Fot. STARZ

Morscy łupieżcy, czyli jak to drzewiej na morzach bywało… Vikings i Black Sails

Artykuł nie zawiera spoilerów.

Seriale mają to do siebie, że muszą się podobać publiczności. Nawet jeśli akcja takiej produkcji jest osadzona w realiach historycznych, mieszając postacie wymyślone z tymi jak najbardziej autentycznymi, to twórcy nieraz dość dowolnie podchodzą do tematu wierności przedstawianej epoce. Nie jest to wszak kino dokumentalne. Wydaje się także, iż im większe oddalenie w czasie od współczesności, na tym większą swobodę mogą sobie pozwolić autorzy, stawiając raczej na swoiście rozumiany „klimat” niż dokładne odwzorowanie realiów ówczesnego życia.

Dobrym przykładem takiego swobodnego podejścia do realiów historycznych pozostaje kanadyjsko-irlandzki serial Wikingowie (Vikings; sezon I – 2013, sezon II – 2014). Jego twórcy inspirowali się między innymi średniowiecznymi islandzkimi sagami z XIII wieku, jednak w poszczególnych odcinkach możemy znaleźć oczywiste odwołania do źródeł z samej epoki wikingów, takich jak opisy Ibn Fadlana, zwłaszcza pogrzebu Warega, z wieku X czy opis świątyni w Uppsali pióra Adama z Bremy z kolejnego stulecia, która to świątynia w samym serialu jest zresztą przedstawiona raczej na modłę średniowiecznych skandynawskich kościołów klepkowych niż autentycznego pogańskiego miejsca kultu. Wydaje się więc, że autorzy starali się niejako „wcisnąć” wszystkie ciekawostki związane z wikingami do jednego dzieła, problem jednak stanowił ograniczony czas akcji serialu.

Fot. History Channel

Fot. History Channel

Najbardziej niekonsekwentne wydaje się zwłaszcza umieszczenie początku akcji pierwszego sezonu w końcu VIII wieku – jest to świt tak zwanej epoki wikingów. Autorzy chcieli pokazać atak na Lindisfarne z 793 roku uznawany symbolicznie za datę graniczną nowej ery. Jednakże ów rajd nie był wcale pierwszym wikińskim przedsięwzięciem. Skandynawowie nieraz już odwiedzali Wyspy Brytyjskie, chociaż podróżowali tam w celach handlowych. To właśnie te pokojowe wyprawy stały się najprawdopodobniej motywem do brutalnych napaści, kiedy przyszli wikingowie zorientowali się, że mają Anglików z czego grabić i że bogactwa licznych kościołów oraz klasztorów nie są chronione. Dlaczego jednak osadzenie akcji pierwszego sezonu w VIII wieku jest niekonsekwentne? Otóż o ile sam Ragnar Lothbrok, główny bohater Wikingów, jest postacią legendarną, o tyle jego rzekomi synowie są już postaciami udokumentowanymi historycznie. Problem polega na tym, że owi potomkowie Ragnara – Ivar, Ubbe i Halfdan – dowodzili tak zwaną wielką armią pogan, która napadła na Anglię w 865 roku i w kolejnych latach podbiła znaczne tereny. Zaczęto od Northumbrii, której króla Ellę synowie naszego bohatera mieli zabić za pomocą „krwawego orła” w ramach zemsty za skazanie ojca na śmierć. Jednak Ella został władcą dopiero w 866 roku, a więc już po wylądowaniu mścicieli na angielskiej ziemi. Sam rytuał „krwawego orła”, przedstawiony dość malowniczo w drugim sezonie serialu, zgodnie z opiniami większości historyków jest średniowiecznym wymysłem mającym uwypuklić rzekome barbarzyństwo pogańskich Skandynawów, do tego wynikłym z niezrozumienia dawnej skaldycznej[1] poezji. Jeśli zaś chodzi o innego syna Ragnara, Bjorna, to on również jest postacią historyczną. Bjorn Żelaznoboki był jednym z dowódców wikińskiej wyprawy na Morze Śródziemne w 860 roku. Gdyby więc potomkowie Ragnara rzeczywiście urodzili się na przełomie VIII i IX wieku, to musieli by być zaiste dziarskimi staruszkami, żeby nie tylko walczyć, ale i dowodzić łupieżczymi wyprawami w drugiej połowie wieku IX… Twórcy serialu nie zachowali także konsekwencji w przydomkach, skoro Ragnar od początku nosi miano Lothbrok (czyli „włochate portki”, czego jakoś w naszej produkcji nie wyjaśniono), mimo iż miał je zdobyć dopiero przebywając w Anglii. Trzeba jednak przyznać, że niektóre z postaci serialu są nieco wierniej osadzone w epoce, jak ma to miejsce w przypadku króla Wessex, Ecberta.

