Serce z drugiej ręki (Almost Human, S1E04–07)

Serce z drugiej ręki (Almost Human, S1E04–07)

Artykuł skierowany jest przede wszystkim do osób które widziały omawiane odcinki, zawiera lekkie spoilery dotyczące przedstawionego świata.

W miarę upływu sezonu Almost Human traci urok nowości, widać więc wyraźniej, czym jest a czym na pewno nie jest. Nie jest mianowicie żadnym epokowym wydarzeniem ani ważnym głosem w transhumanistycznym dyskursie. Czym jest? Jest policyjnym proceduralem. I jako taki okopuje się na swoich pozycjach, pokazując, że stanowi propozycję na wysokim poziomie, z ciekawymi zagadkami kryminalnymi, inteligentnie skonstruowanym światem. Z mocnym bromancem na pierwszym planie a sympatyczni bohaterowie to przecież połowa sukcesu każdej serialowej produkcji.

W kolejnych odcinkach eksplorujemy meandry kiełkującej przyjaźni między robotem a człowiekiem, dotykając nierzadko i jakby mimochodem filozoficznych kwestii, a równolegle nurkujemy w głąb przestępczego światka przyszłości. Te dwa bieguny tworzą całość bardzo przyjemną w odbiorze.

almost human

Fot. Fox

Akcja jest lekka lecz w tle rysują nam się przeróżne subtelności. Pojawia się choćby temat płciowości i osobowości prawnej maszyn: Dorian jest bliższy ludziom także „down there”, nie podoba mu się porównanie do znacznie prostszych, ograniczonych robotów nowej generacji. Nie cieszy go półka w magazynie, chce mieć własne mieszkanie, jak człowiek, a nie mieszkać z prymitywnymi life-size Ken dolls. Nie jest bezrefleksyjną maszyną, nie jest też człowiekiem. Znajduje się na przecięciu wielu granic. Wyjatkowy płatek śniegu? Czy może taki sam, jak milion mu podobnych? To dylematy dotyczące także ludzi i ludzkości, która w Dorianie przegląda się jak w zwierciadle.

Twórcy serialu poddają pod dyskusję i podważają unikatowość androida pokazując jego inną wersję, w odcinku w którym poznajemy drugi egzemplarz tego samego modelu. Pojawia się temat rodziny i jej utraty – ciekawi rozmowa z robotem o śmierci rodziców i podejście do ludzkiego umierania. Dowiadujemy się, że humanoidalny robot może czuć się dziwnie podczas odpowiednika deprywacji sensorycznej – zamiast braku snu dokucza mu brak energii, „naładowania”. Bezbłędna jest scena z Dorianem wystawiającym Johnowi mandat za przekroczenie prędkości.

Te małe, interesujące wtręty pojawiają się punktowo, na marginesie rozwiązywanych przez policjantów zagadek, pomiędzy pościgami czy negocjacjami z kryminalistami. Nie są pogłębione, nie mówią nam niczego nowego ani rewolucyjnego, ale nie są też głupie czy przypadkowe.

almost human

Fot. Fox

Jeśli chodzi o przedstawiony świat, ciekawym zagadnieniem jest prywatność a raczej jej dalsze zaburzenia – choćby obserwowanie jak bezproblemowo policja wchodzi do domów mieszkańców miasta. Wśród ludzi pojawiają się ontologiczne rozwarstwienia, nie chodzi już tylko o opozycję maszyna- człowiek, bo jeden z odcinków dotyka tematu klonowania, możliwości biologicznego powielenia naturalnego organizmu. Tak roboty jak i ludzie czy też ludzie sklonowani działają w imię podstawowego, zwierzęcego instynktu, pytając:  how far you can go to save yourelf? Chodzi oczywiście o instynkt samozachowawczy, stary motyw działania – i motyw zbrodni –  który w nowym świecie działa równie przekonująco, choć pokazany został w nieco innym świetle.

Powracającym tematem są kwestie medycyny i jej szemranych obrzeży, stanowiących furtkę do różnych przekrętów. Z omawianych epizodów najbardziej podobał mi się ten zbudowany wokół idei second-hand heart, czyli pomysłu, że jeśli umiera osoba która miała wszczepione biomechaniczne serce to wtedy czarny rynek je przejmuje i sprzedaje nowemu klientowi, ale jest to serce „na abonament” – zatrzyma się, jeśli w porę nie zapłacisz za usługę. Takie życie na kredyt, wkroczenie komercji w samą esencję ludzkiej egzystencji to mocny akcent i punkt wyjścia do dalszych przemyśleń i dyskusji, już pozaekranowych.

W innym odcinku oglądamy dramat prawniczy i dla odmiany poznajemy pracę sądów przyszłości, niezbyt się różniącą, poza kilkoma gadżetami, od tego co już znamy z telewizji. Kolejnym zamazaniem granicy między irracjonalnym a naukowym jest pojawiający się w jednym z odcinków „nowoczesny psychic” czyli kobieta obdarzona mocami wróżenia, wieszczenia, prekognicji… ponieważ jej (nad)przyrodzone zdolności zostały wzmocnione podczas eksperymentalnej operacji. Czy w świecie Almost Human istnieje magia? Czy może magia jest tym, czego nauka jeszcze nie zdołała satysfakcjonująco wyjaśnić? Czy w ludzkim ciele rezyduje dusza, czy też rozmowy o śmierci są wyłącznie przyczynkiem do ugruntowania cech składowych tradycyjnie pojmowanej człowieczej natury?

almost human

Fot. Fox

Jaka jest natura człowieka? Czy dojdziemy kiedyś w ramach tego serialu do (choćby hasłowych) rozmów o Bogu? A jeśli już, to czy twórcy pójdą na łatwiznę, oferując nam odcinek o religijnym fanatyku? O szaleństwie? Czy może zdecydują się na coś mniej oczywistego? Jak na razie Almost Human chętniej zadaje pytania, niezobowiązująco rzucając je w naszym kierunku, niż na nie odpowiada.

Almost Human
science fiction, procedural
FOX, 2013–

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.