Crawleyowie ratują monarchię (Downton Abbey, Finał: S04E09)

Crawleyowie ratują monarchię (Downton Abbey, Finał: S04E09)

Artykuł zawiera spoilery.

Gwiazdkowy odcinek Downton Abbey to w zasadzie pełnometrażowy film – trwa dwie godziny i mniej więcej rozwiązuje wszystkie problemy i zagadki tego nierównego czy może raczej niezbyt wyrazistego sezonu. Jest zabawny i lekki, równoważąc traumę śmierci Matthew z poprzedniego Bożego Narodzenia. Tym razem nikt nie ginie ani nawet nie choruje!

Downton Abbey

Fot. ITV

Jest świątecznie, choć nie pada śnieg i nie słychać kolęd. Dostajemy historię spójną, pełną, bez dłużyzn i niewartych uwagi wątków pobocznych, tak licznych w toku czwartego sezonu. Przygotowano dla nas w odpowiednich proporcjach zmieszane miłostki, dramaty i zabawę. Nie obywa się też bez przyjęć, balu debiutantek i oficjalnej prezentacji na londyńskich salonach najmłodszej, notorycznie krnąbrnej latorośli. Akcja osadzona zostaje osiem miesięcy po poprzednim odcinku, czyli na Gwiazdkę 1923 roku.

Tym co rozbawiło mnie najbardziej i wzbudziło emocje z gatunku „o, tego jeszcze nie było w Downton”, jest centralna intryga mająca na celu odzyskanie utraconego listu miłosnego księcia Walii, mogącego go potencjalnie skompromitować – jego, jak i całą monarchię. Do kradzieży listu nieświadomie przyczyniła się panienka Rose, w związku z czym tylko Crawleyowie mogą uratować rodzinę królewską przed skandalem i ocalić jej dobre imię. Pompatyczna ustawka z ponowną kradzieżą listu (czy też, jak chcą nasi arystokraci –  „odzyskiwaniem”), podrabianym listem, mydlącą oczy i uszy partyjką pokera, włamem do apartamentu złoczyńcy, a wreszcie szaradą z płaszczami gości – była chyba najgorętszym plotem w tym sezonie DA. Co ważne, nasi utytułowani bohaterowie wydali mi się w świątecznym odcinku znacznie bardziej królewscy niż same koronowane głowy, pokazane na ekranie. Piękni, eleganccy, dumni i zdecydowani. A każdy jeden – z charakterem!

Downton Abbey

Fot. ITV

Odcinek wyraźnie rozwiązuje wiele spośród luźnych dotąd i niekonkluzywnych wątków. Moseley coraz śmielej ofiaruje swoje wsparcie pannie Baxter, wbrew oporowi Thomasa. Branson odnajduje nową miłość w osobie lokalnej nauczycielki. Lady Edith decyduje się, by nieślubne i ukrywane przed całą rodziną dziecko dorastało w okolicy posiadłości. Wychodzi na jaw, że Bates rzeczywiście odwiedził Londyn feralnego dnia i że zapewne jest odpowiedzialny za śmierć gwałciciela swojej żony. Niemniej jednak panie domu – i ta będąca dziedziczką Downton, i ta rządząca „pod schodami” decydują się nie nagłaśniać niewygodnej prawdy.

Tu szczerze mówiąc mam poważne wątpliwości, czy „krycie mordercy” i zmowa milczenia są na miejscu. Nie jest to rozwiązanie satysfakcjonujące, nie wyobrażam sobie, żeby na zatuszowanym morderstwie udało się zbudować dalszą zdrową relację – małżeńską i zawodową. Bates to tykająca bomba (co będzie, gdy następnym razem ktoś zaszkodzi kochanym przez niego osobom?), a zbrodnia nie została ukarana (czego zgodnie z prawidłami gatunku moglibyśmy się domagać). Rozwiązanie tego wątku jest więc mało przekonujące.

Gdy spojrzeć w szerszej perspektywie, uwagę zwraca konsekwencja, z jaką twórcy serialu rozmywają granice między służbą a „państwem”, ukazując przemianę dawnego, kastowego świata w nowy i znacznie luźniejszy system, w którym liczą się przede wszystkim osobiste więzi, lojalności, przyjaźni, a także więzy krwi. Dzięki doskonale wyważonym proporcjom między zabawą, emocją i dramą, dzięki dynamicznej akcji i gęstej intrydze jest to pierwszy odcinek serii, który mam ochotę obejrzeć ponownie.

