Fot. BBC

Ciemna woda brzegi rwie (Doctor Who, FINAŁ: S08E11)

Artykuł zawiera straszliwe spoilery.

Przemek: Rozważaliśmy w Pulpozaurowym gronie napisanie wielogłosu dopiero po obu częściach tegorocznego finału, ale rewelacje, jakich dostarczyło Dark Water, aż się proszą o osobne omówienie. Dość powiedzieć, że połowa fandomu stawia właśnie ołtarzyk Moffatowi, a druga połowa pali jego kukłę. Master jest kobietą. (A może Curie-Skłodowska też?!)

Ruda: Fajnie, w końcu obiło nam się już kiedyś o uszy, że taka metamorfoza jest możliwa, chociaż ja i tak ocieram łzę wspominając Johna Simma, którego bezkrytycznie wielbię. Wspaniały chłopak.

Ramzes: Pomysł z całą pewnością odważny, ale i chyba gdzieś tam z tyłu głowy spodziewany, co nie? Już po premierze podstawową teorią było, ze Missy jest skrótem od Mistress. Czyli Moffat zaskoczył, ale w sumie nie do końca i to mnie lekko niepokoi. Przywykliśmy przecież do jego intelektualnej ekwilibrystyki szczególnie w finałach i fakt, że już po pierwszym odcinku nowej serii dość prosto można było odgadnąć głównego bad guya (ee, bad gal?) sezonu, każe mi zapytać, wzorem Lily z HIMYM – „Where is the poop, Steven?”. Bo to się wydaje aż zbyt nieskomplikowane jak na niego.

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Prawda, idea zmiany płci podczas regeneracji krążyła w powietrzu od dawna – sam Moffat wykorzystał ją żartobliwie w The Curse of Fatal Death, do kanonu doktorowego wprowadził ją Neil Gaiman wzmianką o Władcy/Władczyni Czasu imieniem Corsair. Ale „na poważnie” wykorzystano pomysł dopiero teraz. Mnie osobiście sama zmiana płci Mastera ani ziębi, ani grzeje – przyjemnie mnie zaskoczyła, jak zresztą w ogóle powrót tej postaci i ciekaw jestem, co z tego wyniknie. Zastanawiam się natomiast nad dwiema rzeczami. Pierwsza: czy w ten sposób Moffat utorował drogę Doktorowi-kobiecie, którego od dawna część fandomu się domaga? Druga: czy biorąc pod uwagę, że poprzednie „silne kobiety” Moffata, River Song i Tasha Lem, to rozerotyzowane psychopatki, powinniśmy się obawiać, że Moffat popsuje Mastera? Dostaliśmy już bezsensowny, nieśmieszno-niepoważny pocałunek…

Ruda: Właśnie, już trochę popsuł. Co to miało w ogóle znaczyć? Jestem ciekawa, czy istnieje ktoś, kogo ta kalka charakterologiczna jeszcze nie znudziła i nie zmęczyła. Ileż można, panie Moffat? Swoją drogą, nieźle mu się od części fandomu dostanie po uszach za to niezbyt lotne zagranie.  I dobrze.

Ramzes: Myślę, Przemku, że Moffat nie tyle utorował drogę Doktorowi-kobiecie, co przede wszystkim pozwolił na wybadanie gruntu pod taką ewentualną rewolucję. Jeśli publika pokocha zmianę płci u nemezis naszego bohatera, to następnie naturalnym krokiem będzie taki sam krok w przypadku jednej z kolejnych regeneracji Doktora. Jeśli jednak opinie na temat Missy nie będą entuzjastyczne – czy Moffat (lub jego następcy) odważą się na kolejną Time Lady? Swoją drogą ciekawe, czy wnętrze TARDIS w jakikolwiek sposób odzwierciedlałoby zmianę płci Doktora. Jakieś cieplejsze kolory na przykład? I co sama TARDIS na taką sytuację? Czy miałoby to dla niej jakieś znaczenie? Zdaje się, że była w przeszłości zazdrosna o towarzyszki. Ze względu na płeć czy zażyłe relacje?

Żołnierz w zaświatach i zdrada Clary

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: No dobra, największy szok odcinka omówiony, ale przecież było ich w Dark Water więcej. Pierwszy: jeszcze przed napisami początkowymi, kiedy to Danny wpada pod auto… i ginie. Wprawiając w ruch wydarzenia całego odcinka. Przypadek? A może Missy za kierownicą?

