Fot. HBO

Terapia po polsku. Cz. III (Bez tajemnic, S03)

Artykuł zawiera spoilery.

W części drugiej artykułu skończyłem omawiać pacjentów – pora się zająć lekarzem.

Uczynienie terapeuty uczestnikiem terapii to jeden z najbardziej błyskotliwych zabiegów narracyjnych we wszystkich wersjach serialu Bez tajemnic. Uzyskujemy dzięki temu wgląd w życie prywatne i psychikę postaci, która w innym wypadku jawiłaby się jako nieprzystępna, zamknięta, górująca nad tymi, którym pomaga. Możemy też zobaczyć, że aby nieść pomoc, wcale nie trzeba samemu być doskonałym ani nawet wyjątkowo poukładanym wewnętrznie: jest w stanie to robić nawet człowiek mający takie trudności w prywatnych relacjach jak Andrzej. Ostatecznie nie trzeba przecież przeżyć zawału serca, by pracować jako kardiochirurg!

Piątek: Andrzej i Tomasz

Fot. HBO

Fot. HBO

Trzeciosezonowy wątek Andrzeja bardzo mocno odbiega od analogicznego wątku Paula Westona z amerykańskiej wersji serialu. W obu wypadkach fabuła ogniskuje się wokół rywalizacji między doświadczonym terapeutą w roli pacjenta i mniej doświadczonymi kolegami po fachu, którzy próbują go leczyć – ale na tym podobieństwa się kończą. W In Treatment Paul trafia do młodej Adele, która postanawia m.in. skłonić go do krytycznego spojrzenia na relację, jaką miał z poprzednią terapeutką, superwizorką i przyjaciółką, Giną – co sprawia, że Paul w odruchu obronnym zaczyna bezustannie podważać kompetencje i zaangażowanie Adele w swoje leczenie. Co więcej, mężczyzna zaczyna projektować na psychoterapeutkę swoje fantazje o relacji z kobietą i przeżywa irracjonalne, bolesne rozczarowanie, gdy dociera do niego, że Adele nie jest zainteresowana. Sama terapia jest skupiona przede wszystkim na przyczynach kłopotów Paula z nawiązywaniem bliskich więzi.

Andrzej trafia do terapeuty mężczyzny – ambitnego, energicznego Tomasza (Maciej Stuhr), który proponuje wyjście z roli superwizora, jaką dotąd wobec Andrzeja pełnił, i rozpoczęcie terapii. Powodem jest to, że w przypadku naszego bohatera życie prywatne i zawodowe trudno rozdzielić. Jego zaangażowanie w pomoc pacjentom często powoduje przekraczanie wyznaczonych przez etykę zawodową granic (co ma i pozytywne, i negatywne konsekwencje), a w relacjach z bliskimi Andrzej zbyt często wybiera bezpieczny zawodowy dystans, co chroni go przed zranieniem, ale też czyni samotnym. Między pacjentem a lekarzem także tu pojawia się konflikt, ale o nieco innym podłożu. Tutaj bohater, podważając kompetencje terapeuty, stara się przede wszystkim ochronić własny autorytet i utwierdzić się w przekonaniu, że jest nieomylny. Znacznie silniej niż w przypadku Paula i Adele zaznacza się różnica wieku: Tomasz to dawny student Andrzeja, człowiek wciąż przepełniony młodzieńczą werwą i arogancją. Andrzej to stateczny dyrektor instytutu, uznany specjalista od terapii dziecięcej z ogromnym stażem, człowiek z racji wieku i temperamentu niechętny zmianom. Słowne pojedynki toczone przez tych panów przypominają chwilami starcie Dawida z Goliatem.

Fot. HBO

Fot. HBO

Jako pacjent Andrzej zainteresowany jest przede wszystkim naprawieniem relacji z najmłodszym synem, Maksem, którą postrzega jako swoją ostatnią szansę na bliską więź z własnymi dziećmi. Dręczy go poczucie, że przez swój chłód i wycofanie zmarnował szansę na bycie prawdziwym ojcem. Na ironię zakrawa fakt, że znawca dziecięcej psychiki ucieka się do wychowywania przez wręczanie prezentów i zabieranie syna na wycieczki, natomiast z determinacją unika wszelkiej rozmowy. Problem chyba w tym, że wolałby być dla rodziny autorytetem niż bliskim człowiekiem; świadczy to o sporym ego, podobnie jak fakt, że gdy pojawiają się problemy wychowawcze, Andrzej woli okazać przesadną surowość, niż przyznać się do błędu lub niewiedzy. Relację z Maksem udaje się w końcu podreperować dzięki Tomaszowi – z jednej strony terapeuta uświadamia pacjentowi, że większa surowość prowadzi tylko do większego dystansu, a z drugiej w trakcie rozmowy we trójkę pomaga mężczyźnie i chłopcu lepiej się porozumieć. Andrzej nie jest w końcu złym ojcem, tylko boi się otwierać na ludzi, zwłaszcza tak ważnych jak syn. Nie przypadła mi do gustu jeszcze sztywna gra aktorska nieletniego Marka Moryca, ale i tak oceniam wątek na plus.

