Fot. MTV

Porwana za młodu (Finding Carter, PREMIERA: S01E01–02)

Artykuł nie zawiera spoilerów.

Każdy, kto czyta moje teksty, wie, że uwielbiam seriale MTV. Biorę je w ciemno i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Finding Carter doskonale ilustruje tą tendencję, a nawet odwdzięcza się z nawiązką za instynktowne zainteresowanie, zaraz po premierze wskoczyło bowiem na czołowe pozycje prywatnej listy, tuż za Teen Wolfem. Dlatego nie zamierzam nawet maskować ogarniającego mnie entuzjazmu.

Fot. MTV

Fot. MTV

Uwielbiam seriale MTV, ale kocham też Kat Prescott. Dziewczynę, która wcielała się w Emily Fitch w brytyjskiej wersji Skins, grała w Being Human, i która nie tak dawno temu rozhulała drętwą, kostiumową teen dramę Reign, brylując w roli „księżniczki z gminu”. Dziewczynę ładną lecz nie piękną, o urodzie zwyczajnej i zadziornej, o słodko okrągłej buzi, takiej w kształcie serca, małych usteczkach skorych do śmiechu i z diabełkami w oczach. Nie można od niej oderwać wzroku i cieszę się, że się o nią wreszcie upomniał amerykański mainstream. To jak powiew świeżego powietrza, zastrzyk ekscytacji i wysokiej, brytyjskiej jakości.

Kogokolwiek gra, nie brak jej tupetu, jest buntownicza, bezczelna i żywiołowa, co budzi we mnie ogromną sympatię. Patrzy się na nią i od razu wiadomo, że tak niewinnie to ona tylko wygląda, że byłaby przecudowna w rolach piratek, złodziejek i różnego rodzaju dam o szczerozłotym sercu i wolnym duchu, pań dokonujących brawurowych przekrętów, po których ofiara zamiast się złościć i pragnąć zemsty mięknie rażona i rozbrojona czarem awanturnicy. Ale, o ile w serialu The CW (mam na myśli Reign) pewne swoje cechy Kathryn musiała poskramiać i dostosować się do panującej konwencji, do grzecznego stylu pisania dialogów i układania fabuł, w Finding Carter – znowu, nareszcie – może pójść na całość. Przy MTV wszystkie stacje kręcące formaty młodzieżowe wydają się zramolałymi staruszkami, usiłującymi się przypodobać nastolatkom w celu wyciągnięcia od nich kasy. Kat jest autentyczna, tak samo MTV. Stacja i aktorka spotkały się i doszły do błyskawicznego porozumienia.

Fot. MTV

Fot. MTV

O co chodzi w serialu? Czy to w ogóle ważne, skoro mamy Kat? No dobra, powiem wam. Nastolatka dowiaduje się, że jej życie jest kłamstwem, ponieważ w wieku lat trzech została porwana z domu, a kobieta, którą uważa za matkę jest tak naprawdę porywaczką. Carter zostaje zmuszona by zamieszkać z nową/starą – czyli biologiczną – rodziną, a przy okazji mieszają się dwa światy, dwie grupy przyjaciół i znajomych. Możemy liczyć na rozwinięcie tematów klasycznych dla dojrzewania, poszukiwania własnej tożsamości, szukania wspólnego języka z rodzicami i odnalezionym nagle rodzeństwem. Rzecz jest poprowadzona znacznie fajniej, niż by to mogło wynikać z powyższego opisu a Carter to kolejna, po Jennie Hamilton, żeńska postać bardzo dobrze napisana przez scenarzystów MTV. Jest błyskotliwa, samodzielna, silna, tematy typu ciuchy, chłopcy i plotki nie znajdują się na szczycie listy jej życiowych priorytetów. To bohaterka z krwi i kości, godna naśladowania i unikająca wszechobecnych w telewizji stereotypów i klisz dotyczących tego, jak powinny rzekomo wyglądać i zachowywać się postacie dorastających dziewcząt.

To jest postać, w której się można natychmiast zakochać, sassy & cool. I mam tu na myśli takie niewymuszone cool.

Fot. MTV

Fot. MTV

W obsadzie ze znanych twarzy występuje jeszcze Alexis Denisof – nareszcie grający na poważnie, czyli ciepłego i uczuciowego ojca rodziny, kradnącego nasze serca choć od razu wiemy, że nie jest to postać kryształowa. W roli chłodnej i kontrolującej matki, którą od pierwszego odcinka udało mi się znienawidzić, występuje Cynthia Watros (Libby z Lost), podoba mi się też Alex Saxon w roli Maxa. Generalnie nowych i nieopatrzonych twarzy jest wystarczająco dużo, by w serial wkroczyć bez uprzedzeń i bez „fandomowych kolizji”.

Podsumowując, nie jest to ani tryskający popkulturowymi tropami serial jak od Ryana Murphy’ego, należący do nurtu dramedy pełnego ironii i odwołań do współczesności, którą to ścieżką idą, nawet w ramach MTV, Awkward i Faking It; nie jest to też odrealniony świat bogatych i nieprawdziwych głupich dziewcząt, młodych ludzi uwikłanych w dziwaczne intrygi i sypiających „każdy z każdym”, typu Gossip Girl czy Pretty Little Liars. W obsadzie nie ma ani jednego przystojniaka w stylu The CW, i mimo oczywistych podobieństw do Switched at Birth jest znacznie mniej grzecznie niż w familijnych serialach ABC. Mamy też troszkę pokazanego nie wprost klimatu jak z bajek, szczególnie z tych nowych, Disnejowskich, skupiających się na relacji sióstr i matek z córkami: mamy „biomacochę” i „fairy godmother”, mamy dwie siostry różniące się jak dzień i noc; dorastanie w ukryciu, niejako w chatce w zaczarowanym lesie, a później powrót „panny na wydaniu” do rodzinnego królestwa.

Fot. MTV

Fot. MTV

Finding Carter nie jest ani hip any soapy, z wdziękiem znajduje trzecią drogę. Jest przyziemny, autentyczny i na swój sposób staroświecki, przypominający klasyczne teen dramy z końcówki lat 90. Są nawet odległe i z różnych względów niepokojące echa Gilmore Girls (relacja z matką-porywaczką), dynamika jak z Veroniki Mars, oraz odrobina słodko-gorzkiego czaru Dawson’s Creek. Zalążek czegoś, co można silnie, nawet obsesyjnie pokochać. A to bardzo, bardzo dobry znak. Czegoś takiego mi brakowało.

A właśnie, czy wspominałam już może, że Wesley Wyndam-Pryce gra biologicznego ojca Carter?

Fot. MTV

Fot. MTV

Motyw przewodni: Mrożony jogurt z dodatkami. Zamiast prawdziwego porno mamy food porn i nie polecam oglądania serialu gdy się jest na głodzie.

Klasyczna scena: Typowa metafora nastoletniego świata, obecna w tak wielu teen dramach, a nad wyraz rzadka w prawdziwym życiu: grupa dzieciaków włamuje się do wesołego miasteczka po zmroku i nielegalnie uruchamia karuzelę.

Najlepsze cytaty: Carter bezbłędnie sprowadzająca swoją biomamę do parteru: „My mom told me she loved me everyday. I haven’t heard you say it once, to any member of your family!” i jej młodszy brat przedstawiający się jako „replacement child”. Obydwie sytuacje złamały mi serce.

I jeszcze, na deser, wspominkowy obrazek z Reign:

Fot. The CW

Fot. The CW

Finding Carter
teen drama
MTV, 2014-

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.