Ślimaczek, Balonówka i magiczny Pies (Adventure Time S01–05)

Ślimaczek, Balonówka i magiczny Pies (Adventure Time S01–05)

Artykuł nie zawiera spoilerów.

Psychowizja, erupcja inwencji, wytryski wyobraźni! To musi być robota ludzi pod wpływem środków halucynogennych – mówią często moi znajomi, polecając sobie Adventure Time. Ja jestem innego zdania. W dzieciństwie podobne zabiegi formalne, łączenie pozornie niepasujących elementów i tworzenie z nich fantastycznych, absurdalnych narracji, było u mnie i mojego rodzeństwa na porządku dziennym, a przez porządek dzienny rozumiem popołudnia pełne kreatywnych zabaw.

Zabaw możliwych, gdy dzieciaki pozostawione są samym sobie, gdy nikt nie rzuca ich na pastwę telewizji czy komputera, nie daje do ręki kosztownych zabawek, gotowych rozwiązań; nie tępi ani ciekawości, ani wynalazczości.

Adventure Time

Fot. Cartoon Network

AT to właśnie nieustanna zabawa dorosłych (i okrutnie dzięki temu bystrych) dzieci; dzieci, które nie boją się pozwolić wyobraźni płynąć. Czysta pomysłowość, we współczesnym świecie będąca taką rzadkością, że większość odbiorców żartobliwie oskarża twórców o „wspomaganie”, sprawia, że w kontekście Adventure Time padają podobne argumenty, co w przypadku dyskutantów dumających nad fabułą Alicji w Krainie Czarów. Szaleństwo! Dziwność! Proszone herbatki! Co oni brali, że taką rzecz wymyślili? I to jest zarówno komplement, jak i wskazówka. AT zawiera podobny poziom absurdu co Alicja, moi drodzy! Lojalnie ostrzegam!

Adventure Time

Fot. adventuretime.wikia.com

Odcinki serialu powstają podczas burzliwej, grupowej wymiany zdań, w trakcie wspólnych spotkań. Na każdym etapie liczy się „analogowość”: od rysowanej pieczołowicie, ręcznej animacji po ścieżki dźwiękowe nagrywanie razem, niczym w przedstawieniu teatralnym, tak, żeby aktorzy mieli okazję wejść ze sobą w bezpośredni kontakt. Wśród sław podkładających głosy znajdują się między innymi Ron Pearlman, Andy Samberg, Neil Patrick Harris, George Takei, Mark Hamill, ale wiele postaci to osoby znacznie mniej rozpoznawalne, jak choćby „znajoma mamy Pendletona Warda, twórcy serialu” w roli Tree Trunks. (Niepokojącej na och-tak-wielu-poziomach!)

Świat AT doczekał się wielu prestiżowych nagród i rozrasta się współmiernie do grona fanów. Od 2011 regularnie ukazuje się komiks, mamy też oficjalne gry wideo i gry planszowe (w tym Monopoly), a także ogromne ilości związanych z tą produkcją gadżetów.

Adventure Time

Fot. Pirjo Lehtinen

Skąd taka popularność i takie oddanie zarówno fanów jak i krytyków? Najwyższy czas (Adventure Czas!) pochylić się nad treścią kultowej bajki.

Pendleton Ward, Amerykanin, pomysłodawca tego niezwykłego formatu, przyznaje, że od początku interesowała go „czysta potęga wyobraźni”, a więc świat magiczny, dziwny i wzruszający, pełen niezwykłych stworzeń. A także, że jego bezpośrednią inspiracją jest Hayao Miyazaki, a szczególnie kultowy film Totoro. Dzięki temu zachodnio-wschodniemu podejściu Ward nie boi się porzucić ironii, odsłonić się emocjonalnie, ale też nie traktuje też dzieci „jak dzieci”, przeginając z naiwnością przekazu czy sztuczną słodyczą. Widać to choćby w odcinkach takich jak Thank you czy BEMO Lost, które dosłownie wyciskają z  oczu łzy wzruszenia; niezwykła jest postać Prismo, postacie bogów, duchów i bohaterów. Mamy też w Adventure Time ożywione wyspy, góry, krainy zawieszone w chmurach, ukryte pod ziemią… albo pod stosem poduszek! Można w nich przepaść na całe eony, przeżyć alternatywne życie i umrzeć ze starości.

http://www.youtube.com/watch?v=hChFYtMGIhU

Sam Ward, pytany o gatunek, w jakim należałoby umieścić serial, przyznaje, że dla niego jest to mroczna komedia – dark comedy – inspirowana oprócz japońskich animacji także klasyczną grą Dungeons and Dragons. W jego zamyśle Adventure Time to „postapokaliptyczny świat, do którego wróciła magia”, czyli innymi (angielskimi) słowy: candyland on the surface and dark underneath.