Drugim, po części przemilczanym elementem terapii Andrzeja jest jego relacja z Ewą, kobietą poznaną podczas urlopu w Wiedniu. Sam fakt, że bohater postanawia zataić przed Tomaszem postawione przez Ewę ultimatum – albo przeprowadzasz się do mnie, albo to kończymy – wiele mówi o Andrzeju. Po raz kolejny do głosu dochodzi przesadna surowość, choć w innym aspekcie: jako kłopot z byciem spontanicznym. Odyseja wiedeńska miała być dla Andrzeja czasem skupienia na sobie, odpoczynku, porządkowania życia. Ale człowiek, który od tylu lat unikał więzi z innymi i samym sobą, uciekając w pracę, nie potrafił tak po prostu zmienić przyzwyczajeń. Powrót do Warszawy i objęcie stanowiska dyrektora instytutu były w pewnym sensie przyznaniem się do porażki i kolejną ucieczką. Gdyby nie determinacja Ewy, która sama przyjechała za nim do Polski, romans umarłby śmiercią bynajmniej nie naturalną.

Fot. HBO

Fot. HBO

Tylko jak długo dwójka dorosłych ludzi może żyć w związku na odległość? To, co może działać w przypadku pary nastolatków, osoby w sile wieku po prostu męczy. Stąd ultimatum Ewy i stąd wahanie Andrzeja, które niemal kończy się smutnym zerwaniem relacji. Andrzej boi się pójść za głosem serca, z niechęcią myśli o przeorganizowaniu życia – choć widać zarazem, że bardzo tego związku pragnie. Próba załatwienia sprawy wątpliwym kompromisem (to ty porzuć swoją karierę i sprowadź się do Polski) kończy się fiaskiem. Andrzej dobrze wie, że Tomasz zachęcałby go do podjęcia decyzji, ale woli ją odwlekać, więc po prostu terapeucie o sytuacji z Ewą nie mówi. Ale koniec końców, po burzliwym finale wszystkich wątków, otwiera się nieco bardziej na własne potrzeby i jedzie do Wiednia. To przecież wcale nie aż tak daleko. Czy na stałe? Trudno powiedzieć – pozostawił na miejscu wiele niedokończonych spraw, w tym dopiero co naprawioną więź z synem – ale jeśli czwarty sezon Bez tajemnic nie powstanie (a na razie o nim niestety ani widu, ani słychu), będzie to całkiem dobre zamknięcie historii Andrzeja.

Historia ta byłaby jednak niekompletna bez rozstrzygnięcia narastającego przez cały sezon napięcia między Andrzejem a Tomaszem. Zderzenie silnych osobowości i spór kompetencyjny osiągają kulminację w niespodziewanej sytuacji z Dagmarą, jedną z pacjentek Tomasza, która oskarża go o wykorzystanie seksualne. Nasz bohater oczywiście natychmiast jej wierzy – co jest ogólnie rzecz biorąc właściwą reakcją, ale, jak pokazuje dalszy rozwój wątku, warto też dać szansę wyjaśnień drugiej stronie. Tymczasem Andrzej błyskawicznie korzysta z okazji, by utrzeć nosa aroganckiemu młodziakowi i w gabinecie unosi się słusznym gniewem. W odpowiedzi Tomasz wytyka mu nieustanne podważanie swojego autorytetu i stronniczość. Konieczna staje się rozmowa we troje, podczas której Andrzej, już spokojniejszy, występuje w roli arbitra.

