Fot. HBO

Stroje grzechu warte. O słabych serialach z dobrymi kostiumami

Artykuł nie zawiera spoilerów.

Życie pokazuje, że nawet słaby serial może mieć dobrych kostiumografów. Oczywiście idealną sytuacją byłoby, gdyby dobry kostiumograf pracował przy dobrym serialu (Mad Men), ale nie można mieć wszystkiego. Takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko i dotykają raczej produkcji kostiumowych, których nie jestem wielką fanką.

Mojej codzienności seriale towarzyszą prawie bez przerwy. Podzielność uwagi pozwala mi robić kilka rzeczy naraz, więc oglądam podczas gotowania, porządków, prasowania, a nawet czasem zabiegów kosmetycznych. Oczywiście nie wszystko! W tle grają mi zawsze te mniej angażujące scenariusze. Często są to tytuły uznawane są przez bardziej ortodoksyjnych pulpożerców za niezbyt ambitne, naiwne, bezsensowne czy wręcz ogłupiające.

Fot. ABC Family

Fot. ABC Family

Nie zamierzam kłócić się z tymi opiniami – ale chcę Wam pokazać, że istnieją seriale, które warto pooglądać… dla kostiumów. Nawet jeśli aktorstwo kuleje, a scenarzysta rozumuje jak średnio rozgarnięty nastolatek.

Pretty Little Liars

Śliczne kłamczuszki mają raczej pusto w głowie, co nie pozwala im postępować zgodnie z regułami logiki. Trudno się dziwić, skoro do szkoły chodzą wystrojone jak na imprezę – i to głównie po to, żeby na przerwie spotkać się i poplotkować albo odkryć świński łeb w szafce koleżanki. Lekcje nie tu ważne. Ba, nawet fabuła nie jest ważna, bo kuleje jak stonoga po bliskim spotkaniu z tarką do stóp. Bohaterki noszą się prawie jak Kate Middleton, korzystając zarówno z ubrań luksusowych, jak i casualowych. Styl Arii, Spencer, Emily i Hanny stał się tak charakterystyczny, że w styczniu tego roku w amerykańskich sklepach pojawiła się kolekcja ubrań sygnowana tytułem serialu.

Fot. ABC Family

Fot. ABC Family

Gossip Girl

Perypetie bajecznie bogatych mieszkańców nowojorskiego Upper East Side to chyba klasyka guilty pleasures. Większość moich znajomych czuła się w obowiązku usprawiedliwiać oglądanie tego serialu. Co ciekawe, zazwyczaj te wymówki dotyczyły kostiumów. I trudno się dziwić. Zarówno pierwszo-, jak i drugoplanowi bohaterowie mają tu swój charakterystyczny styl.

Fot. The CW

Fot. The CW

Inspiracje Blair Waldorf w oczywisty sposób wiążą się z latami 50 i 60, Serena van der Woodsen tkwi w latach 90 z odrobiną 70 (i robi to doprawdy uroczo), Chuck Bass to kwintesencja klasyki z kroplą zdrowej ekstrawagancji, a Nate Archibald jest tak amerykański, że bardziej się nie da. Między przynudzającymi zwrotami akcji w stylu brazylijskich telenowel można nauczyć się, jak dobrze nosić garnitur i jak udanie zestawiać różne wzory.  Za świetnymi kostiumami do Gossip Girl stoi Eric Daman, który zajmował się także…

Fot. The CW

Fot. The CW

Sex and the City

Nie wiem jak Wy, ale ja tego serialu po prostu nie cierpię. Scenariusz jest nieprawdopodobny i zwyczajnie nudny. Śledzenie losów niepozbieranych życiowo dorosłych kobiet, których życie obraca się wokół “chcę mieć faceta-o-mam faceta-o-robię wszystko żeby go stracić-o-bo właściwie sama nie wiem czego chcę”, wzbudza we mnie głęboką irytację. Ale ciuchy… O, ciuchy bardzo łagodzą ten stan. Nawet jeśli oglądam je tylko na ekranie i tak naprawdę wcale nie chciałabym mieć ich w swojej szafie. Trudno zaprzeczyć, że Patricia Field zrobiła kawał dobrej roboty, a styl Carrie, Samanthy, Charlotte i Mirandy inspiruje nieprzerwanie od czasu zakończenia serialu (minęło już 10 lat!).

Fot. HBO

Fot. HBO

Olga Cecylia

Homo scribens. Pisze szybko, myśli wolno. Uwielbia musicale, ładne kiecki i klasyczne baśnie. Korzystając z podzielnej uwagi, przy dokarmianiu wewnętrznego pulpozaura gotuje, sprząta, maluje paznokcie albo robi na drutach. Podobno nie ma poczucia humoru, co nie przeszkadza jej dziewiąty rok prowadzić całkiem zabawnego bloga.