Fot. NBC

W trybach Prawa i Kliniki (Hannibal, premiera: S02E01–02)

Uwaga, wpis zawiera spoilery!

Artur: Wyobrażam sobie, że po finale pierwszego sezonu okrzyki: „Somebody help Will Graham!” wzbijały się pod niebo. Ale czy Will ciągle potrzebuje pomocy? Teraz, gdy wyzdrowiał, radzi sobie całkiem nieźle.

Nelson: W zdrowym ciele wciąż jeszcze pokiereszowany duch, ale to prawda – Will stopniowo bierze sprawy w swoje ręce („I guess I’ll have to save my own life”) i stara się wyplątać z matni Lectera. Czeka go niełatwe zadanie, bo pułapka, w jaką wpadł, wydaje się być niezawodna (uwielbiam moment, w którym scenarzyści przekonują mnie, że wcale nie!), a przeciwnik z pewnością nie będzie biernie patrzył na kolejne ruchy. Myślę sobie, że gdy Will będzie tuż-tuż, zostanie nieraz zepchnięty z powrotem w desperację, ale to oznacza pełen napięcia, dobry drugi sezon. Barokowe morderstwa też się pojawiają, ale jest i to, co ceniłam najbardziej – subtelne gry między postaciami. Jak do tej pory mistrzem gry był Hannibal. Myślisz, że coś może się zmienić w układzie sił? Muszę przyznać, że Will-gracz, Will-manipulator mnie zaskoczył.

Fot. NBC

Fot. NBC

Artur: Mnie też. Spodziewałem się Willa-bezbronnej paprotki, jak w pierwszym sezonie, już nie zagubionego, ale jednak uroczo bezradnego. Sądziłem, że nie będzie chciał widzieć Hannibala (zwłaszcza po świetnym: „The light from friendship won’t reach us in a million years, that’s how far from friendship we are”) i będzie zabiegał o to, by przyjaciele uwierzyli w jego niewinność. Ale zdrowy Will jest nie tylko bardziej zdeterminowany, ale też bardziej przebiegły. Trzyma karty przy orderach i nie zdradził na razie Alanie, co mu się przypomniało podczas sesji hipnozy, a w drugim odcinku ze łzami w oczach prosił Hannibala o pomoc. Najwyraźniej ma jakiś plan, tylko jaki?

Przypuszczam, że tym, co może go spychać w desperację, będzie osamotnienie – nawet ci, którzy chcą mu pomóc, wierzą w jego winę – ale nieoczekiwanie w więziennym korytarzu pojawiła się Bedelia du Maurier. W pewnym sensie podobna do Willa, też straumatyzowana (w czym jakiś udział miał Hannibal), też próbująca wywinąć się z sieci toksycznych relacji z Lecterem. To tylko jedna z paralel (inne to Hannibal-mozaikarz, mozaika-wspomnienia Willa, które próbuje on „zszyć” w jedną całość), o których, mam nadzieję, jeszcze porozmawiamy, ale chyba najciekawsza. Jak powiedziała Bedelia: „The traumatised are unpredictable because we know we can survive”. To zdanie każe nam spojrzeć na Willa jako groźnego przeciwnika dla Hannibala, ale też zastanowić się nad rolą samej Bedelii. Myślisz, że będzie się starała aktywnie pomóc Willowi? I czy Hannibal ją dopadnie?

