Fot. BBC

Kochanie, spłaszczyłem dzieciaki! (Doctor Who, S08E09)

Artykuł zawiera spoilery z odcinka i zwiastuna kolejnego.

Przemek: Drugi z rzędu odcinek autorstwa Jamiego Mathiesona – i drugi hit. Może pojawiające się w sieci propozycje, żeby ten pan zastąpił Stevena Moffata, są trochę na wyrost, ale przyznać trzeba, że od nowicjusza dostaliśmy naprawdę ciekawe i dobrze zrobione historie. Jak zauważa sam autor na swoim blogu, atak dwuwymiarowych istot to pomysł tak doktorowy, że aż dziw, iż nie zrealizowano go wcześniej. A jeśli dodać do tego pomysł ze zmniejszeniem TARDIS, mamy instant classic.

Matoos: Tak, zmniejszenie Tardis stanowczo na propsie, a ja tylko się cieszę, że dobrze zrozumiałem intencje twórców z poprzedniego odcinka na temat płaszczaków. Bezkościch?

Ruda: Zamiana Moffata na Mathiesona z pewnością za bardzo by mnie nie zasmuciła, ale nie mam wielkich złudzeń i nie robię sobie nadziei na tak wspaniały obrót wydarzeń.  Ale odchodząc od twórców—byłam bardzo zaskoczona tym, że nowy sezon nie cieszy się zbyt wielką popularnością wśród moich Doktorowych znajomych. Mi bardzo przyjemnie oglądało się właściwie każdy odcinek, kilka mniejszych zgrzytów pomijam, zarówno pod względem samej historii, jak i tego, co obecnie Doktorowi w duszy śpiewa. Smutno śpiewa, ale o tym może później.

Przemek: Słusznie, wrócimy do tematu. Co do odcinka, bawiłem się przy nim dobrze, ale nie świetnie. Za to im dłużej o nim myślę, tym bardziej mi się podoba. Znakomicie przeprowadzone odwrócenie ról Doktora i Clary, fascynujący potwór, dynamika i groza, mocny monolog Dwunastego na koniec. Czego więcej wymagać od pojedynczego odcinka?

Ruda: Szczerze mówiąc czekałam na taki odcinek, który być może przekonałby do Dwunastego tych, którym nie odpowiada jego cierpkość i opryskliwość. I nawet nie o to chodzi, by tę opryskliwość polubić, ale zrozumieć ciąg przyczynowo-skutkowy, który do niej doprowadził. Zastanawiam się teraz, czy z tej perspektywy pozornie beztroski i bardzo przyjemny w obejściu Jedenasty nie wygląda na kogoś, kto robił dobrą minę do złej gry? Może nadinterpretuję. Wracając do samego Flatline, mnie porwał od początku, a jak patrzyłam na obcych targanych przejściem z drugiego w trzeci wymiar, to miałam ciary.

Matoos: Dodatkowy plus za rewelacyjne nowe postaci poboczne, Rigsy od razu skojarzył mi się z bohaterami Misfits, za to Nadzorca (nie mogłem znaleźć imienia) z Gargamelem – oba skojarzenia stanowczo pozytywne.

Inwazja z krainy Płaszczaków

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Jest coś fascynującego w idei większej – lub mniejszej – liczby wymiarów. Płaski świat umiemy zobaczyć, więc jako tako go pojmujemy, ale już próba wyobrażenia sobie rzeczywistości pięcio- czy dziesięciowymiarowej może przyprawić o ból głowy. Równie trudno musiało być potworom z omawianego odcinka zaatakować świat 3D – a jednak spróbowały. To chyba najciekawszy potwór, jakiego w Doctorze Who dostaliśmy od wielu sezonów.

Matoos: Zaiste! Idea płaszczaków nauczana w klasach matematyki od czasów niepamiętnych zawsze wydawała mi się nieco krypna, można by spokojnie cały serial zrobić o ich rozważaniach filozoficznych na temat trzeciego wymiaru. Albo pogadać ze znajomymi na temat czwartego, to też zawsze jest dość zabawne. Nawet gry o tym powstają, jak Miegakure na ten przykład.

Ruda: Zastanawiam się, czy nasi płascy (nie)przyjaciele jeszcze kiedyś wrócą. Nie mieliśmy znowuż aż tak dużej szansy ich lepiej poznać, choć nie wiem, czy „poznać” to w tym przypadku dobre słowo. Zadałam sobie pytanie „O, skąd inspiracja?” i przyszedł mi do głowy mariaż produkcji o zombie z familijnymi filmami z lat dziewięćdziesiątych, gdzie życie mieszało się z kreskówką. Być może odcinek to zabawa tym formatem, która na szczęście nie skupiała się na graniu w kosza, tylko w pewien sposób na „pożeraniu” ludzi.