Adventure Time

Pendleton Ward| Fot. adventuretime.wikia.com

Największym walorem serialu jest dla mnie przedstawiony z rozmachem świat – Land of Ooo. Jest to uniwersum przeurocze i bogate, szintoistyczne z ducha, bo ożywione może być w nim dosłownie wszystko.

Główny bohater, chłopiec Finn (skrzyżowanie Krzysia, Piotrusia Pana i Huckelberry’ego Finna) mieszka w wydrążonym w drzewie (w kaktusie?) domku razem ze swoim wiernym, zmiennokształtnym psem (Kubusiem, Tygryskiem) o imieniu Jake. Każdego dnia przeżywa nowe przygody, ratuje z opresji słabsze od siebie istotki, rozwiązuje zagadki, pacyfikuje konflikty, odpowiada na pierwotny zew awanturniczej żyłki. W każdym z krótkich odcinków dzieje się bardzo dużo, więc można je oglądać po wielokroć, a na dodatek wszystkie postacie da się lubić. Nie ma, przynajmniej moim zdaniem, ani jednej nieciekawej czy antypatycznej!

Adventure Time

Fot. Cartoon Network

Nawet etatowy antagoniści, tacy jak notorycznie porywający okoliczne księżniczki (w obsesyjnej nadziei na uczynienie jednej z nich swą żoną) Ice King, mają wiele cieplejszych lub żenujących stron, które z lubością eksplorują twórcy. Stopniowo poznajemy historię Króla Lodu, przyjaźnie z czasów odległych Wojen Grzybowych (Mushroom War, wyraźne nawiązanie do nuklearnych eksplozji). Odkrywamy wpływ, jaki na jego życie miało pozyskanie złowrogiego artefaktu – królewskiej korony, z którą wszedł w symbiozę, która obdarowała go magicznymi mocami, lecz odebrała rozum. Nawet straszliwy Licz, największe jak dotąd zagrożenie dla mieszkańców Ooo, wygląda i zachowuje się zabawnie.

Na szczególną uwagę zasługują w serialu postacie kobiece i w ogóle sposób rozegrania wątków genderowych. Otóż AT brawurowo podważa wszelkie stereotypy, pozostawiając daleko w tyle bajki Disneya.

Wiodącą heroiną i obiektem westchnień Finna jest dziewczynka starsza od niego i mądrzejsza: Księżniczka Bonnibell Bubblegum, zwana czasem PB lub Peebles, a przeze mnie czule Balonówką. Dama ta, o olśniewająco różowej karnacji, sukni i włosach utrzymanych w odblaskowym różu, oprócz tego, że jest władczynią swojego królestwa (a nie tylko jakąś tam „córką króla”, zauważcie), pozostaje protagonistką większości swoich przygód, a w cywilu – naukowcem (naukowczynią).

Adventure Time

Fot. adventuretime.wikia.com

Bubblegum – mieszkanka baśniowej krainy! – nie wierzy w magię, uważając, że to przesądy, walczy też ze stereotypami płciowymi – jest bowiem matematykiem, a nie tylko biologiem jak w klasycznym ujęciu kobiety naukowca, pokutującym choćby w ramach SF. Oczywiście nie wszystkie jej eksperymenty mają pozytywne skutki, niektóre wieńczy spektakularna katastrofa, a kilka – jak stworzenie Cytrynowego Diuka – ciągnąć się będzie za nią przez wszystkie serie. I cóż z tego, że jej królestwo jest cukierkowe, dosłownie zamieszkałe przez ożywioną słodycz, a ona sama, jak nazwa wskazuje, zrobiona z gumy do żucia! Z głową na karku i zawsze skłonna pomóc swoim przyjaciołom, jest to najdzielniejsza dziewczynka, jaką kiedykolwiek spotkaliście w animacjach!