Fot. HBO

Fot. HBO

Koniec końców okazuje się, że oskarżenie Dagmary było fałszywe i stanowiło próbę ukarania terapeuty za to, że nie odwzajemnił jej romantycznych uczuć, a w dodatku usiłował skłonić dziewczynę do poddania krytyce fałszywego obrazu ukochanego ojca. Biorąc pod uwagę smutny fakt, że w Polsce częściej wierzy się w takich sytuacjach podejrzanemu o nadużycie seksualne niż ofierze, dostrzegam pewne niebezpieczeństwo w opowiadaniu historii, w której dwaj mężczyźni, górujący autorytetem nad kobietą, załatwiają sprawę jej zarzutów między sobą. Z drugiej strony – jestem pewien, że gdyby zderzenie wersji wydarzeń Dagmary z wersją Tomasza wypadło na niekorzyść mężczyzny, Andrzej natychmiast powiadomiłby odpowiednie organy. Fałszywe oskarżenie, nastawione na zrujnowanie czyjejś reputacji, to też problem jak najbardziej realny i nie można traktować go lekko.

O ile sama psychoterapia Andrzeja nieco mnie zawiodła przez większe skupienie na „sensacyjnym” wątku Dagmary niż faktycznym analizowaniu wnętrza bohatera, o tyle postać Tomasza uważam za bardzo ciekawy dodatek do serialowego uniwersum. Nawet przy tak niewielkiej ilości czasu antenowego twórcom udało się stworzyć człowieka obdarzonego wyrazistym charakterem, o odpowiedniej głębi i z bardzo odmiennym od andrzejowego podejściem do prowadzenia terapii. Raz widzimy go stojącego na głowie, innym razem – grającego w szachy z samym sobą, by powściągnąć nagły gniew. Nawet jego pusty, ascetyczny gabinet ostro kontrastuje z bardzo domowym, przyjaznym wnętrzem lokalu Andrzeja. Można odnieść wrażenie, że ten ambitny, niecierpliwy terapeuta zaprasza do siebie głównie pacjentów trudnych, stanowiących wyzwanie – i że nie życzy sobie, by cokolwiek go w trakcie pracy rozpraszało. A wszystko to przekazano nam nie wprost, lecz za pomocą scenografii i szczegółów takich jak sposób siedzenia Tomasza. Jestem pod wrażeniem.

Notatki końcowe

Fot. HBO

Fot. HBO

Trzeci sezon Bez tajemnic, czego można się domyślić choćby po długości artykułu, zdecydowanie oceniam na plus. To jedna z najbardziej dojrzałych, oryginalnych produkcji w polskiej telewizji, a ilością poruszonych ważnych tematów oraz intensywnością rozwoju bohaterów w toku fabuły można by obdzielić kilka innych seriali. Od większości kreacji aktorskich nie mogłem oderwać wzroku, a scenariusze i dialogi niemal wszystkie bez wyjątku wzbudziły mój zachwyt, co nie powinno zaskakiwać, skoro jedną ze scenarzystek była sama Agnieszka Holland. Bardzo bym chciał obejrzeć sezon czwarty (piąty, siódmy, dziesiąty…) Bez tajemnic, dlatego smutno mi, że stacja nie planuje kontynuowania serialu. Ta terapia zakończyła się zdecydowanie zbyt wcześnie.

W przypadku wersji amerykańskiej zdarzyło mi się trafić w sieci na wypowiedzi osób, dla których serial stał się swoistą terapią – mocno do nich przemówił, zmotywował do zmian w życiu, pomógł poradzić sobie z problemami, zachęcił do szukania pomocy. Przy wersji polskiej, może z racji proporcjonalnie mniejszej widowni, takich głosów nie spotkałem, ale wierzę, że i u nas komuś ta historia pomogła. Znów: nie chcę przeceniać funkcji społecznej serialu mimo wszystko dość niszowego, ale do kogoś z pewnością trafił. Trudno oglądać historię o psychoterapii i nie zacząć się zastanawiać nad sobą.

Ciekawi mnie, jak wypadłoby porównanie wszystkich „narodowych” wersji serialu – jak informuje ciocia Wikipedia, „oprócz polskiej adaptacji powstały również m.in.: argentyńska, brazylijska, kanadyjska, niderlandzka, serbska, słoweńska, czeska, rumuńska, węgierska, amerykańska”. Czy kopiowały tylko izraelski oryginał, czy może pokusiły się o pokazanie innych, lokalnych problemów? Na ile uniwersalne okazały się prezentowane historie? Gdybym miał jak, chętnie bym się przekonał – a tymczasem pozostaje mi nadzieja, że Bez tajemnic to nie ostatni dobry serial o psychoterapii, jaki dane mi było obejrzeć.

Bez tajemnic
psychologiczny, obyczajowy
HBO, 2011–

Przemek Zańko

Czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.