Sherlock vs Elementary

Sherlock vs Elementary

Artykuł zawiera niewielkie spojlery.

Ten tekst powstawał długo. A raczej – pomysł pojawił się już w wakacje i powoli dojrzewał przez nowy sezon Elementary i długo oczekiwany trzeci sezon Sherlocka. I, szczerze mówiąc, dobrze się stało, że nie został napisany wtedy – nowy sezon Sherlocka trochę przewrócił go do góry nogami.

Ale po kolei.

Pojawienie się Elementary wywołało w ubiegłym sezonie istną burzę. Już zapowiedzi wzbudziły falę protestów – unowocześniona adaptacja pachniała plagiatem BBC, przeniesienie Sherlocka do Stanów zakrawało na świętokradztwo, a do tego jeszcze obsadzono Lucy Liu jako Joan Watson, przyprawiając purystów i slasherów o atak serca. Ci z kolei, którzy oskarżali Sherlocka BBC o queer baiting, obawiali się, że zamienienie płci Watsona to po prostu wymówka, żeby doprowadzić głównych bohaterów do romansu bez konieczności pisania homoseksualnego romansu.

Fot. CBS

Fot. CBS

W międzyczasie Sherlock BBC był z jednej strony chwalony za artyzm, akcję i dialogi, z drugiej krytykowany za problemy z przedstawianiem płci, rasy i orientacji. Moffat obrywał zbiorowo za Sherlocka i Doktora Who, a fani powoli ustawiali się po wybranej stronie barykady i/lub oceanu.

Czy można pogodzić oglądanie Sherlocka i Elementary? Czy trzeba wybierać, a jeśli tak, to jakie są kryteria?

Zapewne nie odpowiem Wam na te pytania, ale spróbuję przedstawić główne podobieństwa i różnice. Uprzedzam, będzie subiektywnie i tendencyjnie, ale na szczęście trochę równiej niż byłoby przed trzecim sezonem Sherlocka.

Format

Nic tak nie różni Anglików i Amerykanów jak język. Nic tak nie różni BBC i CBS jak format telewizyjny.

Sherlock BBC to tzw. „event television” (bo „limitowana seria” brzmiała niezbyt seksownie) doprowadzona do granic; nawet przy brytyjskiej tendencji do krótkich serii, trzy odcinki na parę lat mogą się wydawać absurdem. Ogromną zaletą dłuższych odcinków przy krótszych seriach jest możliwość sprawnego poprowadzenia głównego wątku przy jednoczesnym skoncentrowaniu na nowoczesnej adaptacji największych hitów Sherlocka. Zależnie od sezonu i odcinka sprawdza się to lepiej lub gorzej w wykonaniu – pierwszy sezon wpadł w pułapkę niezmiernie kiepskiego drugiego odcinka, a trzeci, dla mnie przynajmniej, mógł poprowadzić główny wątek znacznie lepiej. Nie zmienia to faktu, że format Sherlocka pozwala na znacznie zręczniejsze zaprojektowanie serii.

Fot. BBC

Fot. BBC

Elementary z kolei musi wpasowac się w dwudziestokilkuodcinkowy sezon amerykański, z hiatusami na święta i wydarzenia sportowe, z odcinkami „sezonowymi” i ze stałym zagrożeniem byciem przesuwanym w ramówce. System proceduralny wymaga też od twórców napisania co najmniej dwudziestu dwóch historii na sezon, co, jak zwierzali się scenarzyści na twitterze, „jest trudne, kiedy masz pomysł na może dziesięć dobrych”. W związku z obraną formułą – Sherlock jest konsultantem dla policji – sprawy obracają się wokół morderstw, porwań i rabunków i próżno szukać unowocześnień Psa Baskervillów. Z drugiej strony dłuższy sezon pozwala na trochę oddechu w rozwoju postaci i głównego wątku sezonu.

