Fot. BBC

Z Księżyca spadłeś, Doktorze?! (Doctor Who, S08E07)

Artykuł zawiera spoilery z odcinka i zwiastuna kolejnego oraz jedno zdjęcie pająka.

Przemek: Chyba jeszcze żaden odcinek w tym sezonie nie podzielił tak widzów. Choć krytycy prawie bez wyjątku zachwycili się Kill the Moon, fani nie mogą się zgodzić co do tego, czy obejrzeli hit, czy też kit. Jak zwykle przeglądając po seansie internet, natrafiłem i na entuzjastyczne analizy księżycowej historii jako zachwycającego kamienia milowego w dziejach postaci Doktora, i na opinie osób wprost toczących pianę z ust z powodu naukowych absurdów czy (rzekomego) nachalnego przesłania antyaborcyjnego. A mnie się odcinek po prostu podobał! Uwielbiam historie związane z Księżycem, bo nic tak nie rozpala mojej wyobraźni jak loty w kosmos oraz lądowanie na naszym naturalnym satelicie. Kill the Moon już za to ma u mnie plusik – i nie tylko za to.

Ramzes: Mam mocno mieszane uczucia. Duży plus za Alienowski klimat, jeszcze większy za naprawdę nietuzinkowe rozwiązanie historii, do tego prawdziwie intrygujące zachowanie Doktora, a jednak… nie wszystko mi zagrało. Najgorsze jest to, że nie potrafię wytłumaczyć, co mi w Kill the Moon przeszkadzało. To jeden z tych momentów, kiedy niechęć czuje się podskórnie i nie da się jej racjonalnie wyjaśnić. Odcinek mnie nie zachwycił tak jak bym chciał, chociaż jego poszczególne elementy – trochę klaustrofobicznego klimatu, nieco horroru, ważny dylemat moralny postawiony przed bohaterami – powinny wspólnie ładnie zaskoczyć. W końcu już wcześniej wielokrotnie się udawało. A jednak w moim przypadku nie tym razem.

Fot. BBC

Fot. BBC

Matoos:  Odcinek ogólnie mi się podobał, zastrzeżenia co do naukowych absurdów zawsze mnie akurat w przypadku Doktora śmieszyły (acz w tym odcinku muszę przyznać, że jest ich sporo). Natomiast nie do końca widzę szczerze mówiąc kontrowersyjność tego odcinka. Sam nie określiłbym go ani mianem genialnego, ani szczególnie złego, ot – odcinek Doktora. Przesłanie antyaborcyjne miał mniej więcej w takim samym stopniu w jakim Czarownica z Angeliną Jolie jest filmem antyaborcyjnym, też nie widzę tu niczego, czym trzeba się oburzać, no ale ja jestem totalnie Januszem Cebulakiem, więc możliwe, że się nie znam.

Przemek: Też nie widzę powodów do oburzenia, ale cóż, ludzie są dziwni. Czasem aż się boję doktorowego fandomu. Jak zresztą wszystkich fanatyków. Dyskusje okołoodcinkowe błyskawicznie osiągają temperaturę wrzenia, a byle drobiazg potrafi doprowadzić do eksplozji nienawiści. Czy naprawdę jakikolwiek serial wart jest aż tak skrajnych reakcji?

Nibypająki i nastolatki

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Kill the Moon dobrze by się moim zdaniem sprawdziło jako dwuczęściówka. Pierwsza połowa odcinka wyraźnie różni się od drugiej – do tego stopnia, że to trochę osobne historie. Kosmiczne pająki, stanowiące główne zagrożenie dla uwięzionych w bazie wydobywczej bohaterów, później znikają niemal bez śladu. A szkoda, bo były to wyjątkowo efektowne potwory. Nawet ludzie bez aranchofobii odczuwają z reguły niepokój lub wstręt na widok pająków. A że dodano im jeszcze atmosferę rodem z Aliena…

Ramzes: Uwaga o dwuczęściówce jest bardzo słuszna. Mnie już od dawna brakuje dwuodcinkowych przygód w Doktorze. Kiedy mieliśmy ostatnią? Almost People w szóstym sezonie? Dlaczego od dwóch lat Moffat nie wykorzystuje dłuższego opowiadania historii? No ale mniejsza, wróćmy do pająków – zgadzam się, że przejawiały spory potencjał. Miały w sobie taki przyjemny klimat kina s-f lat 80., bo zarówno wspomniany Alien, jak i The Thing się kłaniają i faktycznie szkoda, że bardzo szybko potwory przestały stanowić jakiekolwiek zagrożenie. To zresztą, zauważam, powracający problem tego sezonu – przeciwnicy Doktora lub stwory, z jakimi przychodzi mu się zmierzyć, nie potrafią przez cały odcinek utrzymać równego poziomu i napięcia.

