Fot. MTV

Lis z Ulicy Wiązów (Teen Wolf, FINAŁ: s03e18–24)

Artykuł zawiera spoilery.

Nareszcie, przy okazji Wielkanocy, udało mi się nadrobić ostatnie zaległe odcinki Teen Wolfa i szczęśliwie dotrzeć do finału. Finału satysfakcjonującego, jak i cała seria. Pisałam już o tym, i nie będę się powtarzać – Nastoletni Wilkołak to opowieść pisana błyskotliwie i z sensem, choć w swojej treści mocno pulpowa. Jeśli się lubi takie klimaty, to dzięki autoironii, metatekstualności porównywalnej chyba tylko z Supernatural, ale także poważnemu traktowaniu inteligencji widza, przeskoczyć można o kilka długości nad naiwnymi produkcjami typu Vampire Diaries czy The Originals, nie mówiąc już o innych nadnaturalnych serialach dla nastolatków. A to daje satysfakcję z oglądania.

Fot. MTV

Fot. MTV

Mówimy o finale, więc będzie przede wszystkim pozytywnie.

W końcówce sezonu prym wiedzie Stiles i jest to odświeżająca zmiana. Jedyny zwykły człowiek w grupce młodzików obdarzonych niesamowitymi mocami, tradycyjnie zmuszony by polegać na „mocach dedukcji” i słusznie spanikowany w chwilach siłowej konfrontacji z wiecznie zagrażającym złem – nareszcie mógł się wyszumieć, zrzucić wyświechtaną koszulę sidekicka, a nawet doczekał się własnego metaplotu. I muszę przyznać, że w roli chłopaka opętanego przez Nogitsune sprawdził się nieźle. Dawno nie bawiłam się tak dobrze, jak obserwując jego złowrogie uśmieszki, podparte pochmurnym spojrzeniem, jego psoty i podstępy. Dylan O’Brien jako trickster z japońskiej mitologii wypadł nad wyraz wiarygodnie. Podróż przez senne majaki, przez niemożliwe do rozwiązania zagadki i groza przypominająca oniryczną atmosferę Koszmaru z Ulicy Wiązów były czymś nowym i sprawiającym, że podczas oglądania cierpła mi skóra. Jak często w serialach skupiających się na walkach wręcz, na pojedynkach kłów i pazurów, epatowaniu fizycznymi mocami, pojawia się moc, która obezwładnia nawet najsilniejszych herosów, ponieważ igra z ich poczuciem rzeczywistości? Postać, do której się przyzwyczailiśmy, została wywrócona na lewą stronę i to w zasadzie bez użycia efektów specjalnych – był to triumf dobrego aktorstwa, brawurowo pokazana walka z demonicznym alter ego. Jestem pod bardzo, bardzo dużym wrażeniem potężnego, przejmującego inicjatywę Stilesa i mam nadzieję, że czas który spędził „pod opieką możnego protektora” odbije się pozytywnie na jego przyszłej pewności siebie i że ten bohater zmieni się trwale.

Fot. MTV

Fot. MTV

Przy całej lisiej intrydze ogromnie podobał mi się sensowny sposób rozgrywania detali. To, że uwięziony Stiles nosi ze sobą komórkę i jej używa, i dzwoni skutecznie po pomoc, ma zasięg i naładowaną baterię, a nawet opcję latarka. Jak często widzicie coś takiego w serialach? W serialach, w których w kryzysowym momencie możliwości komunikacyjne ZAWSZE zawodzą? Technologia szwankuje? Inny przykład: w miasteczku ciągle zdarzają się problemy z elektrycznością (o nadnaturalnym, rzecz jasna, podłożu), brak prądu dokucza na posterunku policji, grozi katastrofą w szpitalu. Zamiast to zostawić, podporządkować się nieuniknionej kliszy, szeryf przytomnie zamawia do Bacon Hills generator prądu i zapasowe baterie. Żeby się nie powtórzyło, nieważne jakie nadnaturalne siły tym razem spróbują nam zagrozić. Way to go, sheriff Stilinski!

Fot. MTV

Fot. MTV

W tym samym przytomnym duchu świetnym jest, jak pomocni okazują się dorośli i jak duży wpływ ma ich działanie na fabułę. Nigdzie nie widać typowego dla nastoletnich horrorów ogłupienia, zagadki rozwiązywane są w lot, a błędów nikt dwa razy nie powtarza. W sytuacji, gdy wydaje się, że nic nie jest w stanie się zagrozić importowanej supermocy, drużyna przypomina sobie o serialowej mitologii i japońskim demonom przeciwstawia pradawne moce Celtów, które jeszcze w zeszłym sezonie, ba, jeszcze pół sezonu temu były sporym wyzwaniem dla ich własnego życia i zdrowia. Ale moc to moc, i to samo wielkie, prastare drzewo które budziło grozę tubylców może ich obronić przed obcym złem. A szkatułka z przeklętego – a może na swój sposób świętego? – drewna skutecznie zamknie w pułapce niemożliwego do pokonania i zawsze głodnego trickstera.

Na koniec jeszcze jeden dowód prawdopodobieństwa – po trzech sezonach krytycznych doświadczeń i wystawiania młodych ciał i dusz na działanie sił życzących im śmierci – ktoś z głównej obsady wreszcie zginął. Nie mówię, że nie jest mi żal Allison, dzielnej łuczniczki w krótkiej spódniczce i podkolanówkach, miotającej się pomiędzy lojalnością wobec rodziny łowców a uczuciem do wilkołaka o prawym sercu. Oczywiście, że jest mi przykro! Bohaterka grana przez Crystal Reed była z nami od początku i wydawała się niezastąpiona. Ale właśnie odejście takich postaci boli najbardziej i boleć powinno. Bardzo podobało mi się, jak pokazywano Allison w drugiej połowie sezonu, wydawała się wyciszona, czasem zdesperowana, jakby straciła impet i radość życia, była cieniem samej siebie, coś ją spalało od środka, nie znajdywałam już dla niej miejsca w dziarsko sobie poczynającej grupie. Stała się niemal przezroczysta.

Fot. MTV

Fot. MTV

Minusy? Dla wielu osób minusem może być ograniczenie stawiane przez samą konwencję. Są granice, których nie da się przekroczyć w serialu o takiej a nie innej formule, bez względu na to, jak inteligentnie będą pisane dialogi i jak bystrzy okażą się gracze. Kolejny sezon to kolejne zło powiązane z ludowymi mitologiami, następne artefakty, kilka przyjezdnych postaci nadnaturalnych, trochę ostrych akcji rozegranych w szkole, lesie, szpitalu, na posterunku policji czy w domach bohaterów. Ci, którzy odchodzą (Allison, Isaac) zostaną zastąpieni przez nowe, dobrze napisane postacie (Kira, Malia). I nie ma co się spodziewać więcej po sezonie numer cztery. Mam tylko nadzieję, że Teen Wolf będzie nadal skutecznie balansował na granicy sztampy i świeżości, utrzymując moje zainteresowanie.

 

Teen Wolf
S03E18–24, emisja: 10.02.2014-24.03.2014

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.