Fot. History Channel

Fot. History Channel

Inną niekonsekwencją twórców Wikingów jest lokalizacja miejsca zamieszkania Ragnara i jego bliskich. Otóż wiele wskazuje, że mamy do czynienia z Danią. Jeśli jednak rzeczywiście byłby to ten kraj (nawet biorąc pod uwagę części Szwecji i Norwegii, które wówczas należały do Danii), to nie powinno być tam dzikich gór. Dania jest krajem wybitnie nizinnym. Ale serial kręcono w Irlandii i Norwegii, co tłumaczy owe widoki. Jednym z zabawniejszych, a zupełnie niezrozumiałych w moim przekonaniu lapsusów twórców serialu pozostaje starożytny „miecz królów”, odebrany królowi Danów Horikowi przez Ragnara. Głownia owej broni nosi inskrypcję runiczną. Nie byłoby w tym niczego dziwnego gdyby nie fakt, że owe runy są… anglosaskie, a sam napis głosi „shord of kings” (sic!).

Oczywiście mniejszych i większych nieścisłości w przedstawieniu świata wikingów w tym serialu można byłoby wymienić więcej, jednak czas skupić się na tym, co nieodmiennie kojarzone jest z morskimi łupieżcami wczesnego średniowiecza, a mianowicie łodziach i żeglowaniu. Już sama nazwa „wikingowie” pochodzi przecież od wyrażenia fara i viking, czyli „wyruszać na wyprawę (grabieżczą)”. I tutaj znowu twórcy serialu nie uniknęli pewnych przekłamań. Okręt Ragnara ma być bowiem czymś wyjątkowym i wcześniej niespotykanym. Źródła archeologiczne jednak jasno wskazują, że doskonałe łodzie wikingów były logiczną konsekwencją długiej ewolucji jednostek pływających w Skandynawii, a wikingowie stosowali znane i sprawdzone wcześniej rozwiązania w swoich statkach i okrętach[2] – wystarczy wspomnieć znaleziska z Nydam czy Kvalsundu oraz wizerunki z kamieni gotlandzkich. Stworzenie takiej łodzi wymagało także ogromnego wysiłku dziesiątek ludzi, a w serialu całą jednostkę w zasadzie buduje jeden szalony geniusz Floki i to w nader krótkim czasie. Co więcej, wikingowie budowali swoje jednostki „od zewnątrz”, czyli najpierw kładli stępkę, montowali do niej stewy i układali po kolei na zakładkę pasy poszycia, idąc od dołu. Dopiero kiedy taka „skorupa” była gotowa, w środku umieszczano i mocowano wręgi, usztywniające całą konstrukcję. Była to zresztą technika stosowana powszechnie w Europie Północnej jeszcze przez długi okres średniowiecza. W serialu zaś pokazany jest gotowy szkielet łodzi bez poszycia. We wczesnym średniowieczu nie stosowano jeszcze steru zamocowanego na stewie rufowej. Wikingowie używali wiosła sterowego umieszczonego na prawej burcie (stąd zresztą do słownika żeglarskiego weszło słowo „sterburta”), zaś łódź Flokiego ma ster po lewej stronie. Trzeba jednak twórcom serialu przyznać, że ogólny wygląd jednostek wikingów jest poprawny. Ukazano tutaj także żeglowanie przy złej pogodzie, kiedy wojownicy rozpinali nad pokładem rodzaj namiotu. W serialu próbowano także pokazać przyrządy nawigacyjne dawnych Skandynawów. I znowu mamy tutaj pewną niekonsekwencję. Drewniany kompas słoneczny rzeczywiście był znany w późnej epoce wikińskiej (dysponujemy znaleziskami z XI wieku), ale bynajmniej nie wymagał do swych wskazań wiadra wody (w przeciwieństwie do wczesnych kompasów magnetycznych). Natomiast kwestia kamienia słonecznego jest co najmniej dyskusyjna. Brak jest danych na temat używania tego minerału przez wikingów, chociaż rzeczywiście znaleziono go na jednostkach pływających ze znacznie późniejszych czasów. Warto jednak pamiętać, że nawet kompas wcale nie był potrzebny doświadczonym żeglarzom na krótkich dystansach w żegludze pomiędzy Skandynawią i Wyspami Brytyjskimi.