Matoos:  Nie wiem, czy problemem nie jest tu coś, co zauważyłem już jakiś czas temu – Doktor zrobił się zbyt popularny i dostaje coraz większy budżet z roku na rok. Najbardziej przerażające odcinki i stwory powstawały wtedy, kiedy twórcy byli ograniczeni kasą i musieli wymyślać sposoby, żeby oszczędzać – jeden z najbardziej popularnych odcinków, Blink, był naprawdę przerażający i dał nam Weeping Angels, a nie kosztował zbyt dużo. Mnie pająki z Księżyca nie dotknęły i szczerze mówiąc jako „potwór tygodnia” wydawały mi się dość nudne i przewidywalne. Lepiej byłoby chyba, gdyby pojawiło ich się mniej i później, a dłużej byłyby tylko cieniami przemykającymi w kątach ekranu. Zawsze przeraża najbardziej to, czego nie widzimy.

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Obaj macie rację, potwory słabo się sprawdziły. W dodatku trochę głupie było dla mnie to, że Courtney pokonała astropająka środkiem bakteriobójczym – tak, miało to uzasadnienie fabularne, ale wprowadziło nietrafiony komizm. Jak zresztą dla mnie cała postać Courtney. Nie rozumiem, już któryś raz twórcy każą Doktorowi zabrać „dziecko” na pokład TARDIS (vide: Nightmare in Silver) i już któryś raz wychodzi to źle. Czy piszący ten serial starzy faceci naprawdę nie potrafią napisać sympatycznej postaci nieletniej? Czy zawsze musi to być znudzona, zainteresowana tylko sobą i Tumblrem pyskata nastolatka? Aż przewróciłem oczami przy jej pierwszych słowach na (starym) Księżycu: „One small thing for a thing. One enormous thing for a thingy-thing”. Że co?! Kto tak mówi?

Ramzes: Courtney, zgodnie z moimi obawami sprzed tygodnia, nie nadaje się na podróż w TARDIS i jest dokładnie tak, jak mówisz – głównie przez to, że została napisana jako okropnie irytująca i stereotypowa do bólu rozkapryszona nastolatka. I to rzeczywiście duży problem tak w telewizji, jak i w kinie. Czasami mam wrażenie, że scenarzyści traktują nastolatków jak osobny podgatunek człowieka – mamy albo zblazowaną gównażerię albo przedwcześnie dojrzałe dzieci, które objaśniają tajemnice życia osobom kilka razy starszym od siebie. Co się stało ze zróżnicowaniem charakterów?

Matoos:  To nastolatki tak nie rozmawiają? Może to moja starość przez mnie przemawia, ale szczerze mówiąc ja nie do końca nawet traktowałem Courtney jako nastolatkę, bardziej jako dziecko, ile ona ma lat, 12? Nie spodziewałem się niczego dobrego po jej dodaniu do TARDIS, ale też nie widziałem jej tak naprawdę jako postaci, bardziej jako pretekst do pokazania zmienionego charakteru samego Doktora. Jest ona też dość dobrą ilustracją innej rzeczy która zaczyna mnie martwić w nowszych sezonach serialu. Coraz mniej i mniej przekonujące są reakcje nowych bohaterów na pierwsze podróże w TARDIS. Tumblr? Really? Czy ktoś mógłby być aż tak głupi, a mimo to nie przewracać się co trzeci krok? Zasadniczo Courtney można by wyciąć z odcinka i niewiele by to zmieniło.

Przemek: No właśnie! Biorąc pod uwagę, że Courney wedle słów Doktora zostanie w przyszłości prezydentem Stanów Zjednoczonych, zaczynam bać się o Ziemię…

Doktor robi nas w jajo

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Rozwiązanie zagadki dziwnie ciężkiego Księżyca okazało się… dziwne. A także przerażające i nawet trochę wzruszające. Srebrny Glob jako jajo, z którego wykluwa się kosmiczne coś. Czysta poezja!

Ramzes: Początkowo nie wiedziałem, co sądzić o potraktowaniu Księżyca jako wielkiego jaja, ale muszę przyznać, że to bardzo nietuzinkowe posunięcie i prawdziwie innowacyjne. Myślałem, że w temacie naszego satelity trudno dodać coś nowego w tekstach s-f, a tu proszę – okazuje się, że wokół Ziemi nie krąży skała, ale olbrzymia skorupka. Uwielbiam myślenie poza pudełkiem!