Sprawy kryminalne w Sherlocku wydają się o wiele większe w skali, serial jest nastawiony na widowiskowość i blask. Sprawy Elementary mogłyby równie dobrze pojawić się w CSI czy innej alfabetycznej zupie, z tym, że dostajemy o wiele mniej montaży z cyklu science porn (Sherlock BBC nie ma może science porn, ale na pewno sporo Sherlock’s brain porn, równie błyszcząco widowiskowe). Powtarzalność Elementary sprawia, że jeśl nie lubi się proceduralek lub nie ogląda dla postaci, serial może bardzo, bardzo nudzić. Widowiskowość Sherlocka zapewni dobrą zabawę większej liczbie widzów.

Watson

Chyba największa różnica, a na pewno najszerzej dyskutowana. Zatrudnienie Lucy Liu sprawiło, że zapewne spora liczba ludzi przewraca się w grobach, a na pewno mnóstwo ludzi wypisuje zjadliwe komentarze w internecie.

Zacznijmy od zignorowania różnicy w płci i przyjrzyjmy się życiorysom i zawodom. Watson jest byłym żołnierzem i lekarzem – to jest dosłownie przeniesione na współczesne czasy w BBC – UK jest nawet dalej zaangażowane w konflikt w Afganistanie, więc nie musiano wiele zmieniać. W przypadku Joan pozwolono sobie na daleko idące ingerencje – pozostawiono karierę medyczną, ale zignorowano wojskową. Joan jest też byłym lekarzem: zrezygnowała z pracy na rzecz zawodu „sober companion” – pomaga narkomanom i innym uzależnionym po ich wyjściu z odwyku.

Fot. CBS

Fot. CBS

W BBC Sherlock i Watson zaczynają jako współlokatorzy, a Watson szybko zostaje wciągnięty w niebezpieczne życie oparte na rozwiązywaniu zagadek głównie ze względu na swoje uzależnienie od adrenaliny. Joan i Sherlock są na początku w konflikcie – jego ojciec zatrudnił ją wbrew woli Sherlocka – ale szybko budują coś na kształt przyjaźni i dobrze funkcjonującego partnerstwa. Joan zaczyna pomagać w rozwiązywaniu zagadek ze względu na wyzwanie intelektualne i pomoc ludziom, Sherlock zaczyna ją uczyc metod dedukcji po trochę z ciekawości, po trochę chyba dlatego, że dobrze im się razem pracuje.

Wbrew obawom Elementary (jeszcze) nie wydaje się dążyć do romantycznego związku pomiędzy parą głównych bohaterów, subtelnie unikając pułapek „will they, won’t they” charakterystycznych dla większości proceduralek. Łatwiej by mi było uwierzyć, że schodzą się John i Sherlock (w końcu co drugi bohater drugoplanowy bierze ich za parę) niż Sherlock i Joan, co odbieram jako dużą zaletę Elementary.

Sherlock

Nie będę ukrywać preferencji i powiem od razu: wolę Sherlocka z Elementary. Moja niechęć do Sherlocka BBC, a raczej do sposobu w jaki jest traktowany (wybaczanie bycia kompletnym dupkiem z powodu jego geniuszu), jest chyba już dobrze znana i zapewne nie uwierzylibyście mi, gdybym próbowała twierdzić teraz cokolwiek innego.

Obaj są grani przez brytyjskich aktorów z zapleczem teatralnym i imponującą filmografią; Benedict Cumberbatch i Johnny Lee Miller dzielili nawet scenę i role we Frankensteinie. Brytyjski Sherlock uspokoił trochę widzów zaniepokojonych amerykańskością Elementary. Obaj zostali obdarzeni kanonicznymi cechami bohatera Conan-Doyle’a: niesamowitym intelektem i pamięcią, zdolnościami dedukcji, nałogiem, pewnym odcięciem się od świata „zwykłych” śmiertelników…

