nie wydaje nam się, by dla panienki Rose było to wszystko czymkolwiek ponad zabawę. Zgadzamy się z biegiem scenariusza. Pozwalamy niewłaściwym konkurentom odejść. Czujemy ulgę, gdy znikają z pola widzenia.

Downton Abbey

Fot. ITV

Co za szczęście, że Lady Violet wyzdrowiała, bo subtelnie wtrącane od kilku odcinków pokaszliwania wydawały się wskazywać na jakąś grubszą dolegliwość. Niemniej ziarnko niepewności zostało zasiane i prędzej czy później na pewno zapuści korzenie. Jak dobrze, że dwie starsze panie po serii niesnasek nawiązały znów nić porozumienia! Pani Crawley i Lady V., działając razem, będą z pewnością zdolne uczynić wiele dobrego, a ich przyjaźń mogłaby być, jak mi się zdaje, obustronnie krzepiąca. Gdy w pokoleniu rodziców buzuje tyle romantycznego fermentu, latorośle oprócz nianiek potrzebować mogą wszak wsparcia i obecności babć!

Jak dobrze, że Alfred prawie-że-ostatecznie wyjaśnił i zwerbalizował swoje uczucia względem Ivy i Daisy, a one miały okazję wyrazić swoje. Kolejny raz – kolejny po wygładzaniu sprawy Carsona i jego „ducha z przeszłości” oraz po zbiorowym szukaniu pracy Molesleyowi – do czynienia mamy z towarzyską „zmową”, sytuacją, gdy cały zarysowany w narracji świat aktywnie sprzyja powrotowi bohatera na właściwe miejsce lub rozładowaniu z dawna nabrzmiałego konfliktu. Konwencjonalna moralność i praworządność muszą przecież zatriumfować.

Downton Abbey

Fot. ITV

Ostatni odcinek, pomimo hucznych zabaw i fabularnej kody w postaci powrotu Lorda z dalekiej Ameryki, czyli mimo zarysowania pewnego upragnionego status quo, Downton jako krainy sielskiej, słonecznej, mlekiem i miodem – oraz angielską herbatką – płynącej, pozostawia bez odpowiedzi wiele egzystencjalnych pytań.

Konflikt trwa, i to na niejednym froncie, napięcie się kumuluje, rozwikłania wymagają zarówno sekret ciąży Edith, jak i tajemnicze losy jej narzeczonego. Wiadomo też, że kuchenne dramaty miłosne nie skończą się wcześniej niż w chwili, gdy Daisy zakocha się z wzajemnością, a romanse salonowe dopiero kiedy Lady Mary odnajdzie szczęście u boku kolejnego małżonka. Mówimy do siebie: ona ZASŁUGUJE na szczęście! Mówimy: gwałt na Annie MUSI zostać należycie pomszczony! Mówimy: matka POWINNA zostać wraz ze swym dzieckiem, choćby i nieślubnym!

I tak właśnie działa melodramat, spełniając – w tej czy inny sposób – nasze życzenia. A my dzięki owemu ciepłemu spełnieniu możemy poczuć się znacznie bezpieczniej we własnym, pozbawionym pewności, świecie.

Downton Abbey
S04E06: Episode Six, emisja: 27.10.2013
S04E07: Episode Seven, emisja: 3.11.2013
S04E08: Episode Eight, emisja: 10.11.2013

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.