Fot. STARZ

Szkot w oknie (Outlander, S01E06–08)

Artykuł zawiera spoilery.

Zacznę może przewrotnie, od ostatniego odcinka przed przerwą, tego, który kończy się Jamiem siedzącym okrakiem w oknie fortu William, wołającym: I’ll thank ye to take your hands off my wife! Reżyser wypowiedział się ostatnio na temat zastosowanych w sezonowym pół-finale rozwiązań. Postanowił otóż wprowadzić mocniej w fabułę postać zrozpaczonego, osieroconego męża, przypomnieć nam o jego istnieniu tak, żebyśmy poczuli dyskomfort. Nie chodzi przecież o to, by łatwo pozwolić Claire na romans z przystojnym, młodym Szkotem, ale by poczuć tego romansu niewygodne i mroczne, drugie dno. Reperkusje ciężkie jak kamień przywiązany do szyi. Claire już jest zamężna, a nawet zakochana. Chce wracać do domu, nie wolno jej tak po prostu zostawić za sobą poprzedniego życia i bezkarnie pogrążyć się w sielskiej miłości. To nieetyczne, niemoralne, trudne.

I ostatni odcinek, poprzez konsekwentne przywołanie postaci męża, uczynił właśnie to. Zachwiał romansem, na powrót zarysował ramiona trójkąta, skomplikował wszystko, co widzimy i czym się delektujemy. I bardzo się cieszę! Idylla z poprzednich epizodów niezbyt mi odpowiadała. Teraz wiemy, że Frank wcale nie zniknął, że jego historia toczy się dalej, toczy się równolegle. Scena spotkania… czy może Prawie-Spotkania rozdzielonych małżonków była przejmująca. Ona słyszała jego nawołujący głos nad Craigh na Dun, tę ostatnią eksplozję nadziei i rozpaczy, a on w odpowiedzi dostał tylko dziwnie zawodzący wiatr. Komu mieliśmy sprzyjać, skoro obydwie miłości pokazuje nam się jako wielkie i prawdziwe? Ja jak na razie przede wszystkim współczuję Claire. Rozdarcie w jej sercu pokazane zostało mistrzowsko. Odcinek kazał mi też zastanowić się nad przyczyną podróży w czasie, która skomplikowała losy bohaterów. Czy chodzi wyłącznie o skupione jak w soczewce magiczne moce kręgu? A może Claire rzeczywiście została uprowadzona, a ktoś te moce perfidnie wykorzystał?

Fot. STARZ

Fot. STARZ

Ale wróćmy na moment do epizodu opowiadającego o ślubie, weselu i nocy poślubnej bohaterów. No, niekoniecznie w tej kolejności. Był to odcinek na swój sposób statyczny, lecz pełen emocji i bardzo prawdopodobny, realistyczny pod względem psychologii. Ujęło mnie odwrócenie kolejności wydarzeń, takie że najpierw oglądamy pospieszną i pełną zakłopotania konsumpcję związku, potem bohaterowie krok za krokiem i wydarzenie za wydarzeniem wspominają przygotowania do ślubu oraz samą uroczystość, aż wreszcie budzi się łącząca ich odtąd więź, oswajają się ze sobą i ich kolejne zbliżenia są już pełne czułości i namiętności. Ten odcinek, przyznam, nie był dla mnie tak ciekawy jak odcinki przygodowe, ze zmianami miejsc, postaci, wątków, z przyjemną dla oka i ucha obecnością klanu MacKenzie, ale miał ogromny fabularny sens. Przemawiał też zapewne do fanek książkowej wersji opowieści, nastawionych na romans.

W tych ostatnich odcinkach najbardziej podobała mi się zresztą postać Jamiego i jej rozwój. Dotychczas widziałam go jako młodzika, chłopca. Może i z zadatkami na bohatera, ale póki co raczej poczciwego, zgodnego, posłusznego starszym klanu, podporządkowującego się rodzinie, wujowi, pracującego sobie spokojnie w stajniach, a na klanowych uroczystościach zasiadającego gdzieś w ostatnich rzędach. Pokornie znoszącego propagandową rolę, jaką mu wyznaczono. Jamie nie był raczej osóbką aktywną, typem przywódcy, nie podejmował zbyt heroicznych działań, dostosowywał się do tego, co mu narzucono i bez szemrania wykonywał polecenia. Cierpiał godnie, a na burzowym, wojennym horyzoncie czeka na niego pewnie jeszcze więcej tortur. Był też całkowicie niedoświadczony w sprawach alkowy. Znajomość, a potem małżeństwo z Claire, nawet jeśli wziął ślub za namową krewniaków, zmieniają tego dobrego, potulnego chłopca, popychając go do przekraczania granic i do samodzielnego działania. Miłość wyzwala w nim herosa. No i miło jest widzieć go w stanie upojenia małżeńskim szczęściem! Mam nadzieję, że finałowa scena oznacza kolejny etap przemian, ugruntowanie dojrzewania.

Fot. STARZ

Fot. STARZ

Ze scen, które zapadły mi w pamięć, muszę jeszcze przypomnieć bardzo dobrze i nowocześnie sfilmowaną sekwencję, gdzie Claire najpierw kocha się ze swym świeżo poślubionym mężem, rozmawiając przy tym i przekomarzając się, co jest fajną odmianą od stosowanych niejako „z automatu” w takich sytuacjach kombinacji nastrojowego montażu i zagłuszającej wszystko muzyki; następnie walczy z usiłującym ją zgwałcić żołnierzem, a potem jest w stanie organicznego szoku, który sobie próbuje zracjonalizować. Jamie, choć obiecał zawsze ją chronić, nie wywiązał się z obietnicy. Wyróżnić też muszę blisko dwudziestominutową potyczkę słowną Claire z Black Jackiem, stanowiącą emocjonalne apogeum jednego z poprzednich odcinków. Dla tego zwyrodniałego i budzącego lęk bohatera umykająca mu ciągle dziewczyna jest już sprawą mocno osobistą, wyzwaniem na granicy obsesji. Strach pomyśleć, do czego dojdzie w kolejnych odcinkach! Bo w to, że nasz wiodący czarny charakter, Jack Randall, jest zdolny do wszystkiego – nie wątpię! Podoba mi się też subtelne echo cech Randalla ukazane w postaci Franka, ta skłonność do agresji, do gwałtownych reakcji, która musiała przejść „z pokolenia na pokolenie”.

Fot. STARZ

Fot. STARZ

Przede wszystkim jednak nie mogę uwierzyć, że już się skończyło, a na kolejne spotkanie z bandą dzielnych i gorącokrwistych Szkotów trzeba będzie czekać aż do kwietnia. Wtedy wyemitowana zostanie druga połowa odcinków. Przyznam, że rozbicie sezonu na części uważam za akt okrucieństwa! Damn ye, Ronald D. Moore!

 

Outlander
drama, fantasy, romance
STARZ, 2014–

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.