Na korzyść Sherlocka z Elementary przeważa dla mnie fakt, że jego wady nie są łatwo usprawiedliwiane czy wyjaśniane przez otoczenie jako skutek uboczny geniuszu. Podczas gdy Sherlock BBC zasłania się socjopatią (która wydaje się jednak trochę złą diagnozą), Elementary!Sherlock jest celowo konfrontowany ze skutkami swojego zachowania i obdarzony sporą dozą empatii. Nie znaczy to, że nadaje się do przytulania i hołubienia, ale podczas gdy odczuwam ogromną satysfakcję, kiedy Sherlock BBC dostaje w twarz, to przy Elementary wystarcza mi w zupełności, kiedy Sherlock przeprasza za swoje zachowanie (różnica jest też taka, że Sherlock z Elementary potrafi szczerze przeprosić za swoje zachowanie, nawet ludzi innych niż Watson).

Fot. BBC

Fot. BBC

Pomniejszą, ale interesującą różnicą jest seksualność Sherlocka. Moffat parokrotnie podkreślał, że fanki serialu oglądają go głównie dla atrakcyjności głównego bohatera (nie wiem, skąd bierze te statystyki, ale zgadzam się, że sporo miejsca i gifów na tumblerze poświęcone jest twarzy i innym aspektom Cumberbatcha), lecz mimo to Sherlock wydaje się bliski aseksualności (zgodnie, znowu, z wypowiedziami Moffata, aseksualny nie jest, bo to byłoby „nudne”, ale w samym serialu raczej nie przejawia żadnych popędów). Elementary z kolei daje nam Sherlocka, który nie tylko uprawia seks, ale ma tendencje do odwiedzania i zatrudniania domin. Sherlock BBC trochę flirtował z tym aspektem, kiedy wprowadził bat Irene Adler, ale nie posunął się aż tak daleko.

Irene Adler

Jak już jesteśmy przy Irene… Najpierw to, co drażni mnie w 100% telewizyjnych i filmowych przedstawieniach panny Adler: nieustannie pokazuje nam się Irene zakochaną (na różny sposób) w Sherlocku i przez jej fascynację/obsesję/zainteresowanie ponoszącą klęskę w konfrontacji z nim.

Irene Adler Sherlock interesował tylko wtedy, kiedy jej przeszkadzał. Irene Adler kręciła kółka dookoła Sherlocka z jedną ręką zawiązaną za plecami. Irene Adler robiła wszystko, żeby połączyć się ze swoim ukochanym, którym absolutnie i w żadnym razie nie był Sherlock. A jednak wszelkie ekranizacje nalegają, że skoro Sherlock był Adler zafascynowany, to ona musiała być zafascynowana nim. A wiadomo, że miłość prowadzi kobiety do zguby.

Fot. BBC

Fot. BBC

Dzieje się tak w Sherlocku, gdzie fascynacja Irene przekracza jej orientację seksualną. Dzieje się tak w Elementary, chociaż trochę w mniejszym stopniu. Przedstawienie Irene jako tragicznie zmarłej jedynej miłości Sherlocka denerwowało mnie mocno przez długi czas – na szczęście Elementary zadrwiło z nas w tej kwestii.

Sherlock BBC też z nas drwi, ale ze zdecydowanie mniejszą korzyścią dla Irene – z intelektualnej przeciwniczki dla Sherlocka i pewnej siebie dominy Irene zamienia się w damę potrzebującą pomocy, zakochaną w Sherlocku jak pensjonarka.

Elementary daje nam emocjonalną, zakochaną w Sherlocku damę potrzebującą pomocy po to, żeby zamienić ją w Napoleona Zbrodni.

Moriarty

Moriarty jest odbiciem Sherlocka, jego intelektu i zdolności. Moją ulubioną wersją Moriarty’ego w całym wszechświecie jest Studium w szmaragdzie Gaimana, łączące Sherlocka i mity Cthulhu, wywracające nasz punkt widzenia na znaną konwencję Conan-Doyle’a do góry nogami.