Ruda: Tak bardzo skupiłam się na tych porozlepianych przez Clarę karteczkach, że ta zupełnie zwykła śmierć Dannego zbiła mnie na chwilę z tropu. Kiedy przestał odpowiadać, spodziewałam się wszystkiego, z jakimś spektakularnym porwaniem na czele, ale wypadek? Clarze też tu coś nie pasowało, jestem przekonana, że nie przez przypadek byliśmy świadkami jej rozgoryczenia trywialnością i bezsensownością tej tragedii. Owszem, wypadki chodzą po ludziach, ale chyba jednak nie w uniwersum Doktora, nie, gdy do gry wraca szalony i gotowy na wszystko Master. Przepraszam, Mistress. Nie bałam się mimo wszystko o Dannego—fakt, że Clara poprosi o pomoc Doktora, był dla mnie zupełnie oczywisty… a tu kolejna niespodzianka w tym odcinku, bo Clara ani myśli prosić.

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Ooo, tak. Kryzys zaufania narastał od dawna, ale cóż za zwieńczenie! Trochę mi się nie podoba, że mocarna scena przy wulkanie okazała się tylko snem, ale tylko trochę, bo wcale nie straciła przez to swej siły. Ciekawe, czy Amy posunęłaby się do podobnego szantażu, gdyby śmierć Rory’ego nie została wymazana z jej pamięci? Ale chyba nie, Amy ubóstwiała Jedenastego. Potrzeba było dopiero trudnej relacji Clary z Dwunastym, tego narastającego przez cały sezon napięcia, żeby popchnąć dziewczynę ku krawędzi. Jak to mówią: ciary. I jeszcze to „I would do it again” po „zniszczeniu” kluczy. I po dwakroć przeszywający, bo nieoczekiwany moment czułości ze strony Doktora: „Czy sądzisz, że obchodzisz mnie tak mało, że twoja zdrada może mieć jakiekolwiek znaczenie?”.

Ramzes: Świetna scena! Od początku do końca. Siedziałem, oglądałem i zastanawiałem się, jak po tylu latach ten serial nadal, niemal od niechcenia, potrafi wznieść się na takie wyżyny emocjonalności. Przede wszystkim czapki z głów dla Clary. Uwielbiam Amy, ale nigdy nie wykazała się aż taką siłą charakteru w stosunku do Doktora, ba, chyba tylko Donna w nowożytnej historii serialu potrafiła aż tak kategorycznie postawić się Władcy Czasu. Do tego Doktor, który – pomimo swojej zgryźliwości, arogancji i oschłości, tak bardzo podkreślanych na przestrzeni sezonu – pokazał, że dla swoich przyjaciół wciąż zrobi absolutnie wszystko. Nawet pójdzie śladem Orfeusza.

Ruda: Jedynasty, Dwunasty… Doktor to, mimo wszystko, zawsze Doktor. Tylko Clara zdawała się o tym nie pamiętać, ale ja jej trochę pobłażam i zrzucam winę na traumę emocjonalną. Doktor może i jest ostatnio gburem, ale dwa serca ma we właściwym miejscu i nigdy w to nie wątpiłam. A mówiąc o sercu, ta scena rozdarła mi moje przede wszystkim przez moc tej rozpaczy, w końcu gdyby Clara faktycznie zniszczyła klucze, to Danny i tak pozostałby martwy.

Przemek: Cóż, a wielu fanów w Doktora zwątpiło. Czy może raczej: straciło do niego serce – i po części ich rozumiem. Ale w tym odcinku poznaliśmy lepiej przede wszystkim Danny’ego. Sceny z „zaświatach” pokazały go chyba z najlepszej strony: przestraszony, ale opanowany i rzeczowy, domagający się odpowiedzi. Odkryliśmy też jego bolesny sekret – zabitego przypadkowo chłopca. Nic dziwnego, że w ramach swoistego zadośćuczynienia Danny wybrał pracę w szkole…

Fot. BBC

Fot. BBC

Ramzes: Mnie Danny nadal pozostaje mocno obojętny, ale to prawda – bardzo dobrze go w tym odcinku poznaliśmy, a jego trauma, choć dość sztampowa, co tu dużo mówić, niezwykle silnie wybrzmiała. Nic dziwnego, że z tak nieukrywaną niechęcią zwracał się do Doktora. Ostatni odcinek i wyjątkowa troska o dzieci również nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Ruda: Bardzo lubię ten sezon również ze względu na to, że odkrywamy „prawdziwą” Clarę, wychodzimy poza samą impossible girl. I Danny, który też od początku zyskał moją sympatię, choć być może nastąpiło to bardziej intuicyjnie. W końcu śpieszmy się lubić postaci, tak szybko Moffat robi z nimi co chce. Ale co do Dannego, to czuję, że się nie pomyliłam, ten odcinek zaczyna to udowadniać.