Fot. STARZ

Fot. STARZ

O ile akcję Wikingów dzieli od nas całe millenium, o tyle świat przedstawiony w serialu Black Sails (Piraci, sezon I – 2014) jest znacznie bliższy naszej epoce. Chociaż jest to produkcja amerykańska, do tego poświęcona dość awanturniczemu tematowi piratów, tak pięknie zobrazowanemu w kulturze popularnej dzięki serii filmów Piraci z Karaibów, serial ten znacznie wierniej ukazuje realia historyczne początku osiemnastego wieku.

I znowu mamy tu do czynienia z wymieszaniem postaci znanych z kart historii z tymi, które powstały w wyobraźni literackiej. Poza garstką autentycznych piratów i ich przywódców z początku XVIII wieku, takich jak Charles Vane, Jack Rackham, Anne Bonny czy Benjamin Hornigold, pojawiają się tu bohaterowie popularnego dzieła Louisa Stevensona Wyspa skarbów. Akcja serialu osadzona jest jakieś dwadzieścia lat przed wydarzeniami opisanymi w powieści, jednak nie możemy jej określić dokładnie. Z prologu serialu wynika, że dzieje się on gdzieś po 1715 roku, jeszcze w czasach tak zwanej „pirackiej republiki” na wyspie New Providence. Wiele wskazuje na rok 1718, jednak w takim układzie Jack Rackham nie powinien jeszcze znać Anne Bonny…

