Fot. NBC

Mysz odgryza się kotu (Hannibal, S02E03–05)

Uwaga, tekst zawiera spoilery z omawianych odcinków. A także makabryczne zdjęcia.

Nelson: Mam ochotę skomentować sytuację Willa lekką parafrazą wiersza Christiny G. Rosetti:

They lock the door upon myself,
And bar me out; but who shall wall
Self from myself, most loathed of all?

Zakończenie odcinka piątego ukazało Willa w nowym świetle i dość poważnie zmieniło postrzeganie postaci. Do tej pory był on moralnie nieskazitelny (zabójstwo w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia swojego i innych nie jest tak skrajnie potępiane przez społeczeństwo), a teraz… Właściwie nie zabił, ale usiłował i nie sam, ale przez “przyjaciela” (swoją drogą można się gruntownie pozastanawiać, czy to go rozgrzesza w jakimś stopniu), ale granica została przekroczona. Pytanie, czy teraz nastąpi dalsza degeneracja i zbliżenie do mroczno-szatańskiego bieguna Hannibala.

Fot. NBC

Fot. NBC

Artur: Kwestia odpowiedzialności moralnej Willa wypada co najmniej intrygująco. Na pewno liczy się – nomen omen – wola. Morderca staje się chętnym i posłusznym narzędziem, ale i Will, i Gideon, i Alana wiedzą, że zabicie Hannibala obciążyłoby Grahama. Jednocześnie wszystko jest w porządku, bo plan spalił ostatecznie na panewce. Zabójstwo i usiłowanie zabójstwa odróżnia się w prawie, ale pod względem moralnym sprawa jest chyba nieco bardziej śliska niż życzyliby sobie twórcy.

Tak czy inaczej piąty odcinek to bój o duszę Willa. Zabicie Garreta Jacoba Hobbsa najwyraźniej jej nie skalało z powodów, które wymieniłaś, ale twórcy ewidentnie chcą, żebyśmy przypadek Hannibala traktowali inaczej, choć wiemy przecież, że natura prędzej czy później znów pociągnie wilka do lasu. Czy zamordowanie go w tym momencie miałoby posmak odwetu za śp. Beverly? A może chodzi tylko o to, że Will powinien posługiwać się innymi metodami? Jak mówił w rozmowie z Abigail w czwartym odcinku:

– Your father taught you how to hunt; I’m going to teach you how to fish.
– Same thing, isn’t it? One you stalk, the other you lure?
– One you catch, the other you shoot.

Fot. NBC

Fot. NBC

Will, jako rybak, powinien łapać przestępców, nie zabijać. A jednak zabicie wydaje się najlepszą opcją, co jest najlepszym dowodem na to, że Will znajduje się życiowo w kiepskim miejscu. Może warto porozmawiać o tym, co to za miejsce, o tym, kto sprzyja naszemu bohaterowi, kto nie, ale zanim to zrobimy, wprowadźmy świetlne wahadełko i cofnijmy się do procesu. Co myślisz o jego przebiegu?

Nelson: W trakcie rozprawy mieliśmy okazję przyjrzeć się i oślizłym i dobrym  stronom ludzkiej natury. W pierwszej kategorii znajdują się fusy, które znów wypłynęły na wierzch przy zamieszaniu – kłamliwa Freddie Lounds i nonszalancko narcystyczny Chilton. W drugiej drużynie jest oczywiście Alana Bloom, która konsekwentnie świadczy na korzyść Willa, zaskakująco mocne stanowisko zajął natomiast Jack, biorąc na siebie odpowiedzialność za drastyczne wydarzenia. Można spekulować, że chroniony przez pracodawców mógłby spokojnie pogrążyć swojego byłego konsultanta umywając ręce i powrócić do swoich obowiązków.

