Fot. ITV

Inauguracja sezonu (Downton Abbey, PREMIERA: S05E01–03)

Artykuł zawiera niewielkie spoilery.

Słówko „sezon” nigdzie nie brzmi tak trafnie jak w przypadku Downton Abbey. Damy szykujące wytworne toalety, dojrzewające debiutantki, pełne energii matrony, balowy zawrót głowy. Oto rozpoczął się nowy sezon, witajcie w roku 1924!

A na początku, jak chcą prawidła gatunku, pokazuje się nam wszystkich bohaterów, miejsca, w których się obecnie znajdują. I choć czytałam kilka recenzji przepełnionych narzekaniem na nudę odcinka premierowego, mi podobał się ogromnie. Bo właśnie tego oczekuję od Downton. Nie fantastycznych twistów, nieprawdopodobnych intryg kryminalno-awanturniczych, lecz statecznie i płynnie niczym walc angielski prowadzonych dni, codzienności wyższych i niższych sfer, wyidealizowanej nieco „obyczajówki”. Fabuły, w której liczą się subtelności w relacjach między postaciami, roszady na lokalnej szachownicy, szpileczki wbijane ukradkiem, malutkie faux-pas, sekrety niezbyt dużej rangi. Lubię, żeby było życiowo i bez przeginania. I właśnie to dostałam. Cudownie!

Fot. ITV

Fot. ITV

Jimmy i Barrow dogadują się zaskakująco dobrze, a uwaga o tym, że „pewnego dnia my też się ustatkujemy” rozgrzała moje anglofilskie, thomaso-lubne serce. Ich ewidentna komitywa naprawdę mnie ucieszyła i szkoda, że James musiał sobie szukać pracy gdzieś indziej. Mój ulubiony trickster w ogóle lśni w tych pierwszych odcinkach, najdroższy ryzykant. A to próbuje przycisnąć, zaszantażować pannę Baxter i nieomal zostaje za swe okrucieństwo ukarany, a to z kolei ze sprytem i premedytacją ratuje Edith oraz cały dom od wznieconego nierozważnie pożaru, punktując ostro i zmazując wykalkulowanym heroizmem swe poprzednie winy. Lubię, gdy pokazuje się nam ludzką, wrażliwszą stronę Thomasa, rzecz jasna tylko po to, żeby po raz kolejny pogrążyć go w knuciu i intrygach, które mają lokaja zaprowadzić na sam szczyt. Jego nieposkromiona ambicja jest moim afrodyzjakiem. To nadal najlepsza postać „downstairs”.

Tymczasem w pokojach na górze lady Edith boryka się z macierzyńskimi instynktami, co jest ogromnie miłe, gdyż mieści się w granicach prawdopodobieństwa – takich wątków chcę widzieć jak najwięcej. Panienka Rose bawi się w swatkę Toma, pozostając imprezowym dziewczęciem myślącym najwyżej o jeden ruch do przodu, więc często powodującym ferment, zamęt, zawroty głów i fabularne perturbacje. Jest żywym dowodem na to, że dobrymi intencjami brukowano piekielne komnaty. I dlatego ją lubię – jest motorem scenariusza, żywym srebrem, a równocześnie nie porywa się na żadne zbyt szokujące plany.

Fot. ITV

Fot. ITV

Wspaniała jest w tej turze rozgrywek towarzyskich lady Mary i temat jej zalotników. Myślę, że po sezonie pełnym żałoby i liliowych sukien przyszedł czas, by wstąpiła ponownie w związek małżeński i przyjemnie jest oglądać, jak w tej postaci ścierają się pragmatyzm (testowanie wybranka przed ślubem, zakup „zabezpieczeń”, poważne rozmowy przypominające biznesowe negocjacje) z romantyzmem (szalony w gruncie rzeczy wypad do Liverpoolu w towarzystwie Tonyego Gillinghama, poszukiwanie emocji, a przynajmniej namiętności podobnej jak ta z Matthew). Mary zachowuje absolutnie zimną krew i kontroluje sytuację i to jest naprawdę piękne. Dodatkowo nie waha się wypowiadać własnego zdania w sytuacjach publicznych – a jest w tym subtelniejsza i skuteczniejsza niż zbyt dosłowni i popędliwi nuworysze, Tom Branson i panna Bunting. Na dodatek świetnie sobie radzi, zarządzając majątkiem. Jestem pełna podziwu dla niej i ciekawi mnie, kogo wybierze na męża numer dwa i jak to się dla tego delikwenta skończy.