Przemek: Mocna była scena, w której Moffat w przewrotny sposób wykorzystał znany trop „powiedz mi coś, co tylko prawdziwy X mógłby wiedzieć”. Poświęcenie Danny’ego ma o tyle większą wagę, że mężczyzna był przecież wtedy w bardzo trudnej sytuacji, osamotniony, przestraszony, zmanipulowany emocjonalnie przez ludzi Missy, złamany wcześniejszym spotkaniem z zabitym dzieckiem. A jednak wybrał troskę o Clarę. Mam tylko nadzieję, że jakoś powróci do życia. Albo że chociaż czeka go przyzwoite wirtualne życie w stylu River Song…

Ramzes: Hm, od tego chyba zależy przyszłość Clary w TARDIS. Po tym, co ujrzeliśmy przy wyimaginowanym wulkanie, nie wierzę, żeby chciała wrócić do Doktora, jeśli nie uda się uratować Danny’ego. A nawet jeśli da się uratować połowicznie. No ale jego ciało leży w jakiejś kostnicy w (chyba) całkiem niezłym stanie, a i świadomość póki co w jednym kawałku. Może Doktor coś wykombinuje? Nie takie cuda już się działy w tym serialu.

Ruda: Życzę Clarze i Dannemu szczęśliwego wspólnego życia „po Doktorze”, ale liczę się z faktem, że mogę się gorzko rozczarować.

Oszukane zaświaty i armia robotów

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Bardzo mi się podobał sam temat odcinka. Śmierć jest w Doctorze Who stale obecna, często też powraca w fabułach Moffata w odniesieniu do Doktora (cała epoka Jedenastego), ale właściwie rzadko staje się tematem. A w Dark Water mamy studium reakcji na stratę bliskiej osoby i tego, jak daleko posuną się ludzie, by utrzymać więź ze zmarłymi. Plan Cybermanów (i Missy) jest właściwie genialny w swej prostocie: za pomocą obietnicy kontaktu skłoń żałobników, by przekazali ci zwłoki, a samych zmarłych przekonaj, by dobrowolnie pozbyli się emocji, a uzyskasz fabrykę bezdusznych cyborgów. Kto by się oparł możliwości „ochronienia” swoich zmarłych, skoro podstawieni przez Missy ludzie twierdzą, że dusze, które odeszły, wciąż odczuwają cierpienie swych ciał? „Don’t cremate me”, brrr…

Ruda: To mógł wymyślić tylko Master (wiem, Missy!) – i tu ukłony w stronę Moffata. Udał mu się naprawdę zwalający z nóg pomysł na Demoniczny Plan Przejęcia Świata. „Who would harvest dead bodies? I feel I’m missing something obvious. Czas na najważniejsze, być może, pytanie dotyczące tego odcinka—czy Steve Jobs jest teraz Cybermanem?

Fot. BBC

Fot. BBC

Ramzes: Wstrząsnął mną pomysł, że po opuszczeniu ciała przez duszę wciąż możemy coś czuć. Gdy usłyszałem owo „Don’t cremate me”, ciarki mi przeszły po krzyżu. A potem sobie pomyślałem, co byłoby gorsze – nicość po śmierci i kilkadziesiąt lat wspomnień, emocji, które w przeciągu sekundy okazują się tak naprawdę jedynie przypadkowym rezultatem kilku reakcji chemicznych sprzed milionów lat, czy swoiste życie po śmierci, gdzie nasze zmysły dalej odczuwają wszystko, co się wokół nich dzieje. I nie wiem. Obie wizje są równie przerażające. Takie tło historii jest natomiast, jak już zauważyliście, fantastycznie wymyślone przez Moffata i super się to sprawdza z Cybermanami. To zresztą chyba pierwszy odcinek od dawna, kiedy nie narzekałem na taki akurat dobór wrogów Doktora. Od samego początku nie przepadałem ani za Dalekami, ani za Cybermanami, a tymczasem w tym sezonie obie rasy dostały świetne odcinki, dzięki którym wreszcie nie wzbudzają we mnie znudzenia, ale raczej zainteresowanie. Chapeau bas!