Downton Abbey

Fot. ITV

Nadzieje na nowy sezon?

Liczę, że Thomas obudzi się z pół-snu i zadziwi nas śmiałymi intrygami, które sporo zmienią w lokalnym układzie sił i między postaciami dramatu. Sądzę, że ten bohater zasługuje na awans! Na sukces! O wiele ciekawiej oglądałoby mi się go na fali wznoszącej niż pokonanego i upadającego, co już nie raz widzieliśmy. Trzymam kciuki, żeby udało mu się srogo namieszać. I w sumie widziałabym go też w settingu romantycznym – czasy się zmieniają, więc może tym razem się powiedzie? Thomas jako fool for love to wizja równie atrakcyjna jak Thomas awansujący w hierarchii. Chcę po prostu więcej Thomasa! I żeby ten niespokojny duch nareszcie odnalazł „swoje miejsce” w życiu!

Downton Abbey

Fot. ITV

Dodatkowo mam nadzieję na porządny, pogłębiony romans w środowiskach „kuchennych”. Byłoby też, uważam, bardzo trafne i miłe, gdyby kolejny sezon NIE przyniósł rozwiązania małżeńskich perypetii wdówki Mary. Emocje związane z zalotnikami nie sięgają jeszcze bynajmniej zenitu, żaden z kandydatów nie dorównuje Matthew i jestem przekonana, że „gra o tron” mogłaby się stopniowo rozkręcać co najmniej przez kolejny sezon. Zarówno Lord Gillingham. jak i Charles Blake to panowie sympatyczni i zdeterminowani, ale znamy ich jeszcze zbyt słabo, by któremuś kibicować.

Jestem bardzo zaciekawiona dalszym rozwojem postaci Lady Violet, która w gwiazdkowym odcinku prosto w twarz nazwana została staroświecką reprezentantką przemijającego świata. Czy weźmie to sobie do serca i stanie się przewrotnie nowoczesna? Wierzę, że byłoby ją stać na to, by wszystkich zadziwić. Wierzę, bo wiem że ma otwarty umysł, sporo dystansu do rzeczywistości, ciekawe przemyślenia oraz język ostry jak brzytwa.

Downton Abbey

Fot. ITV

Najlepsza nowa postać: Wujek Harold – playboy z Ameryki (Paul Giamatti), który okazał się osóbką znacznie bardziej skomplikowaną i wieloznaczną niż przewidywał stereotyp. Love story odcinka, czyli jego relacja z młodziutką Madeleine, uwikłana w interesy i konwencje, a jednak świeża, sprawiła mi sporą przyjemność. Trzymam kciuki na intencję tego, że oboje powrócą w nowym sezonie, a ich historia będzie miała okazję się rozwinąć.

Najlepszy cytat: Mary i jej zalotnicy, a raczej ironia z jaką cała gromadka potraktowała zaistniałą sytuację jako grę. „Let battle commence!”

Downton Abbey

Fot. ITV

Najlepsze dialogi: wszystkie słowne utarczki między Violet Crawley a panią Levinson. Dwie „nestorki rodu” mogłyby jak dla mnie w ogóle nie schodzić z ekranu. Jak to leciało…? Can’t you even offer help without sounding like a trumpeter on the peak of the moral highground. Muszę się nauczyć tej frazy na pamięć, żeby zadawać szyku w towarzystwie w Nowym Roku. Było też krytycznie o teatrze a może nawet – parafrazując, na metapoziomie – o telewizji, Lady okazała się bowiem too tired to experience an evening of second hand emotions. Ciekawe, co by powiedziała na serial o mieszkańcach Downton Abbey?

Downton Abbey

Fot. ITV

Najlepsza scena: rzecz jasna scena plażowa, czyli wizyta służby w Brighton, z kulminacją w chwili, gdy pan Carson i pani Hughes trzymając się za ręce wchodzą w stylowy chłód Północnego Morza. Romans, na który wszyscy czekaliśmy od sezonu z numerem jeden, nareszcie został nam zwizualizowany. Cień romansu w każdym razie. Wystarczyło jej delikatne:  – We’re getting on Mr Carson you and I, we can afford to live a little – i wszyscy szlochają w chusteczki, zapominając o miałkości ostatniej serii, widząc, że na finiszu udało się twórcom poruszyć napiętą od wielu lat strunę, która wydała z siebie głęboki, przenikliwy ton.

I tym sposobem sezon został uratowany!

Downton Abbey

 

Downton Abbey
S04E09: The London Season, emisja: 25.12.2013

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.