Do czego wyją psy, czyli dwadzieścia lat Law and Order

Do czego wyją psy, czyli dwadzieścia lat Law and Order

Artykuł nie zawiera spoilerów.

Ciemny ekran, wjeżdżają niebieskie i czerwone litery, słychać, jak charakterystyczny głos mówi: „In the criminal justice system, the people are represented by two separate yet equally important groups. The police who investigate crime and the district attorneys who prosecute the offenders. These are their stories,” po czym słychać charakterystyczny odgłos („The Clung”):

Uchachana para idzie ulicą, nagle rozlegają się strzały. Albo: kilku studentów chce spłatać figla koleżce, „pożyczając” jego samochód – a tam trup. A może tym razem biegacze truchtają przez Central Park – i widzą, że ktoś napada na młodą kobietę. Zjawia się policja. „Główna” para detektywów przybywa na miejsce, może postrofuje młodszego kolegę, może zagada do pani z CSU. Z pewnością któryś z nich rzuci dowcipnym tekstem, po czym czas na właściwą czołówkę z muzyką Mike’a Posta, która ma tę właściwość, że psy (przynajmniej amerykańskie) chętnie do niej wyją.

Tak zwykle zaczyna się któryś z 456 odcinków  (przyznaję się, ja widziałam tylko 430) serialu znanego w Polsce jako Prawo i Bezprawie. Podobnie wygląda początek któregoś z licznych spin-offów (Np. L&O: Trial by Jury, L&O: Special Victims’ Unit) czy adaptacji (Law and Order: UK idzie już siódmą serię, w Rosji powstały aż dwie adaptacje spin-offów).

Co sprawiło, że ten procedural doczekał się tylu sezonów (oryginalne Law and Order emitowane było od 1990 do 2010 roku), tylu adaptacji, tylu spin-offów? Tego, że dalej nawiązuje się do niego w kulturze popularnej, od genialnego odcinka Community (Basic Lupine Urology, który świetnie parodiuje – krok po kroku – całą formułę odcinka, łącznie z wycieczkami prokuratorów po hot dogi, pojawia się też kanoniczna pani patolog), przez Przyjaciół (The One Where Ross Can’t Flirt, gdzie rzezimieszka w L&O miał zagrać Joey) po Ulicę Sezamkową (Special Letters Unit)?

Ekipa drugiego sezonu L&O charakterystycznie kroczy w czołówce. | Źródło: wikimedia.org

Ekipa drugiego sezonu L&O charakterystycznie kroczy w czołówce. | Źródło: wikimedia.org

Ekipa szóstego sezonu L&O charakterystycznie kroczy w czołówce. | Źródło: wikimedia.org

Ekipa szóstego sezonu L&O charakterystycznie kroczy w czołówce. | Źródło: wikimedia.org

Ekipa Community charakterystycznie kroczy w czołówce. | Źródło: wikimedia.org

Ekipa Community charakterystycznie kroczy w czołówce. | Źródło: wikimedia.org

Tym, co odróżnia Law and Order od innych seriali kryminalnych, jest fakt, że odcinek bynajmniej nie kończy się w chwili złapania sprawcy. Często to dopiero początek, prawdziwa akcja zacznie się na sali sądowej albo wśród prawniczej papierkowej roboty, przez którą do procesu może w ogóle nie dojść. Pokazanie pracy zarówno detektywa, jak i prokuratora to nie  jest nic nowego – w końcu na tym opierał się popularny na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych Gliniarz i prokurator (tytuł oryginału: Jake and the Fatman). Jednak podczas gdy w celu urozmaicenia oraz przedłużenia serialu i gliniarza, i prokuratora przeniesiono na Hawaje, w L&O miejsce przez dwadzieścia lat pozostaje bez zmian,  od posterunku po gabinet prokuratora. To policjanci oraz prawnicy przychodzą i (mniej lub bardziej krwawo) odchodzą.

