Fot. BBC

Are you my mummy? (Doctor Who, S08E08)

Artykuł zawiera spoilery z odcinka i zwiastuna kolejnego.

Przemek: Spekulowaliśmy, spekulowaliśmy – a odcinek i tak zaskoczył. Mumia w Orient Expressie okazała się historią Doktora i Clary, a konkretnie tego, co aż do sceny zamykającej wydawało się ostatnią przygodą towarzyszki w TARDIS. Po raz kolejny zmierzyliśmy się z tematem Doktora kłamiącego, nieco bezwzględnego, ale też spojrzeliśmy z innej strony na wątpliwości Clary. Były też przepiękne kostiumy, urokliwa muzyka, wciągająca intryga i kosmiczny ekspres. Przyznam, że jestem z odcinka bardzo zadowolony. A wy?

Matoos: Zgodzę się z tobą. Pomimo że zazwyczaj tych titanikowo-robin hoodowo-królowo-elżbiecich odcinków nie lubię, ten przypadł mi do gustu. Don’t stop me now z samego początku odcinka w swingowym wykonaniu rozpuściło mnie i nastawiło pozytywnie na wszystko, co przyszło potem :)

Ramzes: Jestem oczarowany odcinkiem. Pomijam radość swojej egiptologicznej części duszy z obecności mumii, ale w końcu dano nam intrygę i potwora, które potrafiły utrzymać napięcie do samego końca i zapewnić niebanalne rozwiązanie. Doktor chyba najbardziej „doktorowy” w tym sezonie. Olśniewająca Clara i przez pół odcinka fantastyczny klimat retro. Do tego wspomniane swingowe Don’t Stop Me Now. No super po prostu!

Pirjo: Pozostaje mi  przytaknąć przedmówcom – zagadka mumii to pierwszy po Listen odcinek osnuty wokół potwora; odcinek, w którym potwór nie jest tylko dodatkiem, zbędnym fabularnie i rozczarowującym, jak to było w kilku epizodach bieżącej serii. Odcinek płynie wartko, wszystko jest dopięte na ostatni guziczek, wystylizowane zgodnie z przyjętą konwencją staroświeckiego kryminału.  Poszlaki, kolejne zgony, podejrzani, ich przesłuchania. A poza tym ja bardzo lubię mumie…  Ramzesie, moja dusza też jest po części egiptologiczna!

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Tak, dużo, dużo dostaliśmy dobra. Jamie Mathieson, autor scenariusza Mumii…, po raz pierwszy pisał dla Doctora Who – i było czuć ten powiew świeżości. W 45-minutowym odcinku zmieszczono dużo postaci, zwrotów akcji oraz spokojniejszych, kontemplacyjnych scen, a jednak nie miałem (tak jak przy Kill the Moon) wrażenia, że na coś zabrakło czasu. W dodatku widać, że potwór został solidnie przemyślany, a sposób, w jaki Doktor go pokonał, mnie całkowicie usatysfakcjonował. Właśnie dlatego świeża krew w zespole bywa dobrym pomysłem!

Ramzes: Zgadzam się w całej rozciągłości. Można odnieść wrażenie, że każda minuta została dokładnie rozplanowana, aby dawkować napięcie. Poboczni bohaterowie nie znikają na tle drugiego planu. Mnóstwo przeróżnych emocji obecnych, niby upchanych, a jednak na każdą był czas i odpowiedni moment. W dodatku sporo typowego dla serialu humoru – mało rzeczy rozbawiło mnie w tym sezonie tak jak Doktor częstujący landrynkami z papierośnicy.

Pirjo: Jelly Babies to raczej żelki i wspaniałe nawiązanie do przeszłości uniwersum. Jedno z wielu w tym odcinku. Zabawa z wyrobionym widzem, otrzaskanym w symbolice i cytatach, sprawiła mi dodatkową frajdę.

Are you my mummy?

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Niewidzialna dla każdego poza ofiarą mumia to chyba jeden z najfajniejszych potworów w tym sezonie. Zagadkowy, niepowstrzymany, przerażający. BBC zdecydowało nawet o przesunięciu emisji odcinka na nieco późniejszą godzinę, by nie wystraszyć najmłodszych widzów! Szkoda, że nikt nie pomyślał o nerwach biednych dorosłych… Może nie bałem się samej mumii, ale już myśl, że dowiaduję się, iż zostało mi dokładnie 66 sekund życia, zdecydowanie przyprawiła mnie o dreszcze.