Matoos: Poezja! Acz szczerze mówiąc mniej więcej w dwudziestej minucie odcinka pomyślałem o księżycu jako o jaju, mi to bardzo pasuje do klimatu Doktora. Nie umniejsza to jednak świetnego moim zdaniem rozwiązania problemu – nawet jeśli było dość lekkie po tak poważnym tonie stworzonym przez pozostawienie decyzji samym ludziom.

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Ano właśnie, decyzja Doktora. Faktycznie jest kontrowersyjna. Z jednej strony – wierzę mu, kiedy mówi, że chciał okazać ludzkości szacunek. Z drugiej – Clara absolutnie ma rację, oskarżając go o porzucanie przyjaciół w potrzebie i spoglądanie na ludzi z góry. Wskazywany przez niektórych widzów podtekst aborcyjny odcinka (zabijanie życia nienarodzonego) jeszcze uwypukla problem: jasne, Doktor zrobił dobrze, pozostawiając trudną decyzję tym, których ona dotyczy (ludziom/kobietom), ale jednocześnie jego wygodne odsunięcie się od problemu trąci pychą.

Nic dziwnego, że widzimy w tym odcinku sugestywny, niepokojący obraz Ziemi bez świateł, pogrążonej w ciemności: to czarna godzina także dla bohaterów.

Ramzes: Myślę, że problemem Doktora w tym odcinku jest jego niekonsekwencja z perspektywy 2000 lat, czy ile on tam sobie teraz liczy. Od początku wtrącał się w sprawy Ziemi oraz ludzkości i gdyby nie on, nasza ojczysta planeta zostałaby spopielona co najmniej kilka razy. Jasne, w większości przypadków Ziemianie nawet nie wiedzieli, że coś im zagrażało, ale i tak nie bardzo kupuję wyjaśnienie Doktora. Dlatego tak bardzo mocno wybrzmiewają słowa Clary – chodzisz po naszej ziemi, oddychasz naszym powietrzem, zaprzyjaźniasz się z nami. To też twój Księżyc.

Matoos: Z drugiej strony jednak scenarzyści dość rzadko wykorzystywali dotychczas tę jedyną smycz, jaka została nałożona Time Lordom – fixed points in time, rzeczy, których nie można zmienić. Z tym właśnie skojarzyło mi się takie postawienie sprawy. Nie wiem, czy wcześniej widzieliśmy coś podobnego – moment decyzyjny, na który nie można wpłynąć?

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Hm… przypomina mi się Waters of Mars i Fires of Pompeii, ale tam jednak nie do końca o to samo chodziło. Chyba mamy do czynienia ze świeżym (i ciekawym) pomysłem.

Bardzo mi się podobało to, że Clara tak ostro powiedziała (i pokazała!) Doktorowi, jak bardzo ją zranił. Towarzysze są sumieniem Władcy Czasu – a od tego właśnie jest sumienie, żeby czasem natrzeć człowiekowi uszu. Donna zrobiłaby tak samo. Dobre argumenty nie dają prawa do zachowywania się jak buc. Nawet jeśli uznać, że Doktor postąpił słusznie, pozostawiając decyzję odcinka w rękach ludzkości, to w dalszym ciągu całkowicie zlekceważył uczucia Clary. Był szorstki, agresywny, złośliwy, a na koniec po prostu zostawił ją samą w stresującej, przerażającej sytuacji. Prawdziwy przyjaciel, nie ma co!

Ale moją ulubioną częścią odcinka i tak jest obserwowana z plaży scena wyklucia „pisklęcia” oraz podbudowana grzmiącą muzyką wypowiedź Doktora na temat ludzkości ruszającej w gwiazdy. Nic nie poradzę, ten patos science fiction zawsze mnie bierze. Doctor Who w jakiś niepojęty sposób przechował w sobie przez pół wieku ten zachwyt kosmosem, jaki ludzkość poczuła w latach 60. Między innymi za to kocham ten serial.

Ramzes: Tak! Też nie potrafię wyjaśnić, dlaczego, ale patos w Doktorze jest dla mnie tak lekkostrawny jak chyba w żadnym innym tytule poza Władcą Pierścieni. I à propos muzyki – kolejny odcinek, po którym czekam na soundtrack.  Murray Gold znowu się popisał.

Matoos: Ja tam lubię patos i musi być bardzo grubo kładziony, żeby mnie zniechęcić, więc gdy oglądam Doktora, zazwyczaj mi nie przeszkadza. Tak było i z tym odcinkiem.