Detektyw Briscoe się cieszy. | Źródło: cloudfront.net

Detektyw Briscoe się cieszy. | Źródło: cloudfront.net

Tak jak każdy szanujący się brytyjski aktor musiał choć na chwilę pojawić się w którymś odcinku Doktora Who, w Harrym Potterze lub w którejś z adaptacji powieści Jane Austen, tak prawie każdy szanujący się aktor z Ameryki Północnej pojawił się jako morderca, prawnik, trup czy ławnik w L&O. I to zarówno na początku kariery (np. Josh Radnor, Maura Tierney czy Phillip Seymour Hoffman), jak i jako special guest star (np. Julia Roberts czy Chevy Chase). Niektórzy grają różne postacie (np. Christine Baranski). Jerry Orbach, który przez dwanaście lat odgrywał mojego ulubionego detektywa, Lenniego Briscoe, po raz pierwszy  pojawił się jako adwokat. Tak samo grająca przez siedemnaście lat panią porucznik Van Buren S. Epatha Merkerson pojawiła się pierwotnie jako matka ofiary. Przez pierwsze pięć sezonów młodszego detektywa grał Chris Noth (Sex and the City, The Good Wife).

Czasem serial przełamuje utartą formułę, jak np. w jednym z – moim zdaniem – najlepszych odcinków (S13E23, Couples), gdzie w ciągu jednego dnia nasi detektywi i prokuratorzy badają cztery sprawy, wszystkie związane – jak sama nazwa wskazuje – z parami (gorąco polecam na walentynki, serio). Na początku szóstego odcinka trzeciego sezonu (Helpless) jesteśmy świadkami przestępstwa, którego ofiarą pada znana (i lubiana) postać. Zamiast oglądać znalezienie anonimowego trupa, wyjątkowo od razu wiemy, kto jest sprawcą.  Czasem pozornie rozwiązana lub przegrana sprawa wraca po latach (polecam zwłaszcza powiązane odcinki: S5E02 Coma i S6E15 Encore).  Co ciekawe, widzowie niekoniecznie muszą się zgodzić z podejściem – lub metodami – policji czy prokuratury.

Źródło: tumblr.com

Źródło: tumblr.com

Więc co sprawiło, że twór Dicka Wolfa przetrwał dwadzieścia lat? I to całkiem nieźle –  Doktor Who to to nie jest, lecz moim zdaniem do 14 sezonu trzymali się bardzo dobrze, potem też było nienajgorzej; dopiero w osiemnastym się zniechęciłam i przestałam oglądać. Może to dzięki ciekawym postaciom: zarówno zmieniającym się prokuratorom, policjantom, specjalistom, jak i pojawiającym się co jakiś czas prawnikom (moją ulubienicą jest mecenas Danielle Melnik). Trudno wybrać „swojego” prokuratora – zwłaszcza zdecydować pomiędzy Benem Stone’em (granym przez Michaela Moriarty’ego – ciekawe, czy z tych Moriartych?) i Jackiem MacCoyem (Sam Waterston). Do ostatniego – Michaela Cuttera – się nie przekonałam, może dlatego, że jak dla mnie zbytnio wygląda jak Putin.

Myślę, że dużą zaletą L&O jest to, że – poza nielicznymi wyjątkami – kolejność oglądania odcinków nie ma znaczenia. Oczywiście serial zmieniał się z biegiem czasu – pierwsze sezony pod kilkoma względami są mroczniejsze niż późniejsze, wyglądają też, rzecz jasna, trochę „przaśniej” niż wyszlifowane odcinki z tego stulecia. Jednak niezależnie od tego, od których zaczniecie,  gorąco polecam ten zdecydowanie DOBRY serial.

Law & Order
police procedural, legal drama
NBC, 1990-2010

Karolina Rybicka

Jako Rybka tworzy pół duetu odpowiedzialnego za bzdury na http://dobryfilmzlyfilm.wordpress.com/. Trochę tłumaczy, chociażby co to jest to dziwne coś, co właściwie studiuje. Uwielbia seriale BBC (zwłaszcza kostiumowe) i literaturę dziecięcą. Fascynują ją modernizacje klasyki literatury. Zajadle gra w Scrabble, lubi wracać do kochanych książek i filmów oraz bazgrać po sprzętach złotym pisakiem.