Fot. STARZ

Fot. STARZ

Twórcom serialu trzeba przyznać, że życie na żaglowcach z XVIII wieku i same jednostki zostały oddane dość wiernie. Przechyły, przecieki i ciasnota z pewnością dawały w kość dawnym marynarzom. Nasi bohaterowie muszą nawet w jednym z odcinków zająć się starannym karenażem, czyli oczyszczaniem dna jednostki. Mniejsza prędkość okrętu nie była wcale najgorszą konsekwencją zarośniętego dna – było nią dokumentne przeżarcie drewna przez świdraki okrętowe, od których roiło się w karaibskich wodach, co groziło nawet rozpadnięciem się kadłuba przy wzburzonym morzu lub wskutek oddanej salwy… Można jednak i tutaj postawić autorom pewne zarzuty, bowiem bohaterowie Black Sails dysponują zdecydowanie zbyt dobrym uzębieniem. Biorąc pod uwagę dietę żeglarzy na morzu i brak w niej podstawowych witamin, co powodowało szkorbut, kapitan Flint czy Billy Bones powinni raczej straszyć przerzedzonymi czarnymi pieńkami… Sama wielkość jednostek pirackich też budzi pewne wątpliwości. Prawdą jest, że piraci[3] czasami dysponowali trzymasztowymi rejowymi żaglowcami, jednak był to wyjątek od reguły, a nie reguła. Takim okrętem była na przykład Queen Anne’s Revenge należąca do słynnego Czarnobordego. Ten trzymasztowiec Edwarda Teacha liczył trzydzieści jeden metrów długości i dysponował czterdziestoma działami, a jego wrak został stosunkowo niedawno odkryty u amerykańskich wybrzeży. Także Royal Fortune Bartholomew Robertsa była pełnorejowcem. Gros morskich rabusiów w złotej epoce piractwa przełomu XVII i XVIII wieku używała jednak znacznie mniejszych jednostek. Były to przede wszystkim jednomasztowe zwinne slupy[4] mierzące nieco ponad dziesięć metrów i mające na uzbrojeniu tylko kilka armat. Mogły one żeglować ostrzej do wiatru niż jednostki rejowe, miały także mniejsze zanurzenie, które umożliwiało ich załogom ucieczkę na płytsze wody. Warto także pamiętać, że prawdziwi piraci z zasady nie wdawali się w walkę z dobrze uzbrojonymi okrętami należącymi do marynarek wojennych, a polowali na wolniejsze i słabo uzbrojone statki wypełnione towarami. Piraci woleli przejść do abordażu niż ostrzeliwać swój łup, gdyż groziłoby to zatopieniem zdobyczy. Tak więc potężnie uzbrojone wielomasztowe żaglowce w pirackich rękach to jednak przede wszystkim domena popkultury…

Mimo pewnych przekłamań historycznych oba seriale starają się oddać atmosferę czasów, w których przyszło żyć ich bohaterom. Nawet jeśli nie można ich traktować jako dzieł dokumentalnych, chociaż wprowadzają do szerszego obiegu pewne mniej znane, lecz już dobrze udokumentowane zjawiska (na przykład fakt, że kobiety wikińskie także walczyły), mogą wiele osób zainspirować do odkrywania prawdziwej historii. Osobiście muszę przyznać, że i Vikings, i Black Sails przypadły mi do gustu, a wynajdywanie pewnych nieścisłości w przedstawionych realiach może być niezłą zabawą. Polecam.

Fot. STARZ

Fot. STARZ

Przypisy

[1] Skald to wikiński poeta.
[2] Statek to jednostka pływająca o cywilnym przeznaczeniu, zasadniczo nieuzbrojona. Okręt jest wykorzystywany w celach militarnych, należy do marynarki wojennej i jest uzbrojony. Titanic był statkiem, u-booty były okrętami.
[3] Termin „pirat” nie jest tożsamy z „korsarzem”. Ten drugi łupił podczas wojny statki wroga pod patronatem władcy, któremu poprzysiągł służyć, z którym dzielił się zdobyczą. Piraci atakowali każdego bez wyjątku i tylko dla własnej korzyści.
[4] Dzisiaj slup to jednomasztowy jacht wyposażony w zasadzie tylko w dwa trójkątne żagle (fok i grot). Dawniej termin slup był dość obszerny, ale zasadniczo zwykle przypominał to, co dzisiaj nazwalibyśmy kutrem gaflowym. Dawny slup nosił także znacznie więcej żagli od współczesnego, w tym sztaksle i żagiel rejowy.

Black Sails
dramat/przygodowy
Starz, USA, 2014–

Vikings
Historical drama
History Channel, Kanada–Irlandia, 2013–

Joanna Puchalska

Skończyła liceum plastyczne w Supraślu i studia doktorskie z kulturoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracuje w Katedrze Porównawczych Studiów Cywilizacji UJ. Interesuje się sztukami walki, wspinaczką górską, jeździectwem, kulturą Japonii i Wikingami.