Coś jednak pchnęło go do zeznań, które obciążają jego samego i wyraźnie kiełkują w nim wątpliwości co do całej narracji wysnutej wokół Willa. Na pytanie Beverly, czy wierzy, że to jednak nie Graham popełnił morderstwa odpowiada “Nie wiem.” Co można zrobić gdy się nie wie? W innej rozmowie Kate Purnell sugeruje: kiedy nie wiesz, co jest prawdą, polegaj na rozumie i dowodach. Przytakniemy, przecież to zrozumiałe. Drogę w labiryncie świata oświetlają dedukcje, fakty, dowiedzione prawdy. To jasne.. Z tej prostoty i oczywistości korzysta oczywiście Hannibal. Doskonale znając zasady funkcjonowania rozumu, (który trzymając się pewnych prawideł myślenia działa w konsekwencji przewidywalnie) psychiatra jest panem sytuacji, gdyż może przewidzieć czego spodziewają się inni i im to dać – czy to logiczne i umotywowane narracje, czy to niezbite dowody. Skąd w takim razie powątpiewanie Jacka? Skoro nie wypływa z jakichś nowych faktów, możliwe że jest spowodowane sympatią do Willa, wiarą w ludzką naturę czy jakiegoś rodzaju instynktem śledczego – wszystkie te pobudki są w jakiś sposób pozaracjonalne, a więc przekraczają kompetencje chłodno-logicznego kanibala. Może i to będzie sposób na niego – wyciągnąć go na nieznany teren i spróbować dopaść.

Fot. NBC

Fot. NBC

Artur: Powątpiewanie Jacka wynika chyba z głębokiego poczucia, że przecież zna Willa. Choć wszyscy próbują mu wmówić, że to właśnie go zaślepia, a Chilton puszy się i i stroszy piórka, dowodząc, że on jeden posiada obiektywną wiedzę na temat umysłu Willa, to my wiemy, że Jack ma słuszność, a Chilton jest Jonem Snowem i nic nie wie.

Nelson: „Czucie i wiara silniej mówi do mnie / Niż mędrca szkiełko i oko”? (Musiałam). Właśnie. W tej domenie widzę szansę Willa. Tymczasem jednak Lecter  konsekwentnie pracuje nad oddzieleniem go, jako słabszej sztuki,  od stada (że tak użyję myśliwskiej metafory). Po zeznaniach przyjaciół proces rozwijał się w zasadzie w dobrym kierunku, kiedy się weźmie pod uwagę raczej beznadziejną sytuację oskarżonego. W odcinku trzecim morderstwo popełnione przez admiratora (dosłownie psycho-fana) Willa staje się nowym czynnikiem. I tu następuje ciekawy moment: i Graham i Lecter doskonale wiedzą, że ta zbrodnia, mimo powierzchownych podobieństw jest inna niż te, o które oskarżono Willa, więc nie oczyszcza go z podejrzeń, tylko jest dowodem działania kogoś  innego. Jednak po rozmowie z Hannibalem, Graham decyduje się na nim oprzeć swoją nową strategię obrony (co wyklucza możliwość ewentualnego powrotu do powoływania się na „nieświadomość”). Lecter staje się świadkiem obrony, ale co było do przewidzenia, oskarżenie rozbija w puch słabe argumenty, a sędzia wyklucza ten wątek z rozprawy raz na zawsze. Nieszczęsny podsądny znalazłby się w złej sytuacji, gdyby nie kolejne mordercze hołdy fana…

Artur: Tylko czy to ten sam fan? Pielęgniarz nie przyznał się do zabicia sędziego – może Hannibal poczuł się zazdrosny i postanowił udowodnić, kto najbardziej kocha Willa? A może chciał zrehabilitować się za wtopienie podczas procesu? Trudno powiedzieć, czy namówił Willa na zmianę linii obrony po to, by go pogrążyć, czy rzeczywiście myślał, że się uda. Trudno powiedzieć, czego w ogóle chce – uwolnić Willa? Zatrzymać go w więzieniu, ale utrzymać przy życiu?

Fot. NBC

Fot. NBC

Nelson: Jeśli to Hannibal (twórcy nie rozwiali naszych wątpliwości, a sędzia chyba nie był nadgryziony) to wydaje mi się, że była to wiadomość “Zobacz, nikt Ci nie pomoże tak, jak ja. Cała reszta to słabe pionki, działają w ramach zasad nakreślonych przez jakieś śmieszne normy społeczne i przegrywają, przegrywają… Come to the dark side, Will. We have power.”

Kiedy zastanawiam się, jaka może być motywacja Lectera, widzę kilka opcji:

  • żadna. Po prostu bawi się jak najedzony kot myszą. Lekko znudzony testuje nowe ruchy łapą, a zagonione i zdyszane zwierzątko rozpaczliwie próbuje się wyrwać. Nie ma szans.