Ramzes: Jeden z najfajniejszych, bo i dobrze przemyślanych – zarówno jego wygląd, jak i charakter przyprawiały o ciarki. W wizerunku mumii postarano się o brudne, postrzępione bandaże, wystające kości i całość wyglądała naprawdę realistycznie, a fakt, że tylko ofiara to widzi, jedynie potęguje grozę. Bo jak poradzić sobie z czymś niewidocznym? A jeszcze dodajmy ten subtelny aspekt, że mumia nie działała ze złowieszczych pobudek, tylko została tak zaprogramowana. Doprawdy, wyciśnięto z potwora chyba wszystko, co się dało.

Pirjo: Dla mnie cudownym pomysłem było zrobienie z mumii takiej pradawnej, nakręcanej zabawki. Miała nawet śliczne pudełeczko wyściełane folią bąbelkową! Ta klasyczna i osnuta legendami postać stała się czymś mechanicznym, prostym w obsłudze… tylko że instrukcja do niej gdzieś się zapodziała. To rzeczywiście fantastyczny, świeży koncept. Zabawa z widzem, ale zawierająca nutkę grozy.  Klasyczny Doktor Who!

Fot. BBC

Fot. BBC

Matoos: Potwór potworem, ale najbardziej przerażająca dla mnie jest coraz wyraźniej widoczna różnica między nowym Doktorem a poprzednimi – nigdy jeszcze chyba tak szybko i bez komentarza nie zbywał on postaci którym nie jest w stanie pomóc. „Zginiesz, nic na to nie poradzimy, ale daj nam przynajmniej szansę pomóc innym” to w gruncie rzeczy pozytywna reakcja, ale sposób przekazania złych wieści uderzył mnie już w przypadku Rossa z Into the Dalek i nie wygląda na to, żeby miał się zmienić. Zginiesz i już, nie ma co o tym gadać.

Przemek: Ha, masz rację, za moment wrócimy do tego. A jeszcze co do mumii – fakt, że okazała się żołnierzem, którego można powstrzymać jedynie poddając się, bardzo mi się spodobał. Kolejny raz w tym sezonie mamy podtekst żołnierski, a jednak zrobiony inaczej, ciekawie, z pomysłem. To niesamowite, ale w jednej króciutkiej scenie z mumią salutującą drżącą ręką udało się przekazać pokaźny ładunek sensów: zobaczyliśmy Doktora w roli oficera zwalniającego ze służby, ulgę i wdzięczność zmęczonego tysiącami lat wojny szeregowca… No i bardzo zgrabnie użyto teleportera, by ocalić bohaterów przed śmiercią w finale.

Matoos: Do mnie przemawia to na podwójnym poziomie – algorytm pozostawiony sam sobie, sztuczna inteligencja, pętle i wywołane przez nie problemy to moje ulubione elementy „informatycznego” science fiction, a tu dokładnie z tym mamy do czynienia. Program zapętlony we własnych rozkazach przez tysiące lat kontynuuje dawno zakończoną wojnę? Ciekawe czy śni o elektrycznych owcach, kiedy nie ma go na ekranie ;)

Doktor i Clara

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Tym, co najbardziej mnie w Mummy on the Orient Express urzekło, był delikatny smutek ostatecznego rozstania, jaki cały czas towarzyszył bohaterom. Toast wzniesiony za „last hurrah”, Doktor wahający się, czy zapukać do przedziału Clary, Doktor paplający o planetach, byle nie rozmawiać na trudne tematy… A jednak koniec końców, kiedy przyszło opuścić TARDIS, Clara nie zdołała się przemóc. Skłamała, zmieniła zdanie, została.

Ramzes: Bo porzucenie Doktora to nie taka prosta sprawa. Od 2005 r. jedynie Martha miała na tyle odwagi i konsekwencji, by drzwi TARDIS pozostawić dla siebie zamknięte. Doktor jest w swojej obecnej inkarnacji mocno kontrowersyjną postacią, ale podróże z nim to wciąż najlepsze, co może się ludziom przytrafić. Poza tym nie widzimy, jak dużo czasu Doktor faktycznie spędza z Clarą. Na jedną przygodę niebezpieczną ile przypada „zwyczajnych”? Pięć? Osiem? Jak dla mnie statystyka bardzo na korzyść pozostania w budce policyjnej.

