Fot. AMC

Nieregularny Joe (Halt and Catch Fire, S01)

Artykuł nie zawiera spoilerów.

Skończył się pierwszy sezon Halt & Catch Fire. Nie wiadomo jeszcze, czy będzie kontynuacja, ale chciałabym, żeby była. Dlaczego?

Serial ma ciekawy setting – pod przykrywką historii pewnej komputerowej firmy opowiada o rewolucji technologiczno-społecznej, czyli porusza temat szerszy, głębszy i znaczący. Dużo słyszy się w serialu o świecie przyszłości, o tym czym ta przyszłość jest, a czym nie jest i o konieczności pogoni za marzeniami, stawiania sobie nowych wyzwań, udziału w morderczym wyścigu w stronę jutra. Kto nie biegnie, ten odpada, przestaje się liczyć. Konkurencja nie zna litości. Czasem znaczenie mają dni lub nawet godziny – wystarczy się zagapić a przepadają szanse, ktoś nas wyprzedza. Wyścig po nowe technologie jest wyścigiem szaleńczym, po trupach do celu. To sfera marzeń, rozmów, fermentu kierującego myśli bohaterów ku niedosiężnym horyzontom. Zdarzają się chwile triumfów ale o wiele częściej oglądamy załamania psychiczne, przepracowanie, krańcowy stres. Choć atmosfera jest kreatywna, praktyka pozostaje daleka od ideału i często mu przeczy. W każdym odcinku coś się psuje, zawodzi, grupa „odkrywców” musi się borykać z awariami, problemy ze sprzętem są jednym z wiodących tematów serii. Czasem do czynienia mamy z sabotażem i ktoś komuś ten sprzęt celowo niszczy. W branży komputerowej nie chodzi bowiem tylko o technologię, liczy się także ekonomia, biznes; wpływ na rozgrywkę mają przemysłowe szpiegostwo, reklama, czasem szantaż lub bezczelne kłamstwo.

Fot. AMC

Fot. AMC

Grany przez Lee Pace’a Joe MacMillan jest taką właśnie mieszanką wizjonera i pozera. Jest też jednym z największych plusów serialu bo to aktor magnetyzujący, od głosu po posturę, mimikę twarzy, gesty i sposób chodzenia. Gdy już-już mamy znienawidzić Joe za bezduszność, on zaskakuje nas trafną uwagą czy też odsłania swoją wrażliwszą, cieplejszą, ludzką stronę. Z każdym odcinkiem znamy go lepiej ale to nie znaczy, że wystarczył sezon byśmy go poznali. Główny bohater serialu jest nieobliczalny, impulsywny, zdolny do wszystkiego, jak lustro odbija otaczający świat. W tym sensie doskonale pasuje do powyżej opisanej rewolucji, błyskawicznie potrafi zmieniać optykę patrzenia, palić za sobą mosty, skakać przez przepaści. Jest w zasadzie personifikacją zmian: brutalnych i szalonych, bezkompromisowych. Nigdy nie wiadomo co nasze kapryśne bóstwo zrobi następnym razem. Pozyska bogatego inwestora, uratuje od katastrofy? Czy może podetnie gałąź, na której siedzi, rujnując wielotygodniową pracę własnych podwykonawców? Nie można mu w niczym wierzyć, można za to podziwiać lub nienawidzić.

Nasza sympatia do serialu zależeć będzie więc od tego, czy tolerujemy antybohaterów w pozycji protagonisty i czy lubimy śledzić przygody postaci niegodnych zaufania. Na początku jak i na końcu opowieści Joe pozostaje sam, pojedynczy, mobilny, bo nikogo do siebie nie dopuszcza. Jest dzięki temu także elastyczny, pozbawiony sentymentów, nie musi się gimnastykować tak, jak wyrwana żywcem ze szkolnej ławki, reprezentująca młode pokolenie Cameron czy jak odpowiedzialny za rodzinę, doświadczony życiowo i obciążony bagażem wcześniejszych porażek Gordon. To kreatywne trio najlepiej działa razem, choć mnóstwo czynników i różnic nie do przejścia regularnie ich od siebie odpycha. Tylko pracując wspólnie są w stanie stworzyć i wypuścić na rynek PC-ta o wdzięcznym imieniu Giant. A dynamiczny trójkąt to, jak łatwo się domyślić, figura stojąca za sukcesem wielu wynalazków i wielu… seriali!

Fot. AMC

Fot. AMC

Niektóre odcinki trafnie potrafią zasugerować głębsze, uniwersalne myśli kryjące się za fabułą, zestawiać ludzkie rozterki z rozwojem firmy, z wyzwaniami które odkrywcom stawia ich praca. Pokazują, jak te egzystencjalne w gruncie rzeczy pytania odbijają się na codziennym życiu pracowników Cardiff Electric. Jak układają się priorytety, o co warto walczyć, a dla których spraw nie ma sensu się zabijać. Odcinek z burzą i wycieczką ojca po lalki Cabbage Patch Kids – kultowy obiekt lat 80. – uwiódł mnie swoją oniryczną atmosferą i wielością znaczeń, którymi był podszyty i uważam go za odcinek najlepszy. Gordon próbował w nim udowodnić, na przekór wszystkiemu, na przekór całemu wstrząsanemu apokalipsą światu, że jest dobrym ojcem i mężem. Joe dla odmiany pokazał swoją ludzką stronę, na chwilę cofając się do czasów dzieciństwa, choć ta wrażliwość też przyniosła korzyść, zdobywając mu zaufanie Donny i jej dzieci.

Podsumowując, w serialu oglądamy, jak podczas ślepego pędu za marzeniami niszczyć się mogą i dewaluować ludzkie relacje, małżeństwa, związki męsko-damskie czy te między rodzicami a dziećmi. Widzimy, że ambicja może się zaostrzać i stawać niezdrową obsesją, że przyjacielska relacja oparta na sympatii i zaufaniu może się skończyć tego zaufania zdradą, dokonaną w imię rewolucji i dla ogromnych pieniędzy. Że w każdym, nawet najłagodniejszym człowieku, drzemie agresja i czai się zło. Że czasem okazja czyni złodzieja. Widzimy, jak rewolucja technologiczna wznosi się niczym potężna fala na której można popłynąć daleko i z zawrotną prędkością, ale która zmiata też wszystko na swojej drodze.

Fot. AMC

Fot. AMC

Halt and Catch Fire trafnie dotyka spraw fundamentalnych i w tym zakresie jego formuła bynajmniej się nie wyczerpała. Dokumentuje też ciekawy okres w rozwoju współczesnego świata, opowiadając o wynalazkach, których konsekwencje dotyczą nas współcześnie, w codziennym życiu. Czasy nie tak odległe – lata 80. XX wieku – pokazuje z perspektywy historycznej, ze sporym dystansem i pietyzmem. Zawiera odpowiednie dawki dramy, twistów i romansów. Nie jest może doskonały, ale niewątpliwie jest dobry. Trzymam więc kciuki za kolejne sezony i zachęcam do obejrzenia serialu, jeśli go jeszcze nie widzieliście.

Dla kogo to serial? Dla zdeklarowanych pesymistów z lubością zgłębiających traumy i mroki ludzkiej natury, dla koneserów opowieści wiernych historycznej prawdzie, dla wielbicieli Lee Pace’a i dla osieroconych fanów Mad Men.

Fot. AMC

Fot. AMC

Halt and Catch Fire
period drama, AMC, 2013–

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.