Źródło: pennydreadfull.tumblr.com

Źródło: pennydreadfull.tumblr.com

Nelson: Na razie niepokoi mnie każdy domysł, jaki wysnuwam na podstawie dotychczasowych działań Willa. Jeśli postanowił w jakiś sposób podejść Lectera i odgrywając kupkę nieszczęścia liczy na to, że ten, zaślepiony poczuciem zwycięstwa, popełni jakiś błąd, to jest to skrajnie niebezpieczne. Przenikliwy doktor do tej pory kontrolował sytuację i potrafił przewidzieć kolejne ruchy na planszy, a uległy Will powoli grzązł. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej? To pierwszy powód do obawy, a drugi – skąd u tej paprotki wzięły się kolce? Wiemy, na czym polegają zdolności Willa. „Wpuszcza” on morderców do swojej głowy i zawsze gdzieś w tle czai się możliwość, że jakieś ich części tam… zostają. Hannibal ostrzega go, że brakuje mu wspomnień – brakuje mu elementów tożsamości („You’re missing pieces of yourself”) i powinien uważać na to, czym je zastępuje.  Co się stanie, jeśli zaczerpnął z Lectera?

W kwestii Bedelii, trudno mi ocenić jej potencjał. Patrząc na nią miałam wrażenie, że ukryła swoje poranione „ja” za wielką ścianą elegancji i profesjonalizmu. Wypowiadane przez nią frazy, urywane i o płaskiej intonacji, brzmiały jak wygenerowane przez komputerowy symulator. Nie można im jednak było odmówić celności i inteligencji. To mógłby być jeden atut w przypadku konfrontacji, a drugi – zdecydowanie mocniejszy – to znajomość Lectera, jego sposobu działania i może do pewnego stopnia jego sposobu myślenia. Wydawałoby się, że ten pacjent całkowicie kontrolował podawane Bedelii porcje informacji i ujawnił tylko tyle, ile chciał, ale stwierdza ona, że coś prześwitywało przez szwy garnituru-osobowości, jaki uszył sobie Hannibal na potrzeby pojawiania się w towarzystwie (tak, w tych dwóch odcinkach padają świetne teksty, nie licząc już tradycyjnych gier słownych przy stole). Mocna scena zrzucenia pancerza przed Grahamem stawia panią psychiatrę po jego stronie barykady, ale zastanawiam się, czy będzie grała razem z nim czy nim – używając go np. dla odwrócenia uwagi Hannibala.

Fot. NBC

Fot. NBC

Bez wątpienia jednak Will umocnił się na swojej pozycji, która do tej pory była, jak wspomniałeś, bardzo osamotniona. Przyznaję, że kiedy zastanowiłam się nad sytuacją, w jakiej znalazł się Graham, wydała mi się bardziej przerażająca niż niektóre krwawe sceny. Jak strasznie jest czuć, że coś czai się w ciemnych zakamarkach psychiki, ale nie wiadomo co? Świat zewnętrzny oskarża i wydaje wyrok, a nie można zaufać samemu sobie i znaleźć oparcia w świadomości, że nie popełniło się zbrodni. Poza tym Willa pochłonął System. Został wciągnięty w tryby instytucji Prawa i Kliniki. Ta pierwsza mówi: winny, bo znaleziono niepodważalne dowody. Ta druga: nic, co powiesz na swoją obronę, się nie liczy, bo jesteś niepoczytalny (jak schludnie Alana tłumaczy Willowi, co jest z nim nie tak, posługując się naukowym językiem i definicjami!). Perfekcyjny szach-mat, bo Lecter znający mechanikę systemu puścił go w ruch, ale…  „The traumatised are unpredictable”. Jaki kamyczek może wpaść w rozpędzone tryby? Jaki kamyczek uruchomił lawinę podejrzeń, która pchnęła agenta Crawforda do działania? Nie wspomnieliśmy dotąd o trzęsieniu ziemi, którym powitał nas pierwszy odcinek.

http://www.youtube.com/watch?v=UNSkmoYl7fI

Artur: Nic tak nie podnosi napięcia, jak nieoczekiwany flashforward. Wygląda na to, że do końca sezonu Hannibal zostanie spalony i jego tajemnica wyjdzie na jaw. Ale w jaki sposób? Trudno powiedzieć. Może ktoś, kogo znamy i lubimy stanie się daniem głównym na stole Lectera? Drżę na samą myśl o tym, kto to może być. Natomiast Jack, choć na końcu przepięknie nakręconej walki nie znajdował się w korzystnym położeniu, okazał się twardym orzechem do zgryzienia i kto wie, czy Hannibal nie połamie sobie na nim zębów. Osobiście mam nadzieję, że tak się stanie, bo lubię Jacka a Lecterowi zdecydowanie nie kibicuję.