Moriarty w Sherlocku podkreśla swoje podobieństwo do Sherlocka; obaj wyprzedzają intelektualnie wszystkich dookoła, małych ludzi i ich małe umysły. Podobna sytuacja i wymiana zdań ma miejsce w Elementary, Moriarty zastanawia się, jak to jest być „jednym z nich”, na co Sherlock odpowiada, że nie jest pewien, czy on sam jest „jednym z nich”. Moriarty jest tym, czym Sherlock mógłby być bez empatii, moralności czy Watsona.

(Sherlockowi BBC wydaje się być znacznie bliżej do Moriarty’ego niż jego odpowiednikowi z Elementary.)

Moriarty BBC jest przestępcą operowym, widowiskowym, skłonnym do ekscesów i urządzania show. Moriarty w Elementary jest znacznie bardziej na uboczu, działając raczej za pomocą subtelnych cięć niż efektownych materiałów wybuchowych.

Fot. BBC

Fot. BBC

Ciekawi mnie, jak bardzo styl działania jest podyktowany płcią. Moriarty w Elementary bowiem jest kobietą („jakby mężczyźni mieli monopol na morderstwo”). Joan Watson nie wystarczyła i Elementary poszło jeszcze o krok dalej, dając nam jeden z najciekawszych portretów kobiety-złoczyńcy w ostatniej dekadzie telewizji. Co ciekawe, fascynacja Moriarty nie koncentruje się tylko na Sherlocku – Jamie początkowo bagatelizuje i ignoruje Joan jako niegodną przeciwniczkę (albo raczej jako kogoś, kto nie stanowi przeciwnika w ogóle) – ale kiedy Joan rozwiązuje jej tajemnicę, fascynacja Jamie przenosi się na nią. Sceny pomiędzy Liu a Dormer są znakomicie rozegrane i nie mogę się doczekać, kiedy dostaniemy dokładkę. Jamie Moriarty jeszcze nie zdradziła wszystkich swoich sekretów – fantastycznie grana przez Natalie Dormer, zapewne jeszcze powróci.

Wróci też – w jakiejś postaci – Moriarty BBC, mimo widowiskowej śmierci od kulki w głowę, cliffhanger trzeciego sezonu zwiastuje jego powrót. Twarz Moriarty’ego na wszystkich ekranach w Wielkiej Brytanii nie należy do najsubtelniejszych zagrań, za to pasuje do operowego i widowiskowego stylu wypracowanego przez twórców dla postaci.

Podsumowując, drogi/droga Watsonie/Watson:

Mimo wielu podobieństw dwa Sherlockowe seriale są kierowane do trochę innego widza. Format, sposób prowadzenia postaci, nacisk fabularny obu serii różnią się od siebie znacznie. Osobiście skłaniam się do zręcznie prowadzonego rozwoju postaci w Elementary (Sherlock trochę poprawia się w tym względzie w trzecim sezonie, ale przed nim jeszcze długa droga) i do znacznie lepiej rozwiązywanych delikatnych kwestii rasy, płci i orientacji, ale faktem jest, że jeśli ktoś nie lubi procedurali i ich nieuniknionej proceduralności, to może umrzeć z nudów i nawet Największy Detektyw Świata mu nie pomoże.

Sherlock
crime drama, BBC

Elementary
crime drama, NBC

Joanna Kucharska
Zawodowo ogląda seriale. Jeszcze jej za to nie płacą, ale pracuje nad doktoratem na temat seriali internetowych, więc prawie prawie. W międzyczasie hate-watchuje większość seriali, które ogląda i pasywno-agresywnie udziela się na tumblerze.

Joanna Kucharska

Człowiek-katarynka, z opinią na każdy temat. Urodzona w Krakowie, żyje przed ekranem. Uzależniona od kawy, musicali i złych żartów słownych. Czasami pisze, częściej przeklina migający kursor. Porzuciła hatewatchowanie na rzecz hope-watchingu, bo zdrowiej dla psychiki.