Adventure Time

Fot. Cartoon Network

Przeciwwagę dla różowej księżniczki stanowi najsilniejsza i najstraszniejsza z głównych postaci serialu: czarnowłosa, prastara wampirzyca Marceline. Marcy potrafi być przerażająco brzydka, wcielając się w pająka lub nietoperza, ale przez większość czasu jest typową cool chłopczycą z sąsiedztwa. Nic dziwnego, że Finn równocześnie boi się jej i podziwia ją bezkrytycznie.

W dalszych odcinkach chłopiec porzuca zresztą niezdrowe fascynacje starszymi dziewczętami i znajduje towarzyszkę w swoim wieku, a jest nią płomienna Flame Princess, z którą związek okazuje się dla bohatera – dosłownie i w przenośni – bolesny.

Adventure Time

Fot. Cartoon Network

Inne żeńskie postacie to przede wszystkim nieco “mamoidalna” Lady Rainicorn, oblubienica psa Jake’a i późniejsza matka jego dzieci. Lady jest skrzyżowaniem jednorożca z Tęczowym Wężem, kocha pikniki i mówi wyłącznie po koreańsku. Oprócz niej na ekranie gości cała linia dziwnych i dziwniejszych księżniczek, takich jak przemawiająca grubym, męskim głosem Pendeltona Warda najbardziej hipsterska wśród koronowanych głów, Lumpy Space Princess; jak wspomniana już niebezpieczna Flame Princess, smakowita Cookie Princess, przebywająca wiekuiście w łonie Princess Embryo i wiele, wiele innych, które poznajemy w toku kolejnych sezonów.

W paru odcinkach pojawiają się frapujące sylwetki ludzi, w tym kobiet-matek (Susan Strong), przy których Finn zdaje się zagubionym w zaczarowanym świecie ludzkim dzieckiem, i sytuacja zmusza nas do zadania sobie pytania, O CZYM tak naprawdę jest to bajka? Wspomniane bohaterki to postacie mieszkające pod ziemią, w podświadomości, w Zaświatach, posługujące się dziwnym językiem, niezręczne i niezrozumiałe, olbrzymie, a jednak dziwnie bliskie i organicznie podobne do głównego bohatera. Kim są humanoidy, których niedobitki przetrwały dawną wojnę?  Kim jest Finn? Nawet odcinki, w których poznajemy ojca bohatera, nie wyjaśniają wszystkiego do końca.

Adventure Time

Fot. Cartoon Network

Wątki genderowe posunięte zostają do ostatecznych granic w przewrotnym epizodzie zatytułowanym Fiona and Cake, gdzie obaj bohaterowie stają się dziewczętami – a bohaterowie żeńscy chłopcami – i oglądamy karnawałowo odwróconą wersję opowieści. Dziewczynka Fiona i jej kotka Ciasteczko powracają zresztą w najnowszej serii, spin-off doczekał się także wersji komiksowej i własnej linii gadżetów.

Adventure Time

Fot. adventuretime.wikia.com

Postacie męskie to przede wszystkim główna para bohaterów, szalony Ice King, jego serce – Ricardio – i cała rzesza mniej lub bardziej charakterystycznych mieszkańców rozlicznych krain, a także armia potworów krainy te zamieszkujących (statystycznie rzecz biorąc, większość oponentów jest tu płci męskiej). To ojciec Finna i niepokojące pozostałości dawnego świata, świata przed katastrofą, jak na przykład zamrożeni w lodzie biznesmeni.

Adventure Time

Fot. Cartoon Network

Wielu bohaterów pozostaje jednak w strefie trudnej do jednoznacznego skategoryzowania, są to po prostu różnego typu „stworki”. Czy konsola BMO jest kobietą, mężczyzną czy może dzieckiem? A wielkookie pingwinki Króla Lodu? Frapują w AT bohaterowie pierwszego, drugiego, trzeciego, czwartego… i innych planów. Świat zamieszkują najdziwniejsze stworzenia i mamy uczucie (które często zamienia się w pewność), że każdy z nich, choćby pokazany w przelocie, ma swoją własną, zakręconą opowieść. Wszyscy prowadzą życie bogate i różnorodne, podczas seansów odsłania się przed nami nieskończona ilość warstw, krain, gatunków, każdy ze swoją unikalną specyfiką. Wyobraźnia Pendletona Warda i jego „analogowej” drużyny nie zna granic!