  • „na szczycie jest samotnie”. Nasz arbiter elegantiarum, jakby nie patrzeć, znajduje się na szczycie łańcucha pokarmowego, bez żadnej konkurencji, ale też bez żadnych towarzyszy. Innymi można się pobawić, ale szczerze i serio porozmawiać już nie bardzo. Nie ten poziom. Gdyby jednak pojawił się taki drugi supervillain… I razem byśmy królowali nad szaraczkami… Na tej drodze Hannibal będzie się starał zrobić z Willa coś na swój obraz i podobieństwo, popychając go do morderstw i makabry a jednocześnie separując go od ludzi. Czy Alana i Jack będą go dalej wspierać, kiedy będą wiedzieć, że zabija? Nie.

  • „spójrz w moją duszę”. To nieco inny wariant poprzedniej spekulacji. Samotność to poczucie odrębności od innych oraz na przykład bycia niezrozumianym – co pogłębia się tym bardziej, im więcej musimy ukrywać przed innymi. Piękna fikcja daje pewną satysfakcję, ale zawsze gdzieś w tle czy podświadomości przewija się posmak niespełnienia. Czy nie tęsknimy za tym, żeby ktoś nas zrozumiał? Dostrzegł naszą prawdziwą istotę? Will z jego niezwykłym poziomem empatii jest doskonałym kandydatem… Na tej drodze Hannibal będzie chciał, żeby go złapano. Żeby Will go w końcu złapał. Bo to będzie oznaczało, że został zrozumiany na wylot, poznany do końca i przyjęty z powrotem do ludzkiej wspólnoty. (Czy na pewno?)

Uff… Dostrzegasz jeszcze jakieś możliwości? Rzuciłam się na roztrząsanie Hannigrama, a tymczasem ukojony ul i zbawiony zombie odsunęły się gdzieś w tło. Jakie wrażenie wywarła na Tobie pani pszczelarka?

Fot. NBC

Fot. NBC

Artur: Chyba takie, jakie miała wywrzeć: niesamowicie niepokojące. A już scena lobotomii… I scream, you scream, we all scream for Eye Scream. A jednak nawet ona okazała się całkiem miłosierna w zestawieniu z Hannibalem. To, co zrobił Belli, zaprzyjaźniając się z nią, wspierając w decyzji o eutanazji tylko po to, by uratować ją w ostatniej chwili, dobitnie pokazuje, że również w przypadku Willa nie ma mowy o nobliwych pobudkach, co najwyżej o przedłużaniu agonii, za którą oczywiście sam kanibal będzie odpowiedzialny. Gdybym miał więc ocenić, która z wymienionych przez Ciebie motywacji mu przyświeca, zdecydowałbym się chyba na odpowiedź czwartą: „wszystkie z powyższych”.

Mysz zaczęła się jednak odgryzać (doprowadzona do ostateczności Wydarzeniem, O Którym Nie Rozmawiamy, Ponieważ Cierpimy), choć wypada to żałośnie, wiemy bowiem, że rewanż ze strony Hannibala może zaboleć nas jeszcze mocniej. Mimo wszystko muszę przyznać, że kibicowałem Willowi i jego nowemu fanowi/przyjacielowi/adoratorowi, szczególnie gdy ten ostatni tak sensownie zabrał się do spełniania prośby Grahama. Strzałka usypiająca była świetnym pomysłem, szkoda, że później zwyciężyły artystyczne ciągoty.

Fot. NBC

Fot. NBC

Ostatecznie zabiegi Willa odniosły więc chyba skutek odwrotny do zamierzonego. Chcąc chronić bliskie sobie osoby, zapędził się za daleko w ofensywę, odsłaniając się zupełnie. Drżę przed następnym odcinkiem na myśl o tym, jak na próbę Willa zareagują Jack i Alana, a przede wszystkim – jaka będzie odpowiedź Hannibala.

RIP, Beverly. | Fot. NBC

RIP, Beverly. | Fot. NBC

Hannibal
S02E03: Hassun, emisja: 14.3.2014
S02E04: Takiawase, emisja: 21.3.2014
S02E05: Mukozuke, emisja: 28.3.2014

Artur Nowrot
czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na Wysznupanych. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).

nelson
Lubi kawę i cudze koty. Coś z rzadka obejrzy, coś przeczyta, zazwyczaj coś studiuje, najczęściej w okolicach anglistyki. Dłubie się w tysiącu rzeczy, więc nie zna się na żadnej, ale chętnie wypowie się o każdej. Niezmordowany tropiciel śmiesznych obrazków z internetu, koneser memów i wielbicielka wszelkiej maści klasyków.

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)