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Tak. Natomiast pozwolę sobie pokręcić odrobinę nosem, bo nie mogę się oprzeć wrażeniu, że dało się z płaskich potworów wycisnąć więcej. Skoro już bawimy się wymiarami, bawmy się na całego! Może szukam dziury w całym, ale marzy mi się jakieś wręcz lovecraftowskie podejście, jakieś niemożliwe geometrie, podkreślenie niewyobrażalnej obcości tych istot… Ale i tak dostaliśmy wiele dobrego. Sam pomysł, że coś może się żywić wymiarami i spowodować w ten sposób skurczenie TARDIS, zasługuje na brawa. Tak samo jak dobrze przemyślana ucieczka w scenie, gdy Clara i jej towarzysz są uwięzieni w mieszkaniu: wystarczy wznieść się ponad podłogę, by uciec przed istotami, które wszak z samej swej natury nie mogą skakać.

Ruda: Zgadzam się, Przemku. Trochę szkoda, bo to wspaniały pomysł, ale jednak brakuje im tego czegoś, co sprawiłoby, że dorównają(liby?) pewną mieszanką grozy i ekscytacji (wywoływanej) chociażby poziomowi Silence. Anioły to zamierzchła przeszłość, z Silence też już się rozstaliśmy, może pora na kolejnego stwora tej samej klasy?

Matoos: Dołączam się do lekkiego kręcenia nosem, bo niektóre rzeczy wydawały mi się nieprzemyślane, jakby twórcy zachwycili się za bardzo swoim pomysłem. Końcowa scena opiera się na Bezkostnych próbujących przywrócić klamkę w 2D do trzeciego wymiaru, ale czemu tak naprawdę mieliby to robić? Płaska postać powinna móc przekręcić płaską klamkę, prawda?

Przemek:  Yhm… no chyba? Niczego nie jestem przy płaszczakach pewien. Chciałem jeszcze dodać, że bardzo mi się podobało podejście Doktora do The Boneless – niby taki oschły i ponury, ale wolał założyć, że istoty z innego wymiaru zabijają nieumyślnie, próbował nawiązać kontakt. Dopiero kiedy druga strona „zerwała negocjacje”, rozprawił się z potworami. The Boneless moim zdaniem wciąż mają w sobie potencjał. Bardzo bym chciał, by jeszcze kiedyś powróciły, może z nowymi umiejętnościami, tak jak Płaczące Anioły powróciły w The Time of Angels/Flesh and Stone.

Matoos: Bardzo mi się to skojarzyło ze starszymi Doktorami, głównie z Dziewiątym. Moment, w którym w pierwszym odcinku nowej serii uprzedzał on Świadomość Nestene i dawał jej ostatnią szansę, sprawił, że zapomniałem o żywych manekinach i stwierdziłem, że ten serial ma coś w sobie.

Kieszonkowa TARDIS i Doktor Clara

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Flatline to chyba najlepszy Doctor-lite odcinek, jaki widziałem. Wynikające z oszczędności odsunięcie głównego bohatera na drugi plan mogło łatwo stać się wielką wadą, ale Mathieson zdołał przekuć to w zaletę. Nie tylko wymyślił cwany sposób, by Władcę Czasu i towarzyszkę rozdzielić, ale też użył rozdzielenia, by powiedzieć nam coś nowego o obu postaciach. Dostaliśmy też naprawdę niezwykłe, zapadające w pamięć sceny. Clara wyciągająca z torby wielki młot, oko wyglądające przez maleńkie drzwiczki, ręka Doktora przesuwająca maleńką TARDIS…

Ruda: Ha, ta ręka mi się od razu mocno skojarzyła z Addamsami, co mnie zaskakująco mocno rozbawiło. Patrząc całościowo, był to odcinek bardzo dobrze zbilansowany pod względem ilości humoru i – powiedzmy – „ciemności”, do tego mocno zakończony. „You were an exceptional Doctor, goodness had nothing to do with it. Mocne. Bardzo się też cieszę z tego, że Clara nabrała rozpędu. Na początku myślałam, że po prostu nareszcie zaczęto jakoś sensownie tę postać budować, a potem zaczęłam się zastanawiać, czy ten rozwój nie ma źródła w historii, która nam się wyłania w metaplocie z Missy.

Przemek: Ooo tak, o Missy na pewno za chwilę pomówmy! Jeszcze co do zabaw z Twymiarami – kolejną fajną rzeczą była TARDIS w trybie oblężenia, jako pozbawiona wejścia kostka. Uwielbiam oglądać nieznane dotąd pomieszczenia albo funkcje statku Doktora! Lubię też, gdy się nam pokazuje, jak niebezpieczna (także dla użytkownika) potrafi to być maszyna…

Matoos: To tak jak fakt, że TARDIS jest wystarczająco ciężka, żeby skruszyć część planety, gdyby lądowała pełnym ciężarem – też uwielbiam takie szczegóły.

Fot. BBC

Fot. BBC

Ruda: We mnie klimaktyczne (???) sceny w TARDIS wywołały duży niepokój, ale na szczęście żaden z moich czarnych scenariuszy nie miał serialowego prawa się spełnić, bo przecież jest Clara. Ona natomiast zdecydowanie mogła czuć się trochę niedoceniona, prawda? Miałam wrażenie, może się mylę, że uratowany sprytem Clary Doktor zgarnął jej sprzed nosa cały splendor. Wybuchy, lasery, huk i dym, a pośrodku tego wszystkiego TARDIS, podczas gdy to właśnie Clara się w tym odcinku najbardziej napracowała.