A na dodatek w każdym odcinku, jeśli się dobrze przyjrzeć, zauważyć można małego, słodziutkiego ślimaczka! (czyż to nie wspaniałe?)

Adventure Time

Fot. adventuretime.wikia.com

Z miarę upływu sezonów historyjki prezentują więcej i więcej dorosłych elementów, co jest widocznym znakiem, że Finn dojrzewa. Rozwijają się też pozostali bohaterowie. Jake zakłada rodzinę, BEMO spotyka swojego stwórcę. Balonówka przyjmuje zalotników. Wydarzenia poprzednich cykli mają konsekwencje, akcja powraca do dawnych opowieści i nadaje im nowy charakter, szerszy kontekst i perspektywę.

Adventure Time

Fot. adventuretime.wikia.com

Pokonany Król Goblinów może stać się dobrotliwym Mędrcem-na-Wzgórzu, pozostawiona w podziemnej krainie starowinka Tree Trunks przekształcić się w złowrogie i niebezpieczne bóstwo. Ewolucja dotyczy szczególnie relacji Finna z kobietami oraz coraz to wyraźniej wyłaniającej się w tle posępnej przeszłości Ooo, koszmarnych i onirycznych wspomnień Wojen Grzybowych.

Odcinki żonglują między zniewalającą słodyczą a ściskającą w dołku krypnością (dość przypomnieć opiekuńcze klauny z Another Way).

http://www.youtube.com/watch?v=fWKjvwhXCag

Co rusz pojawiają się epizody niekonwencjonalne, meta-narracje. Na przykład takie, w których na ekranie nie widać żadnego z głównych bohaterów. Albo odcinki będące serią zagadek i trzeba wywnioskować z prezentowanych opowieści, jaki jest przewodni motyw fabuły. Są też odcinki, w których postacie zwracają się wprost do „kamery”, rozmawiając z widzem, i takie, w których zmienia się kreska, dostajemy zupełnie inny styl, na przykład jakby rysowało dziecko, albo bliską rozpikselowania staroświecką grę wideo.

Adventure Time

Fot. Cartoon Network

Atutem serialu jest błyskotliwy, wizjonerski język, zabawne dialogi i zapadające w pamięć powiedzonka:  mathematical! Oh, my Glob, you guys, drama bomb! What a patoot! Lump off, Mom! What time is it? It’s Adventure Time!

http://www.youtube.com/watch?v=sRlxhS8t_2k

Na koniec warto nadmienić, że niezwykle ważną płaszczyzną tożsamości pozostaje w Adventure Time muzyka. Oryginalne piosenki, często odśpiewywane przez bohaterów i stanowiące część fabuły lub wypowiedź dotyczącą rozgrywających się na ekranie zdarzeń, na długo zapadają w pamięć. Marceline jest gitarzystką, a konkretnie basistką rockową, a do tego całkiem niezłą kompozytorką. Ożywiona konsola do gier – BMO – wprowadza do opowieści muzykę elektroniczną. Finn nie waha się śpiewać, by umilić sobie podróż, a w niektórych krainach piosenka lub taniec mogą dosłownie uratować życie mieszkańców!

W skrócie, ścieżka dźwiękowa towarzysząca Adventure Time to połączone w psychodeliczną całość dźwięki ukulele, oldschoolowej muzyki elektronicznej i kompozycji jak z garażowego bandu nastolatków.

Adventure Time

Fot. Cartoon Network

I właśnie z muzyką Was teraz zostawię: oto top trzy moich ulubionych piosenek a na miejscu pierwszym wampirzyca Marceline w egzytencjalnej kompozycji pod tytułem „Daddy, why did you eat my fries?” Mathematical!?  Posłuchajcie koniecznie!

3. http://www.youtube.com/watch?v=Df-XFM3JK2I

2. http://www.youtube.com/watch?v=1s5-ODUA-Cc

1. http://www.youtube.com/watch?v=Nr_EkuyTCoA

Czy już czujecie, że nadeszła Pora na przygodę?

Adventure Time

Fot. adventuretime.wikia.com

Adventure Time
animacja
Cartoon Network, 2010–

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.