Oczywiście w pierwszych odcinkach nie zabrakło wystawnych bankietów, choćby fety na rozpoczęcie sezonu, tym razem chodziło o rocznicę małżeństwa szanownych państwa lordostwa. Później mamy pompę oraz paradę związaną z radiową przemową króla George’a Piątego (wysłuchaną w pozycji na baczność!), uroczystą herbatkę dla rosyjskiej arystokracji, a na horyzoncie majaczy już memoriał upamiętniający ofiary wojny. I właśnie dla takich obrazków, gdy wszyscy prężą muskuł, mobilizują się, i wreszcie zastygają dumnie w dystyngowanych pozach – dla takich momentów z zamiłowaniem oglądam Downton. Choć w kuluarach buzują emocje, to na pokaz wszystko jest stateczne, ugładzone, zgodne z rytuałem. Odwieczne, mimo pokoleniowych i obyczajowych zmian.

Fot. ITV

Fot. ITV

W pierwszych odcinkach, zgodnie z moim gustem, mamy przede wszystkim „zwykłe życie”. Jest memoriał i jego logistyka, koniec roku szkolnego, Violet uroczo próbująca zeswatać swoją przyjaciółkę z panem doktorem, a potem przemówić do rozsądku rozwiązłej wnuczce, Molesley czerniący rzednącą czuprynę, same obyczajowe smaczki. Nawet pożar nie wydał mi się dramą przesadną – i takie odcinki ogląda mi się przyjemnie. Łykałabym je bez końca. Lubię się zastanawiać, czy powróci Michael Gregson? Czy Charles Blake ma jeszcze jakieś matrymonialne szanse? Czy coś się wreszcie wydarzy między Carsonem a panią Hughes?

Wyraźnie zaczyna się też rysować pewien, zapowiadany przez twórców już na promocyjnych plakatach metaplot. Tematem nowego sezonu są zatem ukryte pod elegancką powierzchnią sekrety i tajemnice. Napięcia związane z dotrzymywaniem słowa, podsłuchaniem informacji nieprzeznaczonych dla swoich uszu, podejrzeniami i szantażami… To doskonała podstawa dla zbudowania subtelnej i emocjonującej opowieści, która spełni wszystkie moje oczekiwania. Relacja między wystawną powierzchnią, rodziną zgodnie pozującą do zdjęć, bawiącą się na kolejnych rautach a buzującymi pod spodem romansami, dramatami i rywalizacją zaznacza się coraz wyraźniej i jest pokazana bardzo sprawnie, by nie rzec wdzięcznie. Czy pani domu zachowa w tajemnicy przeszłość panny Baxter, czy Thomas coś ugra jeszcze na swojej przewadze i jak sobie z tą przeszłością Damy Serca poradzi poczciwy Molesley? Czy tajemnica lady Edith, o której wie coraz więcej osób, wyjdzie na jaw? Czy sekretne i skandaliczne działania Mary doprowadzą do jej kompromitacji? Czy poważne zbrodnie Batesa, zamiecione pod dywan, zostaną odkryte? Czy szkielety wyskoczą z szaf?

Fot. ITV

Fot. ITV

Jeżeli nadal twierdzicie, że sezon piąty to nudziarstwo, pozostaje mi dyskretnie, lecz znacząco unieść brew i uzupełnić filiżankę earl greya świeżą śmietanką, z ostentacyjnym pietyzmem zasiadając przed telewizorem. Suit yourselves!

Downton Abbey
S05E01: Episode One, emisja: 21.09.2014
S05E02: Episode Two, emisja: 28.09.2014
S05E03: Episode Three, emisja: 5.10.2013

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.