Matoos: Może tak naprawdę wcale nie chciała odejść? Bo tak naprawdę kto byłby w stanie to zrobić? Pewnie, podróżowanie z Doktorem ma sporo złych stron, ale są też przecież cuda, które jesteś w stanie zobaczyć, rzeczy, które jest w stanie zrobić. Fakt, że nie lubisz kierowcy, to nie jest wystarczający powód, żeby nie jeździć do Disneylandu.

Pirjo: Oczywiście, że Clara nie chciała odejść. Zrozumiałam to w momencie, gdy się wymknęła nocą z kuszetki, by przeżywać własne przygody. Przygody są jak nałóg! Od początku też domyślałam się, że jej nerwy wynikają z rozdarcia wewnętrznego, konfliktu pomiędzy dwoma mężczyznami-jej-życia, którzy ewidentnie się nie lubią. To ten dysonans jest źródłem złych emocji, a nie chęć oddzielenia się od bohatera, którego zna już spory kawałek czasu i który mimo wszystko zrobił dla niej znacznie więcej dobrego niż złego.

Przemek: A ja zastanawiam się, na ile końcowa decyzja Clary była tylko chwilową paniką. Mamy niby rozmowę na plaży, w której do dziewczyny zdawały się jakoś trafiać słowa, że czasem musisz wybrać nawet wtedy, gdy wybierasz między równie złymi opcjami, ale… to chyba trochę za mało. Mężczyźni to jedno, ale oschłość i chłodna kalkulacja Dwunastego od dawna przecież Clarę drażnią i niepokoją. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że ot tak, po prostu, się z tym pogodziła.

Pirjo: A mi się nie chce wierzyć, że mogłaby serio chcieć odejść!

Ramzes: Powtórzę i siebie, i Matoosa – możliwości, jakie daje podróż z Doktorem, chyba na chwilę obecną znów przeważyły i zagłuszyły jej rozterki oraz dylematy. Bo jeśli dzięki TARDIS codziennie możesz mieć Gwiazdkę i spełniać swoje marzenia? Kto by nie chciał takiego życia?

Pirjo: Ja bym chciała! Pick me! Pick me!

Fot. BBC

Fot. BBC

Matoos: Ja na początku miałem moment, kiedy zastanawiałem się, czy rzeczywiście Doktor uratował wszystkich, czy tylko Clarę, ale wygląda na to, że postać mechanika rozwiązała ten problem. Ale zawieszenie i wprowadzenie widzów w stan zadawania sobie takiego pytania było wykonane mistrzowsko.

Pirjo: Właśnie o postaci mechanika chciałabym jeszcze wspomnieć – był naprawdę frapujący i jego krótka wizyta w TARDIS dała mi do myślenia. Byłoby super, gdyby się jeszcze w serialu pojawił. Brakuje nam w Doktorze filozofów, osób, które będą w stanie z naszym Staruszkiem rozmawiać jak równy z równym. Do diaska, brakuje mi Mastera albo jakiegoś innego Time Lorda czy może po prostu kompleksowego, ogarniętego przedstawiciela prastarej, mądrej rasy. Słuchając rozmów z mechanikiem miałam dziwne wrażenie, że Doktor spotkał nareszcie… kogoś w swoim wieku. Doktor i Mechanik. W ogóle ogromnie podobały mi się postacie drugoplanowe w tym odcinku, takie jak wnuczka pierwszej ofiary czy kierownik pociągu, dzielnie relacjonujący pasażerom swoje spotkanie z mumią. Dawno epizodyczni bohaterowie nie wzbudzili tyle mojego zainteresowania i empatii. Chyba już o tym wspominałam, ale chętnie zobaczyłabym też historię rozbitą na dwa odcinki, czyli coś większego. Wtedy postacie tła mogłyby zabłysnąć.

Przemek: Oj, ja też. Zwłaszcza że postacie drugoplanowe rzeczywiście były w tym odcinku wyśmienite. Trzecioplanowe zresztą też – wypatrzyłem wśród naukowców w tle nawet sobowtóra Einsteina!

Kącik spekulacyj

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Za nami kolejny tydzień bez Missy, choć przecież trupów z winy Doktora padło w tym odcinku niemało – by wspomnieć tylko o biednych, wyrzuconych w przestrzeń kosmiczną kucharzach. Wątek żołnierski też raczej trzymał się z tyłu, stanowił raczej podtekst niż temat odcinka. A Clara, wbrew szumnym zapowiedziom, pozostała w TARDIS. Wróciliśmy do punktu wyjścia?