Podoba mi się, jak podsumowałaś położenie Willa. Najlepiej jego trudną sytuację widać chyba pod koniec drugiego odcinka, kiedy Miranda z Seksu w wielkim mieście oferuje mu ugodę. Jeśli przyzna się do winy, zostanie uznany za niepoczytalnego i skazany na więzienie. Jeśli zaprzeczy, grozi mu kara śmierci. Jeśli będzie obstawiał przy swojej wersji – prawdziwej, jak wiemy – grożą mu poważne konsekwencje. Wszystko dlatego, że FBI chce kryć Jacka. Jedyna nadzieja w tym, że Hannibal popełni błąd. Może przypadkiem przy stole coś mu się wymsknie? Fandom już zauważył, że jego dwuznaczne komentarze stają się coraz mniej subtelne: podczas obiadu z Frederickiem nieomal wprost zasugerował, że jest psychopatycznym mordercą.

Popełnienie błędu jest tym bardziej możliwe, że Hannibal pomaga teraz FBI (jak sam radośnie podsumował: „Today I got to be Will Graham”) i w związku z tym poczyna sobie coraz śmielej – wystarczy przypomnieć sobie zakończenie wątku mordercy-mozaikarza. W skali od Garreta Jacoba Hobbsa do grzybiarza, jaką grozę budziła jego układanka?

Fot. NBC

Fot. NBC

Nelson: Powiedziałabym, że ta kompozycja przekroczyła skalę, bo wyszła poza świat ludzkich relacji, w metafizykę. Była jednak tak estetyczna i septyczna, że muszę przyznać (z lekkim niepokojem), że nie przeraziła mnie zbytnio, dopóki nie zaczęła się pruć… Ciekawe do jakiego stopnia rozwinie się moja znieczulica po przyswajaniu kolejnych odcinków.

Artur: Hannibalowi „artyści” właściwie już wcześniej popadali w transcendentne wymiary – wystarczy wspomnieć aniołki. Zdecydowanie nie mieliśmy jednak do tej pory do czynienia z takim rozmachem, nawet ludzki totem wypadł dużo skromniej. Z kolei scena „prucia”, jak to ładnie określiłaś, zdecydowanie mogłaby konkurować z zabójstwem pielęgniarki przez doktora Gideona w pierwszym sezonie. Brrr. Do wyboru mamy albo wrażliwość Willa, albo znieczulicę Lectera. Sam nie wiem, co przy oglądaniu Hannibala jest lepsze. Za to na podstawie premiery jestem prawie przekonany, że to będzie kolejny dobry sezon. A Ty?

Nelson: Otwarcie było mocne, znalazły się tu i  wyraziste akcenty i niespodzianki w rozwoju postaci. Teraz sytuacja się nieco zmieni, bo rusza proces Willa, ale sezon zapowiada się dobrze, ostrzę sobie zęby na kolejne smakowite kąski.

Hannibal
S02E01: Kaiseki, emisja: 28.2.2014
S02E01: Sakizuki, emisja: 7.3.2014

Artur Nowrot
Czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na Wysznupanych. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).

nelson
Lubi kawę i cudze koty. Coś z rzadka obejrzy, coś przeczyta, zazwyczaj coś studiuje, najczęściej w okolicach anglistyki. Dłubie się w tysiącu rzeczy, więc nie zna się na żadnej, ale chętnie wypowie się o każdej. Niezmordowany tropiciel śmiesznych obrazków z internetu, koneser memów i wielbicielka wszelkiej maści klasyków.

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)