Kącik spekulacyj

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Kolejny raz obeszło się bez Missy, za to wątek „osobisty” Dwunastego Doktora zdecydowanie skoczył do przodu. Zastanawialiśmy się nieraz, dokąd doprowadzi zawodowa znieczulica tej inkarnacji, no i proszę – Clara opuściła TARDIS. Zgaduję, że nie na długo, bo mimo wszystko scena kłótni nie wyglądała na prawdziwe pożegnanie. Ale z pewnością wywarła na Doktorze wrażenie. Co teraz?

Ramzes: Teraz pytanie, czy Doktor się zreflektuje, czy może zagłuszy swoje sumienie nową, szaleńczą przygodą w kosmosie (choć jak wiemy – nie można zagłuszać wiecznie). Myślę, że najpierw drugie, a potem pierwsze, bo Clara w jakiś sposób musi jeszcze do TARDIS wrócić i dużym krokiem naprzód w rozwoju Dwunastego byłaby skrucha. Jeśli bowiem panna Oswald przypadkowo wplącze się w tarapaty, a Doktor przypadkowo ją uratuje, dzięki czemu powróci do łask niemożliwej dziewczyny – będę rozczarowany. Głównie Clarą.

Matoos: Nadal jeszcze musimy zobaczyć Danny’ego w TARDIS jako towarzysza, co było zapowiedziane przez scenarzystów, a wydaje mi się, że jego podróże w czasie, które dotychczas widzieliśmy, zbyt szybko się skończyły, żeby mogły się liczyć. Myślę, że tego będzie dotyczył temat powrotu Clary. A co do kolejnego odcinka, to zaczyna mnie trochę męczyć ogólnie w Doktorze ciągłe nawiązywanie do faktycznych zdarzeń mniej lub bardziej fikcyjnych – dinozaury, Robin Hooda, Titanica, teraz będzie Orient Express… Chciałbym więcej odcinków jak The Long Game, End of the World czy Midnight. Nie musimy zawsze dostawać czegoś, co znamy, żeby otrzymać dobry odcinek – Doctor Who ma wystarczająco dobre postaci, żeby pociągnąć własną fabułę.

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Coś w tym jest, serial zmienia się momentami w przegląd ziemskiej kultury popularnej. Dodajmy, że kolejny odcinek, Mummy on the Orient Express, wygląda na przygodę pozbawioną Clary. Wydaje mi się znaczące, że Dwunasty po przykrym rozstaniu postanawia ni stąd, ni zowąd odpowiedzieć na telefoniczne wezwanie na pomoc, które otrzymał jeszcze jako Jedenasty – pamiętacie końcową scenę sezonu piątego? Jak gdyby Doktor próbował uniknąć myślenia o tym, jak trafne były zarzuty jego towarzyszki, cofając się symbolicznie w rozwoju.

Ramzes: Kolejny odcinek wygląda na następną w tym sezonie zabawę konwencją. Mamy pociąg w kosmosie, mumię, możliwe nawiązania do Agathy Christie (Doktor jako Poirot?), do tego pierwsze, co mi się przypomniało po zwiastunie, to świąteczny Voyage of the Damned z czasów Dziesiątego z kosmicznym Titanikiem. Nic tylko czekać i liczyć, że według mojego prywatnego rankingu powrócimy na wysoki poziom.

Przemek: Cóż, zobaczymy. Na razie zapowiada się na emocjonującą, pełną napięcia opowieść. Dużo kosmosu w tym sezonie, bardzo mi się to podoba!

Doctor Who
S08E07: Kill the Moon, emisja: 4.10.2014

Paweł “Matoos” Matusiak
Informatyk po trzydziestce, nałogowy gracz i entuzjasta seriali, w wolnych chwilach hobbystycznie oglądający “chińskie bajki”. Stanowczo za często stosuje konstrukcję “Also:”.

Przemek Zańko: czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.

Piotr ‚Ramzes’ Mrowiec
Kiedyś marzył o byciu astronomem, dzisiaj już nie marzy, tylko jest filologiem. Humanista z wyboru, umysł ścisły w sercu. Zawsze z milionem pomysłów do napisania czegoś i zbyt rozwiniętym leniem, by faktycznie to zrobić. Na oglądaniu seriali spędza zdecydowanie zbyt dużo czasu, ale już nauczył się z tym żyć i przyznawać do tego. Ideałem dla niego byłyby podróże po świecie i opisywanie swoich doświadczeń.

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)