Ramzes: Trochę tak, chociaż tożsamość mumii jako żołnierza jest bardzo symptomatyczna, nawet jeśli stanowi tylko pretekst. To dla mnie mimo wszystko wyraźny sygnał, że ten motyw pełni ważną rolę w sezonie. Być może tylko w dookreśleniu przez Doktora swojego nowego „ja”, ale już za dużo razy wspominano armię, oficerów i odwieczny problem, kto odpowiada za wykonanie rozkazu – podwładny czy przełożony – by traktować to jako przypadek. Ja natomiast chciałem przypomnieć o jeszcze jednym aspekcie porzuconym już w premierze, a który ostatnio mi się przypomniał. Pamiętacie rozważania Doktora w pierwszym odcinku, dlaczego dostał po regeneracji akurat tę twarz? Moffat powiedział, że nie zignorują tego, że Capaldi już grał w Doktorze i w Torchwood. Myślicie, że jeszcze w tym roku do tego nawiążą?

Przemek: Mam nadzieję!

Matoos: Doktor nie ma w zwyczaju zmieniać swojego zachowania w znaczący sposób, ale udowodnił Clarze, że można mu zaufać. Jego metody są dyskusyjne, ale ostatecznie zazwyczaj okazuje się, że większe dobro jest dla niego najważniejsze, nawet jeśli nie zawsze jest w stanie uratować wszystkich, których by chciał. Po owocach ich poznacie. To też jest spore odejście od standardowego przygotowywania scenariusza dla Doktora – on zawsze podejmował te decyzje, ale zachowywał je dla siebie. Może teraz przestał osładzać gorzką pigułkę?

Pirjo:  A mnie jakoś tak trochę zaczęło denerwować, że znów żołnierze, że nie udaje się odejść od wyraźnie rysowanego metaplotu i przeskoczyć na moment w stronę odcinków totalnie stand-alone. Trochę było mi pod tym względem w Orient Expressie duszno. Klaustrofobicznie. Wszystkie epizody serii są w swej istocie o Doktorze jako oficerze i/lub bohaterze z legendy. Nie mówię, że to źle, ale dla mnie to się robi nudne, bo przewidywalne.

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Kolejny odcinek, Flatline, wygląda po zwiastunie na „niskobudżetówkę” w stylu Fear Her czy Turn Left. Współczesny Londyn, człekokształtne komputerowe potwory, Doktor uwięziony (?) w TARDIS… Oczywiście nic w tym złego. Oby tylko niższy budżet nie przełożył się na niższą jakość!

Matoos: Ja tam uważam, że to większy budżet akurat w przypadku Doktora jest zazwyczaj problemem, więc jestem zachwycony ;) Samą zapowiedź odebrałem jako INWAZJĘ POTWORÓW Z DRUGIEGO WYMIARU, co dla mnie brzmi świetnie. Pamiętacie jeszcze płaszczaki z lekcji matematyki o przestrzeni trójwymiarowej?

Pirjo: Pamiętamy! I mamy chyba wszyscy nadzieję, że opracowanie tego tematu będzie równie sprytne jak mechaniczna mumia. Osobiście od Doktora oczekuję błyskotliwości, nie akuratności naukowej. Pomysłów wykręconych w kosmos ;)

Przemek: Płaszczaki, przybywajcie!

Doctor Who
S08E08: Mummy on the Orient Express, emisja: 11.10.2014

Paweł “Matoos” Matusiak
Informatyk po trzydziestce, nałogowy gracz i entuzjasta seriali, w wolnych chwilach hobbystycznie oglądający “chińskie bajki”. Stanowczo za często stosuje konstrukcję “Also:”.

Pirjo Lehtinen: człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Przemek Zańko: czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.

Piotr ‚Ramzes’ Mrowiec
Kiedyś marzył o byciu astronomem, dzisiaj już nie marzy, tylko jest filologiem. Humanista z wyboru, umysł ścisły w sercu. Zawsze z milionem pomysłów do napisania czegoś i zbyt rozwiniętym leniem, by faktycznie to zrobić. Na oglądaniu seriali spędza zdecydowanie zbyt dużo czasu, ale już nauczył się z tym żyć i przyznawać do tego. Ideałem dla niego byłyby podróże po świecie i opisywanie swoich doświadczeń.

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)