Przemek: Tak, też nie lubię Cybermanów (nuuuda!), ale tu zadziałali. Wizja zaświatów jako korporacji już się oczywiście pojawiała, choćby (częściowo) w Supernaturalu, chociaż – ciekawe dlaczego? – korporacją częściej jest piekło niż niebo. Tu mamy kawałek technologii Władców Czasu udający Ziemię Obiecaną. To dobre, satysfakcjonujące rozwiązanie – pasuje i do Missy/Mastera z jej/jego obsesją śmierci, i do nieco mrocznego sezonu ósmego. Jako fabryka Cybermanów to miejsce też sprawdza się świetnie, bo wszystko, począwszy od zimnych, bezdusznych pomieszczeń, a skończywszy na konfrontacji z bolesnymi wspomnieniami, służy tu skłonieniu ludzi do wyzbycia się uczuć. Jeśli dobrze pamiętam, największym problemem Cybermanów było zwykle to, że ludzie „cyborgizowani” pod przymusem nieraz stawiali opór, psuli urządzenia, ich umysły broniły się przed przemianą. Tutaj sami godzą się na zakucie w metalowe zbroje…

Ruda: I trudno im się dziwić, perspektywa bycia świadkiem rozkładu własnego ciała zadziałałaby na mnie i bez wpływu emocjonalnych gierek Missy. Po raz kolejny: ciary.

Kącik spekulacyj

Fot. BBC

Fot. BBC

Przemek: Trochę już w tej dyskusji spekulowaliśmy, ale spróbujmy na koniec zebrać w jednym miejscu luźne myśli. Wyznam, że martwi mnie trochę, że na rozwiązanie wątku Cybermanów i Missy pozostał tylko jeden odcinek. Albo Moffat planuje ucieczkę Mastera i jego/jej powroty w kolejnych sezonach, jak to drzewiej bywało, albo trzeba będzie drania ukatrupić. Co byłoby rozwiązaniem naprawdę fatalnym.

Ramzes: Myślę, że za dużo powstało pytań, aby tak po prostu definitywnie pozbyć się Missy. Doktor musi sobie poradzić z inwazją Cybermanów, więc raczej nie będzie miał czasu na nadrabianie time lordowych plotek, a jednak czegoś o nowym wcieleniu Mastera wszyscy chcielibyśmy się dowiedzieć. Chociaż może to właśnie klucz do przyszłości serialu. Dwunasty miał szukać Gallifrey, co, jak wiemy, na razie wychodzi mu średnio. Może Missy będzie coś wiedzieć?

Przemek: Oby. Wypadałoby choćby dotknąć tematu tego, jak pozostanie Mastera na Gallifrey (?) w End of Time ma się do wydarzeń odcinka rocznicowego. No dobra, a inne spekulacje? W świetle tego, co wiemy o upodobaniu Moffata do melodramatu spod szyldu „everybody lives”, Danny prawdopodobnie z zaświatów powróci. Z drugiej strony – krążą pogłoski o odejściu Jenny Coleman, więc ostateczna utrata Danny’ego pasowałaby jako przyczyna odejścia Clary. Nadal czeka też na nas tajemnicze zdanie z trailera: „Clara Oswald has never existed!”. Szczerze mówiąc mam cichą nadzieję, że Dwunasty znajdzie wkrótce nową towarzyszkę. Clara była w tym sezonie świetna, ale może już pora na zmianę?

Ruda: Jak mówiłam wcześniej, pasowałby mi nawet ten melodramat, ale nie ma się co oszukiwać—the impossible girl nie mogłaby przecież się tak po prostu i zwyczajnie… zestarzeć.

Przemek: Już za tydzień wszystko się wyjaśni. I zakończy. Podbudowany jakością Dark Water, wierzę, że Moffat Death in Heaven nie zepsuje. A potem czeka nas czekanie, ech.

Fot. BBC

Fot. BBC

Doctor Who
S08E11: Dark Water, emisja: 1.11.2014

Przemek Zańko
Czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem, od nie­chce­nia, pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.

Piotr ‚Ramzes’ Mrowiec
Kiedyś marzył o byciu astronomem, dzisiaj już nie marzy, tylko jest filologiem. Humanista z wyboru, umysł ścisły w sercu. Zawsze z milionem pomysłów do napisania czegoś i zbyt rozwiniętym leniem, by faktycznie to zrobić. Na oglądaniu seriali spędza zdecydowanie zbyt dużo czasu, ale już nauczył się z tym żyć i przyznawać do tego. Ideałem dla niego byłyby podróże po świecie i opisywanie swoich doświadczeń.

Ruda
Ruda cholera. Fotografuje, rysuje, pisze i mówi językami.

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)