Przemek: Rzeczywiście trochę tak to wyglądało, choć myślę, że Clara była w tym odcinku tak super, że Doktor mógł jej skraść co najwyżej cząstkę splendoru. A skoro już o tej dwójce mowa, Flatline w naturalny sposób kontynuuje wątek konfliktu między Clarą a Doktorem, który narastał już od kilku odcinków. Najpierw mieliśmy towarzyszkę coraz bardziej niezadowoloną z oschłości i pewnej bezwzględności Doktora, potem kryzys i niemal rozstanie, wreszcie w trakcie przygody z mumią pojawiło się większe zrozumienie dla niełatwych decyzji, jakie musi podejmować nasz heros. Teraz Clara, początkowo zachwycona możliwością udawania Doktora, szybko i boleśnie się przekonuje, jak trudna jest to rola. Łatwo krytykować, gdy ktoś inny postępuje nie po naszej myśli, ale gdy sami się podobnej sytuacji znajdziemy… Teraz Clara chyba lepiej rozumie Władcę Czasu. Ale, co ciekawe, sam Doktor wydawał się z tego pod koniec niezadowolony.

Ruda: Czy nie interesujący w kontekście tego finalnego niezadowolenia jest moment, w którym Clara pierwszy raz przedstawia się jako Doktor, na co Capaldi odpowiada słowami „Don’t you dare”? Ciekawi mnie, w którą stronę teraz pójdzie ten wątek i mam tylko nadzieję, że czeka nas niedługo coś nieco lżejszego, tak w ramach małej odskoczni od specyficznego nastroju obecnych odcinków Doktora.

Matoos: Cóż, w końcu od zawsze się zgadzaliśmy, że po to Doktor ma towarzyszy, żeby zatrzymali go w odpowiednim momencie, zanim przekroczy granicę, zza której już nie da się cofnąć. Nie mogą tego robić, jeśli są tacy sami jak on.

Kącik spekulacyj

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: No, wreszcie dostaliśmy jakieś mięsko i mamy się w co wgryźć. Co miała na myśli Missy, mówiąc, że w przypadku Clary dobrze wybrała? I w jaki sposób ją obserwowała? Internet sugeruje, że mogło chodzić o przekazanie Clarze numeru telefonu do TARDIS, że w ten sposób Missy spowodowała zetknięcie się Jedenastego i tej wersji Clary. Tylko co by z tego wynikało?

Matoos: Przyznam, że nie mam pojęcia. Trochę mi się ona kojarzy z Madame Kovarian, ale to raczej nie w stylu Doktora powtarzać dwa razy tę samą fabułę, więc pewnie chodzi o coś zupełnie innego.

Ruda: Historia się zagęszcza. Związek Missy i Clary jest szalenie interesujący, głównie ze względu na tę ambiwalentność tej pierwszej. Jaką w tym wszystkim rolę odgrywa Clara? I czy odgrywa ją świadomie?

Przemek: Póki co mieliśmy ze strony Missy dziwne wzmianki o tym, że Doktor to jej chłopak i że go uwielbia. Wiedzieliśmy też, że zabiera do „Nieba” niektórych spośród tych, którzy w związku z Doktorem stracili życie. Scena z Flatline sugeruje jakąś zastawianą od dawna pułapkę. Można się domyślać, że Missy będzie Głównym Złoczyńcą Sezonu, ale jak na razie zbyt wiele zła nie czyni. Dostajemy mieszane sygnały. Intryguje mnie to.

Matoos: I dobrze! W końcu po to się ogląda Doktora (między innymi), żeby być zaskoczonym. No i miło w końcu dostać przeciwnika, który nie chce zniszczyć świata ani zemścić się na Doktorze. Być może ona chce go właśnie uratować przed czymś, co nadchodzi? Przekonamy się.

Przemek: Nie mogę się doczekać. A już za tydzień – odcinek, który bardzo mnie zaciekawił i zaczerpniętym z Blake’a tytułem, i pomysłem. Ze zwiastuna In the Forest of the Night wynika, że inwazji na współczesny Londyn dokonały… drzewa. Bardzo jestem ciekaw, co z tego wyniknie.

Matoos: Londyńskie ZOO, wheeeee!

Fot. Reddit

Fot. Reddit

Doctor Who
S08E09: Flatline, emisja: 18.10.2014

Paweł “Matoos” Matusiak
Informatyk po trzydziestce, nałogowy gracz i entuzjasta seriali, w wolnych chwilach hobbystycznie oglądający “chińskie bajki”. Stanowczo za często stosuje konstrukcję “Also:”.

Przemek Zańko: czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.

Ruda
Ruda cholera. Fotografuje, rysuje, pisze i mówi językami.

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)